Zagon na Koziatyn

Wiosną 1920 r. liczebność armii polskiej nie pozwalała na obsadzenie w całości zagrożonej przez Rosję Radziecką wschodniej granicy państwa. Bierne czekanie na rozwój wypadków, a więc oddanie inicjatywy nieprzyjacielowi, z całą pewnością poskutkowałoby przełamaniem przez niego nikłej obrony i w konsekwencji wymusiłoby na wojskach polskich odwrót w celu skrócenia linii frontu. Takie działanie dla młodego państwa, którego losy na arenie międzynarodowej polityki jak i na scenie militarnej dopiero się ważyły, mogło być tragiczne w skutkach. Dlatego też naczelny wódz Józef Piłsudski zdecydował się na uprzedzenie spodziewanego ataku.
Ofensywa która dowiodła wojska Polskie do Kijowa rozpoczęła się w końcu kwietnia 1920 roku. Początek jej wyznaczył zagon Dywizji Jazdy na Koziatyn. Była to operacja, mająca na celu poprzez działanie na głębokich tyłach przeciwnika, opanowanie ważnego węzła kolejowego i przez to zamknięcie drogi odwrotu wojskom sowieckim, co pozwolić miało na ich całkowite zniszczenie.

Jednostka kawalerii która podołałaby takiemu zadaniu musiała posiadać odpowiednią siłę. Działanie bez współpracy z piechotą wymagało sformowania związku taktycznego silniejszego od stosowanych dotychczas brygad jazdy. Już zimą 1920 r. rozpoczęto zatem wycofywanie znacznej części pułków jazdy z działań bojowych, celem ich organizacji w Dywizję Jazdy (DJ).

Organizacja Dywizji Jazdy

Dowództwo dywizji zorganizowano dopiero niespełna dwa tygodnie przed rozpoczęciem działań, nie dając mu wystarczającej ilości czasu potrzebnego do wypracowania płynności współdziałania z brygadami. Dowódcą DJ został gen. ppor. Jan Romer. Co prawda nie dowodził on wcześniej kawalerią, ale za jego kandydaturą przemawiał fakt, iż był doświadczonym oficerem sztabu generalnego. 12 kwietnia przybyły na Wołyń pierwsze oddziały przerzuconej z Pomorza 5. Brygady Jazdy (BJ). Znajdowała się ona w stosunkowo dobrym stanie organizacyjnym, jednak w dniu 20 IV 1920 r. stan wypełnienia jej etatów pozostawiał wiele do życzenia. Wynikało to w znacznej mierze z kłopotów związanych z przerzuceniem wojska na dużą odległość. 4. BJ również nie posiadała pełnego stanu organizacyjnego. Etaty pułków obu brygad odbiegały od regulaminowych, kłopoty sprawiało także niejednolite uzbrojenie oddziałów. Na plus zaliczyć natomiast można duże nasycenie oddziałów doświadczoną kadrą oficerska, podoficerską i zaprawionymi w boju żołnierzami.

Stan na dzień 20 kwietnia przedstawiał się następująco:

Dowództwo DJ: (12 oficerów / 130 szeregowych, dowódca gen. ppor. Romer).

4. BJ: dowództwo (8 / 184, płk Sulimirski), 8. puł. (21 / 710, mjr Brzezowski), 9. puł. (23 / 825, rtm. Dunin – Borkowski), 14. puł. (31 / 875, ppłk Plisocki), 4. DAK (9 / 305, rtm. Prażmowski).

5. BJ: dowództwo (18 / 420, ppłk Orzechowski), 2. pszwol. (23 / 910, pełniący obowiązki dowódcy por. Karski), 1. puł. (25 / 885, ppłk Dziewicki), 16. puł. (14 / 772, płk Pasławski), 5. DAK (8 / 324, kpt. Wąsowicz).

Razem stan wyżywienia dywizji wynosił 192 oficerów i 6260 szeregowych oraz 5881 koni, stan bojowy natomiast 96 oficerów, 2989 szeregowych, 16 dział (8 rosyjskich 3-calowych i 8 włoskich 75 mm) oraz 69 karabinów maszynowych. W stanie bojowym z powodu braku danych nie uwzględniono liczby oficerów i szeregowych artylerii konnej.

Pierwszy dzień zagonu

Wymarsz DJ nastąpił dnia 25 kwietnia o godzinie 4.00. Straż przednią stanowił 9. puł. i towarzyszący mu dyon 14. puł. oraz bat. 4. DAK. Przekraczające rzekę Słucz siły główne dywizji przedefilowały przed Józefem Piłsudskim, który przybył na Wołyń w celu kontrolowania przebiegu ofensywy. Główny rzut oddziałów dywizji uformowany został w sposób następujący: dyon 14. puł., 8. puł., 2. bat. 4. DAK, 1. puł., 2. pszwol., 16. puł., 5. DAK. Początkowo nie nawiązano żadnego kontaktu z nieprzyjacielem. Jedyne trudności powodowało duże tempo posuwania się, które nie wpływało dodatnio na porządek marszowy. Szczególnie dotyczyło to artylerii, która niejednokrotnie musiała się zatrzymywać celem usunięcia zarośli blokujących leśną drogę.

Do pierwszego starcia z nieprzyjacielem doszło około godziny 8.00, a więc dopiero po 4 godzinach marszu. Idący w straży przedniej 9. puł. został ostrzelany silnym ogniem z miejscowości Prutówka, w której znajdowała się sowiecka brygada 17. Dywizji Kawalerii (94. i 100. pułk, siła około 800 szabel). Dowódca 9. puł. rtm. Józef Dunin – Borkowski wydał 2. dyonowi rozkaz pieszego natarcia na wieś. Jednocześnie skierował 1. dyon do miejscowości Biełki, celem obejścia Prutówki od południa. Spieszone natarcie prowadzone w otwartym terenie i ogniu broni maszynowej nie przyniosło jednak powodzenia. Moment zamarcia polskiego ataku Rosjanie wykorzystali do przeprowadzenia częścią swoich sił kontrataku. Została przeprowadzona szarża na lewe skrzydło nacierającego dyonu. Atak ten, podobnie jak następny, nie osiągnął powodzenia dzięki skutecznemu ogniowi polskich karabinów maszynowych. Tymczasem 1. dyon na skutek trudności w poruszaniu się w ciężkim bagiennym terenie i zmylenia drogi przez dowódcę, nie zdołał jeszcze oskrzydlić nieprzyjaciela.

Powstała sytuacja w której żadna ze stron nie mogła uzyskać przewagi wystarczającej do szybkiego pokonania przeciwnika. W związku z tym, z uwagi na wysokie prawdopodobieństwo utraty znacznej ilości decydującego dla powodzenia operacji czasu, gen. Romer wydał rozkaz wysunięcia plutonu artylerii i ostrzelania ogniem bezpośrednim zachodniej części Prutówki gdzie rozlokowano większość broni maszynowej wroga. Jednocześnie wzmocnił natarcie 2. dyonu 9. puł. dyonem 14. puł. To wreszcie przyniosło rezultaty i zmusiło przeciwnika do wycofania się na południowy wschód. Tam jednak natknął się na ogień 1. dyonu 9. puł, któremu wreszcie udało się osiągnąć nakazane na początku starcia pozycje. Wymusiło to na sowieckiej kawalerii zmianę kierunku odwrotu na bardziej wschodni – w kierunku na Nowy Zawód. W ślad za nim wysłano dla utrzymania styczności pluton 9. puł.

Po zakończeniu starcia i półgodzinnym odpoczynku dywizja ruszyła dalej. W Tartaku Cudnowskim po raz kolejny napotkano oddział rosyjski, była to kompania saperów skierowana do budowy okopów. Poddała się niemal bez walki. Z Tartaku Cudnowskiego wysłano w kierunku na Godychę dyon 14. puł. z plutonem artylerii, powierzając mu zadanie pełnienia straży bocznej i rozpoznania brodu na rzece Teterewie w tej wsi.

O godz. 15.00 straż przednia DJ przekroczyła nie broniony bród na Teretwie w Nowej Rudni. Po kolejnym odpoczynku, o godz. 17.30 podjęto dalszy marsz. Podczas tego etapu zagonu pojawiły się znowu problemy związane z przejezdnością drogi, najpierw napotkano grząski piach i pagórkowaty teren, potem zaś tereny podmokłe. Późną nocą DJ dotarła do Rudni gdzie ubezpieczając się od strony Trojanowa (przewidywanego miejsca postoju nieprzyjaciela) zatrzymała się na nocleg. Nakazano zachować całkowitą ciszę, palenie ognisk było zabronione.

Mimo trudności w marszu spowodowanych głównie złym stanem drogi, w dniu 25 kwietnia DJ przebyła 80 kilometrowy jej odcinek. Średnia prędkość marszu wyniosła 6 km/h.

Drugi dzień zagonu

Odcinek który wyznaczono do przebycia następnego dnia ponownie wyniósł około 80 km. Zaplanowano marsz przez Gwozdkowo, Siemiaki, Skakówkę, Krasówkę i Białopol by jeszcze za dnia zająć pozycje wyjściowe do ataku na Koziatyn. W dniu tym awangardę stanowił 1. Pułk Ułanów z baterią 5. DAK, siły główne uformowane zostały w następujący sposób: reszta 5. BJ z 16. puł na czele, za nią 4. BJ. Straż tylną stanowił 9. puł. osłaniający lekki tabor dywizji. Dowództwo znajdowało się przy artylerii sił głównych, w pobliżu czoła kolumny. Ponadto wysłano liczne patrole, w tym jeden dla nawiązania łączności z posuwającą się za DJ 15. Dywizją Piechoty. Rejon postoju nocnego opuszczono o godz. 4.00. Przekroczono rzekę Gniłopiat i wkroczono na dobrej jakości drogę pozwalająca na zwiększenie prędkości marszowej. Rozkaz gen. Romera nakazywał przebycie 2/3 drogi kłusem (10 min. kłusem, 5 min. stępa). Posuwanie się szpicy było utrudnione ze względu na brak map terenu, w zaistniałej sytuacji musiano posługiwać się pomocą przewodników, ich znalezienie przysparzało dowódcy szpicy por. Milewskiemu znacznych trudności, zwłaszcza że nadawali się tylko tacy którzy potrafili jeździć konno.

O godz. 7.30 straż przednia dotarła do stacji Reja i wykonała zniszczenia na torze kolejowym Żytomierz – Koziatyn na północ i na południe od Siemianek. Zniszczono także urządzenia stacyjne i linię telegraficzną. Miało to na celu udaremnienie próby odsieczy Koziatyna przez pociąg pancerny. Następnie w rejonie Skakówki straż przednia i siły główne dywizji zatrzymały się na godzinny odpoczynek. Ubezpieczenie stanowiła straż przednia, która obsadziła Chmielszcze.

Tymczasem oddziały końcowe ugrupowania, przekraczające tor kolejowy w Siemiankach zostały zaatakowane przez przybyły od strony Berdzyczowa pociąg pancerny. Do akcji wszedł jako pierwszy 9. puł. Ze wsi Hulczuyńce wraz z plutonem artylerii otworzył ogień do załogi pociągu pancernego, która wyszła na jego dach by obserwować skutki ostrzału kolumny wozów. Ogień polskich dział i broni ręcznej zmusił nieprzyjaciela do wycofania się i umożliwił taborowi przekroczenie toru. Podczas tej akcji ucierpiały stojące za wsią koniowody 9. puł., zginął jeden koniowodny podoficer i kilka koni. W taborze było kilku rannych woźniców oraz zabitych i rannych koni. W czasie walki nad jej miejsce nadleciał polski samolot rozpoznawczy. Błędna ocena sytuacji przez jego załogę spowodowała złożenie przez nią mylnego meldunku o rozbiciu i wycofywaniu się Dywizji Jazdy.

Wkrótce ruszono w dalszy marsz. W celu zniszczenia mostu kolejowego na torze do Żytomierza został wysłany podjazd w składzie plutonu 1. puł. i niewielkiej liczby pionierów. Po krótkiej walce w której nie odniesiono strat zadanie wykonano.

Atak na Koziatyn

O godz. 13.00 osiągnięto Białopole, na skutek walki pod Siemiankami 9. puł. dołączył dopiero o 15.00. W Białopolu zatrzymano się na trzygodzinny odpoczynek, zaplanowano też szczegółowo natarcie na Koziatyn. Gen. Romer licząc na zaskoczenie zamierzał przez Jankowce przejść na południowy skraj lasu pod Koziatynem, następnie w galopie przebyć kilometrowy odcinek dzielący miasto od lasu i w pierwszych zabudowaniach spieszyć się i natrzeć na oba dworce kolejowe. Akcja miała zostać przeprowadzona jeszcze za dnia. Cel stanowiły dworzec towarowy i osobowy. Ten pierwszy atakować miały: wschodnią część 14. puł., środkową część 1. puł., zachodnią część 16. puł. Dworzec osobowy stanowił zaś cel 2. pszwol. Wszystkim tym pułkom przydzielono jako wsparcie po plutonie artylerii konnej. Odwód stanowić miały 8. i 9. puł. oraz dwie baterie 4. DAK. Poza tym z 14., 16., i 1., puł. oraz 2. pszwol. wyznaczono oddziały mające na celu wykonanie zniszczeń torów i połączeń telefonicznych.

Jako pierwsza wyruszyła 4. BJ wraz z 2. pszwol. Reszta DJ zatrzymała się w Wernyhorodku. Jeszcze przed osiągnięciem tej miejscowości wysłano oddziały odpowiedzialne za dokonanie zniszczeń. Pozycje wyjściowe do natarcia osiągnięto o 18.00. Dowódca 4. BJ nie zdecydował się jednak na rozpoczęcie ataku w szyku konnym i wydał rozkaz przygotowania natarcia w spieszeniu. Gen. Romer gdy przybył na miejsce postoju 4. BJ anulował ten rozkaz. Spowodowało to utratę cennego czasu, oddziały były gotowe do natarcia dopiero o 20.30. Wobec zapadających ciemności niemożliwe stało się osiągnięcia miasta w szyku rozproszonym. Dywizja ruszyła w kolumnie i tak ugrupowana, prowadzona przez przewodnika wkroczyła do miasta. Na czele znajdował się 2. pszwol, który miał atakować dworzec osobowy. Pułk ten odłączył się od dywizji i rozpoczął natarcie na swój cel. Silnie broniony, między innymi przez pociąg pancerny, dworzec nie został zdobyty z marszu. 2. pszwol. cofnął się i wysłał do dowództwa meldunek z prośbą o wsparcie artylerii. Ostrzał artyleryjski przyniósł oczekiwane rezultaty, pułk zajął pierwsze budynki dworca, kilka transportów i pociąg sanitarny. Wobec ryzyka przeciwnatarcia, które mogło zagrozić artylerii i trudności dalszej walki w ciemnościach dowódca pułku zdecydował się na powrót do pozycji wyjściowych i odłożenie ataku do rana. 2. pszwol. stracił jednego oficera i kilkunastu zabitych i rannych szeregowych.

Dworzec towarowy znajdował się na północny – wschód od osobowego i zajmował znaczny obszar rozciągnięty na przestrzeni 2 km. Właściwe natarcie rozpoczęło się o 21.30. Pierwszy uderzył idący na prawym skrzydle 16. puł, który opanował pierwsze budynki stacyjne i ogrodzenie dworca. Za pomocą granatów ręcznych unieszkodliwiono stojące na głównej rampie karabiny maszynowe. Wkrótce 16. puł zajął główny blok dworca wraz z sąsiednimi budynkami. Zajmując kolejne tory doszedł aż do wiszącego mostu, znajdującego się na kierunku dworca osobowego. Tu natarcie zostało zatrzymane, dlalszy jego ciąg miał się odbyć rano. Wkrótce udało się nawiazać łączność z 2. pszwol. i 1. puł. Nowe siły pozwoliły na przedłużenie lini polskich stanowisk, przebiegającej teraz od głównej rampy towarowej poprzez czterystametrowy odcinek toru do Kijowa, do placówek 14. puł., który o godz 22.00 prawie bez walki zajął nakazaną część dworca, osłaniając lewe skrzydło dywizji.

O 24.00 szwadron 14. puł. wraz z drużyną ckm uderzył na południe celem opanowania parowozowni, którą to o godzinie 2.30 przejściowo opanował. O 3.30 Rosjanie podjęli na tym odcinku kontrnatarcie. Pułk poniósł straty kilku zabitych i rannych i został odrzucony na pozycje wyjściowe (godz 5.30).

Wobec nieosiągnięcia powodzenia działań w nocy z 26 na 27 kwietnia. O godzinie 6.00 27 kwietnia podjęto atak mający na celu ostateczne zajęcie obu dworców. Rozpoczął do 14. puł. ponownym atakiem na parowozownię, wsparcia udzieliła mu bat. 4. DAK. W kolejności ruszyły następnie 16. i 1. puł., które do późnych godzin nocnych odpierały ataki sowieckiego pociągu pancernego. Rozpoczął się szturm na pozycje nieprzyjaciela w wagonach transportów kolejowych. Walka ta miała specyficzny charakter. Potworzyły się małe grupki strzelców walczących osobno o każdy wagon, zebranie większych oddziałów i dowodzenie nimi na zatłoczonym wagonami dworcu było niemożliwe. Parowozownia atakowana przez 14. i część 1. puł. ułanów została tymczasem zdobyta. Podczas tych walk 1. puł. opanował południową część dworca spychając nieprzyjaciela do lasu. W ten sposób zajęto cały dworzec towarowy.

Równolegle walczono o dworzec osobowy. Zajmujący tu pozycje 2. pszwol. został wzmocniony 9. puł., który wspierany ogniem 7. DAK rozpoczął natarcie. Brawurowy atak z użyciem granatów ręcznych powoduje kapitulację około dwutysięcznej obsady głównego budynku dworca. Na lewym skrzydle 9. puł podjął atak 2. pszwol., który także zajął nakazany obszar. Kontratakujący pociąg pancerny został zmuszony do odwrotu przez 9. puł. za pomocą prowadzonego z bardzo małej odległości ognia karabinów maszynowych. Po zakończeniu walk o dworzec towarowy do walki o stację osobową włączył się 14. puł., który uderzył od wschodu. To ostatecznie przeważyło szalę sukcesu na stronę polska i doprowadziło o godz. 7.45 do całkowitego opanowania węzła kolejowego i miasta Koziatyn.

Na tym etapie operacji konieczne się stało zapewnienie obrony zdobytych pozycji do czasu nadciągnięcia własnej piechoty. Miały ją zapewnić 1., 9., i 14. puł. Pierwsze oddziały kawalerii zostały zluzowane przez batalion 15. DP wieczorem 27 kwietnia (9. puł.), ostatecznie zaś cała dywizja 30 kwietnia. W okresie tym 8. puł. i 2. pszwol. zajęte były wyłapywaniem jeńców rozbitych sowieckich 58. i 44. Dywizji Strzelców.

Wynik zagonu

Podsumowując wynik zagonu, należy go uznać za całkowicie udany. Działania na tyłach sowieckiej 12. Armii spowodowało dezorganizację jej południowego skrzydła i rozbicie 44. Dywizji Strzelców oraz 1. Brygady Strzelców Siczowych. Rosjanie utracili swą główną podstawę operacyjną jaką stanowiła linia rokadowa na zachód od Dniepru. Bezpośrednim wynikiem zagonu było wzięcie do niewoli 8000 jeńców, około 500 koni, ponad 200 wozów, 120 lokomotyw (w tym 25% zdatnych do natychmiastowego użytku), ponad 3000 wagonów, około 30 dział, pociąg pancerny, 7 pociągów sanitarnych, 170 karabinów maszynowych, kilkanaście samochodów oraz znaczne ilości amunicji i materiałów sanitarnych. Do osobliwych zdobyczy należał zdobyty w Koziatynie przez 14. puł. wielbłąd, który to został przekazany jako dar tegoż pułku do warszawskiego ogrodu zoologicznego. Straty DJ były nikłe. Wynosiły 2 oficerów i 7 szeregowców zabitych oraz 3 oficerów i 30 szeregowców rannych.

5/5 - (5 votes)

Aksamitna zmiana władzy w Czechosłowacji

kontynuacja pracy magisterskiej o Aksamitnej Rewolucji w Czechosłowacji

Na problem zmiany elit władzy po 17 listopada spojrzeć można z perspektyw trzech głównych aktorów tych wydarzeń: społeczeństwa, władzy i opozycji. Stosunek społeczeństwa do tego zagadnienia jest najbardziej jednoznaczny – już podczas manifestacji 17 listopada na transparentach pojawiły się napisy żądające dymisji najbardziej skompromitowanych polityków. Społeczeństwo było często radykalniejsze w tej kwestii niż opozycja, która żądania opozycji artykułowała. Ludzie na ulicach jednoznacznie opowiadali się za tym, aby u władzy pojawili się nowi ludzie nie związani z reżimem.

Ci komuniści, którzy umieli dostosować się do nowej sytuacji, zdawali sobie sprawę, że na pewne ustępstwa muszą przystać, także te dotyczące jakiś zmian w rządzie. Podzielenie się częścią władzy mogłoby w dalszej perspektywie doprowadzić do spadku popularności Forum Obywatelskiego. Współrządzących opozycjonistów bowiem łatwo byłoby obwinić za pierwsze negatywne następstwa transformacji gospodarczej. Poza tym umiejętne rozegranie tej karty mogło doprowadzić do podziałów wśród opozycji, co władza usiłowała zrobić proponując poza plecami OF stanowiska w rządzie Obrodzie.

Najbardziej skomplikowane podejście do tego problemu prezentowała opozycja. Forum obywatelskie na początku określało swoją rolę jako pośrednika w dialogu pomiędzy władzą a opozycją. Opozycja nie była gotowa do przejęcia władzy. Z czasem, dzięki rosnącym zasobom ludzkim, pod wpływem nacisku ze strony społeczeństwa oraz dzięki zachęcie ze strony komunistów opozycja zdecydowała się na przejecie części władzy. W rozmowach toczonych w sztabie kryzysowym Forum Obywatelskiego wymyślono specjalne określenie: „taktyka wysuniętych straży”. Opozycja wychodziła z założenia, że władze w pełni zdoła przejąć po pierwszych wolnych wyborach w czerwcu 1990 roku. Do tego czasu chciała, aby ludzie cieszący się zaufaniem (także niektórzy członkowie KPCz czy Frontu Narodowego) OF obsadzili resorty związane z gospodarką i mieli na pieczy sprawy legislacyjne, aby w ten sposób przygotowywać grunt pod transformacje ekonomiczną. „Przyspieszony puls historii” zmusił ich jednak do zmiany poglądów. Opozycji udało obsadzić się większość najważniejszych resortów i otoczyć komunistycznego premiera gabinetem złożonym ze swoich ludzi, a więc przejąć realną władzę.

Po raz pierwszy o rekonstrukcji władzy federalnej opozycja zaczęła mówić 28 listopada, 11 dni po manifestacji na Národní Třídě. Na spotkaniu z premierem L. Adamcem wspólna delegacja OF i VPN zażądała dymisji G. Husáka i L. Adamca. Miał to być jednak gest skierowany do opinii publiczną, gdyż żądając tych dymisji opozycja nie była przygotowana do przejęcia władzy. Zaproponowano więc utworzenie nowego gabinetu pod przewodnictwem Adamca, który w tamtym czasie cieszył się opinią jedynego człowieka zapewniającego kontynuację władzy a jednocześnie będącego gwarantem zmian. Rekonstrukcja rządu odbyć się miała do 3 grudnia. Żądania opozycji ograniczały się do tego, aby zmieniony rząd wydał jak najszybciej oświadczenie, w którym zapewni, że celem rządu będzie przygotowanie prawnych fundamentów przyszłych wolnych wyborów, prawa do zgromadzenia i wolności mediów. Opozycja wyraziła swoje przekonanie, że władza będzie cieszyć się społeczną akceptacją jeśli będzie utworzona przez profesjonalistów. Jednocześnie zapewniono premiera, że w wypadku, gdy władza nie uzyska akceptacji społeczeństwa zostanie on wezwany przez opozycję do złożenia powtórnej dymisji. Opozycja jednak nie przedstawiła żadnych konkretnych propozycji, co do obsadzenia ministerskich stanowisk.

„Nikt nie liczył się z tak szybkim rozpadem struktur władzy. O naszych kandydatach do reorganizowanego przez L. Adamca rządu nie dyskutowaliśmy nawet w kuluarach. Zadaniem Adamca nie było utworzenie władzy, która odzwierciedlałaby istnienie różnych sił politycznych, ale stworzenie rządu technokratów”[1].

Podsumował to spotkanie uczestnik Petr Pithart.

„Strategią rządzącej elity było jednak utrzymanie swojej władzy, z tą jednak różnicą, że polityczny punkt ciężkości przesuwał by się od „twardych” komunistów do tej części nomenklatury, którą określić by można mianem „realistów”. Mając to na uwadze L. Adamec utworzył rząd potocznie nazwany od ilości komunistów i niekomunistów ‘15:5’”[2].

Nowa władza nie spotkała się z akceptacją społeczeństwa, zgodnie więc z zapowiedzią OF, tuż po ogłoszeni składu nowego rządu, ogłosiło, że nie jest on żadną rekonstrukcją a zmiany są jedynie kosmetyczne. Szczególne niezadowolenie OF wywołał fakt, że do znaczących zmian nie doszło w resortach związanych z gospodarką, w ministerstwie spraw wewnętrznych i zagranicznych. Staronowi ministrowie, zdaniem opozycji nie byli zdolni do reprezentacji narodu w zmieniającym się kontekście politycznym w kraju i zagranicą. Niezadowolenie wzbudziła też zbyt mała liczba bezpartyjnych profesjonalistów.

Z poprzedniego rządu pozostało aż 12 członków, wśród nowych 8 ministrów znaleźli się trzej komuniści (Miroslav Vacek – min. obrony narodowej; František Pinc – min. spraw wewnętrznych i Andrej Barčák – min. handlu z zagranicą). Bezpartyjnym i członkom Frontu Narodowego dostały się mniej ważne bądź symboliczne wręcz miejsca w rządzie: Ladislav Dvořák (ČSL) – Federalny Urząd Cenowy, František Reichel (ČSS) – minister rządu, Josef Hromádka (bezpartyjny) – wicepremier; Viliam Roth (bezpartyjny) – minister bez teki; Květoslava Kořinková (bezpartyjna) Urząd Ludowej Kontroli.

Zrekonstruowanej władzy nie dane było długie istnienie. Przetrwała jedynie tydzień. Niemal od samego jej powołania toczyły się rozmowy dotyczące jej kolejnej rekonstrukcji Chyba już tylko dla zachowania pozorów L. Adamec rozmowy na temat zmiany swojego rządu toczył z partiami należącymi do Frontu Narodowego. Instytucja ta, będąca listkiem figowym przesłaniającym faktyczny monopol komunistów na władzę w kraju, traciła rację bytu i nie reprezentowała faktycznie nikogo (oficjalnie Front Narodowy ukończył swoje istnienie 7 lutego 1990). Punkt ciężkości władzy przesuwał się do centrum skupionego wokół V. Havla. Na wyraźne życzenie L. Adamca OF i VPN przedstawiły własne propozycje osób, które mogłyby zasiąść w nowym rządzie. Kandydatami cieszącymi się poparciem opozycji byli: Ján Čarnogurský, Vladimír Dlouhý, Miroslav Kusý, Jiří Dienstbier, Václav Klaus, Petr Miller i Gyula Popely.

„Dopiero po utworzeniu rządu („15:5”) zaczęliśmy brać pod uwagę konkretnych ludzi, którzy mogliby się stać członkami przyszłego rządu […]. Dopiero utworzenie rządu [„15:5”]przeświadczyło nas, że Adamec nie jest właściwym człowiekiem i że musimy przyjść z konkretnymi propozycjami”[3].

6 grudnia premier oznajmił w swoim wystąpieniu w telewizji, że jego rząd nie może pracować w warunkach stałego nacisku ze strony opozycji. Skarżył się, że jego rządowi nie daje się niezbędnego minimum zaufania, by mógł pracować i spełniać dane obietnice. W związku z powyższymi argumentami oznajmił, że nie może odpowiadać za rozwój gospodarki w kraju i poprosił prezydenta o dymisję.

Następcą Adamca, zresztą przez tego ostatniego zaproponowanym, został słowacki prawnik Marian Čalfa, który w rządzie „15:5” był pierwszym wicepremierem.

Nowy kandydat na premiera okazał się człowiekiem, który łatwiej znajdował wspólny język z opozycją. Dzięki jego propozycji powołano do życia czechosłowacki „okrągły stół” złożony ze wszystkich mniej lub bardziej liczących się w społeczeństwie podmiotów życia politycznego. 10 grudnia komunistyczny jeszcze prezydent mianował Mariana Čalfę premierem drugiego po 17 listopada rządu federalnego:„Rezultatem konsultacji jest całkowita zgoda w kwestii składu rządu. Będzie w nim dziesięciu komunistów, dwóch członkowie ČSS, dwóch członków ČSL i siedem osób nie należących do żadnej partii politycznej. Ten rząd nazwaliśmy wspólnie rządem narodowego porozumienia”[4].

Po raz pierwszy od 1948 komuniści nie mieli większości w rządzie federalnym. W grudniu roku 1989 stosunek komunistów do niekomunistów wynosił: 10:11. W styczniu 1990 r. po odejściu z partii komunistycznej Valtra Komárka, Vladimíra Dlouhégo i Mariana Čalfy stosunek ten zmienił się na 7:14. Jednak stopniowe przejmowanie władzy przez OF i VPN trwało nadal. 6 lutego na miejsce dotychczasowego wicepremiera F. Pitry z KPCz przyszedł P. Pithart z OF. Tydzień później Ladislava Vodrážkę (ministerstwo hutnictwa, przemysłu ciężkiego i elektrotechnicznego) zastąpił Slavomír Stračár z VPN. Władza „porozumienia narodowego” dotrwała do 27 czerwca 1990. Do tego czasu udało się jej sformułować strategię radykalnej reformy gospodarczej, która otworzyła drogę Czechosłowacji do gospodarki rynkowej.

Skład rządu federalnego (rząd porozumienia narodowego)

Marián Čalfa (KPCz) – premier

Valtr Komárek (KPCz z poparciem OF i VPN) – pierwszy wicepremier

Ján Čarnogurský (bezpartyjny z poparciem OF i VPN)

Vladimír Dlouhý (KPCz z poparciem OF i VPN) – wicepremier i jednocześnie przewodniczący Państwowej Komisji Planowania

Oldřich Burský (ČSS) wicepremier i minister rolnictwa

František Reichel (ČSL) wiceminister i przewodniczący Państwowej Komisji Rozwoju Technicznego i Inwestycyjnego

Josef Hromádka (bezpartyjny) – wicepremier

Milan Čič (KPCz) – wicepremier, premier rządu słowackiego

František Pitra (bezpartyjny) – wicepremier, premier rządu czeskiego

Miroslav Vacek (KPCz) – minister obrony narodowej

Jiří Dienstbier (bezpartyjny z poparciem OF i VPN) –minister spraw zagranicznych

Václav Klaus (bezpartyjny z poparciem OF i VPN3) – minister finansów

Petr Miller (bezpartyjny z poparciem OF i VPN) – minister pracy i zagadnień socjalnych

Ladislav Vodrážka (KPCz) – minister hutnictwa, przemysłu ciężkiego i elektrotechniki

František Pinc (KPCz) – minister paliw i energetyki

Andrej Barčák (KPCz) – minister handlu z zagranicą

František Podlena (KPCz) – minister transportu i łączności

Ladislav Dvořák (ČSL) – minister sprawujący funkcję kierownika Federalnego Urzędu Cen

Květoslava Kořínková (bezpartyjna) – minister kontroli

Róbert Martinko (bezpartyjny z poparciem OF i VPN) minister bez krzesła

Richard Sacher (ČSL) minister bez krzesła, od 30.12.minister spraw wewnętrznych

Skład rządu federalnego po wolnych wyborach w czerwcu 1990 r.

Marián Čalfa (VPN) – premier

Pavel Rychetský (OF) – wicepremier

Jozef Mikolaško (KDH Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny) – wicepremier

Jiří Dienstbier (OF) – wicepremier i minister spraw zagranicznych

Václav Valeš (OF) – wicepremier

Miroslav Vacek (KPCz) – minister obrony narodowej

Ján Langoš (VPN) – minister spraw wewnętrznych

Václav Klaus (OF) – minister finansów

Slavomír Stračár (VPN) – minister handlu z zagranicą

Vladimír Dlouhý (OF) – minister gospodarki

Pavel Hoffmann (bezpartyjny) – minister bez krzesła

Petr Miller (OF) – minister pracy i zagadnień socjalnych

Jiří Nezval (OF) – minister transportu

Theodor Petrík (VPN) – minister łączności

Jeszcze szybciej OF obsadziło swoimi ludźmi ministerskie krzesła w rządzie Czech. 1 grudnia delegacja OF zażądała dymisji premiera Czeskiej Republiki Socjalistycznej F. Pitry. Choć Pitra nie cieszył się poparciem OF, opozycja nie wykluczała, że nowy rząd utworzony przez Pitrę takie poparcie uzyska. Delegacja OF nie przedstawiła Pitrze żadnych nazwisk:

„Na spotkanie z Pirą przybył Havel, Rajmont z Teatru Narodowego, jeden student i ja” opisuje to wydarzenie przyszły premier Czeskiej Republiki – Petr Pithart, „nie przynieśliśmy własnych propozycji, ale zażądaliśmy wymiany pięciu ministrów z resortów, które w największy stopniu dotyczyły życia każdego obywatela: szkolnictwa [Synková], kultury [Kymlička], sprawiedliwości [Kašpar], zdrowia [Prokopec] i spraw wewnętrznych [Jireček]. Podczas spotkania wymieniliśmy jedynie jedno nazwisko, na które zgodziliśmy się tuż przed spotkaniem – Lukeš, wymieniony przez nas jako kandydat na stanowisko ministra kultury. Zaproponowaliśmy więc kolejnego komunistę, gdyż Lukeš był jeszcze w partii. Nasza propozycja nie była jednak żadnym ultimatum. Kiedy Pitra zapytał się nas o dalsze nazwiska, byliśmy zaskoczeni. W zasadzie zaproponowaliśmy, aby na przykład minister sprawiedliwości nie był związany ze strukturami władzy, ale był zwykłym adwokatem. Ministrem spraw wewnętrznych miał być ktoś spoza KPCz. Kiedy okazało się, że Pitra chce od nas nazwisk, nie byliśmy mu w stanie ich podać. Dopiero po powrocie [ze spotkania] zaczęliśmy na ten temat dyskutować. Padły nazwiska Burešová, Moldán, itd. Pitrze bardzo zależało na porozumieniu i dlatego nasze propozycje zaakceptował. Pitra samodzielnie obsadził te resorty, co do których nie mieliśmy żadnych kandydatów”[5].

Skład rządu F. Pitry z 5.12.89

František Pitra (KPCz) – premier

Miroslav Toman (KPCz) – pierwszy wicepremier

Antonin Baudyš (ČSL) – wicepremier

Petr Mišoň (ČSS) – wicepremier

Jiří Nikodým (KPCz) – minister finansów

Milan Lukeš (KPCz) – minister kultury

Jaroslav Boček (KPCz) – minister gospodarki leśnej i wodnej

Vlasta Štěpová (bezpartyjna) – minister handlu i ruchu granicznego

Petr Hojer (KPCz) – minister przemysłu

Dagmar Burešová (bezpartyjna) – minister sprawiedliwości

Milan Adam (ČSS) – minister szkolnictwa, młodzieży i sportu

Antonin Hrazdíra (KPCz) – minister spraw wewnętrznych i środowiska naturalnego

Ludvík Motyčka (KPCz) – minister budownictwa

Pavel Klener (bezpartyjny) – minister zdrowia i spraw socjalnych

Jan Vodehnal (KPCz) – minister rolnictwa

Stanislav Kukrál (bezpartyjny) – wicepremier, przewodniczący Sekretariatu Kontroli Ludowej

Bedřich Moldan (bezpartyjny) – minister bez krzesła

Premier F. Pitra nie potrafił przystosować się do nowych warunków. Jego koledzy: Milan Číč (KPCz), premier Socjalistycznej Republiki Słowacji i M. Čalfa, premier federalny, opuścili szybko szeregi partii przechodząc na stronę opozycji i dzięki temu przedłużając sobie polityczny żywot F. Pitra podał się do dymisji 6 lutego 1990, a jego miejsce zajął nieformalny zastępca Havla, Petr Pithart. W ten sposób OF już dwa miesiące po wydarzeniach z 17 listopada potrafiło bez żadnego referendum, bez żadnych wyborów, bez walki i powstań obsadzić stanowisko prezydenta republiki, premiera Czeskiej Socjalistycznej Republiki i większość kluczowych stanowisk w rządzie. Wolne wybory z czerwca potwierdziły jedynie fakt, iż władza „aksamitnie” przesunęła się do rąk opozycji.

Największym sukcesem „aksamitnej rewolucji” był wybór na stanowiska prezydenta kraju głównego reżysera i aktora rewolucji – Václava Havla. Nie był to sukces opozycji, lecz właśnie rewolucji jako całości. Wspólnej rewolucji opozycji, społeczeństwa i władzy. Nowego prezydenta wybrał parlament, w którym większość mieli komuniści dzięki pomocy komunistycznego premiera. Havlowi pomogło też wielkie społeczne poparcie, tysiące transparentów z napisem Havel na hrad, które zapełniły praskie ulice dosłownie z dnia na dzień.

Z początku nic nie wskazywało na to, iż to właśnie Havel zostanie prezydentem Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej. Przede wszystkim autor „Siły bezsilnych” był ogromnym autorytetem, ale tylko w wąskim gronie opozycji, wśród społeczeństwa nie był w ogóle znany, bądź znany był jako syn rodziny miliarderów – „burżuazyjny synalek”. Havel na początku jawił się większości jako jakiś ekstremista, który nie może stać na czele narodu: „Havel jako członek Charty jest nie do przyjęcia, przedstawiciele władz nie będą chcieli z nim rozmawiać. […] zwykli ludzie Havla nie będą popierać, dlatego, że przeciw niemu były prowadzone takie negatywne kampanie”[6]. Havel na początku wcale nie wydawał się najlepszym kandydatem na przywódcę:

„[…] gdy Havel wystąpił w telewizji po raz pierwszy […] nie wypadł zbyt przekonywająco, pewnie dlatego, że był znacznie zmęczony i jeszcze nie umiał występować przed publicznością […] studenci uważali, że nie może być przywódcą Forum [Obywatelskiego]. Dużo bardziej im się podobało wystąpienie V. Komárka, którego widzieliby chętnie na czele OF”[7].

Warto dodać, że jeszcze nie w pełni profesjonalne badania opinii publicznej wskazywały na nikłe poparcie Havla wśród społeczeństwa (tylko około jednego procenta badanych wskazywało na przywódcę OF jako swojego kandydata na najwyższe stanowisko w państwie, podczas gdy dużo większą popularnością cieszyli się np. A. Dubček czy V. Komárek – około 10 proc.)[8].

Delegacja OF żądając dymisji dotychczasowego prezydenta G. Husáka nie miała własnego kandydata na to stanowisko, nie była też zgodna, kogo ewentualnie mogłaby poprzeć. Gdy L. Adamec rezygnował ze stanowiska premiera i napomknął o możliwości kandydowania na stanowisko prezydenta, w pierwszej chwili OF rozważało możliwość poparcia Adamca. Później, między innymi pod wpływem swoich partnerów ze słowackiej VPN kandydatura Adamca upadła. Wtedy posypały się inne możliwe kandydatury: Dubček, Sacher, Kusý, Katětov, Císař… Niekończące się dyskusje toczone wśród OF przerwała propozycja kandydatury V. Havla:

„Myślę, że dla wielu ludzi (i oczywiście dla studentów) jest taka symboliczna osoba – Václav Havel. Dla mnie jest to osoba – budziciel, które potrafił wszystkie te wydarzenia powołać do życia, oczywiście wraz z ludźmi, z którymi współpracował. Jest to dla mnie gwarancja demokratycznych zmian i tego, że nie przekroczymy linii reformowanego komunizmu, którego tak bardzo się obawiamy”[9].

Powiedział podczas obrad rozszerzonego kryzysowego sztabu Centrum Koordynacyjnego OF 5 grudnia Michael Kocáb. Reakcja Havla była następująca:

„Ja oczywiście nie chcę być prezydentem.” Nie chciała też jego żona Olga. „Ale kiedy sytuacja będzie tak napięta, że racja stanu wymagać będzie tego, żebym na krótki okres [sic!] nim [prezydentem] był, jestem w stanie podjąć się tego”. Zaraz jednak zastanawiał się: „Mam nadzieję, że obowiązki wobec państwa nie przeszkodzą mi wykonywać moje osobiste obowiązki i że dadzą się oddzielić od literatury”[10]. Jak wspomina Petr Pithart podczas tych rozmów padały argumenty, które

„dziś wydawać nam się mogą śmiesznymi i bezpodstawnymi, ale wtedy odgrywały swoją rolę. Mówiło się: Havel nie może być prezydentem, ponieważ jest dramatopisarzem, a jego dramaty nie mogłyby być grane w teatrach. Havel odpowiadał: no jasne nie mogłyby być grane. Gdyby jednak je grano nikt by nie napisał o nich inaczej niż jako o dramatach prezydenckich”[11].

Kandydatura Havla jako jedyna spotkała się z jednoznacznym poparciem większości, nawet ci, którzy byli jej przeciwni, nie czynili tego ze względów osobistych czy merytorycznych, lecz dlatego, że chcieli zatrzymać Havla w OF jako jedyną osobistość jednoczącą członków Forum, które składało się przecież z ludzi prawicy, lewicy, byłych komunistów, dysydentów, robotników i ludzi nomenklatury. Pozostawał tylko jeden problem: jak przekonać społeczeństwo do człowieka, którego nie znało, lub znało od nie najlepszej strony. Przekonać też należało parlament, gdzie zasiadali ludzie, dla których Havel jeszcze do niedawna był wrogiem numer jeden, członkiem Charty, imperialistą i agentem CIA. Jednak w tamtych dniach nie było rzeczy niemożliwych. OF posiadało tak wielki mandat zaufania społecznego, że – jak zauważył jeden z jego członków – wystarczy aby kandydat się znalazł, a społeczeństwo go zaakceptuje.

Havel był znany na świecie jako autor dramatów, przemawiały za nim jego osobiste zalety, naturalny autorytet, jego walka o wolność potwierdzona wielokrotnymi pobytami w więzieniu. Reakcja społeczeństwa była fantastyczna, w ciągu niewielkiego okresu czasu Havel stał się narodowym ulubieńcem i niekwestionowanym autorytetem. I choć dzisiaj wydaje się to być trochę nierealne, to trzeba zdać sobie sprawę, że w tamtych rewolucyjnych dniach niemal każdy stać się mógł bohaterem dosłownie z dnia na dzień. Ale największą niespodzianką była reakcja posłów ze Zgromadzenie Federalnego, którzy Havla wybrali jednogłośnie.

Atmosferę tamtego głosowania opisuje przyjaciel Havla – K. Hvížd’ala:

„Posłowie … byli tam tacy wioskowi plotkarze… Zupełnie nie wiedzieli, co się z nimi dzieje. A atmosfera, która wznosiła się nad salą Władysława, świadczyła o tym, że byli politycznie nie wyrobionymi marionetkami. Cały czas myślałem, że choć jeden stanie w obronie ich honoru i będzie głosował przeciw. Gdy przekonałem się, że żaden z nich nie ma takiego zamiaru, sam poniosłem rękę na znak, że jestem przeciw, ale Pavel Landovský złapał mnie za rękę: ‘chłopie, przecież nie jesteś posłem’ powiedział”[12].


[1] Rozmowa z Petrem Pithartem[w:] Deset…, s.649.

[2] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s. 337.

[3] Rozmowa z Petrem Pithartem [w:] Deset…, s. 649.

[4] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s. 339.

[5] Rozmowa z Petrem Pithartem[w:] Deset…, s.649.

[6] Rozmowa z Martinem Klímą [w:] Deset…, s.601.

[7] Rozmowa z Markiem Bendą [w:] Deset…, s.568.

[8] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s.99-101.

[9] Suk, J.: Občanské forum. Listopad–prosinec 1989, 1. D. údalostí, 2. D. dokumenty, Praha 1998, s. 86.

[10] Ibidem, s. 87.

[11] Rozmowa z Petrem Pithartem [w:] Deset…, s. 650.

[12] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s. 102.

Oceń tę pracę