Święte miejsca, życie po śmierci i magia dawnych Słowian

Wszyscy Słowianie odnosili się z religijną czcią do niektórych drzew, źródeł i gór. Zwykle wierzono, że takie drzewo czy źródło jest miesz­kaniem jakiegoś bóstwa.

Spotykamy tu charakterystyczne elementy: ręką ludzką nietknięty gaj, miejsce ofiar i świąt, ale zarazem zebrań sądowych i azylu. Nazwa boga (Prowe) budzi różne wątpliwości. Odczytuje się go po prostu jako prawo; część badaczy widzi tu zniekształcone imię Piorun.

Thietmar zaś opisuje cudowne źródło w kraju Głomaczów: ,,W kra­ju Gtomaczów jest źródło „Glomuzi” (nie wiemy, jak to należy czytać), oddalone nie więcej jak dwie mile od Łaby, które, rodząc z siebie bagno. cuda często działa, co mieszkańcy jako prawdę podają, a wielu naocznie stwierdziło. Gdy mieszkańców czeka dobry pokój i ziemia nie zawiedzie plonów, ono, obfite w żyto, owies i żołędzie, rozwesela serca sąsiednich mieszkańców, często ku niemu napływających. Kiedy zaś grozi sroga burza wojenna, krwią i popiołem daje nieomylną zapowiedź przyszłego nieszczęścia. Więc je każdy mieszkaniec czci i lękiem otacza bardziej niż kościoły”63.

Zdaniem uczonych czerwony kolor pochodzi o mikroskopij­nych alg, pojawiających się w wodach jeziora w pewnych określonych warunkach atmosferycznych.

Tenże kronikarz twierdzi, że czcią religijną otaczano górę Ślężę, czyli Sobótkę na Śląsku: „Leży Niemcza w ziemi śląskiej, nazwanej tak niegdyś od pewnej góry bardzo wysokiej i rozległej. A ta dla swoich przymiotów i wielkości otaczana była przez mieszkańców wielką czcią, gdyż tam przeklęte pogaństwo odbywało nabożeństwa”64.

Można śmiało kult przyrody przypisać plemionom prapolskim, tym bardziej, że jeszcze teraz lub do niedawna można było widzieć resztki czci oddawanej obiektom przyrody przez naszych chłopów. Tak np. w Kieleckiem modlono się do pewnego dębu o uwolnienie od bólu zębów, pod Międzyrzeczem zaś zwracano się do bzu: „święty bzie, weź moje bolenie (zębów) pod swoje korzenie”. Przetrwała też u naszego ludu cześć pewnych kamieni, którym przypisywano szczególną moc, zwłaszcza leczącą lub użyczającą płodności. Szacunkiem i nietykal­nością cieszyły się przede wszystkim kamienie z miseczkowatymi wyżłobieniami, które kiedyś służyły pewnie jako ołtarze ofiarne.

Przodkowie nasi od praczasów wierzyli w życie poza grobem, ale szczegóły, jak w wielu innych sprawach, nie są jasne. Twierdzi nawet kronikarz Thietmar, że w przekonaniu Słowian ze śmiercią wszystko się kończy. Zapewne mamy tu do czynienia z nieporozumieniem na tle różnic między pojęciami chrześcijańskimi i pogańskimi. Życie poza­grobowe miało być w zasadzie podobne do ziemskiego, dość trudne, toteż zmarłym potrzebna była pomoc w postaci darów składanych do grobu, a potem w formie uczestnictwa w posiłkach urządzanych na pogrzebie i później przez całe lata w określonych terminach. Smutne życie pozagrobowe było właśnie przyczyną złośliwości demonów, które pochodzą od dusz przedwcześnie zmarłych ludzi i biorą odwet za to, że nie użyły świata65.

Świat tamten był określany wyrazami naw i raj. Odejść do nowi znaczyło tyle co umrzeć. Raj jest może pożyczką z irańskiego, jak tyle innych wyrazów ze sfery religijnej. Irański odpowiednik oznaczał „bo­gactwo, szczęście”, może „kraj ciepły”. Dzisiejsze znaczenie rozwinęło się bez wątpienia pod wpływem pojęć chrześcijańskich. Wyraz pieklo jest pewnie wytworem czasów chrześcijańskich. Wierzono, że gdzieś na krańcach świata płynie rzeka, przez którą dusze zmarłych bądź są przewożone na łódkach, bądź też muszą przejść po kładkach lub po moście. Dlatego to po czyjejś śmierci przerzucano gdziekolwiek przez wodę kładkę. Powrót do domu utrudniano: wynoszono ciało z domu nie przez drzwi, lecz przez okno lub przez rozebrany dach. Grzebano za wodą. Powracający z pogrzebu kładli pod progiem popioły z jakimś odstraszającym narzędziem, zapewne ostrym, co miało budzić lęk w zmarłym. Ciało zmarłych najczęściej palono na stosie. Zdarzały się jednak, w związku z odmiennymi poglądami na śmierć lub obcymi wpływami, wypadki grzebania zwłok bez spalania. W jednym i drugim wypadku wyposażano grób przedmiotami, które zmarły lubił albo któ­re mogły mu być na tamtym świecie potrzebne.

Aby zmarłym dopomóc w ich ciężkiej doli, a równocześnie ich udobruchać, co pewien czas zaprasza się ich na posiłki i do rozgrzewają­cych ogni. Polskie kazanie z XV w. gromi tych, co „w Wielki Czwartek palą ognie, zapalając gromadki (tj. stosy) według obrządku pogańskiego ku pamięci dusz swoich kochanych. Są też tacy, co zmyślają, co mówią, że dusze przychodzą do tego ognia, grzejąc się przy nim. Albowiem nikt nie wraca, co raz tam przyszedł”. Wcale szczegółowe opisy świąt ku czci zmarłych przekazały źródła ruskie. Być może, charakterystyczne jajko wielkanocne było pierwotnie związane ze świętem umarłych. O świętach ku czci zmarłych interesująco mówi kronika Kosmasa: (Książę Brzetysław) „wytępił pogrzeby urządzane po lasach i polach, oraz budki, które pogańskim obrządkiem stawiali na rozdrożach, jakoby na miejsce odpoczynku dla dusz; także i igrzyska pogańskie, które odprawiali nad owymi zmarłymi, przyzywając cienie przodków i tańcząc, wdziawszy na twarz maski”66.

Ogromnie ważnym składnikiem wierzeń słowiańskich była wiara w magię, czyli w cudowne działanie pewnych słów lub gestów i przed­miotów, co więcej, była ona składnikiem niezmiernie żywotnym, jako że dotrwała do naszych czasów mało osłabiona. Wierzono więc w zabez­pieczającą od zła moc amuletów, które znane były jeszcze w średnio­wieczu pod rodzimą nazwą nawęzów. Wierzono, że złym spojrzeniem lub słowem można rzucić czar, „urok”, słowami można zakląć, tj. zmusić do uległości. Istnieli specjaliści od tych spraw, zwani czarow­nikami, czarodziejami, wróżami, wieszczymi i wiedźmami, oni to właśnie umieli zaklinać, zamawiać choroby i leczyć. Czasem przygodna wzmia­nka kronikarska wydobywa z mroku przeszłości jakieś zaskakujące zdarzenia i zdumiewające znaczenie polityczne wróżbiarzy. Oto notatka kronikarska opowiada pod rokiem 1209, że ,,mieli Polacy za wodza na wyprawie jakąś wróżkę, która niosąc w przetaku wodę zaczerpniętą z rzeki, ale nie spływającą, jak zapewniano, szła przed wojskiem i tym znakiem im przyrzekała zwycięstwo. Nie ukryło się przed margrabią ich przybycie, ale swoich szybko uzbroiwszy i uszykowawszy zabiegł drogę i śmiałym natarciem wszystkich zmusił do ucieczki; wróżka na początku poległa”67.

Przepowiadali oni przyszłość czy to rzucając losy, czy dokonując innych zabiegów. Synod wrocławski z XIV w. zabrania wróżyć z ręki, z wosku i ołowiu, ognia i wody. Kazania z następnego wieku potępiają wróżenia ze snu, z rzuconych losów, z głosów i lotu ptaków, z przyjścia i odejścia ludzi, ubywania soli i in. Są to przesądy znane dziś powszech­nie. Niektóre z nich mogły być obcego pochodzenia. O obcych wpły­wach świadczy staropolski wyraz hurtowac „czarować”, pochodzenia litewskiego; o wpływach klasycznych świadczą takie sztuczne wyrazy XV w. jak czusofuslnik, plakoprawnik i swiętousinik68.

W pogańskich czasach mogły te praktyki być bardziej rozwinięte i instytucjonalnie zorganizowane. Można by tak sądzić pod wpływem tego, co kronikarze piszą o stosunkach pomorskich. Tam przy świąty­niach były zorganizowane wróżby jako instytucje stałe. W Szczecinie hodowano wyłącznie do wróżb czarnego konia, w Arkonie — białego. Do wróżb używano również konia w Radogoszczu. Kapłani przepro­wadzali konia przez specjalnie ułożone włócznie. Żadnej ogólnej sprawy, np. wyprawy wojennej, nie godziło się zaczynać bez pomyślnej wróżby. Wróżono też, rzucając jakieś czarno-białe drewienka (w Arkonie i Szczecinie) albo licząc kreski wyznaczane patykiem w popiele (w Arko­nie). W Arkonie wyciągano co do urodzaju wnioski, obserwując za­chowanie się wina w pucharze wetkniętym w rękę posągu Świętowita.

Ostrożność w odtwarzaniu dawnych wierzeń

Zestawienie kultu przyrody, wyobrażeń o zmarłych i praktyk magicznych pokazuje, dlaczego rekonstrukcja religii Słowian wymaga łączenia wielu dyscyplin. Ten sam zwyczaj może zachować bardzo dawny motyw, ale mógł też zostać przekształcony przez chrześcijaństwo albo przejęty od sąsiadów. Zbieżność późnego przekazu etnograficznego ze średniowiecznym tekstem jest ważna, lecz nie pozwala automatycznie przenieść całej praktyki do czasów przed 966 rokiem. Najbezpieczniej oddzielać trzy poziomy: bezpośrednio poświadczony fakt, interpretację badacza oraz hipotezę porównawczą. Dzięki temu można korzystać z opowieści o świętych drzewach, duszach zmarłych czy wróżbach bez przedstawiania każdej z nich jako niezmiennego, ogólnosłowiańskiego dogmatu. Właśnie ograniczona i nierównomierna baza źródłowa sprawia, że ostrożny język — „prawdopodobnie”, „być może”, „na podstawie tego przekazu” — jest tu oznaką rzetelności, a nie słabości opisu.

Przypisy do tekstu źródłowego

  1. Kronika Thietmara…, s. 291. ↩
  2. Ibidem, s. 293. ↩
  3. J. Strzelczyk, Mity, Podania i Wierzenia Dawnych Słowian, Poznań 1998, s. 155. ↩
  4. W. Hensel, Polska starożytna, Wrocław 1988, s. 321. ↩
  5. J. Strzelczyk, Mity, Podania…, s. 166. ↩
  6. Ibidem, s. 171. ↩
Oceń tę pracę

Chrześcijańska demokracja w II Rzeczypospolitej

Chrześcijańska Demokracja w Polsce wyłoniła się w początkach XX wieku z chrześcijańskich związków zawodowych, stowarzyszeń robotniczych i rzemieślniczych organizowanych głównie w Wielkopolsce i na Śląsku. W Galicji pojawiła się również z ruchu spółdzielczości rolnej. W zaborze pruskim Chrześcijańska Demokracja działała od 1902 pod różnymi nazwami, m.in. Chrześcijańsko-Narodowe Stronnictwo Robotnicze (od 1920). W zaborze rosyjskim znajdowało się od 1906 roku Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich w Królestwie Polskim oraz Stowarzyszenie Katolickich Robotników na Wileńszczyźnie. Zabór austriacki był zaborem, w którym znajdowało się od 1908 roku Stronnictwo Chrześcijańsko-Socjalne; a w roku 1981 powstało Stronnictwo Katolicko-Ludowe[1].

Tak więc widać, iż Chrześcijańska Demokracja była prawicową katolicką organizacją polityczną, która powstała w Polsce na początku XX w. i rozwijała się na terenie wszystkich zaborów. Rozporządzała ona znacznie mniejszymi wpływami w społeczeństwie w okresie II Rzeczypospolitej już jako Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji. Powstało ono dopiero w drugiej połowie 1919 r. w wyniku połączenia się różnych grup o ideologii chrześcijańsko-społecznej, a także niektórych działaczy i posłów z Narodowej Demokracji (wśród nich był m. in. Korfanty). Przez cały czas swego istnienia działalność i strukturę stronnictwa pod względem organizacyjnym, personalnym i politycznym charakteryzował brak wewnętrznej spójności i duża niestabilność, co znajdowało swój wyraz na zewnątrz m. in. w nazwie stronnictwa w różnych częściach kraju i jej zmianach. W sejmie należała chadecja do partii średniej wielkości’ (6-9% mandatów), podobnie jak endecja najsilniejsze pozycje miała w Polsce zachodniej, zwłaszcza na Górnym Śląsku, gdzie działał Wojciech Korfanty, jeden z jej czołowych przywódców[2]. Chrześcijańska Demokracja posiadała dość poważne wpływy w ruchu robotniczym, w jego najbardziej prawym skrzydle reprezentowanym przez różne grupy Stowarzyszeń Robotników Chrześcijańskich, powstających w ramach poszczególnych diecezji (a niekiedy na szczeblu międzydiecezjalnym). Mimo licznych konfliktów o charakterze politycznym i personalnym istniało też bliskie pokrewieństwo ideologiczne między Chrześcijańską Demokracją a Narodową Partią Robotniczą (NPR). Pod względem politycznym ciążyła Chrześcijańska Demokracja ku Narodowej Demokracji. Jeden z czołowych przywódców chadecji, ks. Stanisław Adamski, w liście do Paderewskiego stwierdzał, że „z Narodową Demokracją (ZLN) w sprawach ważnych narodowych nie dzielą nas zasadnicze różnice”[3].

W swych założeniach ideologicznych i programowych chadecja kierowała się wskazaniami encykliki papieskiej Leona XIII Rerum norarum (1891), tzn. zasadami solidaryzmu społecznego w imię zapewnienia „społecznej harmonii w rozdzieranym klasowymi antagonizmami społeczeństwie”[4]. Przeciwstawiając się socjalizmowi i komunizmowi chadecja głosiła także potrzebę pohamowania „instynktów egoistycznych”, cechujących gospodarkę kapitalistyczną. Domagała się ,,harmonii religii i państwa”, ,,zupełnej wolności i równouprawnienia dla poszczególnych wyznań” – z tym jednak, że Kościół katolicki winien mieć zapewnione wśród nich ,,naczelne stanowisko”[5]. Szkoła powinna być szkołą wyznaniową. W sprawach polityki zagranicznej nawiązywano do „misji Polski” na wschodzie Europy – „na straży łacińskiej kultury”. Według J. Holzera różnice między stanowiskiem programowym chadecji i endecji polegały m. in. na odmiennym rozłożeniu punktów ciężkości. „Mimo pewnych różnic programowych – stwierdza on – w sprawach polityki zagranicznej, narodowościowej i ustrojowej podporządkowywano się w zasadzie ZLN. Z drugiej strony ZLN uznawał postulaty swego partnera politycznego w sprawach oświaty, kultury i obyczajowości”. Chadecja „nie akceptowała też bezwzględnej zachowawczości ZLN, usiłując – przynajmniej w programie – zająć stanowisko umiarkowanie reformatorskie”. Do czołowych przywódców chadecji zaliczyć należy – obok wymienianych już Wojciecha Korfantego i ks. Stanisława Adamskiego – J. Chacińskiego, L. Gdyka, ks. Z. Kaczyńskiego, W. Bitnera i kilku innych. Wśród wielu dzienników i czasopism związanych z Chrześcijańską Demokracją największą rolę odgrywały wpływowa katowicka „Polonia” oraz „Dziennik Bydgoski”[6].

W Polsce międzywojennej – Chrześcijańska Demokracja oficjalnie opierała swoją działalność na programie katolicko-społecznym, wywodzącym się z encyklik papieża Leona XIII – „Rerum Novarum” oraz Piusa XI „Quadregesimo Anno”. Według Piusa XI, błędem kapitalizmu nie jest istnienie własności prywatnej lecz przyjęcie wolnej, bezwzględnej konkurencji. Słowem – oddanie procesów życia gospodarczego z poważnymi tego konsekwencjami społecznymi – na pastwę tzw. niewidzialnej ręki rynku. W efekcie zatraca się moralny charakter życia społeczno-gospodarczego, obniża się też współodpowiedzialność i współuczestnictwo obywateli w tworzeniu dobra wspólnego[7].

Program przedwojennej chadecji w dziedzinie społeczno-gospodarczej był wiernym odbiciem nauki chrześcijańskiej nauki społecznej[8]. Warto przypomnieć, bo może nie wszyscy to wiemy, że polska Chrześcijańska Demokracja hasło uwłaszczenia wysunęła już w 1921 roku. I to był jej oryginalny program.

Chadecja opowiadała się zdecydowanie za solidaryzmem społecznym, uczestnictwem obywateli w różnych strukturach społecznych i działaniach dla dobra wspólnego. Dzisiaj można to przełożyć na działania w obrębie instytucji i organizacji samorządowych, aby budować sprawiedliwy porządek społeczny, rozwiązywać skutecznie problemy ludzi na różnych szczeblach środowisk lokalnych. Angażując się w prace na rzecz społeczności lokalnych poniekąd realizujemy sens ludzkiego życia. Jak napisał papież Paweł VI w encyklice Populorum Progressio – „… człowiek nie urzeczywistnia siebie, jeśli nie wyrośnie ponad siebie”. Jeśli nie zadba o swoich braci tkwić będzie w skorupie egoizmu, daleki będzie od miana chrześcijanina, biorącego udział w wypełnianiu planu Bożego w warunkach współczesnego świata[9].

Budując partię chadecką, szczególnie na Śląsku, nie sposób nie wspomnieć o idei i myśli Wojciecha Korfantego, który w swoich ideach i myślach, a także działaniu wyprzedzał epokę. Dzięki swojej często, bezkompromisowej postawie, miał wielu antagonistów, czy wręcz zagorzałych przeciwników, także na Śląsku. Lecz to jemu historia przyznała rację. I dzisiaj tak bardzo współcześnie brzmią jego tezy programowe, dotyczące tak życia społecznego, politycznego jak i gospodarczego[10].

Wojciech Korfanty znany jest jako przywódca walki Ślązaków i Poznaniaków o polskość, znacznie mniej jako lider polskiej i śląskiej chrześcijańskiej demokracji. Tymczasem wkład Korfantego w historię Polski upoważnia do postawienia go obok tej miary polityków co Józef Piłsudski i Roman Dmowski[11].

Działalność Wojciecha Korfantego przed 1918 spowodowała odrodzenie narodowe na Górnym Śląsku i zapewniła ludowi śląskiemu siły niezbędne do walki w plebiscytach i powstaniach. Specyficzny dla Wojciecha Korfantego program łączący postulat walki o zjednoczenie z Polską z programem socjalnym i gospodarczym stanowił zalążek programu polskiej Chrześcijańskiej Demokracji.

W wolnej Polsce Górny Śląsk stanowił zaplecze chadecji (40 % mandatów w Sejmie Śląskim). Wydawany w Katowicach dziennik „Polonia” był najsilniejszym pismem centroprawicy przed 1926. Posłowie chadecji szczególny nacisk kładli na współpracę z chrześcijańskimi związkami zawodowymi – odpowiednikiem dzisiejszej „Solidarności”. Naturalnym sojusznikiem chadecji byli drobni przedsiębiorcy i kupcy oraz katolickie stowarzyszenia.

Wojciech Korfanty umiał połączyć działalność polityczną z gospodarczą. Już przed 1914 zasłynął jako dziennikarz i wydawca pism „Górnoślązak” i „Polak”. W latach 1922-1930 oprócz „Polonii” wydawał ceniony dziennik „Rzeczpospolita” i inne wydawnictwa. Dobrej opinii o Korfantym nie podważył wyrok sądu marszałkowskiego mający podłoże polityczne[12].

Chrześcijańska Demokracja przywiązywała dużą rolę do zagrożenia komunizmem z Rosji – Korfanty podnosił ten problem jako członek Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Wracając z wygnania do kraju w 1939 podkreślał zagrożenie komunistyczne – równie niebezpieczne jak niemieckie.

Występując przeciwko dyktaturze sanacji Korfanty nie zgadzał się na działania radykalne – nie organizował strajków ani nie podejmował walki zbrojnej. Jego pokojowa walka nie przyniosła takiego sukcesu jak w latach 80-tych. Porozumiewawcze inicjatywy chadecji nie znalazły zrozumienia w obozie rządowym.

Regionalizm Korfantego w ścisłej więzi z Polską wykluczał skrajną autonomię i separatyzm. Podkreślał jedność Ślązaków i obywateli polskich. Dzisiejsze spory twórców „narodu śląskiego” i ich oponentów to tylko powtórka polemik Korfantego z „Prusakami języka polskiego” przed 1918. Dlatego na łamach pism wydawanych przez twórców „narodu śląskiego” Korfanty jest najczęściej atakowaną postacią[13].

Reasumując widać więc, iż w II RP po zjednoczeniu 1919 grup chrześcijańsko-społecznych z byłego zaboru rosyjskiego i austriackiego istniało jedno ugrupowanie chadeckie – Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji.

W wyborach do sejmu w 1922 roku Chrześcijańska Demokracja uczestniczyła w bloku Chrześcijański Związek Jedności Narodowej[14]. W latach 1923 i 1926 weszła do rządów Chjeno-Piasta a po przewrocie majowym w 1926 roku rozbita została na 3 grupy (lwowska, antysanacyjna śląska i centrowa). Wówczas to utraciła znaczną część wpływów i stała się opozycyjna wobec obozu rządzącego. W roku 1929 Chrześcijańska Demokracja przystąpiła do Centrolewu. Lata trzydzieste przyniosły zbliżenie się ChD do NPR[15]. Następował kryzys i w roku 1934 miała miejsce secesja z Chrześcijańską Demokracją grupy lwowskiej. Secesja następowała coraz bardziej i w 1935 miał miejsce kolejny rozłam grupy, która utworzyła Stronnictwo Chrześcijańsko-Ludowe. W roku 1937 Chrześcijańska Demokracja weszła do Frontu Morges, a z NPR utworzyła Stronnictwo Pracy (SP)[16].

Przypisy

  1. C. Clemens, Chrześcijańska demokracja : różne dymensje współczesnego ruchu, Gliwice : Wokół Nas, 1991, s. 78. ↩
  2. L. Szaraniec , Wojciech Korfanty : przywódca chadecji na Górnym Śląsku w II Rzeczypospolitej, Katowice : Muzeum Śląskie, 1997, s. 21. ↩
  3. A. Wątor, Chrześcijańsko-narodowi : z dziejów nurtu politycznego do 1928 roku, Szczecin : Wydaw. Naukowe US, 1999, s. 67. ↩
  4. Doktryna społeczna kościoła katolickiego i doktryny chadeckie : wybór dokumentów do nauki o polityce, wybór i red. nauk. Edward Olszewski, Edward J. Pałyga; Lublin ; Warszawa : UMCS : 1987, s. 254. ↩
  5. H. Przybylski, Katolicka nauka społeczna a ruch chrześcijańsko-demokratyczny, Katowice : AE, 1996, s. 121. ↩
  6. A. Wątor, op. cit., s. 143. ↩
  7. Krzywobłocka B., Chadecja 1913-1939, Warszawa 1999, s. 35. ↩
  8. Z historii ruchu chrześcijańsko-demokratycznego, aut. Winfried Becker at al. ; przedm. Egon A. Klepsch ; tł. z niem. Michał Szymański, Gliwice : Wokół Nas, 1992, s. 38. ↩
  9. Krzywobłocka B., op. cit., s. 41. ↩
  10. L. Szaraniec, op. cit., s. 101. ↩
  11. A. Wątor, op. cit., s. 99. ↩
  12. T. Czekaj , Pierwsze zwycięstwo Wojciecha Korfantego, Katowice : Śląski Instytut Naukowy, 1986, s. 112. ↩
  13. Dzieło Wojciecha Korfantego, red. t. Michał Lubina, Katowice : ZG, 1993, s. 77. ↩
  14. J. Gmitruk, Doświadczenia wyborcze ruchu ludowego, Warszawa : Polskie Stronnictwo Ludowe, 1991, s. 101. ↩
  15. Chrześcijańska Demokracja i Narodowa Partia Robotnicza w latach 1926-1937, Warszawa : Państ. Wydawnictwo Naukowe, 1980, s. 79. ↩
  16. A. Andrusiewicz , Stronnictwo Pracy 1937-1950 : ze studiów nad dziejami najnowszymi chadecji w Polsce, Warszawa : Państ. Wydaw. Naukowe, 1988, s. 56. ↩
Oceń tę pracę

Ludowcy – programy, podziały i reforma rolna

Jak już wspomniano, nie odegrały trwalszej roli w ruchu ludowym PSL-Lewica (m. in. z J. Stapińskim, jedną z czołowych postaci ruchu ludowego w Galicji, silnie jednak atakowanym za swą polityczną dwuznaczność i interesowność) oraz grupy katolicko-ludowe, początkowo dość wpływowe[1].

Zasadniczo nowe treści do ruchu ludowego wniosła powstała w wyniku rozłamu w PSL „Wyzwolenie” w 1924 r. Niezależna Partia Chłopska (NPCh). W swym programie głosiła m. in. hasła walki o stworzenie rządu robotniczo-chłopskiego, przeprowadzenia reformy rolnej bez odszkodowania, rozdzielenia Kościoła od państwa, sojuszu ze Związkiem Radzieckim, gruntownej zmiany polityki mniejszościowej. Opowiadając się jednoznacznie za drogą rewolucyjną, ściśle współpracowała z KPP zarówno w terenie, jak i na forum sejmowym. Jej przywódcy, jak A. Fiderkiewicz, S. Wojewódzki, A. Bon, współpracowali też blisko z białoruską „Hromadą”. Prześladowana i szykanowana przez cały czas swego istnienia, NPCh zdołała rozwinąć się w partię masową, mając swe główne oparcie w kilku województwach centralnych. Nie ułatwiały jej tego jednak tendencje sekciarskie, od których nie była wolna. W 1927 r. została rozwiązana, ale jej działacze nie zaniechali działalności rewolucyjnej na wsi i wkrótce przystąpili do organizowania Zjednoczenia Lewicy Chłopskiej „Samopomoc”, partii o podobnie rewolucyjnym charakterze[2].

PSL “Wyzwolenie” miał w swoich szeregach znacznie mniej zwolenników Piłsudskiego niż w PPS. Już od 1 XI 1918 opowiedzieli się za federacją na wschodzie – tzw. problem galicyjski, gdzie według PSL „Wyzwolenie” oba narody powinny rozwiązać go w oparciu o zasady “bezwzględnej sprawiedliwości”. PSL „Wyzwolenie” miał w swoim programie dążenie do rozbijania Rosji (i jej odpychania), był zdecydowanie przeciwne współpracy z “białą” Rosją. Dążyli do ustanowienia niepodległej Ukrainy (w maju 1919 M. Rataj uważał, że Polska winna odstąpić Ukrainie część Galicji Wschodniej bez Lwowa). Było to stronnictwo zdecydowanie prowojenne (wobec stosunków polsko-radzieckich), bardzo antyczeskie (kwestia Śląska Cieszyńskiego), chcieli dla Polski Mazur i Górnego Śląska[3].

Z początkiem 1920 PSL „Wyzwolenie” stało na stanowisku pokojowym, w związku ze zmęczeniem wsi, pod warunkiem jednak, że pokój ale ma być dobry – tak mówił Stanisław Thugutt[4]. Stronnictwo było bardzo krytyczne wobec traktatu wersalskiego – nie uważali by Koalicja przyczyniała się do niepodległości Polski. Poparli wyprawę kijowską (bo uważali ją za misję wyzwoleńczą). Stronnictwo odrzuciło warunki ze Spa (byli nawet za kontynuowaniem wojny). Ubolewali nad traktatem ryskim – ratyfikowali ale zaznaczyli, że to tylko tymczasowe rozwiązanie[5].

Program PSL „Wyzwolenie”, autorstwa Eustachego Rudzińskiego został zaprezentowany w dniach 4-6 III 1921. Traktował on ogólnikowo o polityce zagranicznej, gdzie szczególny nacisk kładziono na przyjaźń z państw na wschodzie (ale nie z Rosją), ponadto dążono do konsolidacji Europy Wschodniej, akceptowali francuską okupację Ruhry, gdyż pozwalało to Polsce skupić się na wschodzie.

Związek Jedności Ludowej – był to związek utworzony przez secesjonistów z PSL “Piast”, zbliżający się ku “Wyzwoleniu”. Głównym przedstawicielem tego ugrupowania był Jan Dąbski. Dość szybko zbliżone programy obu ugrupowań spowodowały, że połączono formalnie te partie w PSL “Wyzwolenie – Jedność Ludowa”[6].

W początkach 1924 roku w ruchu ludowym pojawiło się większe zainteresowanie zbliżeniem z Anglią. Celem tego miało być współdziałanie z Rzeczpospolitą w polityce wschodniej. Optowano za antyrosyjskim systemem sojuszy: Anglia, Japonia, Turcja, Włochy. Ludowcy z zadowoleniem przyjęli Protokół Genewski. Ostro skrytykowali natomiast Locarno – twierdzili, że polsko-niemiecki traktat arbitrażowy nie ma nic wspólnego z paktem o nieagresji.

PSL „Piast” w momencie walki o stanowienie granic zakładało wykorzystanie sytuacji chaosu wewnętrznego w Rosji. Korzystając z wojny domowej w Rosji ludowcy z Piasta pragnęli „wydrapać ile się da” dla Polski – dążono więc do przyłączenia Galicji Wschodniej, Wołynia, Polesia, Ziemi Wileńskiej i zachodniej Białoruś z Mińskiem. Jeśli chodzi o granicę na zachodzie dążono do szerokiego dostępu do morza. Zakładano przyznania bez plebiscytu Warmii i Mazur. Partia ta miała wrogi stos do Czech, szczególnie popierano Słowaków wykazywano także chęć wspólnej granicy z Węgrami[7].

Ugrupowanie to było nastawione krytycznie wobec traktatu paryskiego i mniejszościowego. W początkach 1920 roku PSL „Piast” optował za pokojem z Rosją Radziecką ale na polskich warunkach tj. z granicą z 1772 roku. Powoli narastało w tym ugrupowaniu federalistyczne stanowisko, a odzyskanie ziemi wschodniej miało służyć głównie rozparcelowaniu i daniu ziemi chłopom z przeludnionych obszarów Polski[8].

PSL „Piast” otwarcie popierał ofensywę kijowską krytykując jednocześnie interwencję zachodu w okresie kontrofensywy – wyrażane to było przez gabinet Witosa. Przy pokoju ryskim PSL „Piast” porzucił koncepcje federalizmu. Niekonsekwencją wobec wschodniej mniejszości narodowej było to, że głosili konieczność autonomii, ale z drugiej strony dążono do kolonizacji polskim chłopem. Generalnie ich teza obejmowała “koncepcją 2 wrogów”. Zgadzali się oni na sojusz z Francją i Rumunią. W roku 1923 roku nastąpił w tym ugrupowaniu zwrot ku prawicy – co było efektem porozumienia z ZSRR. Odtąd bardzo duży wpływ miała endecja na politykę zagraniczną “Piasta”. Podobnie jak inne ugrupowania PSL „Piast” jednoznacznie negatywnie ocenił Locarno.

Stronnictwo Ludowe było ugrupowaniem utworzonym w 1931 r. – z PSL “Wyzwolenia” (lewica), Stronnictwa Chłopskiego (centrum) oraz PSL “Piasta” (prawica)[9]. Dążono tylko do montowanie bloku państw Europ Wschodniej i odpowiedzialnej polityki w Lidze Narodów. Takie podejście – według Stronnictwa Ludowego mogło po Locarno gwarantować bezpieczeństwo Polsce. Za trudne położenie międzynarodowe winili sanację, gdyż według nich straciliśmy sympatię demokratycznego świata. Partia ta dostrzegła potrzebę uregulowania stosunków z Czechosłowacją. Dopiero w 1932 roku Stronnictwo zaakceptowało porozumienie ze ZSRR. Postępująca w początkach lat trzydziestych faszyzacja Niemiec spowodowała, że ludowcy dokonali zwrotu w polityce ku Francji i Czechom. Wobec tego założeniem ugrupowania był całkowity sprzeciw wobec jakichkolwiek rozmowom z Niemcami. Konsekwencją takich działań było bardzo krytyczne podejście wobec polsko-niemieckiego paktu o nieagresji z 1934 roku. Popierano jednak Becka w wypowiedzeniu Paktu Wschodniego i traktatu mniejszościowego. Ludowcy chcieli wyłączyć spod kompetencji Becka Wolne Miasto Gdańsk, gdyż według nich nie wystarczająco bronił tam interesu narodowego w okresie przedmonachijskim[10].

Działalność parlamentarna ludowców. Ludowcy zdecydowanie zgadzali się co do systemu demoracji parlamentarnej. Wykazywali także wielkie poparcie dla podstawowych spraw konstytucyjnych – stąd współudział przy opracowywaniu konstytucji oraz tworzeniu instytucji państwowych.

Polskie Stronnictwo Ludowe “Piast” było ugrupowaniem, które dążyło do uchwalenia jednoizbowego parlamentu i pięciu przymusowych praw wyborczych. Prezydent według „Piasta” miał być powszechnie wybierany, a administracja kraju miała być skonstruowana na luźnej strukturze prawno-politycznej, opartej na szeroko rozbudowanym samorządzie terytorialnym. Według Piasta państwo miałoby prawo ingerować w stos społeczne (np. gwarantować prywatną formę chłopskiej własności ziemi). Do obowiązków państwa miała należeć reforma rolnictwa, nacjonalizacja lasów, opieka prawna i socjalna pracowników, zabezpieczenie praw i wolności politycznych a także bezpłatna nauka w szkołach elementarnych (dla uzdolnionej młodzieży chłopskiej – bezpłatna nauka w gimnazjach i na wyższych uczelniach)[11].

PSL “Wyzwolenie” dążyło przede wszystkim do decentralizacji. Ponadto stawiano na obieralność władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, a także na upowszechnienie własności (zwłaszcza ziemi)[12].

Gdy w końcu 1919 roku większość ludowców zgodziła się na dwuizbowy parlament z przewagą Sejmu, część posłów “Wyzwolenia” reaktywowało klub i broniło parlamentu jednoizbowego. Szczególnie Witos i Rataj określili takich działaczy “wtyczkami socjalistycznymi” w ruchu ludowym.

Szczególnym wydarzeniem w życiu ugrupowań chłopskich była reforma rolna. Już 4 IV 1919 roku utworzono komisję reformy społecznej (w jej składzie znalazły się PPS, ludowcy oraz NZR). Komisja rolna, na czele której stanął Witos obradowała od marca 1919 roku. Opracowany projekt oparty głównie na postulatach “Piasta” 3 IV stał się przedmiotem debaty parlamentarnej. Debata ta zakończona została i 15 VII 1920 uchwalono reformę rolną.

Główne cechy tej reformy to: gospodarstwa rolne w okręgach przemysł – miejskich – maksymalnie 60 ha; w zaborze pruskim – 400 ha; na terenie reszty kraju 180 ha. Reforma zakładała 80% rozparcelowane wśród bez i małorolnych, reszta ziem przeznaczona została do wykupu przez zamożnych. Nowe gospodarstwa nowe gospod – max 15 ha[13]. Po uchwaleniu reformy zaczął narastać opór ziemiaństwa przeciw realizacji. Szczególnie dlatego, że konstytucja marcowa zagwarantowała im prawo własności. Nowa reforma rolna weszła w życie 28 XII 1925. Jej efektem był coroczny kontyngent ziemi do parcelacji (200 tys ha); pełny ekwiwalent pieniężny za wywłaszczenie oraz wielkość nowego gospodarstwa 20 – 35 ha. Do 1938 roku rozparcelowano 2 654 000 ha[14].

Przypisy

  1. J. Jachymek , Polskie Stronnictwo Ludowe-Lewica 1913-1924 : studium o powstaniu, działalności i rozkładzie ugrupowania politycznego, Lublin : Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 1991, s. 45. ↩
  2. Ibidem, s. 111. ↩
  3. Ruch ludowy wobec niepodległości Polski : praca zbiorowa pod red. Arkadiusza Kołodziejczyka, Siedlce : IH. WSRP, 1996, s. 154. ↩
  4. A. Wójcik , Myśl polityczna Stanisława Augusta Thugutta : (1873-1941), Lublin : Wydaw. UMCS, 1992, s. 322; Stanisław Thugutt o demokracji i ustroju Polski, wstęp, wybór i oprac. Władysław Wic, Warszawa : Wydaw. Sejmowe, 1998, s. 45. ↩
  5. B. Bidzińska-Jakubowska, Ruch ludowy wobec przeszłości narodowej (do 1939 r.), Warszawa : Wydaw. TRIO, 1995, s. 77. ↩
  6. Z. Hemmerling, PSL „Wyzwolenie” w parlamentach II Rzeczypospolitej : 1919-1931, Warszawa : Ośrodek Badań Społecznych, 1990, s. 153. ↩
  7. J. Gmitruk, Sto lat…, s. 167. ↩
  8. M. Śliwa, Polska myśl polityczna w I połowie XX wieku, Wrocław [etc.] : Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1993, s. 44. ↩
  9. Z. Hemmerling, op. cit., s. 213. ↩
  10. M. Kwiatkowski, Ocena polityki min. Becka i wytyczne polityki Rządu R.P. na obczyźnie, Warszawa: Roch, 1940, s. 322. ↩
  11. B. Bidzińska-Jakubowska, op. cit., s. 89. ↩
  12. W. Piątkowski, Wokół idei agraryzmu, Warszawa : nakł. Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL, 1993, s. 48. ↩
  13. W. Sułkowska, Reformy w polskim rolnictwie na tle reform w rolnictwie europejskim (1850-1939), Kraków : Wydaw. Oddziału PAN, 1994, s. 45. ↩
  14. J. Rakowski , Wczoraj i dziś reformy rolnej w Polsce, Fryburg : Nakł. „Pamiętnika Literackiego”, 1946, s. 23. ↩
Oceń tę pracę

Ludowcy – początki i rozwój ruchu

28 lipca 1895 roku w Rzeszowie podczas zjazdu delegatów chłopskich komitetów wyborczych powstało Stronnictwo Ludowe. Pierwszym prezesem SL został Karol Lewakowski. W pierwszym roku istnienia SL wprowadziło do sejmu 9 posłów. Program SL zawierał postulaty o charakterze ogólnym:

  • rozszerzenie autonomii,
  • reforma prawa wyborczego,
  • zmiana systemu podatkowego,
  • zainteresowanie się problemami emigracji,
  • potrzeby związane ze wsią.

Kompromisowość programu przejawiała się w braku postulatu parcelacji ziemi obszarniczej. W 1903 roku na zjeździe w Rzeszowie SL uchwaliło nowy program i przyjęło nazwę Polskie Stronnictwo Ludowe. Żądano teraz powszechnego prawa wyborczego, zabezpieczenia w pełni praw ludności, poprawy stanu rolnictwa, opieki zdrowotnej, oświaty wiejskiej, usamodzielnienia dzielnicy galicyjskiej. PSL chciał dążyć do „narodowego, politycznego, ekonomicznego i cywilizacyjnego podniesienia ludu”, uwzględnić potrzeby wszystkich mieszkańców wsi, zyskać nawet poparcie części klasy robotniczej. W 1913 roku doszło do rozłamu w Polskim Stronnictwie Ludowym. Powstało: PSL Piast – Kongres Tarnowski powierzył przywództwo tej partii Jakubowi Bojce (jednym z wiceprezesów został W. Witos – rzeczywisty przywódca nowej partii), oraz PSL Lewica na czele z Janem Stapińskim. Przyczyną rozłamu było zaniepokojenie utratą popularności Stapińskiego, jego wygórowane ambicje i zwrot na lewo.

Wincenty Witos nie oczekiwał biernie na darowanie ojczyźnie niepodległości. Przewodził Polskiej Komisji Likwidacyjnej, tymczasowej władzy polskiej w Galicji. Stosunkowo najpóźniej ruch ludowy zaczął się organizować w Królestwie Polskim[1].

W latach siedemdziesiątych XIX w. Pozytywiści rozpoczęli realizację szerokiego programu „racy u podstaw”, głosząc także szerzenie oświaty wśród ludu. Do czytelników wiejskich zaczęły docierać „Zorza” i „Gazeta Świąteczna”.

Towarzystwo Oświaty Narodowej (ludowej wydawał pismo „Polak”. Janina Dziubińska wraz z Maksymilianem Malinowskim przyczynili się do założenia w Pszczelinie k. Piaseczna pierwszej w Królestwie szkoły rolniczej, przeznaczonej „wyłącznie dla synów rolników drobnych i zarazem przyszłych samodzielnych gospodarzy”. Przedstawiciel miejscowej żandarmerii donosił, iż „szkoła ta przez swych uczniów jest rozsadnikiem idei patriotycznych wśród chłopów Kraju Przywiślańskiego.

Podobny charakter miały później założone placówki w Kruszynku k. Włocławka – 1904 r., Gotatczyźnie 1909 r., Sokołowku 1909 r. i Krasiewinie 1913 r.. Wychowankowie tych szkół zaważyli sporo na rozwój życia wiejskie go w swych okolicach.

Działacze Ludowego Koła Oświaty na zebraniu w Jaktorowie pod Warszawą w dniu 13 XI 1904 podjęli decyzję o założeniu tajnej chłopskiej organizacji politycznej, która nieco później przyjęła nazwę Polski Związek Ludowy. Przewodnictwo objął Wacław Kruszewski. Polski Związek odrzucił patronat dworu i plebani. Jej założyciel Stefan Brzeziński zajął się wydawnictwami. Chłopscy delegaci na zjazd PZL wypowiedzieli się – odmiennie niż inteligenckie kierownictwo.

Powstały w 1906 roku Związek Młodej Polski Ludowej był wydawcą „Siewby”. Jej redakcja mieściła się w Tłuszczu pod Warszawą a funkcję redaktora pełnił chłopski samouk Jan Kielak. W programie Związku Młodej Polski Ludowej znalazł się zapis: „I jeśli wolną ma być Polska od obcej przemocy, to wolną i szczęśliwą powinna być wewnątrz ojczyzna. Matką dla wszystkich stanów a nie dla jednych tylko interwencja władz carskich sprawiła, że ostatni numer „Siewby” wyszedł w Maju 1908 roku. Lukę po „Siewbie” wypełniło „Zaranie” wydawane od listopada 1907 roku przez Maksymiliana Malinowskiego z pomocą Ireny Kosmowskiej, Tomasza Nocznickiego oraz Teofila Kurczaka.

Dobrze wydawane pismo dało początek ruchowi społeczno – politycznemu zwanego ruchem „zaraniarskim”. Odmiennie kształtował się polityczny ruch ludowy na ziemiach zaboru pruskiego, poddanych ostrej germanizacji, a zamieszkałych przez ludność przemieszaną pod względem narodowościowym i wyznaniowym. Ratowaniu polskości służyła ideologia solidaryzmu narodowego ( razem przeciwko Niemcom) i pracy organicznej głoszoną przez Towarzystwo Oświaty Ludowej a od 1880 roku Towarzystwo Czytelni Ludowych. Wydane były między innymi pisma „Orędownik” oraz „Gazeta Grudziadzka” założona w 1894 roku, która stała się organem prasowym Polsko – Katolickiej Partii Ludowej[2].

Bardziej chłopski charakter miała założona w 1896 roku Mazurska Partia Ludowa z siedzibą w Ełku, której organem była „Gazeta Ludowa”. Symbolami oporu Polaków przeciw germanizacji stali się: chłop wielkopolski Michał Drzymała i dzieci z Wrześni. Jednym z celów ruchu ludowego było od początku jego powstania kształtowanie postaw patriotycznych i dążenie do odzyskania przez Polskę niepodległości. Szansa na jej odzyskanie nastąpiła dopiero pod koniec I Wojny Światowej.

Przedstawicielami chłopstwa w nowoodrodzonej Rzeczypospolitej były partie wywodzące się ze Stronnictwa Ludowego utworzonego w Galicji już w 1985 roku a od 1903 funkcjonujące pod nazwą Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ugrupowanie to występowało w obronie interesów politycznych i ekonomicznych. Chłopów. Rokiem szczególnym dla ruchu chłopskiego był rok 1913 kiedy to nastąpił rozłam w Polskim Stronnictwie Ludowym na PSL „Piast” i PSL-Lewicę. W latach 1915-1918 Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie” funkcjonowało pod nazwą Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W ruchu ludowym najpoważniejszą siłę polityczną stanowiły Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast” i Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”. Pod względem organizacyjnym i politycznym w ruchu ludowym panowała duża różnorodność stronnictw (szczególnie w „Wyzwoleniu”), a także w postawie mniejszych partii, jak Polskie Stronnictwo Ludowe-Lewica, Chłopskie Stronnictwo Radykalne, Związek Chłopski i kilka innych, drobniejszych partii i grup, usiłujących rozwinąć działalność na wsi. Utrudnia to poważnie scharakteryzowanie ich programów i oblicza ideowo-politycznego. Wynikało to zresztą również stąd, że – ogólnie biorąc – problemy ideologiczne zajmowały w tych programach znacznie mniej miejsca i były zarysowane w sposób mniej wyrazisty niż np. w endecji czy w ruchu robotniczym (z wyjątkiem Niezależnej Partii Chłopskiej, powstałej w 1924 r., silnie związanej z ruchem komunistycznym)[3].

Partie ludowe akcentowały w swych programach szczególną rolę chłopstwa jako odrębnej, najliczniejszej warstwy społecznej – podstawy bytu i rozwoju narodu i państwa. Sprzyjało to krzewieniu się w łonie ruchu ludowego tendencji agrarystycznych i aspiracji do kierowniczej roli politycznej w życiu państwa. W sprawach ustrojowych stronnictwa ludowe opowiadały się za systemem demokracji parlamentarnej, opartej na sejmie jednoizbowym o szerokich uprawnieniach. Jednakże z biegiem czasu PSL „Piast” modyfikowało to swoje stanowisko w duchu silniejszego eksponowania roli i uprawnień silnej władzy wykonawczej kosztem pozycji władzy ustawodawczej (sejmu). W sposób mniej lub więcej jednoznaczny partie ludowe (z wyjątkiem NPCh) za podstawę życia gospodarczego i społecznego kraju uznawały zasadę własności prywatnej, odrzucając równocześnie wszelkie przywileje, płynące z urodzenia czy majątku.

Sporo miejsca w programach stronnictw ludowych zajmowały sprawy stosunku do religii. Kościoła i łączące się z tym zagadnienia szkoły i oświaty. Kwestie te stawiane były w sposób dość niejasny. Żądano wprawdzie oddzielenia Kościoła od państwa, ale jednocześnie PSL „Piast” domagało się początkowo obowiązkowego nauczania religii w szkole. Wszystkie stronnictwa ludowe przeciwstawiały się zdecydowanie nadużywaniu religii przez duchowieństwo do celów politycznych[4].

Najwięcej uwagi poświęcał ruch ludowy zagadnieniom bezpośrednio dotyczącym życia wsi, jak problemy spółdzielczości, samorządu, komasacji gruntów, a przede wszystkim reformie rolnej. W tej dziedzinie między poszczególnymi stronnictwami ludowymi, w tym także między „Piastem” a „Wyzwoleniem”, zachodziły niekiedy różnice dość poważne. O ile „Piast” opowiadał się za parcelacją ziemi za odszkodowaniem, o tyle PSL-Lewica, Związek Chłopski, a w późniejszych latach także „Wyzwolenie” domagały się parcelacji bez odszkodowania. Również w istotnej sprawie górnego pułapu stanu posiadania wielkiej własności (czyli tzw. maksimum) stanowisko stronnictw ludowych było niejednolite. Stosunkowo większe skłonności do kompromisu z siłami prawicy na tym polu wykazał „Piast”, choć – jak już o tym była mowa – podczas debaty nad reformą rolną w sejmie w 1919 r. stanowisko obu głównych stronnictw ludowych w tej kwestii było analogiczne.

Ogólnie biorąc PSL „Piast” także w praktycznej działalności politycznej znajdowało się bliżej prawego niż lewego skrzydła ruchu ludowego. Niemniej stanowiło ono główną jego siłę, czerpiąc ją przede wszystkim z wieloletnich tradycji uporczywej walki w obronie praw chłopskich na terenie Galicji, gdzie też i w Polsce niepodległej miało największe wpływy i poparcie mas chłopskich. Stamtąd też wywodził się niekwestionowany przywódca ruchu ludowego w Polsce – W. Witos. Wybitną rolę w „Piaście” odgrywali również W. Kiernik, M. Rataj, J. Dąbski, A. Średniawski, J. Brodacki i kilku innych. Prasa PSL „Piast” była stosunkowo nieliczna, były to przede wszystkim tygodniki „Piast” (w Krakowie) i „Wola Ludu” (w Warszawie), ponadto poznański ,,Włościanin”, „Gazeta Grudziądzka” i parę innych – przeważnie o skromnym nakładzie i lokalnym tylko zasięgu[5].

Na lewo od „Piasta” działało drugie wielkie stronnictwo chłopskie – „Wyzwolenie”, powstałe w czasie I wojny światowej. W przeciwieństwie do „Piasta” opierało się ono głównie na masach chłopskich w b. Kongresówce. Znacznie częściej niż w „Piaście” dochodziły w nim do głosu poglądy i dążenia radykalne, nieraz z trudem tylko opanowywane przez bardziej umiarkowane kierownictwo stronnictwa. Dysponując początkowo niemałą siłą 17% mandatów w Sejmie, „Wyzwolenie” w okresie późniejszym podlegało, jak już wspomniano, częstym fluktuacjom i konfliktom wewnętrznym. Zamieszanie ideowo-polityczne w stronnictwie sprzyjało rozłamom i secesjom, na których korzystał „Piast” bądź bardziej radykalne grupy w ruchu ludowym (tak np. szeregi stronnictwa opuścił M. Rataj, który przeszedł do „Piasta”). Czołową rolę w „Wyzwoleniu” odgrywali St. Thugutt, J. Poniatowski, T. Nocznicki, K. Ba-giński, B. Stolarski. Również to stronnictwo nie dysponowało silną prasą, ale obok paru własnych organów, warszawskiego tygodnika „Wyzwolenie” i krakowskiego „Sztandaru Chłopskiego”, cieszyło się poparciem kilku wpływowych pism codziennych, jak warszawski „Kurier Poranny”, „Kurier Lwowski” i paru innych[6].

Całą pracę znajdziesz na stronie https://pracedyplomowe.eu/ludowcy-i-chadecy/

Przypisy

  1. J. Molenda, Chłopi, naród, niepodległość : kształtowanie się postaw narodowych i obywatelskich chłopów w Galicji i Królestwie Polskim w przededniu odrodzenia Polski, Warszawa : Wydaw. Neriton : 1999, s. 56. ↩
  2. A. Czubiński, Między Niemcami a Rosją : społeczeństwo polskie w walce o przetrwanie i zachowanie niezależności państwowej w XIX i XX w. : rozprawy i studia, Poznań : Instytut Historii Uniwersytetu Adama Mickiewicza, Poznań 1996, s. 88. ↩
  3. M. Śliwa, Ludowcy i socjaliści w parlamencie II Rzeczypospolitej, Warszawa : Wydaw. Sejmowe, 1995, s. 33. ↩
  4. J. Borkowski, Ludowcy w II Rzeczypospolitej. Cz. 1, Warszawa : Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1987, s. 35. ↩
  5. M. Śliwa, Ludowcy i socjaliści…, s. 222. ↩
  6. J. Gmitruk, Sto lat ruchu ludowego : 1895-1995, Warszawa : Polskie Stronnictwo Ludowe, 1995, s. 56. ↩
5/5 - (1 vote)

Ochronki Zjednoczonego Koła Ziemianek

Ochronki działały zgodnie z okólnikiem nr 3 wydanym przez generalnego gubernatora warszawskiego dla Okręgu Naukowego Warszawskiego w 1900 roku. Pozwolenie wydawał gubernator, a w Warszawie oberpolicmajster.„ l) O kaźdem udzielonem pozwoleniu na ochronkę Gubernator jest obowiązany komunikować, ze wskazaniem miej­sca, w którem się ochronka znajduje, kuratorowi Okr, Nauk. Warszawskiego, celem zarządzenia nad ochronkami dozoru, w osobie przedstawicieli miejscowych dyrekcji naukowych;

2) Gubernator powinien wszystkich podwładnych sobie urzęd­ników, odbywających objazdy urzędowe, jako to: komisarzy do spraw włościańskich, naczelników powiatów i naczelników straży ziemskiej, zobowiązać, iżby przy swoich objazdach urzę­dowych, koniecznie odwiedzali i ochronki, szczegółowo ogłądali ich lokale, i przekonywali się, czy do ochronek nie przyj­muje się dzieci starszych ponad 7 lat, i czy się w nich nie odbywa nauczanie przedmiotów lub języków z książek lub kajetów;

3) Celem zapobieżenia możliwości przyjmowania do ochronek dzieci starszych ponad 7 lat, należy zobowiązywać założycieli, by każda ochrona posiadała specjalną księgę do zapisywania dzieci, i by do te] księgi wszywano metryki wszyst­kich dzieci, uczęszczających do ochronki. Księgi te, na każ­de żądanie powinny być okazywane osobom rewidującym, które, drogą wywoływania dzieci i sprawdzanie metryk, łatwo przekonać się mogą, czy w danej ochronce jest przestrzegany przepis o wieku dzieci;

4) założycieli ochronek należy zobo­wiązywać do komunikowania władzy miejscowej wiadomości o osobach, które będą powołane przez nich do zajęć z dziećmi, jak również o wszelkich zmianach w składzie tych osób. Urzę­dnicy policji miejscowej (naczelnicy powiatów, policmajstrowie i inni) powinni zbierać najdokładniejsze dane o cechach mo­ralnych i o prawomyślności osób, .dopuszczanych do zajęć z dziećmi;

5) przy wydawaniu pozwolenia na otwarcie ochron­ki, należy w każdym poszczególnym wypadku uprzedzać za­równo założycieli, jak i osoby, zajmujące się dziećmi, że na nich ciąży cała odpowiedzialność za prawidłowy bieg spraw w zakładzie, i że, na wypadek wykrycia w nim nauczania po­tajemnego, założyciele i osoby, zajmujące się dziećmi, będą pociągane do surowej odpowiedzialności;

6) o wszystkich wy­krytych wypadkach potajemnego nauczania w ochronkach po­lecono gubernatorom komunikować głównemu naczelnikowi kraju, celem wymierzenia winnym należytej kary. Komuniku­jąc o powyższem kuratorowi okręgu naukowego, naczelnik główny kraju prosił zarazem o zalecenie urzędnikom dyrekcji naukowych, by, przy objazdach urzędowych, przedsiębranych dla obejrzenia zakładów naukowych, zwiedzali też i ochronki, przytem jenerał gubernator nadmienił, że wykazy ochronek, które założyć pozwolono, będą we właściwym czasie komuni­kowane kuratorowi. Na skutek tego, kurator Okręgu naukowe­go polecił swym podwładnym mieć baczenie na ochronki i, w razie wykrycia w nich nauczania potajemnego, donosić o tem bezpośrednio zwierzchności Okręgu naukowego, nie czyniąc na miejscu żadnych rozporządzeń, a to stosownie do uwagi do art. 61, t. XI, cz. l zbioru ustaw instytucji naukowych i zakła­dów szkolnych, w wyd. z r. 1893.”20

Kurator Okręgu Naukowego Warszawskiego wyznaczał osoby odpowiedzialne za nadzór, które kontrolowały czy nie prowadzi się w nich nauczania przedmiotów lub języków z książek i kajetów. Wykrycie potajemnego nauczania było surowo karane. 30 października 1906 roku generalny gubernator warszawski zniósł kary za potajemne nauczanie.

W roku 1903w Królestwie Polskim utworzono 35 ochron, w 1904 roku było ich już 70, natomiast w latach 1905-1914 powstało 389 placówek tego rodzaju.

Ochronki mogły zakładać osoby prywatne, fabryki, wsie, miasta i miasteczka.

W ochronach można było prowadzić nauczanie po uzyskaniu pozwolenia, zaś osoba zajmująca się uczeniem musiała mieć ukończone 4 klasy.

Od 1906 roku wyodrębnić można dwa typy ochron21:

  • dla dzieci do lat 7, przy czym podkreślano, że nie powinny one wykonywać prac na sprzedaż,
  • dla dzieci starszych.

W dniu 7 czerwca 1906 roku utworzono Koleżeńskie Kółko Ochroniarek współpracujące ze Zjednoczonym Kołem Ziemianek, do którego należały kobiety pracujące w guberni: warszawskiej, kaliskiej, lubelskiej, siedleckiej, płockiej, piotrkowskiej i radomskiej. W ramach Kółka postanowiono założyć kasę wzajemnej pomocy, składki na ten cel uzależnione były od pensji ochroniarki. Przy dochodach wynoszących 60 rubli rocznie składka wynosiła 10 kopiejek miesięcznie, gdy pensja mieściła się w granicach od 60 do 100 rubli rocznie – składka 15 kopiejek na miesiąc, zaś przy zarobkach po wyżej 100 rubli rocznie – składka 20 kopiejek miesięcznie.

Zazwyczaj ochronki zakładano przy dworach. Koszt powszechnie stosowanej ochrony: 250-300 rubli, w tym pensja dla ochroniarki 80-120 rubli, utrzymanie, 60 rubli opłaty oraz potrzebne materiały.

Powstawały również ochronki sezonowe tylko na czas pilnych prac. Warunki pracy najlepsze były przy fabrykach, gdzie ochroniarki zarabiały około 40 rubli miesięcznie. Dodatkowo otrzymywały opał, światło, ogród oraz utrzymanie dla dwóch krów.

Program, według którego powinny działać ochronki22:

„Pogadanki – należy uważać za najpoważniejszą pracę dla umysłu dziecięcego, jednakże nie wolno przeciążać młodych istot, trzeba dużo mówić o Bogu.

Przyroda – godne zalecenia wycieczki z dziećmi na pola, łąki, do lasu, a przy tym wrodzoną spostrzegawczość i zainteresowanie danym przedmiotem.

Prace ręczne – aby pobudzić umysł do stopniowego rozwoju oraz wyrabiać zaradność, zręczność i praktyczność

Zabawa – zawsze następowały po pracy lub pogadance, trwającej 20 do 30 min. – nigdy zaś przed pracą. Miało to za zadanie wpoić dzieciom, że zabawa należy się tylko tym, co pracują. Celem zabawy było danie dzieciom zajęcia zgodnego z ich naturą, wzmocnić ciało, ćwiczyć zmysły, zająć umysł i za pośrednictwem zmysłów zapoznać się z naturą i ludźmi”.

W ochronie dziecko miało poznać wartość porządku i czystości. Wymagano od dzieci, aby przychodziły do ochrony już umyte, uczesane, co miało wywierać wpływ na ich matki.

Podstawą ładu i porządku zajęć w ochronie był z góry postanowiony rozkład czasu czyli plan, którego wypełnienie ochroniarka przestrzegała z całą systematycznością i punktualnością.

Od 12 lipca 1907 roku gen. Skałon wydał zakaz otwierania ochronek bez zgody i „opracowanych” specjalnie dla nich ustaw.

O wadze, jaką Ziemianki przywiązywały do ochron świadczy referat wygłoszony na posiedzeniu delegacji gospodyń wiejskich. „Siła każdego narodu spoczywa na ludzie, z niego wyszły lub wychodzą wszystkie sfery społeczne, w nim się one odradzają i jego sokami żyją… Ludem powinni się zająć Ci, którzy z jego potu żyją, jego sił potrzebują i z nim bezpośrednio obcują… Wieśniacy zaledwie, że hodują swe dzieci nieraz mniej troskliwie od inwentarza, nie domyślając się nawet potrzeby rozumnego wychowania… Polem i środowiskiem ku temu są ochrony. Otoczywszy opieką dziatwę wiejską damy możliwość matkom zajęcia się pracą zarobkową…23”

Od 1906 roku działalność Zjednoczonego Koła Ziemianek zostaje wzmożona także w zakresie kursów ochroniarskich. Kursy organizowane były bardzo często i różny był czas ich trwania.

Powstaje Szkoła Ochroniarek w celu podniesienia i ujednolicenia pracy w ochronach, które licznie zaczęto zakładać we dworach. Ochronę prowadziła zawsze właścicielka dworu, utrzymując ją, płacąc wynagrodzenie ochroniarkom oraz kupując pomoce naukowe.

7 czerwca 1906 roku odbył się I zjazd ochroniarek. Zasadniczym postulatem było: urządzanie corocznych zjazdów oraz kursów wakacyjnych.

3 kwietnia 1907 roku odbył się 14-dniowy kurs, w którym udział wzięło ok. 200 uczestniczek, z tego:

89 – gub. warszawska

20 – „ kaliska

14 – „ radomska

13 – „ płocka

12 – „ piotrkowska

11 – „ lubelska

4 – „ łomżyńska

2 – „ suwalska

5 – „ Litwa

2 – „ Podole

1 – „ Żytomierz.

177

W programie kursu:

Religia – kształtowanie duchowej osobowości

Pedagogika

Metodyka i praktyczne nauczanie języka polskiego

Historia Polski

Nauki przyrodnicze

Arytmetyka

Prowadzenie chóru

Nauki plastyczne

Pogadanki na temat higieny, fizjologii człowieka, geografii Polski, prawa gminnego, ogrodnictwa, ziół leczniczych, społecznej roli ochroniarki.

Z.K.Z. przeprowadziło analizę dotyczącą wyposażenia i liczby ochron, zajęć dzieci oraz warunków bytu i pracy ochroniarek.

Szczegółowo omówiono 55 ochron:

  • 4 przy fabrykach,
  • 12 w osadach lub miasteczkach,
  • 39 na dworach.

Ogólna liczba dzieci uczęszczających do ochron w zimie wynosiła 2874, natomiast w okresie lata – 1624. Na podstawie tych danych wyliczono przeciętną liczbę dzieci w ochronie, która dla zimy wynosiła 53, a średnia dla lata – 37.

W analizowanych ochronach wiek dzieci zawierał się w przedziale od 5 miesięcy do 15 lat. Ochrona więc opiekowała się dziećmi w wieku niemowlęcym oraz szkolnym wbrew założeniom, gdyż wiek uprawnionych wynosił 3 – 8 lat.

Koszt utrzymania ochronek to przeciętnie 315 rubli, najwyższy 775 rubli, najniższy 200 rubli, w zakres którego wychodziły24:

  • pensja i utrzymanie ochroniarki,
  • opał i światło,
  • pomoce naukowe i materiały do robót.

Koszt na 1 dziecko wynosił około 4 rubli rocznie.

W programach nauczania znalazły się:

  • język polski
  • historia
  • matematyka
  • religia
  • robótki: szycie, cerowanie, haft, szydełkowanie, roboty ze sznurka, słomy, wikliny, praca w ogrodzie.

Najliczniej ochronki powstawały przy dworach i we wsiach bez dworów. Okres od 1905 – 1914r. wykazuje 389 ochron utrzymywanych przez Ziemianki.

Ziemianki starały się pomagać prowadzącym taką działalność poprzez metodyczne wskazówki z zakresu zajęć z dziećmi w ochronach. Organizowały pogadanki z chemii i fizyki, lekcje śpiewu, rysunków i gimnastyki, lekcje robót, zwiedzanie wystaw sztuk pięknych.

Proponowano również w celu rozbudzenia zainteresowań plastycznych pomalowanie stołów w ochronach oraz urządzanie wspólnych zabaw dziatwy wiejskiej i dzieci ze dworu.

Zjednoczone Koło Ziemianek organizowało pogadanki dla ochroniarek, na przykład na tematy dotyczące hodowli i uprawy roślin, hodowli pokojowej i gruntowej kwiatów, wiadomości z praktycznego warzywnictwa, o dzikich ziołach i ich zbieraniu oraz hodowli ziół w ogródkach.

Stowarzyszenie Ziemianek prowadziło szereg dyskusji na tematy dotyczące osób pracujących w ochronach jak i ich działalności. Poruszano kwestie wakacji dla ochroniarek, urządzanie dorocznych zjazdów oraz kursów wakacyjnych. Podejmowano próby oceny wartości pedagogiczna robót wykonywanych w ochronach.

Ziemianki uchwaliły, „że niezależnie od letniej przerwy w czasie której dzieci nie uczęszczają do ochrony, a która przeznaczona jest na odpoczynek – ochroniarka otrzymywać winna na Wielkanoc urlop trzytygodniowy, aby w ciągu dwóch tygodni poświątecznych mogła wziąć udział w kursach pedagogicznych i ogólnokształcących w Warszawie. Urządzeniem kursów zająć się ma ZKZ w porozumieniu z przedstawicielkami ochronek. Nadto w ciągu zebrania zaznaczona została potrzeba utworzenia kasy przezorności dla ochroniarek”25.

Ochronki do 1918 roku pełniły funkcje tajnych szkółek, w których uczono dzieci j. polskiego, historii, literatury, geografii. Do ochronek przyjmowano wszystkie dzieci, które przebywały pod opieką ochroniarek którymi były nauczycielki wiejskie, wychowanki szkół gospodarczych lub kursów ochroniarskich. Pod patronatem Ziemianek zorganizowano w Warszawie w 1909 roku 2-letnią szkołę dla ochroniarek. Opłata wynosiła 160 rubli rocznie.

Przypisy

  1. Okólnik Okręgu Naukowego Warszawskiego z 1900 roku, nr 3. ↩
  2. Świat Kobiecy, nr 51/52, Warszawa, 29 grudnia 1906, s. 521. ↩
  3. Ziemianka, nr 50, czerwiec 1910, s. 20. ↩
  4. Ibidem, s. 22. ↩
  5. Świat Kobiecy, nr 15 z 1906 r., s. 166. ↩
  6. Ziemianka, nr 16, z 1906 r., s. 32. ↩
5/5 - (1 vote)