Mikołaj II w polskiej literaturze pamiętnikarskiej

Przystępując do zbierania materiałów do tego rozdziału miałem świadomość, że informacje zawarte w pamiętnikach polskich autorów – a dotyczące postaci ostatniego cara Rosji Mikołaja II – choć niezwykle ważne i cenne jako źródła historyczne, mają mniejszą wartość niż pamiętniki rosyjskie. Wynika to z tego, iż autorzy tych drugich z racji pełnionych funkcji oraz możliwości bliższej obserwacji opisywanych wydarzeń byli znacznie lepiej poinformowani o wielu faktach. Nie umniejsza to jednak wartości poznawczej polskich pamiętników, ważnych ze względu na inne swoje cechy, o których piszę później.

W większości z nich Mikołaj II jest wspominany raczej mimochodem, np. gdy mowa o zagranicznej lub wewnętrznej polityce rosyjskiej lub jeśli piszący pamiętnikarz sam zetknął się z carem w jakiejś sytuacji. I tak Ludwik Krzywicki, znakomity skądinąd pamiętnikarz pisze o Mikołaju II tylko we fragmencie o liberalizacji stosunków w zaborze rosyjskim, bezpośrednio po objęciu rządów przez nowego władcę. I to w dodatku w formie ironicznej uwagi: „Panujący był tylko z dwiema pałkami w tytule swoim, zamiast trzech, które przypadły ojcu”[1].

Temu samemu zagadnieniu nieco więcej uwagi poświęcił Wincenty Jastrzębski, wiceminister Opieki Społecznej II RP. W swych wspomnieniach, sygnalizuje on fakt skasowania przez cara, w pierwszych latach po objęciu tronu więzienia politycznego w Twierdzy Szlisselburskiej. Ponownie przywrócono mu ten status w czasie rewolucji 1905 roku[2].

Wartość poznawcza cytowanych powyżej, jak i pozostałych jeszcze nie omówionych pamiętników i wspomnień, związana jest z ich większym obiektywizmem niż ich rosyjskich odpowiedników. Co spowodowane zostało, np. innym stosunkiem emocjonalnym do cesarza, oddaleniem od centrów decyzyjnych czy odmiennym typem wychowania. Dlatego w wielu polskich pamiętnikach można znaleźć często przejawy sympatii ze strony piszącego w stosunku do osoby Mikołaja II. Częściej niż ludzie z jego bezpośredniego otoczenia, Polacy potrafili dostrzec w nim zwykłego człowieka, a nie tylko monarchę. Pozwala to na wysunięcie wniosku, że polska literatura wspomnieniowa jest równie przydatna w badaniach nad oceną działań i charakterystyką ostatniego Romanowa na tronie Rosji, jak rosyjska.

Według jednego z badaczy tego zagadnienia profesora Jana Sobczaka z Olsztyna liczy ona sobie ponad sto pozycji, a jego zdaniem to jeszcze nie wszystko[3] [4] [5]. Przy korzystaniu jednak z tego typu źródeł jak zawsze należy zachować duży krytycyzm. Wiąże się to z tym, iż zawierają one wiele nie sprawdzonych naukowo faktów i subiektywnych sądów, choć świetnie pozwalają wczuć się w atmosferę epoki.

Oczywiście najwięcej i najciekawsze fakty znajdziemy w pamiętnikach Polaków związanych bezpośrednio z życiem dworskim Petersburga, działających na rosyjskiej scenie politycznej, bądź też z innych względów związanych z Rosją.

Jednymi z ciekawszych są wspomnienia generała Jana Jacyny, który z racji zajmowanych stanowisk ( profesor artylerii w głównym komitecie technicznym ministerstwa marynarki, wykładowca trzech synów wielkiego księcia Włodzimierza – stryja Mikołaja II), świetnie znał wielu czołowych ówczesnych polityków i dobrze orientował się w nastrojach panujących w stolicy cesarstwa. Podaje on wiele ciekawych szczegółów dotyczących zarówno wyglądu jak i charakteru cara oraz sposobu jego wychowania . Znajdziemy w jego relacji również nawiązanie do nadziei społeczeństwa rosyjskiego na „nowy kurs” w polityce wewnętrznej po objęciu tronu przez Mikołaja. Ten jednak szybko je rozwiał, gdy dziękując za adresy ziemstw z okazji wstąpienia na tron: „polecił porzucić niedoścignione marzenia” . Jacyna twierdzi także, że tylko żona cesarza Aleksandra Fiodorowa miała wpływ na decyzje monarchy[6]. Nie zabrakło u naszego pamiętnikarza, również opisów reakcji na często przywoływane w innych wspomnieniach takie wydarzenia jak tragedia na placu Chadyńskim[7], wizyta cara w Warszawie w 1897 roku[8] [9], ogłoszenie manifestu z 17 października 1905 roku . Na kartkach pamiętnika gen. Jacyny jawi się nam ostatni car jako człowiek kochający życie rodzinne. „Cesarz Mikołaj II lubił spędzać czas w otoczeniu dzieci”[10] i o skromnych potrzebach[11]. Znajdujemy także wiadomości o niechęci opinii publicznej do cesarzowej Niemki oraz o sprawie Rasputina i jej wpływie na losy dynastii[12].

Pomimo krytycznego stosunku do osoby cara gen. Jacyna, pisząc o wydaniu pamiętników Mikołaja, na podstawie dostępnych mu informacji, bierze go w obronę i twierdzi „że nie był on wcale takim napół-kretynem, jak go złośliwie odmalowano w owych, niby autentycznych wspomnieniach”[13]. Podaje również wiadomość o losach rodziny carskiej po rewolucji lutowej i październikowej oraz o jak go nazywa „ohydnym mordzie w Jekaterynburgu” .

Wiele elementów pozytywnych do oceny postaci Mikołaja II wnoszą wspomnienia kronikarza życia dworu wiedeńskiego Mariana Rosco-Bogdanowicza. Opisał on wizytę cara wraz z małżonką u cesarza Franciszka Józefa, która miała miejsce w 1896 roku . Pamiętnikarz miał wówczas okazję krótko porozmawiać z monarchą rosyjskim. Wrażenie jakie odniósł po tej konwersacji ujął w następujących słowach: „Z tego jedynego w życiu spotkania odniosłem o Mikołaju jako człowieku miłe wrażenie. Sąd o tym, jakim był jako car i samodzierżawca wypowiedziała już historia doby ostatniej”[14] [15] [16] [17] [18].

Na szczególną uwagę zasługuje jednak niedawno wydany pamiętnik Matyldy Krzesińskiej. Była ona przez pewien okres czasu blisko, uczuciowo związana z wówczas jeszcze następcą tronu Mikołajem Aleksandrowiczem. Znajduje to odzwierciedlenie w jej opisie wizerunku najpierw carewicza, a potem cesarza Mikołaja II. Autorka wręcz go idealizuje . Swoje wspomnienia napisała jednak Krzesińska dopiero po siedemdziesięciu latach na emigracji w Paryżu. Rodzi to podejrzenia, iż nie wszystkie szczegóły odpowiadają prawdzie. Najlepszym dowodem tego może być sugerowanie przez nią, że następca tronu gotów był zrzec się dla niej swych praw do korony i władzy. W rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca. Cesarzewicz, bowiem zdawał sobie sprawę z dzielącej ich przepaści i był świadomy ciążących na nim obowiązków. Nie zamierzał narażać na szwank prestiżu dynastii oraz swej własnej przyszłości dla związku z tancerką. Pomija również Matylda Krzesińska niezbyt dla niej korzystne wydarzenia czy to dotyczące kariery artystycznej, czy też próby z jej strony skłócenia Mikołaja z przyszłą żoną Alicją heską. Wyjaśnienia wymaga też kontrowersyjna sprawa jej przynależności narodowej. Niewątpliwie z pochodzenia i wychowania była Polką, lecz jej późniejsza kariera zawodowa, a później małżeństwo z jednym z Romanowów na trwałe związało ją z kulturą rosyjską. Niezwykle wartościowe dla określenia stosunku cesarza do spraw polskich są wspomnienia Hipolita Korwina Milewskiego. Dostrzega on bowiem życzliwość i przychylność zamierzeń i projektów Mikołaja wobec Polaków. Czego wyrazem jest jego wyznanie „jeśli mamy w całym państwie rosyjskim jednego rzeczywiście życzliwego do nas usposobionego człowieka, to tym człowiekiem jest Mikołaj II. Tak było (może dzięki słodkim wspomnieniom o Warszawiance Krzesińskiej), dopóki nasi warszawscy mędrcy sami nie urządzili mu w 1907 roku grubiańskiego afrontu, którego żaden monarcha, szczególnie żaden Romanow, ani zapomnieć, ani przebaczyć nie mógł” . Chodziło o niefortunne według autora zachowanie członków Koła Polskiego w czasie inauguracji II Dumy Państwowej. Wówczas to, mimo iż niektórzy z nich posiadali tytuły dworskie, żaden z nich nie powstał podczas czytania pozdrowień i życzeń monarchy dla Dumy. Co zdaniem Hipolita Milewskiego „w oka mgnieniu przerobiło jedynego w Rosji pewnego naszego przyjaciela w zaciętego, skrytego, lecz nieubłaganego wroga”[19] [20] [21] [22].

Inną oznaką sympatii cara dla Polaków zdaniem autora, było polecenie wybudowania, na koszt państwa, w Kijowie drugiego kościoła dla wyznawców rzymskokatolickich. Po tym jak dowiedział się on, że kilkadziesiąt tysięcy wiernych modli się tylko w jednej świątyni. Podobnie życzliwie Mikołaj zachował się, gdy usłyszał od hrabiny Marii Branickiej, iż polscy ziemianie płacą jeszcze kontrybucję ustanowioną trzydzieści lat temu przez Murawiowa-Wieszatiela, jako karę za udział w powstaniu styczniowym. „Po kilku innych słowach wypowiedzianych również głośno cesarz oddalił się i niebawem kontrybucję kazał znieść” . Zawierają jednak wspomnienia Milewskiego także zwykłe plotki, np. o sporach z matką cesarzową – wdową Marią Fiodorowną, a także o przygotowanym przez nią i jej otoczenie spisku przeciw młodemu cesarzowi .

Natomiast relacje z I wojny światowej, pomimo całego swego bogactwa, nie zawierają zbyt wielu cennych informacji o samym Mikołaju. Są tam oczywiście wzmianki ciekawe, jak choćby o wizycie cara w zdobytym Lwowie i Przemyślu, reakcję na odezwę wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza do Polaków itp., ale o nim samym autorzy wypowiadają się rzadko i lakonicznie.

W pamiętniku księżnej Marii Lubomirskiej znajdujemy jednak ciekawą wzmiankę o życzliwym stosunku monarchy rosyjskiego do hrabiego Zygmunta Wielopolskiego podczas rozmowy z września 1914 roku o potrzebie większej samodzielności Królestwa Polskiego: „Cesarz był wzruszony i na pożegnanie go (hr. Zygmunta Wielopolskiego) uściskał, potem odstąpił o parę kroków, zrobił znak krzyża i obiecał z pomocą Bożą, nie zapomnieć o Polsce w godzinie rachunku” . Ale osoba samego cara nie wzbudzała u pamiętnikarki sympatii. Czego potwierdzeniem jest następująca opinia o nim: „Mikołaj II jest człowiekiem małym, tragicznie ironicznie zestawionym z wypadkami olbrzymami. Żadnego gestu, żadnej postawy. Podczas swych podróży podobno kryje się za firankami wagonu, zamiast pokazać się, wyjść naprzeciw tłumowi wojskowych, którzy czekają na niego na stacjach, zamiast ich uszczęśliwić. Zbliżają się wybrani do tego Pomazańca Bożego, przeciskając się wąskimi korytarzami wagonu cesarskiego”[23].

Pomimo to wieści o opuszczonym przez większość dawnych sług i uwięzionym Mikołaju wzbudzały u niej litość. Obok różnych zasłyszanych plotek, przytacza słowa rosyjskich chłopów o ich byłym monarsze: „Głupi był, to pewno, ale odsiedział, odpokutował, czas mu już wracać”. Podaje również niejasne wiadomości o próbach ratowania cara przez księcia Władysława Lubomirskiego. Wszystko to skłoniło księżno do zadumy nad losami ostatniego Romanowa: „Po raz pierwszy żal mi niedołężnego cesarza Mikołaja. Co za upokorzenie. Czy chociaż umiał być wielkim w tej ostatniej godzinie podobnej do śmierci. Można tak sądzić gdy się czyta jego słowa pożegnalne i jego ostatnią wolę” . Cały dziennik tej arystokratki daje doskonały obraz wyzbywania się przez Polaków nadziei wiązanych z caratem i osobą samego Mikołaja II.

Kilka informacji o cesarzu z lat I wojny światowej znajduje się w dzienniku walczącego w Legionach hrabiego Augusta Krasickiego. Znajdujemy u niego wiadomości o pobycie monarchy we Lwowie i Przemyślu, o odwołaniu w. ks.Mikołaja Mikołajewicza z funkcji naczelnego wodza i objęciu jej przez samego Mikołaja. Odnotował on również, że w czasie przyjęcia u gen. Beselera na zamku warszawskim na stole: „Nakrycie było porcelanowe białe z cyfrą „N” tj. cara Mikołaja II” .

Również w „Pamiętniku” Stanisława Grabowskiego znajdziemy kilka istotnych spostrzeżeń dotyczących osoby Mikołaja II. Początkowo autor był socjalistą, później zmienił orientację polityczną i został czołowym współpracownikiem Romana Dmowskiego. W II RP sprawował funkcję ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego, a podczas II wojny światowej przewodniczył Radzie Narodowej w Londynie. Z jego wspomnień dowiadujemy się m.in. o wydaniu przez cara manifestu konstytucyjnego z 17 października 1905 roku, o jego pobycie we Lwowie po zajęciu go w 1915 roku oraz o obawach wielu Rosjan, że zwycięstwo w wojnie może wzmocnić dążenia absolutystyczne Mikołaja. Interesująco prezentuje również Stanisław Grabski starania Władysława i Zygmunta Wielopolskich o pozytywne załatwienie sprawy polskiej w najwyższych kręgach dworskich. Według niego efektem tych zabiegów było wydanie rozkazu do armii i floty, w którym była mowa o „utworzeniu wolnej Polski, złożonej z wszystkich trzech jej dziś rozdartych dzielnic”. Podziela on istniejący wówczas pogląd, iż przyczyną upadku monarchii w Rosji było niezadowolenie z sytuacji jaka panowała w otoczeniu cara oraz intrygi i spiski różnych grup wpływów. Dał w swym pamiętniku także krótki opis przebiegu rewolucji lutowej i abdykacji Mikołaja. Dostrzegł również rozziew między pragnieniem ludu rosyjskiego, który „chciał być tylko dobrze rządzonym i to mocną ręką”, ponieważ on „szanuje tylko silną władzę”, a Mikołaj był „słaby i chwiejny” i nie potrafił sobie poradzić z zaistniałymi problemami. Bardzo często sytuacja przerastała go .

Niekiedy niezwykle ciekawe fakty można znaleźć w pozycjach, które bynajmniej nie są pamiętnikami sensu stricto. Ich autorzy jakby na marginesie dzielą się z czytelnikami swymi osobistymi rozważaniami. Świetnym tego przykładem jest dzieło programowe Romana Dmowskiego „Polityka polska i odbudowa państwa”. Rozważając politykę rosyjską przed wojną z Japonią 1905 roku nadmienia on „właśnie [24] [25] [26] ta krytyczna dla Rosji doba zastała na jej tronie człowieka najmniej stworzonego na monarchę. Czuły mąż i ojciec, zajęty więcej rodziną niż państwem, arystokrata do szpiku kości – nawet w lepszym znaczeniu tego słowa, bo posiadający poczucie honoru i uczciwości w polityce, ale mający wyraźny wstręt do ludzi nowych – słaby i nieśmiały, ulegający łatwo wpływom, a jednocześnie nieufny, bojący się ludzi mocnych, bo mu działali na nerwy – nie był zdolny do wytknięcia sobie jakiejkolwiek linii politycznej, a nie umiał się oddać w ręce jakiegoś jednego męża stanu, który by tę linię mógł dać Rosji. Uginał się pod ciężarem swego fikcyjnego samowładztwa, ale uważał je za dziedzictwo, które miał obowiązek nienaruszone przekazać swemu następcy”. Swoje rozważania kończy Dmowski jakże celną konkluzją: „Jedna z najtragiczniejszych postaci na tronie – nie będąc ani zły, ani głupi, stał się Mikołaj II nieszczęściem Rosji”[27] [28]. Trafność jej zadziwia, zwłaszcza że autor, jak sam przyznaje, przy okazji omawiania prób zaprezentowania carowi polskich postulatów przez działaczy polskich po ukazaniu się odezwy w. ks. Mikołaja Mikołajewicza, sam nigdy nie spotkał cara osobiście . Wspomina on także o uporze monarchy, aby prowadzić wojnę nadal mimo olbrzymich strat, gdyż czuł, „że wojna podtrzymuje jego pozycję w społeczeństwie rosyjskim”. Jako odpowiedź na propozycję negocjacji pokojowych ze strony Niemiec, Mikołaj wydał cytowany przez Grabowskiego rozkaz do armii i floty z 25 grudnia 1916 roku. Dmowski dostrzega także coraz większy wpływ Rasputina na politykę[29].

Niewiele nowego do oceny wizerunku ostatniego Romanowa wnoszą „Pamiętniki” socjalisty Bolesława Limanowskiego. Poza wspomnieniami o nadziejach związanych z liberalizacją polityki wobec narodu polskiego po wstąpieniu na tron i wizycie cara w Warszawie, pisze on o manifeście koronacyjnym, który zezwalał emigrantom na powrót do kraju[30].


[1]  L. Krzywicki, Wspomnienia, t. III, Warszawa 1959, s. 178-179.

[2] W. Jastrzębski, Wspomnienia 1885-1919, Warszawa 1966, s. 347-348.

[3]  Zob. J. Sobczak, Postacie dwóch ostatnich carów Wszechrosji – Aleksandra III i Mikołaja II – w polskiej literaturze pamiętnikarskiej, w: Oblicza Wschodu w kulturze polskiej, oprac. G. Kotlarski, M. Figura (redakcja ogólna), Poznań 1999, s. 79.

[4] J. Jacyna, 30 lat w stolicy Rosji, Warszawa 1926, s. 15-16.

[5] Tamże, s. 16.

[6] Tamże, s. 17.

[7]   Tamże, s. 18-19.

[8]   Tamże, s. 19-20.

[9]   Tamże, s. 26.

[10] Tamże, s. 40.

[11] Tamże, s. 41-42.

[12] Tamże, s. 74-80.

[13] Tamże, s. 76

[14] Tamże, s. 87-88, 129-132.

[15]  M. Rosco-Bogdanowicz, Wspomnienia, t. II, Kraków 1959, s. 107-123.

[16] Tamże, s. 118.

[17] Zob. M. Krzesińska, Wspomnienia. Romans z carem Mikołajem i lata następne…, Warszawa 1996.

[18]  H. Korwin-Milewski, Siedemdziesiąt lat wspomnień (1885-1925), Poznań 1930, s. 193.

[19] Tamże, s. 259.

[20] Tamże, s. 153.

[21] Tamże, s. 152-153.

[22]  Pamiętnik księżnej Zdzisławowej Lubomirskiej, 1914-1918, do druku przygotował J. Pajewski, Poznań 1997, s. 61.

[23] Tamże, s. 82,86

[24] Tamże, s. 482-483, 490, 504-505, 557 i 593.

[25] A. Krasicki, Dziennik z kompanii rosyjskiej 1914-1916, Warszawa 1988, s. 232, 335, 338.

[26]  S. Grabski, Pamiętniki, t. I, Warszawa 1989, s. 158, 268, 297, 305-306: t. II, Warszawa 1989, s. 5-9, 32.

[27]  R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. I , Warszawa 1988, s. 83-84.

[28] Tamże, s. 224-225.

[29] Tamże, s. 314, 332.

[30]  B. Limanowski, Pamiętniki, t. I, b. m. 1958, s. 482, 484, 498.

Oceń tę pracę