Pierwsi kawalerzyści II Rzeczypospolitej – patrol Beliny

Jeszcze przed przełomowym dla historii Polski listopadem 1918 roku, istniały oddziały wojskowe skupiające żołnierzy polskich. W pierwszych dniach po zakończeniu wielkiej wojny, okazały się one źródłem bezcennej, wyszkolonej i doświadczonej kadry dowódczej oraz materiału żołnierskiego który dał początek Wojsku Polskiemu. Bodaj największy wkład w jego organizację wniosły Legiony Polskie.

Kawaleria Legionów swoje początki wywodzi z siedmioosobowego patrolu strzeleckiego, który w pierwszych dniach sierpnia 1914 r. wykonał na dwóch furmankach wypad z Galicji do zaboru rosyjskiego, stając się pierwszym oddziałem polskim który przekroczył granicę austriacko-rosyjską. Dowodził nim Władysław Prażmowski „Belina”. Oficer ten otrzymał od Józefa Piłsudskiego rozkaz wyruszenia z patrolem do Jędrzejowa w celu udaremnienia Rosjanom przeprowadzenia w powiecie jędrzejowskim mobilizacji mężczyzn polskiego pochodzenia. Misja była wyjątkowo niebezpieczna. W razie schwytania strzelcy nie mogli liczyć na traktowanie zgodne z prawami jeńca wojennego, groziło im skazanie na karę śmierci i egzekucja. Nikłe, wobec szczupłych sił patrolu, byłyby także wyniki ewentualnej walki z jakimkolwiek większym oddziałem wojskowym wroga. Dlatego też wszyscy podkomendni Beliny byli ochotnikami. W skład jego patrolu weszli: Janusz Głuchowski „Janusz” (zastępca dowódcy), Stefan Kulesza „Hanka” (podoficer oddziału Strzelca w Gandawie w Belgii), Antoni Jabłoński „Zdzisław” (szeregowy Strzelca we Lwowie), Stanisław Skotnicki „Grzmot” (były dowódca Strzelca w St. Gallen w Szwajcarii), Ludwik Skrzyński „Kmicic” (były dowódca oddziału Strzelca w Nancy we Francji), Zygmunt Karwacki „Bończa” (w roli przewodnika). Najstarsi żołnierze patrolu czyli Prażmowski i Głuchowski mieli po 26 lat, najmłodszy przyszły ułan (Jabłoński) 18.

Około godz. 22 w Komendzie Głównej przeprowadzono odprawę patrolu, prowadził ją szef sztabu Strzelca Kazimierz Sosnkowski „Józef”. On również nie krył niebezpieczeństwa na jakie narażali się strzelcy. Odprawę zakończył słowami: „Choć będziecie wisieć, ale za to spełnicie pięknie swój obowiązek żołnierski i historia o was nie zapomni”.

Wbrew zakazom władz austriackich patrol „Beliny” 3 VIII o godz. 0.30 wyruszył w stronę granicy. Żołnierze mieli na sobie cywilne ubrania. Za środek lokomocji posłużyły dwie bryczki: jedna z nich należała do Leona Kozłowskiego, późniejszego premiera II RP, który udawał się do królestwa Polskiego z materiałami propagandowymi, drugą zaś była wynajęta krakowska dorożka. Patrol dotarł do granicy w rejonie przysiółka Baran koło Kocmyrzowa. O 2.45 nad ranem, po założeniu mundurów, strzelcy przekroczyli granicę, wówczas ich dowódca wygłosił krótką mowę na temat przypadającego im zaszczytu bycia pierwszymi żołnierzami polskimi którzy łamią kordony dzielące Polskę.

Prażmowski dysponując zbyt nikłą siłą bojową, by angażować się w zbędne dla wykonania zadania walki, podjął plan przemknięcia się koło większych oddziałów nieprzyjaciela i poprzez Goszyce, Skrzeszowice, Działoszyce dotarcia pod Jędrzejów. Następnie zamierzał przeprowadzić rozpoznanie, po czym za pomocą przygotowanych ładunków wybuchowych wywołać panikę i uderzyć na zgrupowane w mieście siły rosyjskie. W sytuacji gdyby rozpoznano silniejsze oddziały wojsk rosyjskich zamierzał pod osłoną ciemności ostrzelać miasto i wycofać się do Krakowa. Dodatkowo podczas marszu na Jędrzejów rozpuszczał wśród ludności wieść, iż jego patrol stanowi awangardę silnej grupy strzelców. W ten sposób zamierzał wywrzeć presję psychologiczną na władze rosyjskie w Jędrzejowie.

Podczas marszu patrol kilkakrotnie musiał zmieniać mundury na ubrania cywilne. O godzinie 4.00 strzelcy zatrzymali się w Goszycach, u Zofii Zawiszanki, członkini Drużyn Strzeleckich. Uzyskali od niej niezbędne informacje, a także otrzymali dwie furmanki wraz ze zaznajomionymi z miejscową topografią woźnicami. Z Goszyc wysłał też „Belina” meldunek do Piłsudskiego. Ponownie założywszy ubrania cywilne patrol o godz. 6.30 wymaszerował do Działoszyc, gdzie przed urzędem gminnym napotkał rosyjskiego strażnika, ale bez żadnych kłopotów przejechał dalej.

Pomiędzy 11.15 a 13.00 Polacy odpoczywali w lasku na północ od Kropidła, po czym podjęli dalszy marsz. O 14.05 znalazłszy się o 10 km od Jędrzejowa, patrol napotkał grupki mężczyzn wracających z punktów mobilizacyjnych. Strzelcy dowiedzieli się od nich o tym, iż władze rosyjskie pod wpływem wieści o marszu oddziałów strzeleckich z Krakowa na Jędrzejów zaniechały mobilizacji i podjęły natychmiastowa ewakuację opuszczając miasto. Po dalszym zbliżeniu się do Jędrzejowa i po potwierdzeniu zdobytych informacji u kolejnych grup niedoszłych rekrutów „Belina” uznał swoje zadanie za wykonane i wydał rozkaz powrotu do Krakowa.

Aby maksymalnie wykorzystać udane przekroczenie granicy postanowił zrobić to rozpoznając jednocześnie Słomniki, gdzie stacjonowała rosyjska straż graniczna. Patrol przez Giebułtów, Maciejów, Janowice, Kalinę, Jachowice i Sławice po zapadnięciu zmroku dotarł do wzgórza 315 pod Słomnikami, gdzie zatrzymał się na kolejny odpoczynek. O godz. 21.00 Głuchowski „Janusz” i Karwacki „Bończa” udali się do miasteczka celem rozpoznania stacjonujących tam oddziałów wroga. Przeprowadzony wywiad stwierdził obecność sześciu pieszych plutonów straży granicznej, które zgrupowane na rynku wkrótce miały odmaszerować na Miechów i Jędrzejów. Ze względu na dużą liczbę cywilów w pobliżu Rosjan nie otworzono ognia.

Na noc strzelcy zatrzymali się w polu około 500 m od wsi Prandocin, ubezpieczając się od strony Prandocina i Słomnik. Nad ranem zostali zaalarmowani pojawieniem się w odległości kilkuset kroków rosyjskiego patrolu, który spostrzegł biwakujących Polaków. Wysłani o godz. 3.00 przez ,,Belinę” na zwiady Głuchowski i Karwacki zameldowali, że przebywający w Prandocinie szwadron straży granicznej właśnie zaczął się wycofywać na wschód. W zaistniałej sytuacji Prażmowski wydał rozkaz marszu z bagnetem na broni na Prandocin i zajęcia miejscowości. W Prandocinie strzelcy zostali pobłogosławieni przez polskiego księdza. Dowiedzieli się potem, już po wojnie, iż był to ks. Wiadrowski, powstaniec z 1863 r. Wobec braku styczności z nieprzyjacielem patrol podjął marsz do Krakowa przez Skrzeszowice – Goszyce. W Skrzeszowicach „Belina” zatrzymał się u Bogusława Kleszczyńskiego, za zgodą którego zarekwirował pięć koni i siedem siodeł. Do strzelców ochotniczo dołączył syn właściciela tamtejszego majątku Edward Kleszczyński, który przybrał pseudonim „Dzik”. Na ganku dworu w Goszczycach wykonana została zamieszczona obok fotografia słynnej siódemki, po wojnie na ścianie tego budynku odsłonięto 3 VIII 1924 r. tablicę pamiątkową. Po powrocie do Krakowa (16.10) „Belina” złożył raport komendantowi Piłsudskiemu po czym patrol odmaszerował na odpoczynek do Oleandrów. Tam też miał oczekiwać na dalsze rozkazy.

Podsumowanie którego później dokonano przedstawiało działania patrolu w sposób następujący: Działania patrolu trwały 40 godz. W tym czasie przebyto 150 km, z czego 3 VIII, w dniu właściwej akcji 104 km w ciągu 13 godzin. Na sen poświęcono jedynie 6 godz. (2 godz. 3 VIII i 4 godz. z 3 na 4 VIII). Cel patrolu został osiągnięty, Rosjanie zaprzestali mobilizacji w powiecie jędrzejowskim.

Śpiewka oddziału Beliny

Poniższa piosenka wojskowa poświęcona jest twórcy kawalerii legionowej Władysławowi Prażmowskiemu-„Belinie” (1888-1938). Napisana została w październiku 1914 r. przez ułana 1. Pułku Ułanów 1. Brygady Legionów Polskich Pawła Tomasza Wójcikowskiego „Koriata”. Urodził się on w Kielcach, był członkiem OB PPS, żołnierzem 1. Brygady LP, powstańcem śląskim, członkiem powrześniowej AK zesłanym na Syberię. Po II wojnie światowej mieszkał we Wrocławiu.

Hej tam pod Warszawą, kędy Wisła płynie,
szemrzą fale, fale szemrzą
piosnki o Belinie, piosnki o Belinie.

Piosnki o Belinie i o jego sławie,
wyjm Belino swą szabelkę
prowadź ku Warszawie, prowadź ku Warszawie.

Brak naszym ułanom lanc i chorągiewek,
ale za to mają szczęście
do sarmackich dziewek, do sarmackich dziewek.

Hej tam pod Warszawą, kędy Wisła płynie,
szemrzą fale, fale szemrzą
piosnki o Belinie, piosnki o Belinie.

Piosnki o Belinie i jego ułanach,
grzmij piosenko ty ułańska
siej postrach w tyranach, siej postrach w tyranach.

5/5 - (3 votes)

Bitwa pod Cedynią

Kierunek działań polityki zagranicznej Mieszka I spowodowany był bezpośrednio koniecznością kontynuowania polityki zachodniopomorskiej. W tym regionie opór stawiali mieszkańcy wyspy Wolin, gdzie mieścił się gród portowy.

Na Połabiu granicy zagrażał niemiecki margrabia Geron, zaś w 964 r. Nastąpił napad gryfa Wichmana. Wówczas w Gnieźnie zadecydowano, że należy znaleźć sojusznika w Czechach, a także oprzeć stosunki z Cesarstwem na zasadzie kompromisu, bez rozstrzygania zasadniczych spraw.

W 967r., w związku z zawartym wcześniej małżeństwem z Dobrawą, Mieszko uzyskuje pomoc w odsieczy na Wichmana będącego na usługach Wolinian. Utwierdzenie pozycji Mieszka u ujścia Odry nastąpiło w konflikcie zbrojnym z margrabia Hodonem, który próbował zahamować ekspansję polską na zachód prowadząc politykę parcia na wchód („Drang nach Osten”)
Margrabia Hodon , będący dostojnikiem cesarskim, władał sąsiadującą z państwem Mieszka I Marchią Łużycką. Hodon zapragnąwszy powiększyć swoje terytorium, zebrał oddziały z pomocą hrabiego Zygfryda z Walbeck (ojcem kronikarza Thietmara). Liczył on na szybkie zwycięstwo, lecz wojna, którą zamierzał przeprowadzić miała charakter prywatny i naruszała wcześniejsze układy Mieszka I z Ottonem I. Historycy nie podają dokładnej liczby sił zbrojnych obu stron, zważywszy jednak na ówczesne możliwości militarne szacują je na ok. 4 000 ludzi. Pewne jest, że wojska Hodona składały się przede wszystkim z ciężkiej jazdy, na polskie zaś składała się konnica (pancerni) i piechota (tarczownicy).

Przebieg bitwy stoczonej 24 czerwca 972 roku pod Cedynią można odtworzyć na podstawie zapisków nieprzychylnego Polakom kronikarza, biskupa Thietmara i arcybiskupa Brunona z Kwerfurtu. Planem Mieszka I było zatrzymanie nieprzyjaciela na granicy, toteż miejsce bitwy znajdowało się przy jednym z brodów na Odrze. W tym miejscu rzeka tworzyła bagno. Po drugiej stronie znajdowała się stroma skarpa, nieopodal znajdował się zaś gród warowny – Cedynia.

Podczas gdy wojska Hodona przeprawiały się przez bród ruszyło na nie wojsko polskie dowodzone przez Mieszka I. Przewaga wojsk niemieckich zmusiła Polaków do odwrotu w stronę grodu. Kierunek ten nie był przypadkowy gdyż stacjonowały tam ukryte oddziały Czcibora- brata Mieszka I. Niemcy nie świadomi pułapki i przekonani o swojej przewadze podążyli bez osłony skrzydeł za uciekającymi Polakami. Konnica niemiecka i nadciągająca za nią piechota zostały błyskawicznie otoczone z trzech stron i zasypane strzałami. Mieszko zaatakował czoło jego wojsk, nie dając mu czasu na przeformowanie szyków. W tym czasie jedna z drużyn Czcibora natarła na skrzydło Niemców. Konnica Czcibora. Istnieje prawdopodobieństwo, że chłopi zrzucili na drogę pale drzew, które podcięły konie wojskom niemieckim. Pod naciskiem wojsk polskich, wojska Hodona zaczęły się cofać na tereny bagna. Tam, nie mając szansy obrony zostali wybici. Jak pisze Thietmar „wszyscy najlepsi rycerze” polegli; przeżyli Hodon i Zygfryd.

Sukces bitwy pozwolił na utrzymanie Pomorza Zachodniego, a także ujawnił talent wojskowy władcy. Na wieść o naruszeniu wcześniejszych ustaleń Mieszka i Ottona I, ten ostatni surowo na zjeździe w Kwedlinburgu (Wielkanoc 973r.) upomniał obu margrabiów. Rozstrzygnięcia zjazdu w Kwedlinburgu były bardzo korzystne dla księcia Polan. Cesarz uznał bowiem zwycięstwo Mieszka nad Hodonem, a dodatkowo książę został obficie obdarowany Mieszko I zobowiązany został jednakże do przysłania w 973r. swego syna i następcy, Bolesława oficjalnie jako gościa, faktycznie jako zakładnika na dwór cesarski.

Sytuacja ponownie uległa pogorszeniu, kiedy po objęciu władzy Otton II postanowił podporządkować sobie wschodniego sąsiada. Zorganizowana w 979 roku wyprawa zakończyła się jednak klęską.

5/5 - (2 votes)

Bitwa o Westerplatte 1-7 września 1939

Koniec sierpnia 1939r. był czasem pełnym niepokoju i oczekiwania. Niespokojna była zwłaszcza Polska świadoma zagrażającej jej potęgi z za zachodniej granicy. W niemieckich dokumentów pierwotne natarcie na Polskę miało nastąpić 26 sierpnia, opóźniły je jednak nieudane próby utrzymania pokoju.

25 sierpnia 1939 r. do gdańskiego portu przybył pancernik „Schleswig –Holstein”. Za oficjalny powód wizyty podana została chęć obchodów 25 rocznicy zatonięcia niemieckiego okrętu walczącego w czasie I wojny światowej. Pod pokładem, zamiast kwiatów dla poległych znajdował się 500 osobowy batalion szturmowy. Wiele ataków miało miejsce na terenie Wolnego Miasta Gdańska, gdzie zlokalizowane były polskie placówki: konsulat, poczta oraz Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte.
Od 1931 r. Wojskowa Składnica Tranzytowa była stałym obiektem zainteresowania gdańskiej policji śledzącej życie załogi. Na jej terenie gromadzono wyładowywane ze statków zaopatrzenie wojskowe, przysyłane drogą morską do kraju. W celu zabezpieczenia broni pozwolono na utrzymanie oddziału wartowniczego. Latem 1939 roku składał się on z 182 żołnierzy i oficerów.

DZIEŃ I

Pierwszego września o godzinie 4.30 „Schleswig-Holstein” ogłosił stan gotowości bojowej. O godzinie 4.43 w dzienniku pokładowym zanotowano „Okręt idzie do ataku na Westerplatte”. O godzinie 4.45 salwą ogniową z pancernika do odległego o ok. 600m lądu rozpoczęła się II wojna światowa. Jednocześnie do akcji wkroczyła niemiecka piechota i policja. Polacy nie byli jednak zaskoczeni, gdyż od kilku dni obserwowali niemiecki pancernik. Po blisko 14 latach od zbudowania, Składnica miała przejść najcięższy sprawdzian swojej wytrzymałości.

Strona polska była w posiadaniu: armaty wzór 02/26 kalibru 75 mm z 330 nabojami, dwóch działek przeciwpancernych wz.36 kalibru 37 mm z 400 nabojami, czterech moździerzy typ Brandt kalibru 81 mm z 860, 41 karabinów maszynowych z 130 000 (125 000) nabojami 16 ckm, 17 rkm ,8 lkm),160 karabinów z 45 000 nabojami, 40 pistoletów, ok. 1000 granatów po ok. 560 zaczepnych i obronnych. Działo polowe pod ogniem niemieckich cekaemów zostało wytoczone z garażu na przygotowany punkt na skraju lasu. Ogniem bezpośrednim zlikwidowało ono kilka niemieckich karabinów maszynowych w budynkach po zachodniej stronie kanału portowego w Nowym Porcie (latarnię morską, kapitanat portu i spichlerze). Ponowny atak odparły na Westerplatte odparły moździerze. Zmusiło to Niemców do odwrotu. Niemcy zaatakowali ponownie strzałami z dział pancernika niszcząc barykady z pni drzew. Niemcom nie udała się próba zajęcia półwyspu błyskawicznie, dlatego tez przeszli do ataku artyleryjskiego. Od 5.35 do 9.00 ostrzeliwali Westerplatte baterią z Brzeźna, cekaemem ze spichlerzy i wieży kościoła w Nowym Porcie niszcząc polskie działo. W trzecim ataku wykorzystali natomiast ogień artyleryjski z pancernika i baterii z Wisłoujścia i Brzeźna. Wieczorem Polacy odparli wypady niemieckiej piechoty.

DZIEŃ II

Już we wczesnych godzinach porannych do ataku ruszyła niemiecka artyleria i piechota. Odparł je ogień z karabinów maszynowych. Niemcy sądzili, że na półwyspie znajduje się doskonała fortyfikacja podziemna, dlatego też 47 samolotami (bombce nurkujące Ju-87) rozpoczęli półgodzinny atak. Zrzucono 8 bomb 500 kg, 50 bomb – 250 kg i 100 bomb 100 kg rozrywających. Broń pokładowa ostrzeliwała w tym czasie polskich strzelców. Tego dnia mjr Sucharski nakazał spalić tajne szyfry, aby nie trafiły w ręce wroga. Obrońcy Polscy znajdowali się poza zasięgiem polskiej baterii cyplowej na Helu (152 mm), jedynej, która mogła im pomóc.

DZIEŃ III

Niemcy zdecydowali o wprowadzeniu na teren Westerplatte dwóch batalionów pułku Krappego, kompanię szturmową marynarki wzmocnioną 45 ludźmi z pancernika z 4 karabinami maszynowymi oraz oddział haubic i kompanię saperów. Natarcie rozpoznawcze jak zostało udaremnione. Tego dnia miał miejsce dwukrotny ostrzał artyleryjski. Komunikaty donosiły o zajęciu Bydgoszczy i odcięcia Pomorza od Polski.

DZIEŃ IV

Niemiecki torpedowiec T-196 rozpoczął wczesnym rankiem ostrzał z odległości 2800 m. Drugi okręt „Von der Groeben” otworzył ogień na cele ruchome i został przez Polaków ostrzelany z karabinów maszynowych. W skutek zniszczenia drzew i zarośli otaczających teren Składnicy, stawała się ona coraz bardziej widoczna dla wroga. Nadciągały przygnębiające wiadomości o walkach w Krakowie i Łodzi.

DZIEŃ V

Ostrzał artyleryjski z torpedowców niemieckich przerodził się w wymianę strzałów między stronami. Ciężkie moździerze ostrzeliwały już doskonale widoczne koszary. Tego dnia wiadomości z kraju brzmiały następująco: zamknięcie polskich grup w Borach Tucholskich, bitwa na linii Mława-Warszawa-Bydgoszcz-Toruń, ataki na Poznań, zajęcie Łodzi, Kielc i Gór Świętokrzyskich.

DZIEŃ VI

Tego dnia miały miejsce dwie próby podpalenia lasu na półwyspie. Próba pierwsza była nieudana – wtoczono torem kolejowym cysternę z benzolem, nie została jednak dostatecznie wtoczona przez lokomotywę i dotarła tylko do własnych ubezpieczeń, gdzie stanęła i wybuchła . Niemieckie oddziały zdążono wcześniej wycofać.

Próba druga również skończyła się niepowodzeniem, gdyż ogień wszczęty przez dwa wagony cysterny zgasł po 15 minutach. Nadal trwał ostrzał artyleryjski.

DZIEŃ VII

Zdeterminowani Niemcy, rozwścieczeni niepowodzeniami skierowali na Westerplatte wszelkie środki. Cały teren w związku ze świtem został oświetlony reflektorami. O godzinie 4.00 rozpoczęło się silne natarcie, podczas którego użyto ogień dział pancernika, karabiny maszynowe, broń przeciwlotnicza. Ta ostatni skierowana była na rzekomo ukrywających się w koronach drzew polskich snajperów. O godzinę 7.15 Niemcy wycofali się, aby jeszcze raz spróbować podpalić las. Tym razem drzewa oblane benzyną z pompy motorowej stanęły w ogniu. Żołnierze polscy byli już na wyczerpaniu, bez amunicji, wody pitnej, pożywienia, pod ciągłym ostrzałem. Opór stawał się bezcelowy. Składnica przetrzymała 17 fal ognia, odparła 14 ataków i 19 nocnych wypadów. Nim Polacy złożyli broń. Marszałek Rydz-Śmigły telegraficznie nadał załodze najwyższe odznaczenia bojowe i awansował wszystkich żołnierzy o jeden stopień. O godzinie 10.15 mjr Sucharski wydał rozkaz wywieszenie białej flagi. W dowód bohaterstwa strona niemiecka zezwoliła mu na noszenie przy boku szabli w obozie jenieckim. W chwili kapitulacji załodze pozostało ok. 10 000 naboi do karabinów maszynowych i karabinów.

Strona polska straciła w czasie walk 15 osób (+ 50 osób rannych i kontuzjowanych). Jedna osoba została zamordowana po poddaniu za nie zdradzenie szyfrów, dalszych 8 nie przeżyło wojny. W marcu 2004 żyło 7 obrońców.

Niemcy stracili ok. 300 kilkadziesiąt osób.

5/5 - (2 votes)

Absolutyzm oświecony w Prusach

Absolutyzm oświecony jest odmianą absolutyzmu – ustroju państwa rozwijającego się w II połowie XVIII wieku w Europie. Monarcha mimo, że przyznaje ludowi pewne prawa, pozostaje jednak władca absolutyzm, kontrolującym całą administrację państwową.

Znaczące w tym czasie były trzy państwa gdzie panował absolutyzm oświecony: Francja, Prusy i Rosja. W tym opracowaniu zagadnienie omówione zostanie na przykładzie Prus.

Albrecht Niedźwiedź z dynastii saksońskiej, w połowie XII wieku podbił ziemie Słowian Połabskich i zdobył gród Brenna, stad później obszar ten zaczęto nazywać Brandenburgią.

Za Joachima I (panującego w latach 1499-1535) Brandenburgia połączyła się z Nową Marchią.

Kolejnym władcą  został elektor Joachim II (panował od 1535 do 1571), który w 1569 roku uzyskał od swojego szwagra, Zygmunta II Augusta prawo do następstwa w lennie pruskim po chorym umysłowo księciu Albrechcie Fryderyku (jedynym synu Albrechta Hohenzollerna).

W 1619 roku władzę po nim objął elektor Jerzy Wilhelm , który zjednoczył Prusy Książęce i Brandenburgię w jedno państwo. Był on jednakże miernym władcą.

Dopiero jego syna – Fryderyka Wilhelma (1640-1688) potomni nazwali Wielkim Elektorem. Był on mistrzem gry dyplomatyczniej, a także wszechstronnie wykształconym człowiekiem. Zaczął on budować system absolutyzmu w Brandenburgii i Prusach. Podstawą nowego systemu miały być podatki, stała armia i sojusz z zamożną szlachtą ziemiańską (junkrami).

W roku 1635 narzucił stanom przyjęcie ustawy o podatkach. Odtąd miały być one płacone przez chłopów i mieszczaństwo – junkrzy zostali z nich zwolnieni. Później Fryderyk Wilhelm nie uzgadniał już ze stanami poboru podatków. Wykorzystując słabość stanów i stworzył rozbudowany aparat biurokratyczny i militarny. U podstaw całego systemu stała Tajna Rada, która zajmowała się wojskiem, polityka zagraniczną i finansami oraz Główny Komisariat Wojny. Cała organizacja absolutyzmu oświeconego podporządkowana została celom wojennym, co odróżniało ją od jej podobnych w Europie.

Po klęsce Polski w wyniku „potopu szwedzkiego”, Wielki Elektor zawiązał sojusz z Karolem Gustawem X i wsparł go w najeździe na Polskę w 1656 roku. W bitwie pod Warszawą młoda armia pruska zdała egzamin i jak twierdzą niemieccy historycy w tym momencie zrodziła się potęga Prus.

Pod koniec panowania Wielkiego Elektora liczebność wojska wzrosła z 4 do 30 tysięcy żołnierzy.

Po jego śmierci władzę objął jego syn Fryderyk III, który 18 stycznia 1701 roku ukoronował się na „króla w Prusach” i odtąd panował jako Fryderyk I ( panował od1688- 1713). Kontynuował on politykę ojca. Był jednakże od niego o wiele bardziej rozrzutny. Wydawał ogromne sumy na utrzymanie dworu, rozbudowę rezydencji w Poczdamie, wspieranie nauki i kultury.

Kolejnym władcą był „król żołdak (sierżant)” Fryderyk Wilhelm (panował w latach 1713-1740). Za jego panowania absolutyzm osiągnął swe najwyższe stadium, a państwo wkroczyło w okres militaryzmu. Fryderyk Wilhelm stworzył najskuteczniejszą w Europie biurokrację zwaną fryderycjańską, na którą składało się grono wykształconych urzędników.

Przeobrażenia nie ominęły armii – nadał jej narodowy charakter. Dotychczas składała się ona z obcokrajowców, tymczasem mieli być do niej rekrutowani poborowi (chłopi i mieszczanie) z danego kantonu(okręgu). Zwolnieni z służby byli junkrowie, właściciele zakładów rzemieślniczych oraz ich najstarsi synowie. O awansie nie decydowało już pochodzenie lecz zasługi. Z jednej strony w armii panowała żelazna dyscyplina, z drugiej zaś władca dbał o los sierot i wdów, opiekę socjalną dla weteranów, płacił żołnierzom regularnie żołd, a także ustanowił służbę medyczną w wojsku. Przed śmiercią wzbogacił skarbiec państwa o 10 mln talarów.

Fryderyk II Wielki – syn Fryderyka Wilhelma (1740-1786) jeszcze bardziej wzmocnił rządy absolutne, wydając tysiące rozporządzeń. Nazywano go „filozofem na tronie” ze względu na jego kulturalno-filozoficzne zainteresowania. W polityce wewnętrznej centralizował sądownictwo, popierał rozwój handlu i przemysłu. Stworzył nowy kodeks prawa : Prawo Krajowe. Potwierdzało ono uprzywilejowaną pozycję junkrów, a chłopów i mieszczan zobowiązywano do zajmowania się m.in. handlem i przemysłem i zakazywało im małżeństw z junkrami. Chłopi uzyskali ochronę prawną – np. junkrzy nie mogli likwidować gospodarstw chłopskich. W gospodarce duży udział miało samo państwo – nie było to zawsze korzystne, gdyż niektóre spółki przynosiły straty. Największym osiągnięciem była powszechna oświata chłopców w wieku od 5 do 14 roku życia (religia, rachunki, czytanie, pisanie).

Założona została również berlińska Akademia Nauk. Państwo było tolerancyjne religijnie, a protestantyzm podporządkowany władcy. Taką drogę przeszedł też katolicyzm – majątki kościelne zostały upaństwowione.

Władca ten uważał się za „pierwszego sługę państwa” – wszystko co robił miało służyć dobru Prus i Brandenburgii. Wykorzystując zapasy finansowe swego ojca i armię przez niego stworzoną chciał uczynić z Prus potęgę europejską.

Podsumowując cechy absolutyzmu oświeconego w Prusach to:

  • laicyzacja
  • władca czerpie władze nie od Boga lecz z umowy społecznej
  • poddani nie mogą rozliczać władcy z jego rządów
  • władca jest dla państwa tym czym głowa dla ciała- musi za nie patrzeć, widzieć, myśleć i działać
  • dobrze zorganizowana administracja: tania  i sprawna
  • despotyzm w rządach
  • monarchia biurokratyczna
  • Rządy osobiste – nie uleganie otoczeniu, rodzinie
  • Likwidacja ceremonii dworskich – oszczędności Fryderyka II
  • Brak zaufania do urzędników
  • Merkantylizm
  • Sprawne objęcie ludności systemem podatkowym
  • Rozwój gospodarczy kraju
  • Podział społeczeństwa: junkrzy, mieszczaństwo, chłopi
  • Zniesienie tortur
  • Kary mutylacyjne (obcięcie uszu lub nosa) za dezercję
  • cenzura prasy- nie wolno komentować decyzji władcy
  • berlińska Akademia Nauk
5/5 - (5 votes)