Od XXII-go do XXXVII-go inkwizytora generalnego. — Panowanie Karola II i Filipa V

Kiedy Filip IV umarł, następca jego na tron hisz­pański miał dopiero lat cztery, zatem matka jego Mary a-Anna Austryacka została regentką pań­stwa.

Monarchini ta mianowała dwudziestym trzecim generalnym inkwizytorem don Pascala aragońskiego, kardynała arcybiskupa Toleda: lecz urzędował on bardzo krótko, bo królowa zażądała, aby się po­dał do uwolnienia i ustąpił miejsca jezuicie niemcowi Janowi Erardowi de Nitardo, jej spowiednikowi.

Ten dwudziesty czwarty inkwizytor generalny zaczął pełnić swoje obowiązki w końcu r. 1666, lecz znowu z rozkazu królowej matki zrzekł się swojego znakomitego urzędu po upływie lat trzech: Nitardo był śmiertelnym wrogiem don Juana Austryackiego, naturalnego syna Filipa IV, a brata Karo­la II; nie mogąc zemścić się na nim otwarcie, ka­zał świętemu oficjum wytoczyć bratu swojego króla proces potajemny, w którym zamierzał ogło­sić go za podejrzanego o herezję; lecz gdy wypadki polityczne zniewoliły królową do żądania, aby się usunął z urzędu, Nitardo ubolewał mocno, że musi proces przerwać i patrzeć jak następca jego zawie­sił wszelkie kroki przeciw don Juanowi Austriackiemu przedsięwzięte.

Liczą podczas zarządu Nitardy 768 skazanych, z których 144 spalono osobiście, a 48 w wyobrażeniach. A tak liczba ofiar inkwizycji zaczynała zmniejszać się o trzecią część, w porównaniu do da­wniejszej, za jego poprzedników istniejącej.

Dwudziestym piątym generalnym inkwizytorem Hiszpanii został don Diego Sarmiento de Valladaris, arcybiskup i gubernator rady kastylskiej, któ­rego długi zarząd przedstawia jedynie jako godniejszy uwagi wypadek, wielkie auto-da-fe wyprawione w Madrycie w r. 1680, podczas zaślubin Karola H z Marią Ludwiką de Burbon, córką księcia Orleań­skiego, a siostrzenicą Ludwika XIV. Gust narodu tak był wówczas zepsuty, a okrucieństwa tak roz­powszechnione, że inkwizytorowie sądzili, iż pochle­bią nowej królowej, oddając jej cześć godną jej, przez dodanie do zabaw weselnych widowiska wiel­kiego auto-da-fe, złożonego ze 118 ofiar, które po większej części zginąć miały w płomieniach. Sar­miento umarł w r. 1695, po dwudziestosześcio letnim sprawowaniu urzędu. W tym periodzie historii inkwizycji znowu żywcem spalono 1,248 nieszczęśliwych, 416 w wyobrażeniach, a 4,992 ska­zano na różne kary. W ogóle 6,656 ofiar.

Jan Tomasz de Rocaberti, generał dominikanów i arcybiskup Walencji, nastąpił po Sarmiencie, i był dwudziestym szóstym generalnym inkwizyto­rem Hiszpanii.

Za jego rządów Karol H zwołał wielką juntę dla uśmierzenia zwad między inkwizytorami a sę­dziami królewskimi. Zwady te tak się zagęściły i doprowadziły do takich nieprzyzwoitości, iż zakłó­ciły spokój nieść ludów i zatamowały wymiar spra­wiedliwości. Wielka junta ułożyła memoriał, który mógłby był rzeczy należycie uporządkować, od cze­go inkwizytorowie tak często zbaczali; ale wszelkie pożyteczne środki wskazywane w tym memoriale pozostały bez skutku, bo generalny inkwizytor Ro­caberti zdołał zmienić dobre usposobienie króla. W tej okoliczności użyli wszelkich jakie wyobrazić sobie można intryg, tak Rocaberti jak i spowiednik króla Froilan Diaz, aby zniszczyć dzieło wielkiej junty, przynoszące rzeczywisty zaszczyt uczonym i prawnikom, którzy się do niego przyłożyli.

Niech nam tu wolno będzie zauważyć, że we wszystkich czasach i pod rządami najbardziej des­potycznych królów wspólnie z inkwizytorami ilekroć odbywały się wolne zgromadzenia narodowe, z łona najwięcej zezwierzęcianych i zabobonnych ludów, wchodzili mężowie, którzy uwolnieni z pęt, jakimi krępowano ich rozum i naturalną filozofię, wznosili się natychmiast nad swój wiek, śmiałą ręką odchy­lali zasłonę pokrywającą błędy i przesądy, do zdzi­wionych królów i narodów przemawiali językiem rozsądku i odwiecznej prawdy. Narady wielkiej junty pełne były zasad tak filozoficznych, że w dzie­więtnastym wieku nie można by ich głosić, bez nara­żenia się na nazwę przewrotnego. Kocaberti, który przez pięć lat swojego inkwizytorskiego zarządu używał wszelkich intryg, aby nie dopuścić skutków postanowień wielkiej junty, umarł 1699 r. skazaw­szy 1,280 osób, z których 240 spalono żywych, a 80 w wyobrażeniach.

Don Alfons Fernandez de Cordova y Auguilar zaraz po nim nastąpił, lecz ten dwudziesty siódmy generalny inkwizytor hiszpański umarł przed obję­ciem urzędowania, a nastąpił po nim donBaltazar de Mendoza y Sandoval, biskup Segowii 30 paździer­nika 1699 r.

Ten dwudziesty ósmy inkwizytor generalny za­ledwie zaczął urzędować, w kilka miesięcy potem umarł Karol II, po blisko trzydziesto-pięcioletnim panowaniu. Rządy jego równie słabe jak zdrowie, dalekie były od powstrzymania zuchwałości i nadużyć nieustannie przez inkwizytorów popełnianych tak w Hiszpanii jak i w Ameryce.

Najsławniejszą sprawą wytoczoną przez inkwizycję za panowania Karola II, był proces przeciw jego własnemu spowiednikowi don Froilanowi Diazowi. Rozbiór jego znajdziemy w końcu tej książki; lecz wypada koniecznie odnieść się do epoki, w której się zdarzył, aby uwierzyć szkaradzie, jakiej jest pełen. A jednak takimi to zajmując się niedo­rzecznościami, inkwizycja od wieków napełniała swoje więzienia i podsycała stosy.

Za panowania Karola II skazano 8704 ofiar, z tych spalono żywych 1,632 a 594 w wyobrażeniach Większą część uwięziono lub skazano na galery i skonfiskowano im majątki.

Ponieważ Karol H nie pozostawił potomstwa, korona hiszpańska 1 listopada 1700 r. przeszła na głowę jego synowca Filipa de Bourbon, wnuka jego siostry Maryi Teresy i Ludwika XIV króla Francji.

Dwudziesty ósmy inkwizytor Mendoza sprawo­wał swój urząd, gdy Filip V wstąpił na tron, a po­jęcia dworu hiszpańskiego były wówczas tak skrzy­wione, iż sądzono, że sprawi się królowi przyjem­ność, wyprawiając na jego cześć uroczyste auto~da~ fe. Filip nie chciał naśladować przykładu swoich czterech poprzedników, którzy się zniesławili swoim fanatyzmem: odmówił obecności swojej na tak bar­barzyńskim obrzędzie. Tymczasem tenże sam król, na wstępie panowania taki filantrop, nie zaprzestał protegować inkwizycji i pozostał wiernym maksymie, którą jego przodek Ludwik XIV weń wszczepił. Ten to monarcha francuski doradził nowemu królowi Hiszpanii popierać inkwizycję, jako środek jedyny do utrzymania spokojności w królestwie. Politycz­ne względy nadały nową ważność świętemu oficjum: chodziło o złożenie przez Hiszpanów przy­sięgi na wierność Filipowi Burbonowi. Stronnicy domu austriackiego mniemali, że ta przysięga nie obowiązywała, a niektórzy kaznodzieje głosili na­wet, iż wolno jest buntować się przeciw temu cudzo­ziemskiemu księciu.

Inkwizycja wdała się w tę sprawę: ogłosiła akt obowiązujący wszystkich Hiszpanów pod karą śmier­telnego grzechu i zastrzeżonej ekskomuniki do denuncjowania osób, utrzymujących, iż wolno jest gwałcić przysięgę wykonaną królowi Filipowi, a spo­wiednikom zalecono przekonywać się, czy ich peni­tenci zastosowują się do danych sobie przepisów, i nie dawać im rozgrzeszenia, aż będą posłuszni. Z rozporządzenia tego wynikło mnóstwo procesów o krzywoprzysięstwo wytoczonych przez święte oficjum ; ale nie śmiano dalej rzeczy posuwać, mia­nowicie w Aragonie, gdzie wszyscy mieszkańcy oświadczyli się przeciw temu nowemu środkowi.

Generalny inkwizytor Mendoza tak dalece nad­używał swojej władzy, iż Rada Najwyższa uzna­ła za potrzebę odmówić sankcji niektórym je­go aktom.  Rozgniewany Mendoza kazał areszto­wać i okuć w kajdany trzech radców szczególnie oponujących, i powziął śmiały zamiar odjęcia radzie inkwizycyjnej prawa wdawania się w sprawy ulega­jące jego rozstrzygnieniu, a radcom możności sta­nowczego głosowania. Ten zamach inkwiytorialny despotyzmu skłonił Filipa V do gwałtownego prze­ciw Mendozie wystąpienia; zmusił on inkwizytora do złożenia urzędu i do wyjazdu z Madrytu. Rada inkwizycji odzyskała na nowo swoje prawa. Papież, którego nuncjusz w Hiszpanii był po stronie Men-dozy, żalił się królowi na takie obejście z jego de­legatem tak wysokiego znaczenia i przesłał do nie­go reklamację spisane w duchu ultramontańskim najniezgodniejszym z prawami monarchizmu, ale Filip nieugięcie obstał przy swoim postanowieniu i mianował biskupa Cuency Vidala Marina na miejs­ce Mendozy.

Papież potwierdził tego nowego naczelnika inkwizycji, w dniu 24 marca 1705 roku. Ten dwu­dziesty dziewiąty inkwizytor umarł w roku 1709 po czteroletnim sprawowaniu urzędu. Zarząd jego tern tylko się odznacza, że ustanowił siedemnasty trybunał świętego oficjum, zwany inkwizycja dworu. Od czasów panowania Filipa IV istniał w Mad,rycie jeden inkwizytor i jeden trybunał, ale zależał od toledańskiego. Vidal Marin dokonał roz­działu, aby ulżyć w pracy inkwizytorom toledańskim, zawsze przeciążonym sprawami, bo liczba osób podsądnych w owej epoce była jeszcze większa niż za Mendozy, z powodu nieporozumień miedzy dworami rzymskim i wiedeńskim, tudzież madryc­kim. Polityczne opinie stanowiły wtedy wykrocze­nia, którymi inkwizycja zawładnąć umiała.

Don Antoni Ibaguez de la Ptiva-Herrera arcy­biskup Saragossy, został trzydziestym inkwizyto­rem generalnym. Papież zatwierdził jego nominację w kwietniu 1709 roku, sprawował swój urząd do miesiąca września 1710 roku, w którym umarł.

Kardynał włoski, don Franciszek Judice, zastą­pił Ibagueza. Urzędowanie tego trzydziestego pierwszego generalnego inkwizytora trwało lat sześć, w ciągu których święte oficjum tylko co nie zostało zniesione.

Prokuratora królewskiego Makanaza, który od­ważnie bronił praw korony przeciwnym nieznośnym pretensjom rzymskiego dworu, inkwizycja osądziła i skazała za dzieło, które napisał z rozkazu króla, a ocalenie swoje winien był jedynie ucieczce. Filip użalał się na to przed radą inkwizycyjną, która śmiała znieważać jego powagę. Król zgorszony taką zniewagą i postępowaniem inkwizytorów, znalazł stanowcze powody do zniesienia świętego oficjum; dekret mający je zniszczyć, przygotowano w ro­ku 1715, i byłby zadany śmiertelny cios temu krwa­wemu trybunałowi, gdyby nie intrygi królowej, jej spowiednika jezuity Danbeutona i kardynała Albe-roni, przyjaciela inkwizytora Judicego.  Intrygi te zmieniły stan rzeczy, tak że postępowanie Macanaza, pełne gorliwości i wierności przedstawiono jako zbrodnicze. Filip znowu postępował według zasady Ludwika XIV, a nowym rozporządzeniem odroczo­no postanowienia pierwszego. Macanaz zaś był ofia­rą słabości rządu hiszpańskiego, dopóki po śmierci Filipa V nie powołał go do powrotu Ferdynand VI.

Kardynał Judice nieobecny w tym królestwie, podziękował za urzędowanie w roku 1716 po sze­ścioletnim pobycie na czele inkwizycji.

Rezultat skazań w ciągu jego zarządu był pra­wie taki sam jak za jego poprzedników, pod pano­waniem Filipa V.

Don Józef de Molines, audytor roty w Rzymie, wezwany został w roku 1717 przez Filipa do zastą­pienia kardynała Judicego, lecz ten trzydziesty drugi inkwizytor generalny, wzięty przez Austriaków jako jeniec wojenny, umarł zatrzymany w Mediolanie; a tak inkwizycją hiszpańska pozostawała bez naczelnika aż do roku 1720, w którym Filip mianował trzydziestym trzecim inkwizytorem ge­neralnym radcę rady najwyższej don Jana d’Arzaniendi, który także wkrótce umarł.

Jego następcą został don Diego de Astorga y Céspedes, biskup Barcelony i trzydziesty czwarty hiszpański inkwizytor generalny, który tego samego roku zrzekł się urzędu dla zajęcia arcybiskupstwa w Toledzie.

Don Jan de Camargo biskup Pampeluny, zastą­pił don Diega, dnia 18 lipca 1720 roku. Ten trzydziesty piąty naczelnik inkwizycji urzędował do­syć długo, za jego czasów wolnomularstwo rozkrzewiło się w większej części Europy, a nawet w Ameryce.

Stowarzyszenie to przenikło do Francji w ro­ku 1723, a w osiem lat później do Holandii, Rossy i, Niemiec i Włoch, a w r. 1733 liczono już i w Ame­ryce północnej kilkanaście lóż masońskich. Izba policyjna Chatelet w Paryżu najpierwsza w Euro­pie wystąpiła ze środkiem surowości przeciw wol­nym mularzom, dnia 14 września 1732 roku, za­broniła im zgromadzać się i skazała niejakiego pana Chapelotfa na zapłacenie tysiąca liwrów za do­zwolenie zbierania się Massonów w swojem miesz­kaniu w la Rappee; dom jego zamknięto na pół ro-roku. Ludwik XIV niezmiernie groził wolnym mu­larzom, lecz bez skutku; bo za jego panowania dwóch książąt krwi nie wahało się przyjąć stopnia wielkiego mistrza.

W roku 1737 rząd holenderski przez nadmiar ostrożności zabronił wolnomularskich zebrań, ale środek ten wkrótce odwołany, a wolnomularstwo odtąd w Holandii protegowano.

Elektor Palatynatu reńskiego jednocześnie za­bronił tych zgromadzeń w swoich posiadłościach; w tym wielkiego oporu, zaczem poszły mnogie aresztowania.

Książe toskański wydał także dekret proskryp­cyjny przeciwko lożom, a papież Klemens XII po zabronieniu pod karą śmierci zgromadzeń masońskich w Rzymie, ustanowił we Florencji inkwizytora do ścigania wolnych mularzy. Gdy Franciszek lotaryński został wielkim księciem tego kraju, wygnał inkwizytora, wypuścił na wolność aresztowane przez niego osoby i ogłosił się protektorem masońskich instytucji.

Dotychczas sama tylko inkwizycja rzymska zaj­mowała się wolnomularstwem i wywołana bullę wy­daną przez Klemensa XII, tudzież gnębiła loże włoskie. Przekonamy się wkrótce, że hiszpańskie święte oficjum na półwyspie uciekło się do takich samych środków i ostro wystąpiło przeciwko wolno­mularstwu.

Za urzędowania generalnego inkwizytora Camargi, sekta Molinosa czyniła w Hiszpanii wielkie postępy i nastręczyła świętemu oficjum sposobność do rozwinięcia swojej działalności. Zanim osiadł w Rzymie, Molinos zebrał w Hiszpanii pewną liczbę uczniów, szerzących tam jego zasady. Pozory du­chowej doskonałości,’ łącznie . z systemem wolnego polotu nieuporządkowanej duszy, uwiodły wiele osób, które by nie dopuściły się nigdy żadnej herezji, gdyby nie urok, jakim Molinos otoczył swoje błędy. Inkwizycja złożyła z urzędu i uwięziła biskupa z Quieda, jako molinosistę. Jan dc Causada, naj-poufhiejszy uczeń Molinosa, zginął na stosie, a in­kwizytorowie w Logronie skazali na dwieście razów chłosty i wieczne więzienie karmelitę Jana de Lougas, najgorliwszego zwolennika tej nauki.

Rozkrzewiła się ona szybko po klasztorach, co dało wiele zajęcia inkwizytorom, a mianowicie w Yalladolidzie i Logronie, bo w zgromadzeniach

zakonnic pomiędzy niemi i ich dyrektorami działy się rzeczy tak gorszące i groźne, iż bez struchle­nia przytoczyć ich nie można. Najwyuzdańsza roz­pusta, gwałtowne pozbywanie się płodu i dziecio­bójstwo tak się tam zagnieździły, że każdy klasztor przedstawiał ich przykłady, a co bardziej zastana­wia, że obrzydliwości te popełniano tam niejako z pozorną dobrą wiarą, którą tylko fanatyzm uspra­wiedliwić może. Ten to fanatyzm dla sekt wpajał w słabe umysły przekonanie, iż wszystko do cze­go upoważniali spowiednicy, można czynić bez występku. I tak widziano w klasztorze Corella, w Nawarze, przełożoną, która miała już kilkoro dzieci z prowincjałem karmelitów bosych, jak sama trzymała swoją siostrzenicę, gdy tenże prowincjał znieważał wstyd tej młodej osoby, iżby czyn ten miał większą zasługę w oczach Boga. Widziano zakonnice i mnichów bezwstydnie towa­rzyszących połogom innych mniszek, których dzieci natychmiast duszono, a czyniono to wszystko wśród postów i tysiąca innych oznak zewnętrznej poboż­ności. Inkwizycja wprawdzie gnębiła zakonnice z tych otchłani zbrodni, lecz z małymi tylko wyjąt­kami, kary im zadawane ograniczały się na rozpro­szeniu ich po różnych klasztorach. Rzecz zadziwia­jąca, że po tylu nieporządkach w tym rodzaju, któ­rych opisów pełno po archiwach, inkwizycją nie odjęła mnichom kierunku źeńskiemi klasztorami.

Generalny inkwizytor Camargo tyle pobłażliwy dla zakonnic i mnichów, umarł dnia 24 maja 1733 r., po trzynastoletniem urzędowaniu.

Filip V powierzył to urzędowanie don Andrze­jowi de Orbe y Larreategui, arcybiskupowi Walencji i gubernatorowi rady kastylijskiej, trzydzieste­mu szóstemu generalnemu inkwizytorowi.

Jego urzędowanie przedstawia jako ważniejszy wypadek, rozdział inkwizycji sycylijskiej od hisz­pańskiej. Sycylia przestała należeć do kastylijskiej korony od roku 1713. Król Karol otrzymał bullę papieską, ustanawiającą dla tej wyspy niezależnego inkwizytora generalnego, a następca jego Ferdy­nand IV zniósł zupełnie ten znienawidzony trybu­nał w r. 1782.

De Orbe umarł w roku 1740, w którym Filip V ogłosił rozkaz królewski przeciw wolnym mularzom, których wielu aresztowano i skazano na galery. Inkwizytorowie korzystali z danego przez monarchę przykładu i równie surowo obeszli się z członkami loży odkrytej w Madrycie.

Opróżnione po śmierci Orbego miejsce dopiero w roku 1742, to jest we dwa lata później, zapełnił

Filip, powierzając takowe arcybiskupowi z Santjaga, don Manuelowi Izydorowi Maurique de Lara.

Mauriąue trzydziesty siódmy generalny inkwizy­tor Hiszpanii, z trudną do uwierzenia zajadłością wystąpił przeciw franciszkanowi Bellaudeinu, au­torowi Cywilnej his toryi Hiszpanii,  w której skreślił wszystkie główne wypadki zaszłe w tern królestwie od wstąpienia na tron Filipa V aż do ro­ku 1733. Król po dwukrotnem przejrzeniu tego dzieła, dozwolił je drukować, ale inkwizycja uzna­ła, iż nie powinna dozwolić, aby je czytano, ponie­waż autor udowodnił, że inkwizytorowie nie zawsze postępowali według przepisów. Bellaudego wtrącono do inkwizycyjnych więzień, gdzie obchodzono się z nim jak najniegodziwiej, po wyjściu z nich zam­knięto go w klasztorze, gdzie miał przepędzić całe życie, i zabroniono mu pisać dzieła. Tym to sposo­bem święte oficjum uwalniało się zawsze od wszyst­kich śmiałych pisarzy, którzy usiłowali oświecić króla i naród.

Mauriąue umarł w roku 1745. W tej epoce istniało jeszcze w Hiszpanii siedemnaście inkwizycyj­nych trybunałów, z których każdy wyprawiał co­rocznie przynajmniej jedno auto-da-fe.

Filip V mianował trzydziestym ósmym inkwi­zytorem generalnym don Franciszka Pereza de Prado y Cuesta, biskupa z Teruelu, który jeszcze nie otrzy­mał od papieża konfirmacyjnej bulli, gdy już Filip umarł.

Ten pierwszy król hiszpański z burbońskiego domu panował lat 46. Około połowy swojego pa­nowania zrzekł się korony na rzecz swojego syna Ludwika I, lecz gdy ten młody książę zaraz umarł, ojciec objął znowu wodze rządu i dzierżył je aż do śmierci, zeszłej w r. 1745 dnia 9 lipca.

Powszechnie w Europie mniemają że inkwizycją zaczęła działać z mniejszą srogością, od czasu jak monarchowie z linii Burbonów zasiedli na hisz­pańskim tronie; ale mylna to opinia. Monarcho­wie ci nie przepisali żadnego nowego prawa inkwizycji , nie zmienili także w niczem jej dawnego kodeksu, nie przeszkodzili w niczym potępianiu osób przez ten nienawistny trybunał, bo za panowania Filipa V liczba ich była jeszcze bardzo znaczna. Liczą w tym czasie 782 auto-da-fe, na których figu­rowało 11,480 indywiduów obojga płci, a z tych spalono żywcem 1,600, a w wyobrażeniach 760.

Prawdziwymi przyczynami wielkiego zmniejsze­nia się auto-da-fe i skazań za czasów Filipa V i je­go następców, było prawie całkowite wygaśnięcie w Hiszpanii wyznań żydowskiego i mahometańskiego; postęp światła i filozofii; nastanie dobrego gus­tu w literaturze królestwa; ustanowienie periodycznych pism i akademii, a na koniec postano­wienia konkordatu z r. 1773. Zaczęto wtedy uwa­żać za rozsądne wiele pojęć, które ciemnota i prze­sąd wskazywały jako antyreligijne i sprzyjające bezbożności. A tak opinia Galileusza niegdyś wy­klęta razem z autorem utrzymała się teraz w Rzy­mie; nie obawiano się dla tego uchybienia poszanowania Pismu Świętemu, zaczęto poznawać w Hisz­panii rozmaite dobre dzieła i postanowienia nie­których zagranicznych władców, które niedawno poczytywano by za zamach na inkwizycję, a samą inkwizytorowie przez zbieg okoliczności nabyli światła. Rewolucja ta zaszła około połowy osiemnastego wieku, lecz szczęśliwe jej wyniki objawiły się do­piero za panowania Ferdynanda VI.

Oceń tę pracę