Na szczególną uwagę zasługuje Swarożyc, jedyne bóstwo wspomniane lak przez źródła zachodniosłowiańskie, jak ruskie. Pisze o nim najszczegółowiej Thietmar (VI 23): „Jest w kraju Redarów pewien gród […] zwany Radogoszcz […]. W grodzie tym znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń — jak można zauważyć patrząc z bliska — w przedziwny rzeźbione sposób; wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy pośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary, których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy”46.
Uczeni nie chcą wierzyć ani w bogate wyposażenie świątyni, ani tym bardziej w podpisy pod posągami — wszak Słowianie nie posiadali sztuki pisania. Nas w tej chwili martwi to, że o samym Swarożycu nie podał kronikarz nic poza wiadomością, że miał pierwsze miejsce przed innymi (przykład henoteizmu). Nie mówi, czego był bogiem, co o nim opowiadali wierzący. W rezultacie musimy się odwołać do źródeł ruskich, co jest połączone z pewnym ryzykiem, bo przecież nie mamy pewności, że wierzenia ruskie były w tym wypadku identyczne. Tak zwane Słowo Christoluhca mówi o złych chrześcijanach, dwuwiercach, którzy się modlą do ognia, zwąc go Swarożycem. Również Słowo św. Grigorija króciutko pisze: „ogniowi Swarożycowi modlą się”. W dalszym ciągu Słowa znajduje się zdanie, które jest jakby uzasadnieniem tego kultu: „ogień stwarza urodzaj, suszy i daje dojrzałość (war.: ogień bóg, gdy schnie zboże, wtedy stwarza urodzaj), dlatego czczą przeklęci południe i biją pokłony, zwróciwszy się na południe”47.
Językoznawcza analiza imienia podsuwa nowe skojarzenia. Swarożyc — to syn Swaroga, a sławna interpolacja w kronice Malali mówi dziwnym trafem, że Swaróg (utożsamiony przez kronikę z Hefajstosem) miał syna słońce, zwanego Dadzbogiem48. Mielibyśmy więc prawo uważać, że Dadzbóg i Swarożyc to dwa nazwania tego samego boga. Swarożyc w tym rozumieniu nie byłby właściwym imieniem, lecz określeniem odojcowskim. Jest to wprawdzie tylko hipoteza, ale kontrargumentu dotąd nie znaleziono. Pogląd odmienny, że Swarożyc jest pieszczotliwą namiastką Swaroga jest o tyle słabo uzasadniony, że spieszczająca funkcja przyrostka -ic byłaby czymś wyjątkowym. Analogia z księżycem, którą podaje Bruckner, jest wątłym oparciem, bo etymologia księżyca nie jest w szczegółach jasna: czy to jest „mały książę” wobec słońca — „dużego księcia”, czy też księżyc jest tu rozumiany jako „syn słońca — dużego księcia”. Gdyby nawet pierwsza możliwość była faktem, to i tak byłby to fakt jednostkowy, odosobniony i późny (bo ogólnosłowiańska nazwa – to miesiąc), podczas gdy patronimika na -ic są niesłychanie liczne. Wybierając więc to, co uzasadnione licznymi przykładami, ponad przypuszczenie oparte na wyjątkowym przykładzie, uważam Swarożyca za syna Swaroga, identycznego z Dadzbogiem, jak twierdzi kronika Malali. Równocześnie w opowieści interpolatora tej kroniki o związku rodzinnym zachodzącym między Swarogiem i Dadzbogiem można widzieć nikły ślad słowiańskiej mitologii49.
Zajmując takie stanowisko, przyjmuję równocześnie, że był czas. kiedy nasi przodkowie wierzyli nie tylko w Swarożyca, ale i w Swaroga. bóstwo osobne, czy jednak jego kult i imię dochowały się do czasów Mieszka I, tego powiedzieć nie można, ponieważ brak jakichkolwiek na to dowodów. Aby uzasadnić kult Swaroga na ziemiach polskich powoływano się na nazwy miejscowe, jak Swarożyn, Swaryszewo i in„ jednak po pierwsze nic wiemy na pewno, czy te nazwy rzeczywiście pochodzą od imienia bóstwa, a nie powstały niezależnie od niego od jakiegoś wyrazu pospolitego, po wtóre nie wiemy, z jakiego one pochodzą czasu.
Etymologia imienia Swaróg nie jest jasna. Część uczonych wywodzi je po prostu od słowiańskiego czasownika uwarzyć się. Bóg Swaróg byłby w lej interpretacji bogiem gniewającym się, bogiem gniewnego, burzliwego nieba. Przeważa jednak inna opinia, według której imię boga, zapewne z samą koncepcją bóstwa, zostało przejęte od jakiegoś szczepu irańskiego. Podstawą imienia byłby rdzeń swar-, znany nam z sanskrytu jako mar „blask, niebo, słońce” i z języka Awestyw „światło nieba, słońce”. Pożyczka taka jest o tyle prawdopodobna, że na losach podstawowego terminu bóg zaważył właśnie wpływ irański50.
Wobec tego, że Dadzhóg jest tylko drugim imieniem Swarożyca, musimy go uważać również za boga ognia, ognia ziemskiego i może niebieskiego. Drugie imię uwydatnia zapewne jakąś szczególną i charakterystyczną cechę: etymologowie, którzy przyjmują rodzime pochodzenie tego imienia, wykładają je jako „dawca bogactwa”, „dawca szczęścia” lub „bóg dawca”. Gdy sobie przypomnimy, że cytowane źródło ruskie nazywa ogień dawca urodzaju, to personifikacja tego ognia, Dadzbóg, słusznie mógłby być nazwany dawcą bogactwa. Inne etymologie, jako mniej uznawane, tu się pomija51.
Między naczelnymi bóstwami słowiańskimi wymienia się jeszcze Peruna. Jest on jako bóg wymieniany tylko w źródłach ruskich. Jego kult wydźwignął Włodzimierz Wielki, on mu również postawił obok własnego dworu w Kijowie wspaniały posąg. On też potem, gdy przyjął chrześcijaństwo, tępił kult Peruna. Że kult nie był ograniczony tylko do Rusi, tego dowodzono występowaniem w innych krajach nazw miejscowych, urobionych od tego imienia, a w Polsce — istnieniem wyrazu piorun. Równocześnie inni uczeni powątpiewali w te argumenty, twierdząc, że kult tego boga został przyniesiony na Ruś przez Normanów, czcicieli Tora, boga piorunu. Perun miał być według nich tylko zupełnie nową, rodzimą nazwą Tora, przeniesieniem pospolitej nazwy gromu na boga normańskiego52.
Poważne trudności sprawia etymologia imienia. Litewski Perkunas „bóg gromu”, nordyjska Fiórgynn (starsze Perkiina), matka Tora, przemawiały za tym, że słowiańska nazwa powinna brzmieć Perkyn. Pogodzenie teoretycznie oczekiwanej formy Perkyn z faktycznie istniejącą — Perun wymagało dość zawiłych kombinacji. Dopiero w ostatnich latach zaszła radykalna zmiana. Stwierdzono mianowicie, że już w głębokiej przeszłości indoeuropejskiej istniały dwa warianty dialektyczne tego wyrazu, różniące się właśnie obecnością lub brakiem k. W szczególności w hetyckim eposie występuje bogini Perunasz, dosłownie skała, której syn ma pokonać wrogów ojca. Skądinąd wiadomo, że kult boga gromu był w dawnych czasach związany z kultem kamienia; m. in. tak było w wypadku litewskiego Peruna. Nawet w przekonaniu polskich chłopów skamieniałe belemnity są strzałami pioruna. Dokładnym, choć zamaskowanym odpowiednikiem formy Perun jest także greckie Epauvoq „błyskawica”. Wszystko to pozwala uważać, że Perun był rzeczywiście pradawnym bogiem Słowian. Niejasne jest tylko, czyjego kult przetrwał w Polsce do czasu przyjęcia chrześcijaństwa. Ta okoliczność, że przetrwał w języku polskim wyraz piorun, jako pospolita nazwa gromu, mogłaby przemawiać za tym, że jako nazwa boga wyraz ten u schyłku pogaństwa już nie był używany. W przeciwnym razie Kościół byłby tępił i wiarę, i samo słowo.
Źródła pomorskie przekazały nam kilka imion bożych, które robią wrażenie zupełnie nowych, zastępujących jakieś starsze. Są to może dodatkowe przydomki, które z czasem usunęły w cień i skazały na zapomnienie dawne, właściwe imiona np. Swaroga czy Peruna. Być może do tej serii należy imię Świętowit, tzn. silny i pan, imię boga otoczonego szczególnym kultem w Arkonie na Rugii53. Sugestywny opis jego posągu, wierzeń z nim związanych i świątecznych obchodów sprawiły, że wokół niego osnuto później wiele poetyckich opowieści. Imię to występuje w niefachowej literaturze w przekręconych, nieautentycznych wersjach, jak Światowit czy Swuntewit. Fakt, że na Rugii. więc na północny zachód od ziem polskich czczono Świętowita o czterech twarzach, i że na południowy zachód, w Zbruczu, wydobyto kamienny posąg także o czterech twarzach, daje poważne podstawy, aby przyjąć, iż kult takiego bóstwa znany był też plemionom prapolskim.
Na podobnie nowe zastępcze nazwy wyglądają imiona Jarowit i Rujewil. Pierwszy z nich czczony był w Wołogoszczu i Hawelbergu, drugi w Gardźcu na Rugii.
W Szczecinie, a także w Wolinie czczone więc było bóstwo o trzech twarzach — Trzygłów. I to jest zapewne imię zastępcze, informujące o zewnętrznym wyglądzie. Trzy głowy miały być symbolem władzy nad trzema królestwami: nieba, ziemi i podziemia. Musimy się jednak liczyć z tym, że informacja ta pochodzi z 1124 r., a więc z czasu, kiedy w Polsce już istniało silnie ugruntowane chrześcijaństwo, które mogło wpływać na wierzenia pogańskie. Trzeba też pamiętać, że władza pierwszych Piastów nieraz sięgała po ujście Odry, a wraz z nią szło chrześcijaństwo. Może to stąd pochodzi wyobrażenie o bogu, władcy nieba i ziemi, efekt symbiozy pogaństwa i chrześcijaństwa54.
Kronikarze wszystkie bóstwa pomorskie uważają za wojenne. Podkreślają, że w świątyniach przechowywano słonice — plemienne sztandary wojenne, u stóp zaś posągów leżały lub wisiały na ścianach tarcze, miecze i siodła. Byłoby na pewno błędem tak zacieśniać rolę tych bóstw. Szczególnie to, co kronikarz Sakso opowiada o święcie dożynek w Arkonie, poucza, że Świętowit był przede wszystkim bogiem wegetacji, dawcą urodzaju i płynącego stąd szczęścia. Jego zatem kompetencje były te same co Swarożyca-Dadzboga. To tylko aktualna sytuacja polityczna, nieustająca walka Pomorzan z najazdami Niemców i Duńczyków, w której pomoc najwyższego boga była niezbędna, chwilami przesadnie uwydatniała — ze szkodą innych — militarne jego możliwości. Na Rusi sytuacja była inna, toteż tam źródła nie wspominają nic o związkach bogów z wojną. Ruski Swarożyc jest bogiem ognia i urodzaju, pomorski jest wyraźnie wojownikiem, bo jego posąg ma na głowie „straszliwy hełm”, a w świątyni przechowywane są stanice wojenne. Dla swoich pomorskich wyznawców miał jednak Swarożyc na pewno inne, dobrotliwe oblicze.
Pomija się w tym artykule inne bóstwa, wymieniane w pomorskich źródłach, ale w postaci napomknięć, a często w takiej szacie ortograficznej, że trudno z niej odgadnąć właściwe brzmienie. Trzeba za to omówić bóstwa wspomniane w źródłach ruskich, które być może czczone były leż na ziemiach polskich. Wyżej była mowa o trzech: Swarogu, Swarożycu-Dadzbogu i Perunie. Chodzi jeszcze o Wolosa-Welesa, Mokosz, Cliorsa, Strzylioga, Siemu i Rgla. Wszystko tu jest niestety sporne: i brzmienie tych imion, i pochodzenie, i wyobrażenie o nich. Np. nie jest pewne, czy Siem i Rgieł to dwa bóstwa czy jedno — Siemargl. Być może za kultem Rgła w Polsce przemawiają nazwy miejscowe Rgielsko i Rgilewo. Na rzecz innych nic właściwie nie przemawia, nie będziemy się więc nimi zajmować. Nawiasem tylko warto dodać, że między licznymi etymologiami imion Chora i Strzyhóg najbardziej pociągające są nawiązania do wyrazów irańskich, co jeszcze bardziej uwydatnia zakres wpływów irańskich na kulturę Słowian.
Bóstwa wymienione przez Długosza należy po części zaliczyć do uczonych fantazji, a więc rzekomego Marsa-Lailę, Jowisza-Jeszę i Dziecizilele, także przez późniejszych historyków wymyślonego Lelum Polelum. Po części zaś — Pogodę i Murzune — trzeba włączyć do rzędu demonów.
Przypisy do tekstu źródłowego
- M. Kowalczyk, Wierzenia pogańskie za pierwszych Piastów, Łódź 1968, s. 49.↩
- Ibidem, s. 50.↩
- Ibidem, s. 51.↩
- A. Gieysztor, Mitologia słowiańska, Warszawa 1983, s. 134.↩
- S. Urbańczyk, Dawni Słowianie. Wiara i kult, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, s. 77.↩
- Ibidem, s. 79.↩
- Ibidem, s. 81.↩
- Z. Vana, op. cit., s. 155.↩
- W. Hensel, Polska przed tysiącem lat, Wrocław 1964, s. 66.↩