Mikołaj II w polskiej literaturze c.d.

kolejna odsłona prezentowanej już pracy magisterskiej

Mikołaj II pragnął żyć jeszcze, pragnął żyć w ciszy, w zapomnieniu, tego jedynie podobno pragnął. To życie mogli zachować Mikołajowi II i jego rodzinie jego najbliżsi krewni, więc Wilhelm II, cesarz wówczas jeszcze niemiecki, więc cesarz austriacki Karol. Ale ci panowie nie usiłowali wywrzeć nacisku, woleli zamilczeć, woleli tego niewdzięcznego krewniaka oddać na pastwę czerezwyczajki”[1].

Kilka ciekawych opinii o ostatnim Romanowie znajdujemy w przełożonej przez Józefa Waczkowa książce autorstwa Henri Troyata Rasputin”. Pisze on m.in. o początkowym stosunku Rasputina do monarchy, zanim jeszcze się poznali: „Dla niego Mikołaj II był swego rodzaju istotą najwyższą, otoczoną nimbem tajemnicy i dysponującą nieograniczoną potęgą”[2]. Stopniowo jednak dzięki wieścią z salonów Sankt Petersburga i ulicy, wyrobił sobie całkiem inny obraz cara: „Mikołaj II jest tylko poczciwym, w gruncie rzeczy bezwolnym, zdominowanym przez żonę i nad przepych i obowiązki władzy przenoszącym spokojne i dyskretne życie rodzinne. Słuchać poszeptywania, że nad jego głową pojawiają się złe znaki już od przedednia koronacji” . Na przykład śmierć ojca, krótko po zaręczynach Mikołaja, później tragedia na polach Chodynki itd.[3]

Dalej spotykamy się z jeszcze surowszą opinią: „Czy to z winy złośliwego losu, czy też z powodu błędnych decyzji, w każdym razie wydaje się, że Mikołaj II nie mógł niczego przedsięwziąć, co nie prowadziłoby do porażki. A mimo to odmawia z uporem ludzi słabych, uelastycznienia swojej linii postępowania. Jego obsesją jest za wszelką cenę utrzymać podstawy dynastii i nie oddać ani krzty władzy, która mu została[4] przekazana przez przodków. Rasputin, szczery monarchista, ani myśli go za to potępiać. Zastanawia się tylko, czy władca jest wystarczająco wspierany przez małżonkę”[5] [6] [7] [8].

Ciekawa jest wiadomość o tym, że gdy zorientowano się, iż mały Aleksy cierpi na hemofilię: „Według poleceń samego cara stan zdrowia rodziny monarszej ma być otoczony pełną tajemnicą. Ale jak zabronić służbie gadania” . Ten zwyczaj obowiązuje z resztą w Rosji do dziś. Czego najlepszym dowodem były jeszcze do niedawna doniesienia o stanie zdrowia Borysa Jelcyna.

Co jeszcze bardziej zdumiewające car: „Nie podzielając mistycznych uniesień żony, jako człowiek szczerze religijny wierzył, iż to Bóg dyktuje Rasputinowi kazania i proroctwa. Poza tym, po szybkim wyleczeniu Aleksieja, nie wątpił już w wyjątkowy talent uzdrowicielski świątobliwego starca”. Pomimo to na wieść o krążących o nim plotkach, zleca komendantowi pałacowemu gen. Diedulinowi i jego adiutantowi płk. Drentelnowi przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie. Choć potwierdzają oni wysuwane zarzuty, to jednak ani te doniesienia, ani późniejsze oskarżenia wysuwane np. przez samego Stołypina nie doprowadziły do oddalenia Rasputina .

W dalszej części publikacji znajdujemy opis kolejnych „wybryków” ojca Grzegorza, jego proroctw, wygnań i powrotów. Wśród tego potoku sensacyjnych historii, można znaleźć również takie rodzynki, jak chociażby wiadomość o zamiłowaniu cara do polowań i to w dodatku w naszym kraju. „Po długim pobycie na Krymie rodzina monarsza 1 września 1912 roku jedzie do Polski (Królestwa Polskiego – przyp. aut.) na polowanie w puszczy białowieskiej. Zapalony myśliwy, Mikołaj II liczy na powalenie kilku ostatnich w Europie żubrów, które są tu trzymane dla jego rozrywki. Car nie gardził jednakże i drobniejszą zwierzyną, w swoim dzienniku odnotowuje nawet mnóstwo kaczek zastrzelonych w ciągu dnia” .

Autor zaprzecza także, krążącym plotkom o podejmowanych przez parę cesarską próbach zawarcia separatystycznego pokoju z Niemcami, za namową Rasputina: „Tak naprawdę car ani przez sekundę nie myśli o złożeniu broni. I ani Rasputin, ani Aleksandra Fiodorowna tego mu nie radzą. Ale w oczach ogółu nie przestają stanowić nierozerwalnego fatalnego tria”[9].

Zupełnie natomiast zaskakuje reakcja cara na śmierć „świątobliwego starca”: „Wydaje się, że tak naprawdę ówczesne doznanie cara to mieszanie zimnego gniewu wobec morderców i utajnionej ulgi, że wreszcie pozbył się „naszego Przyjaciela”. On zbyt kochający żonę, żeby sprzeciwiać się jej woli, może oto dziękować losowi, że uwolnił ją od tajemniczej potęgi, której ona od dawna się podporządkowała. Zdaniem komendanta Wojejkowa monarcha, dowiedziawszy się o śmierci Rasputina, zerwał się z miejsca i robiąc parę kroków, żeby rozchodzić ścierpłe nogi, nie mógł się powstrzymać od pogwizdywania. Również Wielki Książę Paweł potwierdza, że nazajutrz Mikołaj II wydał mu się zadziwiająco pogodny. Czytano w jego twarzy nawet niejaką wesołość”[10] [11].

Ta radość nie trwała długo: „Proroctwo Rasputina spełniło się co do joty: jego śmierć oddzwoniła koniec caratu. Romanowowie żyją półtora roku dłużej od tego, kogo wybrali za swojego duchowego przewodnika, który sądząc, że ich ochrania, w rzeczywistości pomógł Leninowi” .

W zupełnie innym stylu została napisana książka „Mikołaj II – tchórzostwo, kłamstwo i zdrada. Życie i upadek ostatniego cara Rosji”, autorstwa Elisabeth Heresch, przetłumaczona przez Elżbietę Ptaszyńską – Sadowską. Najlepiej intencje, którymi kierowała się badaczka podczas pisania tej publikacji, oddają następujące fragmenty słowa wstępnego napisanego przez nią samą. „Czy upadek Rosji był nieunikniony? Kim był człowiek nią władający i w jakiej mierze ponosi winę?

Zarówno obraz tego mężczyzny, jak i wydarzenia z 1917 r., określane mianem rewolucji październikowej, przedstawione były dotychczas w sposób mający uzasadniać powstawanie reżimu sowieckiego. Dlatego też Mikołaja II można było ukazać tylko w mrocznych barwach: jako człowieka słabego duch i charakteru, jako bezlitosnego despotę, brutalnie obchodzącego się z przeciwnikami, jako niedołężnego władcę przegniłego, niezdolnego do istnienia imperium, wybawionego od rządów Mikołaja dopiero przez rewolucjonistów.

Tu nie było miejsca naprawdę. Nikt nie miał odwagi przyznać, że Rosja pod panowaniem ostatniego cara przeżyła niespotykany rozkwit, a obserwatorzy zagraniczni przepowiadali, iż wkrótce może prześcignąć inne, zachodnie mocarstwa. Któż by odważył się wspomnieć, że to właśnie car Mikołaj II, w 1898 r. podjął inicjatywę zwołania konferencji pokojowej w celu załagodzenia międzynarodowych konfliktów i zapobieżenia wojnom, konferencję, która doprowadziła do utworzenia stałego Trybunału Rozjemczego. Należało też przemilczeć, że rewolucjoniści nie doszli do władzy ani w sposób demokratyczny, ani wskutek „prawdziwej” rewolucji, lecz w wyniku perfekcyjnie przeprowadzonego zamachu stanu, wieńczącego długoletnie przygotowania i finansowe zaangażowanie cesarskiego rządu niemieckiego”[12].

W dziele tym, które „… nie jest konwencjonalną biografią czy pełnym protokołem życia ostatniego cara Rosji”, autorka skupia się „… przede wszystkim na wydarzeniach pozostających w ścisłym związku z mechanizmem, który przyspieszał wyślizgiwanie się władzy z rąk cara, a sprzyjał rewolucjonistom. Nie tylko przyczynili się oni do położenia kresu dynastii, lecz także sprawili, że bogata i dumna cywilizacja rosyjska stała się ruiną Europy”[13]. A jak podkreśla sama Heresch imperium rosyjskie: „… za panowania ostatniego cara, osiągnęło stan gospodarczego i kulturalnego
rozkwitu…”.

I na koniec opinia samej autorki o ostatnim Romanowie na tronie Rosji: „Wizerunek ostatniego cara ukazuje mężczyznę stworzonego raczej na wzorowego ojca rodziny i pełnego rycerskości kawalera niż na władcę wszystkich poddanych Rusi. Mikołaj II był patriotą i człowiekiem wierzącym i z tych wartości czerpał właściwy mu zawsze spokój. Wiedział, czego chce, i działał rozważnie, lecz za mało ofensywnie, by móc wyjść naprzeciw naporowi wydarzeń tamtego czasu. Nie dane mu było przezwyciężyć próżni informacyjnej, jaka go otaczała; mechanizm zrodzony z „tchórzostwa, kłamstwa i zdrady – jak sam to określił – doprowadziły go do upadku.

Splot wydarzeń politycznych i rodzinnych wyznaczył zgubny los ostatniemu carowi wielkiego imperium. Lecz ów układ okoliczności był istotnie tak druzgocący, że należy zadać sobie pytanie: czy ktokolwiek zdołałby stawić mu czoło?”.

Aby lepiej przybliżyć stosunek Heresch do opisywanej postaci, pozwolę sobie przytoczyć kilka fragmentów jej książki. Wspomina ona np. jak kazał wychować swoje dzieci ojciec Mikołaja II car Aleksander III: „Chcę mieć mieć zupełnie normalne rosyjskie dzieci, a nie cieplarniane roślinki”, oświadcza zdecydowanie. „Muszą dobrze się uczyć, znać przykazania boskie i umieć się modlić, z umiarem bawić się, baraszkować. Proszę być surowym i nie cofać się przed stosowaniem kary !”, wpaja wychowawcom” .

Opisała także stosunek przyszłego monarchy do czekających go obowiązków: „Mikołajowi tymczasem wcale się nie spieszy, by dźwigać wcześniej, niż jest to konieczne, odpowiedzialność cara, której brzemię potrafi doskonale ocenić. Czyż nie mówił już nieraz jako dziecko, że nie czuje się właściwą osobą, by zasiąść na carskim tronie?” i dalej „Być może onieśmielają go nie tyle sama funkcja i urząd, ile ich ucieleśnienie w postaci ojca, osobowości pod każdym względem tak silnej, że do tego stopnia odmienny od niego młody człowiek, jak Mikołaj może przed nim jedynie skapitulować. Zresztą on nigdy nie będzie choćby w przybliżeniu taki jak Aleksander” . Może jeszcze przytoczę wnioski jaki nasunęły się autorce po przeczytaniu dziennika Mikołaja z okresu gdy był on jeszcze następcą tronu: „Jego notatki w dzienniku ukazują wizerunek człowieka nie tylko lubującego się w przyjemnościach miejskiego życia czy w polowaniu na wsi, lecz także mężczyzny miękkiego, wrażliwego, łatwo dającego się zranić, zwłaszcza gdy czuje się dotknięty nieszlachetnym lub niesprawiedliwym postępowaniem. W każdym takim wypadku – i to prawdopodobnie odróżnia go od młodych ludzi z krajów zachodnich o podobnej do jego pozycji – wyraźnie dochodzi do głosu jego religijność, nadająca postawie Mikołaja wobec przygnębiających wydarzeń rys fatalizmu (odbierany później jako apatia)”[14].

Warto również przytoczyć niezwykle celną uwagę pisarki, odnoszącą się do samego sposobu pisania pamiętnika przez cara, było to bowiem powodem stawianych mu później niesłusznych zarzutów. „Warto zauważyć, że obaj kuzyni (chodzi o Mikołaja i późniejszego króla Anglii Jerzego V – przyp. aut.) niemal w identyczny sposób prowadzą także swoje dzienniki (byli jaki już wcześniej wspominałem bliźniaczo do siebie podobni, w związku z czym często ich mylono, gdy razem pojawiali się w towarzystwie – przyp. aut.). Sprowadzają się one do zwykłego wyliczenia terminów i odnotowywania pozbawionych związku stwierdzeń, którym towarzyszy wyczerpujący opis pogody. Podczas gdy zwięzła precyzja Jerzego wzbudzała u jego potomnych podziw, w wypadku Mikołaja miała stać się przedmiotem krytyki: uważano ją za przejaw apatii, uczuciowego ubóstwa, braku temperamentu i w ogóle ludzkich odruchów”[15].

Niezwykle cenną dla każdego badacza jest zawsze relacja osoby, która bezpośrednio zetknęła się lub nawet brała udział w interesujących go wydarzeniach. Taką publikacją jest niewątpliwie, przełożona przez J. P. Zajączkowskiego książka Pierre Gillarda „Tragiczny los cara Mikołaja II i jego rodziny”. Był on wychowawcą „… następcy tronu, carewicza Aleksego…, który spędził trzynaście lat na dworze petersburskim, dzieląc los rodziny carskiej tak podczas uwięzienia w Carskim Siole, jak i w Tobolsku i Jekaterynburgu. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Gilliard uniknął śmierci”[16].

Brał on później udział w pracach Komisji Śledczej, która zajmowała się wyjaśnieniem „… okoliczności tragicznej śmierci rodziny carskiej”. Pozwoliło mu to na udzielenie nie tylko „…najbardziej wiarygodnych informacji na temat życia prywatnego rodziny carskiej i jej losów po abdykacji Mikołaja II…”[17], ale także tragicznego finału w domu Ipatiewa.

Gilliard pisze o carze przychylnie, jednak nie bezkrytycznie, ale oddajmy mu głos: „Dlaczego los tak sprawił, by car Mikołaj panował na początku dwudziestego wieku, w tych najcięższych czasach jakie zna historia?

Car, który był uosobieniem natury rosyjskiej z całą jej szlachetnością i rycerskością, człowiekiem o wielkich zaletach charakteru, był jednocześnie słaby i chwiejny.

Jego nieskalana uczciwość sprawiała, że był niewolnikiem danego słowa. wierność sojusznikom stała się przyczyną jego śmierci. Nie lubił dyplomatycznych niuansów, nie był też stworzony do walki, zawsze ulegając okolicznościom. Był skromny i nieśmiały, brak mu było wiary w siebie. Jego pierwotne decyzje były najczęściej słuszne, nieszczęście polegało na tym, że z powodu braku pewności siebie rzadko obstawał przy swoim. Szukał rady u osób, które uważał za bardziej kompetentne i od tego momentu sprawy wymykały mu się z rąk. Wahał się pomiędzy dwiema sprzecznymi opiniami i najczęściej przychylał się do tej, która była sprzeczna z jego poprzednią decyzją”[18].

Autor pisze także o wpływie małżonki na monarchę: „Jej wpływ na cesarza był ogromny, lecz niemal zawsze niewłaściwy. Caryca wnosiła do polityki zbyt wiele emocji…

I dalej o samym Mikołaju II: „Imperatora cechowała sprawiedliwość; jego celem było czynienie dobra, a jeśli nie zawsze mu się udawało, winni byli ci, którzy ukrywali przed nim prawdę i bronili go przed kontaktami z narodem. Szlachetne porywy cesarza rozbijały się o pasywny opór wszechwładnej arystokracji, która uważała, że inicjatywa osobista jest mało istotna w porównaniu w wyższymi dążeniami, kierującymi biegiem wydarzeń.

Będąc człowiekiem wrażliwym, cesarz czułby się najszczęśliwszy gdyby mógł żyć jak zwykły śmiertelnik, podporządkowany losowi, przyjmując z radością i pokorą wszystkie ciężary jakie Bóg nań zsyła.

Okrutny los spotkał władcę, który przez cały okres swego panowania pragnął przybliżyć się do swych poddanych, lecz nie potrafił znaleźć do nich drogi” . Ciekawym uzupełnieniem wiadomości podanych przez Gilliarda jest zamieszczony w aneksie wywiad z Gelijem Riabowem, który także badał sprawę tragicznego losu ostatniego Romanowa i podaje swoje własne ustalenia[19].

Wbrew pozorom prawie żadnych faktów z życia ostatniego monarchy rosyjskiego nie znajdujemy w pamiętniku napisanym przez syna Piotra Stołypina – Arkadiusza, przy współpracy jego syna Dymitra. Udostępnione one zostały polskim czytelnikom dzięki przekładowi Pawła Hertza. Autor wspomina tylko o prostych upodobaniach cesarza, a dotyczących spożywanych posiłków. „W latach 1906-1907, gdy z jednej strony należało położyć kres terrorowi, a z drugiej ogłosić reformy, car i premier ( Piotr Stołypin – przyp. aut. ) pracowali niekiedy całymi nocami. Około czwartej nad ranem car mówił do któregoś ze służby: „Proszę kazać przynieść dla Piotra Arkadjewicza i dla mnie dwie tartinki z szynką i dwie z serem, a także piwo”. Skromny posiłek, który można porównać z tym, co jedzą pilni studenci pracujący do późna” . W dodatku znajduje się też „List Mikołaja II do Piotra Stołypina” napisany przez monarchę, gdy pierwszy raz spotkał się z Grzegorzem Rasputinem w 1906 roku[20].

Natomiast zdecydowanie negatywny obraz cara Mikołaja II, znajdujemy w tłumaczonej przez Tadeusza Szafara, monografii Richarda Pipesa „Rewolucja rosyjska”. Pozycja ta, co prawda bardziej przydatna jest przy pisaniu o rewolucji bolszewickiej. Autor książki nie mógł nie zająć stanowiska wobec osoby, która swymi działaniami doprowadziła do jej wybuchu, a później zginęła w czasie jej trwania. W wypowiedziach Pipesa uderza zdecydowanie niechętny i krytyczny stosunek do monarchy rosyjskiego. A oto przykłady: „Car Mikołaj II opowiadał się za absolutyzmem, po części dla tego, że wierzył, iż przysięga koronacyjna nakłada na niego święty obowiązek podtrzymywania ustroju, po części zaś z powodu przeświadczenia, że inteligenci nie są zdolni rządzić cesarstwem. Choć nie całkiem przeciwny pewnym następstwom, pod warunkiem, że pozwoliłyby przywrócić porządek, cierpliwością nie grzeszył: jeśli następstwa nie doprowadzały natychmiast do pożądanych rezultatów, porzucał je i uciekał się do środków policyjnych”[21].

Albo w innym miejscu: „Jego osobiste skłonności popychały go zawsze ku represjom”[22].

Jeszcze bardziej dosadne i jednoznaczne są następujące cytaty: „Jednak jak gdyby wskutek przypadku genetycznego, Rosję u progu XX wieku poraziło podwójne zło: car, któremu nie dostawało inteligencji i charakteru do rządzenia, upierał się mimo to przy zabawie w samowładcę”[23].

W innym miejscu autor pisze: „… przyszły Mikołaj II od dzieciństwa przejawiał wszystkie cechy cara – „mięczaka”. Nie okazywał żądzy władzy i nie lubował się w ceremoniale; większą przyjemność sprawiały mu godziny spędzane w towarzystwie żony i dzieci oraz uprawianie sportu na wolnym powietrzu. Choć przeznaczona mu była rola samowładcy, w rzeczywistości najbardziej nadawał się na monarchę ceremonialnego. Odznaczał się wykwintnymi manierami i ogromnym wdziękiem; Witte uważał Mikołaja za najlepiej wychowanego człowieka, jakiego dane mu było spotkać. Jednak pod względem umysłowym miał w sobie coś z prostaka.

Samowładztwo traktował jako świętą powinność, uważając się za kuratora ojcowizny odziedziczonej po ojcu, poczuwał się więc do obowiązku przekazania jej swemu następcy. Żaden z rekwizytów władzy nie sprawiał mu przyjemności. W rzeczy samej nigdy nie sprawiał wrażenia tak uszczęśliwionego, jak wtedy, kiedy w marcu 1917 roku został zmuszony do abdykacji. Wcześnie nauczył się skrywać uczucia pod kamienną maską. Choć podejrzliwy, a czasami nawet mściwy, w istocie był człowiekiem poczciwym, o prostych upodobaniach, cichym i skromnym, zdegustowanym ambicjami polityków, intrygami urzędników i współczesnymi obyczajami w ogóle. Nie lubił silnych osobowości, trzymając je na dystans, a wcześniej czy później wyzbywał się najzdolniejszych ministrów na rzecz dających się lubić i nadskakujących mu zer”.

Wychowany w bardzo sztywnej atmosferze dworskiej, nie miał okazji dojrzeć ani uczuciowo, ani intelektualnie” . Co gorsza: „… nawet po ukończeniu przez Mikołaja 23 roku Aleksander III onieśmielał go, traktując go jak dziecko”.

W wyniku takiego wychowania przyszły car Mikołaj II nie był przygotowany do samodzielnych rządów. Po zgonie ojca wyznał jednemu z ministrów, że nie ma pojęcia, czego od niego oczekują: „Nie umiem nic. Zmarły monarcha nie przewidywał śmierci i w nic mnie nie wtajemniczył”. Instynkt podpowiadał mu, aby we wszystkich sprawach wiernie kroczyć śladami ojca, zwłaszcza gdy szło o podtrzymanie ideologii i instytucji absolutyzmu patrymonialnego, tak więc też postępował, dopóki okoliczności na to pozwalały.

Co gorsza, Mikołaja ścigał pech od dnia urodzin, które przypadały w imieniny Hioba. Czego się tknął, zamieniało się w proch, niebawem też zyskał przydomek cara – „pechowca”. On sam zaczął podzielać to powszechne przekonanie. Bardzo to zaważyło na jego zaufaniu we własne siły, rodząc w nim nastrój rezygnacji, od czasu do czasu przerywany wybuchami uporu”[24].

Pisząc o masakrze w domu Ipatiewa autor przyznaje jednak, „… że była najzupełniej niepotrzebna. Romanowowie dobrowolnie, wręcz ochoczo, wycofali się z aktywnej polityki i podporządkowali się wszystkim żądaniom ich bolszewickich stróżów więziennych. Nie mieli wprawdzie nic przeciwko temu, aby dać się porwać i wywieźć na wolność, ale nadziei na ucieczkę z więzienia, zwłaszcza więzienia, w jakim ich osadzono (…), nie można chyba zakwalifikować jako „zbrodniczego planu”, jak ją nazywali jekaterynburscy bolszewicy dla usprawiedliwienia egzekucji”[25] [26] [27] [28]. Poza tym mieli dość czasu, aby przewieźć ich do Moskwy. Przy czym podjęcia decyzji szukać należy „… w politycznych potrzebach rządu bolszewickiego”. W tym czasie, tj. w lipcu 1918 roku, atakowany ze wszystkich stron, osiągnął on dno swego upadku, a: „Do scementowania rozsypujących się szeregów trzeba było krwi” . Wybór padł na Mikołaja II i jego rodzinę, dając początek największemu ludobójstwu w dotychczasowej historii ludzkości.

Diametralnie inny obraz ostatniego cara Wszechrosji wyłania się po lekturze innej książki cytowanego już na łamach tej pracy, Roberta K. Massiego pt. „Mikołaj i Aleksandra”, udostępnionej polskiemu czytelnikowi dzięki tłumaczeniu Krzysztofa Kwiatkowskiego. Jak przyznaje sam autor, publikacja ta jest opisem zmagań rodziny carskiej z chorobą jedynego syna i następcy tronu (mowa o hemofilii – przyp. aut.), które to zmagania „… zaważyły na losach całego świata” . Nie ogranicza się on jednak tylko do tej sprawy, a zakres jego „… dociekań objął całą bogatą panoramę lat panowania Mikołaja II, jego rolę jako cara, jego miejsce w historii oraz wspaniałą epokę, w której sprawował rządy” .

W następujący sposób Massie przedstawia dotychczasowy stan badań dotyczący osoby Mikołaja II. „Najczęściej przedstawia się go jako płytkiego, słabego i głupiego – jako człowieka małego formatu stojącego niepewnie na czele skorumpowanego i załamującego się systemu w końcowej fazie jego istnienia. Taki z pewnością jest powszechny wizerunek ostatniego cara Rosji.

Historycy przyznają, że Mikołaj był „porządnym człowiekiem” – historyczne świadectwo tego, iż ostatni car był pełnym uroku człowiekiem, delikatnym, kochającym rodzinę, głęboko religijnym oraz żarliwym patriotą jest nazbyt przekonujące, by można je było podważyć. Argumentują jednak, że osobiste cechy w historycznej ocenie władcy są nieistotne, a najważniejsze jest to, iż Mikołaj był złym carem”. Ich zdaniem: „Miarą wielkości cara, czy w ogóle człowieka sprawującego władzę, nie jest jego prywatne życie lub dobre intencje, lecz działanie publiczne.

Z tego punktu widzenia Mikołaj II rzeczywiście nie był wielkim carem” (s.6 ). Dotychczas bowiem, wielcy politycy rosyjscy „… zawsze siłą i terrorem pchali do przodu zacofany naród”. „Mikołaja, który miał rękę lżejszą niż którykolwiek z jego poprzedników, nazwano „Krwawym”. To ironia tym bardziej gorzka i dramatyczna, że on wiedział o tym przydomku” (s.6).

Niezwykle trafna wydaje się następująca ocena cara, pióra Massiego: „Tragedią Mikołaja był fakt, że pojawił się on w złym miejscu w historii. Wykształcony do rządów w XIX wieku, z temperamentu nadający się bardziej do systemu politycznego Anglii, żył i panował w Rosji w wieku XX, gdzie wokół niego rozpadał się świat, który znał i rozumiał. Wydarzenia toczyły się zbyt szybko, przekonania zmieniały się zbyt radykalnie. Gigantyczna burza, jaka rozpętała się nad Rosją, porwała jego i wszystkich, których kochał. Mikołaj do końca robił co mógł, i dla jego żony i rodziny znaczyło to bardzo wiele. Dla Rosji było to za mało.

Człowiek ten, który dość mgliście zdawał sobie sprawę z potęgi zbliżającej się zawieruchy i mimo wszystko starał się dzielnie spełniać swe powinności, jest postacią szczególnie charakterystyczną dla naszego stulecia. Dlatego zapewne dziś lepiej potrafimy ocenić zalety Mikołaja II i zrozumieć jego tragedię” . Zdajemy sobie bowiem sprawę, że istnieją siły, których nie może opanować nie tylko pojedynczy człowiek, ale i grupy ludzi. Zmieniły się także kryteria oceny osiągnięć ludzkich. Dlatego zdaniem autora, „Mikołaja i Aleksandry” : „Zaplątany w sieć, z której nie potrafił się wyrwać, Mikołaj zapłacił za swe błędy – zginął śmiercią męczeńską wraz z żoną i pięciorgiem dzieci. Ale los nie pozbawił ich wszystkiego. Dawny system wartości, któremu hołdowali, wiara, za którą ich wyszydzano, dodały im odwagi i godności, które z upływem lat zrekompensowały wszystkie inne. Te ludzkie wartości mają wymiar ponadczasowy i przetrwają rozwój i upadek każdego imperium. Właśnie z racji tych wartości Mikołaja II należy uznać za człowieka wyjątkowego. I w rezultacie to on zwyciężył”.[29]

Dla jeszcze lepszego zobrazowania stosunku Massiego do cara, przytoczę fragment książki, gdzie ocenia on proces edukacji, któremu przyszły monarcha został poddany. „Jego edukacja była ze wszech miar doskonała. Posiadał niezwykłą pamięć i świetnie znał historię: mówił po francusku i niemiecku, a swą angielszczyzną mógłby zwieść profesora z Oxfordu . wspaniale jeździł konno, czarująco tańczył i był doskonałym strzelcem. Nauczono go prowadzić dziennik i, podobnie jak wielu książąt i dżentelmenów tamtej epoki, dzień po dniu skrupulatnie notował stan pogody, liczbę upolowanego ptactwa oraz nazwiska ludzi, z którymi spacerował i jadał obiady”[30][31].


[1]    Tamże, s. 206-207.

[2]    Tamże, s. 207.

[3]    Tamże, s. 216-217.

[4]     H. Troyat, Rasputin, Warszawa 1998, s. 23.

[5]    Tamże, s. 24.

[6]    Tamże, s. 29.

[7]    Tamże, s. 35-37.

[8]    Tamże, s. 57.

[9]    Tamże, s. 111.

[10]   Tamże, s. 139.

[11]   Tamże, s. 156.

[12]   E. Heresch, Mikołaj II – tchórzostwo, kłamstwo i zdrada. Życie i upadek ostatniego cara Rosji, Gdynia 1995, s. 9.

[13]   Tamże, s. 10.

Tamże, s. 20-21.

[15]   Tamże, s. 21.

[16]   Tamże, s. 21-22.

[17]   Tamże, s. 105-110.

[18]   A. Stołypin, D. Stołypin, Cesarstwo i wygnanie. Przed i po roku 1917. Pamiętniki, Warszawa 1998, s. 44.

[19]   Tamże, s. 328.

  1. Pipes, Rewolucja rosyjska, Warszawa 1994, s.7.

Tamże, s. 12.

Tamże, s. 44.

Tamże, s. 44-45.

[24]   Tamże, s. 45.

[25]   Tamże, s. 622.

[26]   Tamże, s. 622.

[27]   R. K. Massie, Mikołaj I Aleksandra, Warszawa 1995, s. 6.

[28]   Tamże, s. 6.

[29] Tamże, s. 7

[30] Tamże, s. 21-22.

[31] Tamże, s. 117.

[32] Radzinski, Jak naprawdę zginął car Mikołaj II, Warszawa 1994, s. 19

[33] Tamże, s. 27.

5/5 - (1 vote)