XIX, XX, XXI i XXII generalni inkwizytorowie. Panowanie Filipa IV

Filip IV wstąpił na tron dnia 31 maja 1621 r., i natychmiast rozkazał generalnemu inkwizytorowi Aliadze, aby złożył swój urząd, który powierzono don Andrzejowi Pachece, arcybiskupowi i radcy sta­nu. Inkwizycja pragnąc na swój sposób uczcić wstą­pienie Filipa IV, ofiarowała mu godne ubawić go widowisko auto-da-fe obchodzono przez ukaranie na nim Maryi od Niepokalanego Poczęcia, de­wotki i sławnej jeszcze za poprzednich rządów obłudnicy. Kobieta ta oszukiwała naprzód wielu ludzi swoimi objawieniami, udaną świętobliwością, częstemu przyjmowaniem Najświętszego Sakramentu i licznymi zachwytami. Na koniec puściła się na najwyuzdańszą rozpustę ze swoimi spowiednikami i innymi księżmi; obwiniano ją o zmowę z szata­nem, o -wpadnięcie w herezję wszelkich sekt w materializm i ateizm. Na auto-da-fe ukazała się w całkowitemu san-benito, z mitrą na głowie i kneblem w ustach; kaci zadali jej dwieście razów biczem, po czem zamknięto ją na całe życie w więzieniu. Przyznajemy, że jeżeliby można pochwalić istnienie trybunałów podobnych świętemu oficjum, to chyba w razie gdyby do nich należało karanie fałszywych świętoszków i hipokrytów, którzy więcej złego wy­rządzili katolickiej religii, niż wszyscy dawni i no­wi heretycy.

Zaraz po swojej instalacji dziewiętnasty inkwi­zytor generalny, Pacheco, rozpoczął instrukcję procesu swojego poprzednika Aliagi, którego obwi­niono o robienie projektów tchnących jakoby materializmem i luteranizmem. Proces ten nie skoń­czył się, bo ex-inkwizytor umarł w ciągu instrukcji sprawy. Prześladowanie to zawdzięczał Aliaga kilku intrygantom, którzy zwodzili króla; ale za życia sam był bardzo nikczemnym i przebiegłym intrygantem, więc go nikt nie żałował. Umarł nielubiony, chociaż od lat już pięciu nie był inkwi­zytorem.

Lubo inkwizytorowie nie mogli być sroższymi za rządów Pacheki niż za poprzednich, jednakże byli jeszcze zuchwalsi.  W r. 1622 inkwizytorowie Murcyi zostający w nieporozumieniu z sędzią de Lorca, nie mogąc go aresztować, z powodu odmowy korregidora Murcyi, rzucili ekskomunikę na bisku­pa i położyli interdykt na wszystkich kościołach tego miasta. Biskup ogłosił ludowi, że nie jest obo­wiązany ulegać temu interdyktowi, a inkwizytoro­wie skazali go na grubą karę pieniężną i wezwali do stawienia się przed generalnym inkwizytorem w Madrycie. Kilku kanoników kapituły w Murcyi i kilku plebanów zamknięto w więzieniach święte­go oficjum z powodu tej sprawy. 

Król i papież wdali się w nią, aby zapobiec skandalowi, a bisku­powi przywrócono jego prawa; ale ten akt sprawied­liwości nie zniszczył przyczyny złego, na które się użalano. Tegoż roku inkwizytorowie w Toledzie ex-komunikowali podprefekta tego miasta, za pojma­nie i osądzenie rzeźnika przekonanego o sprzeda­wanie na fałszywą wagę.   Ponieważ ten rzeźnik dostarczał mięsa dla świętego oficjum, sądzili, iż nie można go prześladować. Skutkiem rozdrażnienia inkwizytorów, nędzny ten interes stał się bardzo ważnym.  Wdał się w to naród i powstał przeciw inkwizycji. Rozruchy ustały dopiero wówczas, gdy król utworzył nadzwyczajną komisję, obowiąza­ną przedsięwziąć środki przeciw inkwizytorom.

Postanowienia te wywarły tylko chwilowy sku­tek, bo następnego roku święte oficjum w Grena­dzie dopuściło się nowych nadużyć. Eskomunikowano sędziego i prokuratora izby królewskiej tego miasta, z powodu dwóch wybornych dzieł, które ci prawnicy ogłosili i w których bronili praw królew­skiej jurysdykcji przeciw przywłaszczeniom inkwizycji. Dla zapobieżenia tym nadużyciom, ustano­wiono komitet kompetencyjnym zwany, mający rozstrzygać wszelkie trudności, jakie zajdą między inkwizycją a władzami celnymi; ale wkrótce inkwi­zytorowie wywołali zniesienie tego komitetu.

Gdy się to dzieje w Murcyi i Grenadzie oraz we wszystkich prawie innych inkwizycjach królestwa, generalny inkwizytor Pacheco kazał ścigać w Ma­drycie hrabiego de Francos, nauczyciela Karola II. Pan ten napisał był kilka traktatów o polityce, w których bronił praw i niezawisłości monarchów względem pośredniej władzy papieża, wobec nadu­żyć rzymskiego dworu, wobec duchownych sę­dziów świętego oficjum. Generalny inkwizytor mocno go prześladował za te broszury, i gdyby Fi­lip IV nie był wystąpił w jego obronie, hrabia dc Francos byłby aresztowany i wtrącony do więzień świętego oficjum.

Koniec zarządu Pacheki odznaczył się przez generalne auto-da-fe obchodzone w mieście Kor-dubie, gdzie wystąpiło osiemdziesięciu skazanych, nie licząc zwłok jedenastu ofiar zmarłych w więzie­niach z nędzy, męczarń i rozpaczy.

Pacheco umarł dnia 7 kwietnia 1626 roku. Był naczelnikiem świętego oficjum przez lat cztery i kazał spalić w ogóle 256 osób, 128 w wyobraże­niach, a 1,280 skazał na rozmaite kary, co przedsta­wia^ razem liczbę 1664 ofiar.

Don Antoni de Zapata y Mendoza, kardynał arcybiskup z Burgosu, patriarcha Indii, był dwu­dziestym generalnym inkwizytorem w Hiszpanii. Objął urząd w początku 1627 roku. Wkrótce potem świętemu oficjum w Madrycie wypadło zająć się sprawą równie ciekawą jak śmieszną.

Trzydzieści zakonnic uchodzących za cnotliwe, żyło razem w jednym klasztorze tego miasta, który cieszył się jak najlepszą opinią. Z nagła kilka z nich znalazło się w nadnaturalnym stanie. Zaraza prędko się rozkrzewiła, i z trzydziestu, dwadzieścia pięć dostało jakiegoś szaleństwa; z tego powodu popełniały nadzwyczajne rzeczy. Uznano, że zosta­ły opętane przez szatana, a spowiednik ich często pozostawał w klasztorze po całych nocach i egzorcyzmował je. Trudno wyobrazić sobie należycie, co się musiało dziać pośród gromady kobiet zamknię­tych w jednym i tym samym domu, z dwudziestu pięciu szatanami, którzy zawładnęli ich ciałem, a może nieprzyzwoicie byłoby podnosić zasłonę po­krywającą prawdę.

Inkwizycja uwiadomiona o tym co zaszło w owym klasztorze, kazała przyaresztować spowiednika, przełożoną i kilka zakonnic, i zamierzała wytoczyć im proces, jako heretykom iluminatom. Spowiedni­ka i zakonnice silnie obwiniano, że wpadli w herezję allumbrados i skazano na rozmaite pokuty. Odbyto narady nad stanem tych dziewic i wielka liczba mędrców owego wieku zaopiniowała, że rze­czywiście upętal je diabeł. Spowiednik zapewne wiedział o tym więcej niż owi mędrcy. Pozbywszy się opętanych, inkwizycją zabrała się do ścigania allumbradosów, których sekta krzewiła się niejako w Hiszpanii; i widziano mnóstwo tych sekciarzy figurujących na auto-da-fe, które wyprawiono w owej epoce, głównie na sewilskiem, odbytem w ro­ku 1630, na które spalono tuzin illuminatów, a przeszło pięćdziesięciu skazano na pokutę jako podejrzanych.

Tegoż roku generalny inkwizytor Zapata ogło­sił nowy indeks zabronionych książek. W indeksie tym pomieszczono nie tylko dzieła podejrzane o herezję, lecz i wiele innych drukowanych w Hiszpa­nii, które głównie pisali prawnicy Selgado i Seza, w których bronili władzy świeckiej i jurysdykcji królewskiej przeciw przywłaszczeniom świętego oficjum.

W tej także epoce, kilku jezuitów, a szczególnie Jan Chrzciciel Poza, zatrudnili swoimi pisma­mi inkwizycję Hiszpanii, a nawet i Rzymu. Poza bronił pretensji swoich współbraci; inkwizycja rzymska potępiła jego dzieła. Nieprzyjaciele jezui­tów pragnęli, aby i hiszpańska uczyniła to samo; lecz obawa niepodobania się księciu 01ivaresowi, który był wszechwładnym i silnie protegował uczniów Loyoli, długo jej w tym względzie przeszkadzała. Ody wkrótce potem książę 01ivares umarł, inkwizycja hiszpańska nie wahała się zakazać dzieła je­zuitów, a samemu Pozie nakazano wyprzeć się herezji, które jakoby dostrzegano w jego nauce. Re­ligia katolicka służyła tylko za pozór do wszyst­kich tych skandalicznych rozpraw, a rzeczywistą ich przyczyną była własna miłość inkwizytorów i jezuitów; obie zatem strony dopuszczały się tern gwałtowniejszych ekscesów, że każda dbała raczej o interes osobisty, niż o obronę interesów wiary.

Inne zatargi dotyczące pierwszeństwa zajęły resztę czasu i zarządu Zapaty. W roku 1632 złożył on urząd generalnego inkwizytora, po sprawowaniu go przez lat sześć. Przez ten czas spalono w Hisz­panii 384 osób żywych, 192 in effigio i 1,920 skaza­no na kary; w ogóle 2,496 potępionych.

Don Fr. Antonide Sotomayor, dominikanin i spo­wiednik króla, zajął miejsce Zapaty dnia 17 lipca 1632 roku.

Ten dwudziesty pierwszy inkwizytor generalny wystąpił na początku swojego zarządu ofiarowa­niem królowi wielkiego auto-da-fe, na którym znajdował się Filip IV w towarzystwie całej swojej królewskiej rodziny i całego dworu. Obrząd ten jednak nie był jednym z najbardziej zajmujących, bo spalono na nim tylko siedmiu biednych herety­ków, urodzonych z rodziców Portugalczyków ży­dowskiego pochodzenia.

Inaczej się stało z drugim wielkim auto-da-fe wyprawionemu w Valladolidzie 1636 roku, ponieważ niezależnie od nieszczęśliwych wrzuconych w pło­mienie, widziano tam dziesięciu heretyków judaizmujących, którym święte oficjum wymierzyło zu­pełnie nową karę: przybito im jedną rękę do wiel­kiego drewnianego krzyża i w takiemu położeniu wysłuchali w pośród auto-da-fe raportu i wyroku, skazującego ich na wieczne więzienie. Jedna świę­toszka ukazała się także na tej egzekucji. Kobieta

ta od dawna udająca świętą, miewająca objawienia, była to rozpustnica, oddająca się najwyuzdańszemu postępowaniu i złe prowadzenie się ukrywająca pod pozorem największej pobożności. Częstokroć widy­wano w Hiszpanii podobnego rodzaju obłudnice, a prawie zawsze wspólnikami ich byli mnisi.

Miasto Lima stolica Peru, którego inkwizycja zależała od hiszpańskiej, miewało także swoje auto-da-fe za zarządu Sotomayora. Pierwsze ob­chodzono w roku 1639, na którym spalono 11 osób.

Pomiędzy skazanymi w inny sposób, postrzegano trzech ceklarzy świętego oficjum, przekonanych o ułatwienie więźniom sposobów znoszenia się z sobą. Za rządów inkwizytorialnych Sotomayora po­dobnie jak za jego poprzedników, inkwizycja po­zostawała w ciągłych prawie nieporozumieniach z władzami cywilnymi, głównie w Toledzie, Sewilli i Valladolidzie. Rezultatem wszystkich tych sporów była niezgoda w królestwie i pomnożenie liczby ofiar świętego oficjum.

Na dwa lub trzy lata przed usunięciem się ge­neralnego inkwizytora Sotomayora, historycy za­znaczają początek wolnomularstwa, które w następ­stwie nastręczyć miało wiele zatrudnienia świę­temu oficjum.  Jakiekolwiek bądź były pierwsze prace tego towarzystwa, pewną jest rzeczą, że jego tajemnicze działania dostrzeżono najprzód w Anglii, za panowania Karola I, który zginął na rusztowa­niu 1649 r. i zdaje się, że nieprzyjaciele Kromwella i republikańskiego systemu ustanowili naówczas wielkiego mistrza lóż angielskich, dla przygotowa­nia umysłów do przywrócenia monarchii. Filip IV zmusił Antoniego Sotomayora do złożenia urzędu generalnego inkwizytora w roku 1643, po jedenastoletnimi straszliwym jego sprawowaniu. 780 osób spalono żywcem, 352 w wyobrażeniach, a 3,520 po­niosło kary za jego zarządu; co w ogóle przedstawia liczbę 4,652 skazanych.

Don Diego de Arce y Reynoso dwudziesty dru­gi inkwizytor generalny,  zastąpił Sotomayora dnia 8 września 1643 roku. W tejże epoce książę 01ivares, pierwszy minister Filipa IV został dysgracyonowany. Natychmiast zaniesiono do króla i do inkwizycji mnóstwo skarg na tego ex-ministra. Oskarżano w nich 01ivaresa o jak największe poli­tyczne i religijne zbrodnie; obwiniano go przed inkwizycja, jako wierzącego w sądową astrologię, jako nieprzyjaciela katolickiego kościoła i jako mającego zamiar otrucia papieża Urbana VIII. Św. oficjum kazało rozpocząć przeciwko niemu postępo­wanie sądowe; lecz że 01ivares długo protegował

inkwizytora generalnego Diega, ten więc teraz na­wzajem protegował Olivaresa, prowadząc instrukcją jak i najpowolniej; tak że minister umarł śmiercią naturalną wprzód nim inkwizycyą uwięzić go mogła.

Don Jeremiasz de Villanuova, protonotaryusz Arragonu, to jest sekretarz stanu tego królestwa, również oddany był pod sąd inkwizycyjny w epoce nie­łaski 01ivaresa, którego był przyjacielem i powier­nikiem. Przypisywano mu heretyckie zamiary; zamknięty w tajemnych więzieniach świętego oficjum został skazany na wyprzysiężenie się; lecz skoro odzyskał wolność, apelował od tego wyroku do pa­pieża. Dwór rzymski zażądał sprawozdania o tym interesie, kazał sobie przysłać całą procedurę i unie­winnił Villanuovę. Papież znalazł tak wiele niespra­wiedliwości i nieregularności w sprawie protonotariusza, że wyprawił do generalnego inkwizytora breve, robiąc mu za to wyrzuty i polecając, aby czu­wał nad wierniejszym zachowywaniem przepisów i nad większą sprawiedliwością i oględnością w wy­rokach.

Proces Villanuovy, przekonywa, że duch inkwizycji za Filipa IV był ten sam co za Filipa II, że trybunał wiary, służył za narzędzie kierującym intrygami dworu, że inkwizytorowie nie zaniechali zwyczaju fałszowania lub zmieniania autentycznych dowodów, ilekroć ten manewr sprzyjał ich wido­kom, lekceważąc zresztą wszelkie mogące stąd wy­niknąć rażące niewłaściwości, jak to dostrzeżono w sprawach Carranzy i innych ofiar.

Rządy generalnego inkwizytora Diegi obfitowa­ły w tego rodzaju sprawy, niektóre z nich zasługi­wałyby na wzmiankę, gdybyśmy mogli rozszerzyć granice naszego dziełka, ale musimy je przemilczeć, a trzymać się głównych wypadków. Ostatnim, jaki nam przedstawia panowanie Filipa IV, była beatyfikacja inkwizytora Piotra Arbueza, zabitego w Saragossie 1485. Beatyfikacja ta była dziełem inkwi­zytorów w epoce, w której już zapomniano o praw­dziwych powodach które sprawiły, że naród za­pragnął pozbyć się instytucji świętego oficjum-Przeminęło już sześć pokoleń, a lud, który po nich nastąpił, napojony od dzieciństwa ideami przeciwnemu pojęciom ludzi XV wieku, czcił jak świętość wszystko co należało do inkwizycji; nikt tedy nie miał ani dosyć odwagi do pokonania ogólnego uspo­sobienia, ani dosyć powagi do zaprzeczenia temu, co głosili inkwizytorowie, bez narażenia się na jak największe prześladowania. Ceremonia ta, na którą król i święte oficjum poświęcili ogromne summy, odbyła się dnia 17 kwietnia 1664 roku, za pon­tyfikalnego panowania Aleksandra VIII. Inkwizy­torowie hiszpańscy mniemali, że się okryli nieśmier­telną chwałą, bo umieścili na ołtarzu boskim mni­cha z ich kraju i z ich instytucji. Inkwizytor generalny don Diego de Arce i Filip IV zmarli obaj jednego dnia, około końca 1665 roku.

Liczne wypadki powinny były dać uczuć mądrej administracji potrzebę zniesienia trybunału świę­tego oficjum, jako niepolitycznego, uciążliwego i przeciwnego sądowemu porządkowi i nawet pu­blicznej spokojności, albo przynajmniej potrzebę ukrócenia jego władzy i poddania jego sądów zwy­czajnym formom, aby zniszczyć wielkie nadużycia sekretu procedury. Ale nieudolność Filipa IV nie do­zwoliła zaprowadzić tyle użytecznych reform. A tak za rządów don Diega padło jeszcze 9,560 ofiar, z któ­rych 1,472 spalono żywcem, a 736 w wyobrażeniach. Zebrawszy liczbę wyroków wydanych przez inkwizycję, od dziewiętnastego inkwizytora generalnego Pacheki, aż do śmierci don Diega co tworzy czter­dzieści pięć lat panowania Filipa IV, przekonamy się: że 2,852 osób spalono żywych, 1,428 w wyobra­żeniach, a 1,480 skazano na więzienie, galery i inne hańbiące kary, tudzież na konfiskatę majątków. Obraz zatem zgróz inkwizycji jeszcze nie pobladł

Oceń tę pracę