Traktat przygotowany dla Niemiec po pierwszej wojnie światowej

Główny wysiłek uczestników konferencji koncentrował się na ustaleniu klauzul odnoszących się do zawarcia pokoju z Niemcami oraz ich byłymi sojuszni­kami. Oczywiście ostateczne decyzje podejmowali wyłącznie przedstawiciele Rady Czterech, a tylko co do niektórych kwestii mogli wypowiadać się delega­ci mniejszych państw, w tym również Polska. Największą uwagę poświecono przygotowaniu traktatu pokoju z Niemcami, a w przypadku traktatów z pozosta­łymi zwyciężonymi krajami mogli pewien wpływ wywrzeć przedstawiciele mniejszych państw, jak Czechosłowacja, Królestwo SHS i Rumunia w traktacie z Węgrami, a Grecja w traktatach z Bułgarią i Turcją. Zarysowywały się spory miedzy pretendentami do zysków kosztem państw zwyciężonych, jak włosko-jugosłowiański zatarg przy omawianiu traktatów z Austrią i Węgrami czy polsko-czechosłowacki odnośnie do Śląska Cieszyńskiego.

Ostatecznie ułożono wspólny model dla wszystkich zaplanowanych pięciu traktatów, które różnić się oczywiście musiały w sprawach konkretnych, ale po­siadały jednakową kolejność poruszanych zagadnień, z opuszczeniem w po­szczególnych wypadkach spraw, z jakimi dane zwyciężone państwo nie miało związku.

Traktat przygotowany dla Niemiec i zgodnie z nim pozostałe dzieliły się za­tem na części (rozdziały) następujące:

  1. Pakt (statut) Ligi Narodów
  2. Granice Niemiec (Austrii, Bułgarii, Węgier, Turcji)
  3. Przepisy polityczne europejskie
  4. Prawa i interesy Niemiec (Austrii itd.) poza Niemcami (itd.)
  5. Przepisy dotyczące wojska, marynarki i lotnictwa
  6. Jeńcy wojenni i groby
  7. Sankcje
  8. Odszkodowania
  9. Przepisy finansowe

10. Przepisy ekonomiczne

11. Żegluga, powietrzna

12. Porty, drogi wodne i drogi żelazne

13. Praca

14. Gwarancje wykonania

15. Różne przepisy.

Wypełnione konkretną treścią teksty w ten sposób ułożonych układów pokojowych były kolejno przedkładane państwom zwyciężonym do wypowie­dzenia się, ale niemal bez uwzględnienia ich zastrzeżeń co do podpisu.

Rządy mocarstw zachodnich nie widziały lub nie chciały widzieć głębokich zmian, które nastąpiły w nastrojach społeczeństw, w szerokich masach ludowych wskutek wojny, także poza Rosją. Chciały budować nowy ład europejski, jak tylko można było podobny do starego. A to już nie było realne właściwie w całej Europie[1].

Przygotowanie traktatu pokojowego z Niemcami było jednym z najtrudniejszych zadań konferencji paryskiej. Zwycięskie mocarstwa zgadzały się wprawdzie co do tego, że Niemcy powinny ponieść konsekwencje przegranej wojny, ale różniły się w ocenie, jak daleko powinny sięgać ograniczenia nałożone na to państwo. Francja domagała się możliwie daleko idącego osłabienia Niemiec, ponieważ obawiała się ich ponownej przewagi militarnej i gospodarczej. Wielka Brytania była bardziej ostrożna, gdyż z jednej strony chciała uzyskać odszkodowania i ograniczyć niemiecką potęgę, z drugiej jednak nie zamierzała doprowadzić do całkowitego załamania gospodarczego jednego z najważniejszych państw kontynentu. Stany Zjednoczone próbowały natomiast godzić postulaty zwycięzców z zasadami przedstawionymi wcześniej przez Woodrowa Wilsona.

Niemcy nie uczestniczyły w zasadniczych pracach nad treścią traktatu. Nie dopuszczono ich do negocjowania kolejnych postanowień na równych prawach ze zwycięzcami. Delegacja niemiecka została wezwana dopiero wtedy, gdy projekt był już w znacznej mierze gotowy. Mogła przedstawić swoje uwagi i zastrzeżenia, lecz nie miała realnej możliwości zasadniczego wpływania na konstrukcję układu. Było to rozwiązanie odmienne od praktyki znanej z części wcześniejszych kongresów pokojowych, podczas których pokonane państwa brały udział przynajmniej w części rozmów. W Paryżu zwycięzcy uznali jednak, że warunki pokoju zostaną ustalone przede wszystkim przez nich.

Projekt traktatu przedstawiono delegacji niemieckiej w maju 1919 roku. Jego treść wywołała w Niemczech ogromne oburzenie. Szczególnie krytykowano postanowienia terytorialne, ograniczenia wojskowe, obowiązek reparacji oraz zapis dotyczący odpowiedzialności Niemiec i ich sprzymierzeńców za straty wynikające z wojny. Niemieccy politycy podkreślali, że spodziewali się pokoju bardziej zbliżonego do zasad Czternastu Punktów Wilsona. Ich zdaniem przedstawione warunki oznaczały znacznie dalej idące osłabienie państwa niż wynikałoby z deklaracji składanych w końcowej fazie wojny.

Jedną z podstawowych części traktatu były postanowienia odnoszące się do granic Niemiec. Państwo niemieckie utraciło część terytoriów na rzecz sąsiadów. Francja odzyskała Alzację i Lotaryngię, które po wojnie francusko-pruskiej z lat 1870–1871 znalazły się w granicach Cesarstwa Niemieckiego. Dla społeczeństwa francuskiego miało to ogromne znaczenie polityczne i symboliczne. Powrót tych ziem był jednym z podstawowych celów wojennych Francji i został potraktowany jako naprawienie skutków pokoju frankfurckiego.

Istotne zmiany nastąpiły również na wschodniej granicy Niemiec. Odrodzone państwo polskie otrzymało między innymi znaczną część Wielkopolski oraz część Pomorza, dzięki czemu uzyskało dostęp do Morza Bałtyckiego. Było to zgodne z jednym z głównych postulatów dotyczących odbudowy niepodległej Polski. Wyznaczenie granicy polsko-niemieckiej należało jednak do najbardziej skomplikowanych problemów konferencji. Na wielu obszarach ludność polska i niemiecka zamieszkiwała te same regiony, a kwestie narodowościowe łączyły się z gospodarczymi i komunikacyjnymi.

Szczególnie trudnym zagadnieniem była przyszłość Gdańska. Polska potrzebowała dostępu do dużego portu umożliwiającego prowadzenie niezależnego handlu zagranicznego, natomiast samo miasto posiadało zdecydowanie niemiecki charakter narodowościowy. Zdecydowano więc o utworzeniu Wolnego Miasta Gdańska pozostającego pod ochroną Ligi Narodów. Polska otrzymała w nim określone prawa gospodarcze i komunikacyjne, jednak miasto nie zostało bezpośrednio włączone do państwa polskiego. Rozwiązanie to miało charakter kompromisowy i już od początku wywoływało niezadowolenie zarówno części Polaków, jak i Niemców.

W przypadku niektórych terytoriów przewidziano przeprowadzenie plebiscytów, które miały pozwolić miejscowej ludności wypowiedzieć się w sprawie przynależności państwowej. Dotyczyło to między innymi Warmii, Mazur i Górnego Śląska. Idea plebiscytu odpowiadała zasadzie samostanowienia narodów, jednak w praktyce głosowania odbywały się w atmosferze silnych napięć politycznych i propagandowych. Na Górnym Śląsku sprawę dodatkowo komplikowało ogromne znaczenie gospodarcze regionu, będącego ważnym ośrodkiem przemysłu ciężkiego i górnictwa.

Na zachodzie Niemcy utraciły także Eupen i Malmedy na rzecz Belgii. Kraj Saary został poddany na określony czas administracji Ligi Narodów, a jego kopalnie węgla przekazano Francji jako częściową rekompensatę za zniszczenia wojenne. Po upływie ustalonego okresu o przyszłości tego obszaru miał zdecydować plebiscyt. Nadrenia nie została oddzielona od Niemiec, czego domagała się część polityków francuskich, ale jej obszar objęto demilitaryzacją, a część terytorium miała pozostawać przez pewien czas pod okupacją wojsk alianckich.

Rozwiązanie dotyczące Nadrenii było wynikiem kompromisu między Francją a jej sojusznikami. Clemenceau uważał Ren za naturalną barierę bezpieczeństwa przeciwko ewentualnej przyszłej agresji niemieckiej. Francuzi rozważali nawet utworzenie na zachód od Renu osobnego państwa lub trwałe oddzielenie tego obszaru od Niemiec. Wielka Brytania i Stany Zjednoczone nie chciały jednak doprowadzić do tak daleko idącego rozbicia państwa niemieckiego. Ostatecznie postawiono więc na demilitaryzację oraz czasową okupację części regionu.

Traktat ograniczał również swobodę Niemiec w sprawach ustrojowych i politycznych dotyczących stosunków z Austrią. Zabroniono połączenia obu państw bez zgody Ligi Narodów. Postanowienie to miało zapobiegać powstaniu większego państwa niemieckiego, które mogłoby w przyszłości ponownie zagrozić równowadze europejskiej. Po rozpadzie Austro-Węgier wielu mieszkańców niemieckojęzycznej Austrii opowiadało się za zjednoczeniem z Niemcami, jednak zwycięskie mocarstwa nie chciały dopuścić do takiego rozwiązania.

Niemcy utraciły ponadto wszystkie swoje kolonie. Nie zostały one jednak bezpośrednio anektowane w tradycyjny sposób przez zwycięzców. Formalnie przekazano je pod system mandatowy Ligi Narodów. W praktyce zarząd nad nimi objęły przede wszystkim Wielka Brytania, Francja, Japonia oraz dominia brytyjskie. Dotyczyło to niemieckich posiadłości w Afryce, Azji oraz na Pacyfiku. System mandatowy miał być przedstawiany jako nowa forma odpowiedzialnego zarządzania terytoriami, choć dla samych Niemiec oznaczał całkowitą utratę imperium kolonialnego.

Bardzo istotną część traktatu stanowiły ograniczenia militarne. Zwycięzcy uważali niemiecki militaryzm za jedno ze źródeł wojny i chcieli uniemożliwić Niemcom szybkie odbudowanie potężnych sił zbrojnych. Liczebność armii została ograniczona do 100 tysięcy żołnierzy zawodowych. Zniesiono powszechny obowiązek służby wojskowej, co miało utrudnić szybkie tworzenie wielomilionowej armii opartej na rezerwach.

Niemcom zabroniono posiadania wielu rodzajów ciężkiego uzbrojenia. Dotyczyło to między innymi czołgów, ciężkiej artylerii, samolotów wojskowych i części nowoczesnego sprzętu. Marynarka wojenna została poważnie ograniczona, a Niemcy nie mogły posiadać okrętów podwodnych. Flota podwodna była szczególnie źle postrzegana przez Wielką Brytanię ze względu na doświadczenia nieograniczonej wojny podwodnej prowadzonej przez Niemców w czasie konfliktu.

Zniesienie poboru do wojska miało również znaczenie polityczne. Przed wojną niemiecki system wojskowy umożliwiał przeszkolenie dużej części męskiej populacji, dzięki czemu w razie konfliktu można było szybko rozwinąć armię. Utrzymywanie wyłącznie niewielkiej armii zawodowej miało temu zapobiec. Ograniczenia te były kontrolowane przez komisje alianckie, które sprawdzały między innymi stan niemieckiego uzbrojenia i wykonywanie postanowień traktatu.

Kolejnym szczególnie kontrowersyjnym zagadnieniem były reparacje wojenne. Francja i Belgia poniosły ogromne zniszczenia materialne i domagały się od Niemiec środków potrzebnych do odbudowy. W trakcie konferencji nie udało się od razu ustalić pełnej kwoty odszkodowań. Traktat ustanawiał przede wszystkim zasadę niemieckiej odpowiedzialności za wypłatę reparacji, natomiast szczegółowa wysokość zobowiązań miała zostać określona później.

Sprawa reparacji wywoływała spory również wśród zwycięzców. Francuzi dążyli do uzyskania możliwie wysokich świadczeń, ponieważ koszty odbudowy kraju były ogromne. Brytyjczycy również chcieli otrzymać znaczące odszkodowania, ale część ich ekspertów dostrzegała niebezpieczeństwo wynikające z nadmiernego obciążenia niemieckiej gospodarki. Jeśli Niemcy nie byłyby zdolne do normalnego prowadzenia produkcji i eksportu, możliwość rzeczywistego płacenia reparacji stawała się wątpliwa.

Największe emocje wzbudzał artykuł 231 traktatu, który stał się podstawą prawną roszczeń reparacyjnych. Niemcy i ich sprzymierzeńcy zostali w nim obciążeni odpowiedzialnością za straty i szkody poniesione przez państwa sprzymierzone w wyniku wojny. W Niemczech zapis ten interpretowano jako narzucenie wyłącznej winy za wybuch konfliktu. Stał się on jednym z najczęściej krytykowanych elementów traktatu oraz ważnym składnikiem późniejszej propagandy politycznej.

Postanowienia dotyczące sankcji przewidywały również możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności osób oskarżanych o naruszenia prawa wojennego. Szczególne miejsce zajmowała sprawa byłego cesarza Wilhelma II. Zwycięzcy zamierzali postawić go przed specjalnym trybunałem, zarzucając mu naruszenie międzynarodowej moralności i traktatów. Cesarz przebywał jednak w Holandii, której władze odmówiły jego wydania. W rezultacie proces nie doszedł do skutku.

Traktat zawierał również przepisy odnoszące się do stosunków gospodarczych, finansowych i komunikacyjnych. Zwycięskie mocarstwa chciały nie tylko uregulować kwestie bezpośrednio wynikające z działań wojennych, ale także stworzyć warunki funkcjonowania powojennej Europy. Dotyczyło to między innymi transportu kolejowego, żeglugi rzecznej, portów, międzynarodowych dróg wodnych oraz zasad wymiany gospodarczej.

Istotne znaczenie miały postanowienia dotyczące rzek międzynarodowych. W Europie Środkowej przebieg wielu dróg wodnych powodował, że miały one znaczenie dla kilku państw jednocześnie. Zwycięzcy starali się zapewnić swobodę żeglugi i ograniczyć możliwość wykorzystywania przez Niemcy ich położenia geograficznego do utrudniania handlu sąsiadom. Problemy komunikacyjne miały szczególne znaczenie dla nowych lub odrodzonych państw, których granice przecinały wcześniejsze systemy gospodarcze i transportowe.

W traktacie znalazły się również postanowienia dotyczące pracy. Było to związane z głębokimi przemianami społecznymi wywołanymi przez wojnę oraz narastającym znaczeniem ruchu robotniczego. W Europie obawiano się rozszerzenia rewolucyjnych nastrojów, które po zwycięstwie bolszewików w Rosji stały się szczególnie widoczne. W ramach nowego systemu międzynarodowego powołano Międzynarodową Organizację Pracy, która miała zajmować się poprawą warunków zatrudnienia i tworzeniem standardów ochrony pracowników.

Pierwsza część traktatu zawierała Pakt Ligi Narodów. Umieszczenie go na początku dokumentu miało pokazać, że pokój z Niemcami jest częścią szerszego systemu międzynarodowego. Liga Narodów miała czuwać nad przestrzeganiem nowego ładu, rozwiązywać spory i zapobiegać przyszłym wojnom. Było to rozwiązanie szczególnie mocno forsowane przez Wilsona, który liczył, że stała organizacja międzynarodowa będzie zdolna łagodzić konflikty i dokonywać w przyszłości pokojowych zmian w systemie ustanowionym w Paryżu.

Paradoksalnie Niemcy początkowo nie zostały przyjęte do nowej organizacji. Traktowano je jako państwo pokonane, które dopiero w przyszłości mogło odzyskać pełne miejsce w społeczności międzynarodowej. Taki sposób postępowania osłabiał jednak ideę powszechności Ligi Narodów. Jeszcze większym problemem okazała się decyzja Stanów Zjednoczonych, których Senat nie ratyfikował traktatu wersalskiego. W efekcie państwo, którego prezydent był głównym inicjatorem utworzenia Ligi, pozostało poza jej strukturami.

Niemiecka delegacja po zapoznaniu się z traktatem próbowała doprowadzić do złagodzenia jego warunków. Przedstawiano obszerne uwagi i kontrpropozycje, wskazywano na sprzeczność niektórych postanowień z zasadą samostanowienia i Czternastoma Punktami Wilsona. Zwycięzcy wprowadzili jednak tylko ograniczone zmiany. W połowie czerwca Niemcom przedstawiono praktycznie ultimatum: albo zaakceptują warunki i podpiszą traktat, albo państwa sprzymierzone mogą wznowić działania wojenne.

Sytuacja niemieckiego rządu była niezwykle trudna. Armia znajdowała się w stanie demobilizacji, gospodarka była wyczerpana wojną i blokadą, a państwo przeżywało głęboki kryzys wewnętrzny. W Niemczech doszło wcześniej do rewolucji, cesarz abdykował, a nowa republika dopiero budowała swoje instytucje. Część polityków uważała, że podpisanie dokumentu na przedstawionych warunkach będzie hańbą. Jednocześnie odmowa mogła doprowadzić do wznowienia wojny, której Niemcy nie były już w stanie skutecznie prowadzić.

Ostatecznie zdecydowano się przyjąć warunki. Traktat został podpisany 28 czerwca 1919 roku w Sali Lustrzanej pałacu wersalskiego. Data ta nie była przypadkowa. Dokładnie pięć lat wcześniej, 28 czerwca 1914 roku, zamach w Sarajewie stał się początkiem kryzysu prowadzącego do wybuchu wojny. Samo miejsce podpisania również miało wymiar symboliczny. W Sali Lustrzanej w 1871 roku ogłoszono powstanie Cesarstwa Niemieckiego po zwycięskiej dla Prus wojnie z Francją. Dla Francuzów podpisanie tam traktatu stanowiło więc szczególne odwrócenie sytuacji sprzed niemal pół wieku.

Reakcje na traktat były bardzo różne. We Francji część społeczeństwa uważała go nawet za zbyt łagodny. Obawiano się, że Niemcy, mimo utraty części terytoriów i ograniczeń wojskowych, pozostaną państwem silniejszym demograficznie i gospodarczo od Francji. Clemenceau był krytykowany przez tych, którzy domagali się trwałego oderwania Nadrenii lub jeszcze dalej idącego osłabienia niemieckiego państwa.

W Wielkiej Brytanii szybko zaczęły pojawiać się głosy, że warunki pokoju mogą być zbyt ciężkie. Szczególnie ważna była krytyka ekonomistów wskazujących, że nadmierne reparacje mogą destabilizować nie tylko Niemcy, ale całą gospodarkę europejską. Wojna stworzyła system wzajemnych długów, zobowiązań i zależności, dlatego problemy jednego dużego państwa nie mogły pozostać bez wpływu na pozostałe.

W Niemczech traktat wersalski stał się symbolem narodowego upokorzenia. Mówiono o pokoju narzuconym przemocą, a politycy, którzy zdecydowali się go podpisać, byli oskarżani przez przeciwników o zdradę. Szczególnie silnie oddziaływało przekonanie, że Niemcy nie zostały pokonane w sposób odpowiadający tradycyjnemu obrazowi całkowitej klęski militarnej, ponieważ w chwili zawierania rozejmu wojska niemieckie nadal znajdowały się poza znaczną częścią własnego terytorium.

Na tym tle rozwijała się później legenda o „ciosie w plecy”, według której armia niemiecka nie została rzeczywiście pokonana na froncie, lecz została zdradzona przez polityków, rewolucjonistów i przeciwników wewnętrznych. Twierdzenie to nie odpowiadało rzeczywistej sytuacji militarnej Niemiec w końcu 1918 roku, ale zdobyło znaczną popularność polityczną. Było wykorzystywane przez środowiska nacjonalistyczne i skrajną prawicę przeciwko Republice Weimarskiej.

Warunki traktatu stały się w ten sposób jednym z czynników destabilizujących młodą republikę. Kolejne rządy niemieckie próbowały doprowadzić do rewizji poszczególnych postanowień, początkowo metodami dyplomatycznymi. Jednym z najważniejszych celów polityki zagranicznej Niemiec w latach dwudziestych było ograniczenie ciężarów reparacyjnych, zakończenie okupacji, odzyskanie równoprawnego statusu międzynarodowego oraz zmiana części rozwiązań terytorialnych.

Nie oznacza to jednak, że traktat wersalski od początku był skazany na całkowite niepowodzenie. W drugiej połowie lat dwudziestych nastąpiło częściowe odprężenie w stosunkach europejskich. Niemcy zostały przyjęte do Ligi Narodów, doszło do zawarcia układów w Locarno, a kwestie reparacji próbowano regulować za pomocą nowych porozumień finansowych. Przez pewien czas wydawało się, że stopniowa modyfikacja ładu wersalskiego może odbywać się pokojowo.

Sytuacja zmieniła się po wielkim kryzysie gospodarczym rozpoczętym w 1929 roku. Załamanie gospodarcze pogłębiło konflikty społeczne i osłabiło umiarkowane siły polityczne. W Niemczech coraz większe poparcie zdobywali narodowi socjaliści, którzy uczynili z odrzucenia traktatu wersalskiego jedno z głównych haseł swojego programu. Adolf Hitler zapowiadał odbudowę armii, zniesienie ograniczeń, zjednoczenie wszystkich Niemców i odzyskanie terenów utraconych po wojnie.

Po przejęciu władzy w 1933 roku Niemcy zaczęły stopniowo łamać postanowienia traktatu. Rozbudowywano siły zbrojne, przywrócono powszechną służbę wojskową, tworzono lotnictwo i rozwijano nowoczesne rodzaje uzbrojenia. W 1936 roku wojska niemieckie wkroczyły do zdemilitaryzowanej Nadrenii. Brak zdecydowanej reakcji mocarstw zachodnich pokazał słabość systemu gwarancji ustanowionego po pierwszej wojnie światowej.

Ocena traktatu wersalskiego do dziś pozostaje przedmiotem dyskusji. Z jednej strony zwycięzcy mieli prawo oczekiwać od Niemiec odszkodowań i gwarancji bezpieczeństwa. Francja i Belgia rzeczywiście poniosły ogromne straty, a niemieckie wojska przez kilka lat okupowały i niszczyły znaczną część ich terytoriów. Ograniczenie niemieckiego potencjału wojskowego było zatem zrozumiałe z punktu widzenia państw, które obawiały się ponownej wojny.

Z drugiej strony traktat zawierał liczne sprzeczności. Odwoływano się do samostanowienia narodów, ale stosowano tę zasadę wybiórczo. Tworzono Ligę Narodów jako organizację współpracy, a jednocześnie początkowo wykluczano z niej pokonane mocarstwa. Próbowano odbudować gospodarkę europejską, jednocześnie nakładając na Niemcy znaczne zobowiązania finansowe. Chciano stworzyć trwały pokój, ale duża część społeczeństwa niemieckiego uznała nowe rozwiązania za narzucone i niesprawiedliwe.

Właśnie w tym sensie szczególnie trafna była obserwacja, że zwycięskie rządy próbowały budować nowy porządek za pomocą metod znanych z wcześniejszej polityki europejskiej, choć społeczeństwa po czterech latach wojny były już zupełnie inne. Miliony ludzi przeszły przez armie, doświadczyły masowych strat, niedostatku i gwałtownych przemian społecznych. W Rosji doszło do rewolucji bolszewickiej, w Niemczech i Austrii upadły monarchie, a w całej Europie wzrosło znaczenie partii masowych, ruchów robotniczych oraz ideologii nacjonalistycznych.

Traktat wersalski nie był więc jedynie dokumentem kończącym wojnę pomiędzy Niemcami a zwycięskimi mocarstwami. Stał się podstawowym elementem całego powojennego systemu europejskiego. Wyznaczył granice, stworzył mechanizmy kontroli militarnej i reparacyjnej, wprowadził Ligę Narodów oraz określił miejsce Niemiec w nowym układzie sił. Jednocześnie pozostawił wiele problemów nierozwiązanych lub rozwiązanych tylko tymczasowo. Sprzeczności te miały w następnych dwóch dekadach coraz silniej wpływać na politykę europejską, aż ostatecznie system ustanowiony po pierwszej wojnie światowej załamał się pod naporem kolejnego konfliktu.


[1] H. Batowski, dz. cyt, s. 32-33.

5/5 - (1 vote)

Wielka piątka

Rządy pięciu mocarstw (Wielka Brytania, Francja, USA, Włochy, Japonia), tworząc wspomnianą Radę Najwyż­szą, nawiązywały w pewnym stopniu do tradycji istniejącego w Europie od drugiej połowy XIX w. „koncertu mocarstw”, ówczesnej szóstki, do której wchodzi­ły: Wielka Brytania, Francja, Rosja, Niemcy, Austro-Węgry i Włochy. Teraz trzy z tych państw musiały odpaść: Rosja, Niemcy i zlikwidowane Austro-Węgry, a za to dochodzili dwaj sojusznicy pozaeuropejscy, Stany Zjednoczone i Japonia.

Wielka piątka określiła sama siebie jako „główne mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone”. Ten ostatni wyraz został dodany ze względu na Stany Zjedno­czone, które w myśl swej ówczesnej doktryny nie chciały z nikim formalnie za­wierać sojuszów, chociaż biorąc udział w wojnie przeciw Niemcom obok Wiel­kiej Brytanii i Francji, były tych państw faktycznie sojusznikiem. Pozostałe pań­stwa tego obozu, mające również występować w charakterze członków bloku zwycięzców, uzyskały prawo do nazwy: „sprzymierzone i stowarzyszone”. Nie­które z nich (mianowicie republiki Ameryki Łacińskiej) sojusznikami nie były, lecz jedynie formalnie wypowiedziały wojnę Niemcom, bynajmniej jej nie pro­wadząc. Potocznie dzielono także cały ten obóz „sprzymierzony i stowarzyszo­ny” na dwie grupy: państw „o interesach generalnych” i o „interesach ograni­czonych” lub „partykularnych”. Było oczywiste, że do pierwszej grupy miała należeć tylko wielka piątka, wszystkie zaś inne państwa do grupy drugiej.

Rządy państw wielkiej piątki nie przyznawały sobie nawzajem w pełni rów­nych miejsc. Było wyraźne, że za najważniejszą uważała siebie Wielka Brytania, ale mimo to przyznawała miejsce obok siebie Francji, a z konieczności także Stanom Zjednoczonym. Czwarte mocarstwo – Włochy – ze względu na póź­niejsze przystąpienie do wojny i nie tak wydatny w porównaniu z tamtymi udział nie miało już równie silnej pozycji. Wreszcie Japonia interesowała się tyl­ko sprawami Dalekiego Wschodu, ale jej udział w piątce miał wagę dla Wielkiej Brytanii, z którą była sprzymierzona, toteż Anglicy zapewnili Japonii najwyższą rangę, ponieważ delegaci tego kraju z reguły popierali stanowisko brytyjskie.

Znaczenie wielkiej piątki wynikało przede wszystkim z faktu, że to właśnie państwa należące do tej grupy posiadały największy wpływ na przebieg wojny i dysponowały środkami pozwalającymi kształtować powojenny porządek. Ich przewaga nad pozostałymi uczestnikami konferencji pokojowej nie wynikała więc wyłącznie z formalnych ustaleń organizacyjnych. Była odzwierciedleniem rzeczywistego układu sił, jaki ukształtował się po zakończeniu działań wojennych. Państwa mniejsze mogły przedstawiać swoje postulaty, wysyłać delegacje i uczestniczyć w pracach niektórych komisji, jednak najważniejsze decyzje polityczne pozostawały w rękach kilku największych mocarstw.

Wśród nich szczególną pozycję zajmowała Wielka Brytania. Wyszła ona z wojny jako jedno z głównych mocarstw zwycięskich, posiadając ogromne imperium kolonialne, dominującą flotę wojenną i rozległe interesy gospodarcze na całym świecie. Wojna osłabiła jednak jej gospodarkę i zwiększyła zadłużenie wobec Stanów Zjednoczonych. Londyn musiał więc godzić tradycyjną politykę utrzymywania równowagi sił w Europie z koniecznością zabezpieczenia własnego imperium oraz odbudowy handlu międzynarodowego. Wielka Brytania nie była zainteresowana całkowitym zniszczeniem Niemiec, gdyż zbyt silna Francja mogłaby w przyszłości naruszyć dotychczasową równowagę europejską.

Premier David Lloyd George reprezentował stanowisko stosunkowo elastyczne. Z jednej strony musiał uwzględniać nastroje brytyjskiej opinii publicznej, która po czterech latach wojny domagała się ukarania Niemiec i uzyskania od nich wysokich odszkodowań. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę, że Niemcy są ważnym elementem gospodarki europejskiej. Ich zbyt głębokie osłabienie mogło utrudnić odbudowę kontynentu, zmniejszyć możliwości prowadzenia handlu z Wielką Brytanią i doprowadzić do destabilizacji politycznej. Dlatego delegacja brytyjska w wielu sprawach próbowała łagodzić najbardziej radykalne żądania francuskie.

Francja znajdowała się w zupełnie innej sytuacji. Wojna toczyła się w znacznej części na jej terytorium, a szczególnie północno-wschodnie regiony kraju zostały poważnie zniszczone. Francja poniosła bardzo wysokie straty ludzkie i gospodarcze. Jednocześnie jej politycy pamiętali o wojnie francusko-pruskiej z lat 1870–1871 oraz utracie Alzacji i Lotaryngii. Dla premiera Georges’a Clemenceau najważniejszą kwestią było więc zapewnienie bezpieczeństwa Francji przed kolejnym atakiem ze strony Niemiec.

Clemenceau uważał, że samo stworzenie Ligi Narodów i przyjęcie ogólnych zasad bezpieczeństwa zbiorowego nie daje wystarczających gwarancji. Domagał się konkretnych zabezpieczeń militarnych i politycznych. Francja chciała odzyskać Alzację i Lotaryngię, ograniczyć niemieckie siły zbrojne, uzyskać wysokie reparacje oraz stworzyć szczególne rozwiązania dotyczące Nadrenii. W Paryżu rozważano nawet możliwość oderwania części ziem na zachodnim brzegu Renu od Niemiec lub utworzenia tam państwa buforowego. Ostatecznie nie zrealizowano wszystkich francuskich postulatów, ale wiele z nich znalazło odzwierciedlenie w traktacie wersalskim.

Największą nowością w układzie mocarstw była obecność Stanów Zjednoczonych. Przed pierwszą wojną światową USA unikały bezpośredniego angażowania się w europejski system sojuszy. Wojna całkowicie zmieniła jednak ich pozycję międzynarodową. Stany Zjednoczone stały się jednym z najważniejszych wierzycieli państw europejskich, dysponowały ogromnym potencjałem gospodarczym i odegrały istotną rolę w końcowym okresie wojny. Przybycie prezydenta Woodrowa Wilsona do Europy było symbolem nowej roli Ameryki w polityce światowej.

Wilson starał się odróżniać amerykańską politykę od tradycyjnej dyplomacji europejskiej. Przedstawiał Stany Zjednoczone jako państwo, które nie walczyło o zdobycze terytorialne, lecz o stworzenie bardziej sprawiedliwego ładu międzynarodowego. Jego Czternaście Punktów zawierało postulaty jawności dyplomacji, wolności żeglugi, ograniczenia zbrojeń, likwidacji części barier gospodarczych oraz uwzględnienia praw narodów. Największe znaczenie przypisywał utworzeniu Ligi Narodów, która miała stać się podstawą nowego systemu bezpieczeństwa zbiorowego.

Stanowisko amerykańskie często pozostawało jednak w sprzeczności z oczekiwaniami państw europejskich. Francja chciała przede wszystkim gwarancji bezpieczeństwa i osłabienia Niemiec, Wielka Brytania broniła swoich interesów morskich i kolonialnych, a Włochy domagały się realizacji obietnic terytorialnych z czasu wojny. Wilson musiał więc wielokrotnie ustępować w sprawach szczegółowych, aby uzyskać poparcie dla stworzenia Ligi Narodów. W rezultacie powojenny system nie był prostą realizacją jego programu, lecz kompromisem pomiędzy amerykańską wizją a interesami europejskich mocarstw.

Włochy zajmowały słabszą pozycję niż trzy największe państwa zachodnie. Przystąpiły do wojny po stronie ententy dopiero w 1915 roku, wcześniej będąc formalnie związane Trójprzymierzem z Niemcami i Austro-Węgrami. Decyzja o zmianie strony została podjęta przede wszystkim pod wpływem obietnic terytorialnych zawartych w tajnym traktacie londyńskim. Po zwycięstwie rząd włoski oczekiwał więc realizacji zobowiązań sojuszników.

Włoskie roszczenia dotyczyły między innymi południowego Tyrolu, Triestu, Istrii i części wybrzeża dalmatyńskiego. Problem polegał na tym, że nie wszystkie te obszary były zamieszkane w większości przez ludność włoską. W praktyce oznaczało to konflikt pomiędzy wcześniejszymi zobowiązaniami mocarstw a zasadą samostanowienia narodów, której szczególnie mocno bronił Wilson. Spory pomiędzy delegacją włoską a amerykańską stały się jednym z najpoważniejszych kryzysów konferencji.

Szczególne znaczenie miała kwestia Fiume, obecnej Rijeki. Włosi domagali się przyłączenia miasta, powołując się między innymi na przewagę ludności włoskiej w jego granicach. Wilson sprzeciwiał się temu rozwiązaniu, uznając, że obszar ten powinien mieć znaczenie dla nowego państwa południowych Słowian. W kwietniu 1919 roku konflikt stał się tak ostry, że premier Vittorio Orlando czasowo opuścił Paryż. Jego wyjazd miał być demonstracją sprzeciwu wobec stanowiska pozostałych mocarstw, ale nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Włoska delegacja powróciła po kilkunastu dniach.

W społeczeństwie włoskim pojawiło się wówczas przekonanie o „okaleczonym zwycięstwie”. Uważano, że mimo ogromnych strat poniesionych w wojnie Włochy nie otrzymały wszystkich ziem, które wcześniej im obiecano. Niezadowolenie to miało później znaczenie dla sytuacji wewnętrznej kraju i było wykorzystywane przez ruch faszystowski. Benito Mussolini przedstawiał wyniki konferencji pokojowej jako dowód słabości dotychczasowych władz i niesprawiedliwego traktowania Włoch przez dawnych sojuszników.

Najbardziej odmienna była pozycja Japonii. Jej główne interesy nie dotyczyły Europy, lecz Dalekiego Wschodu i Oceanu Spokojnego. Japonia przystąpiła do wojny po stronie ententy już w 1914 roku i wykorzystała konflikt do zajęcia niemieckich posiadłości w Azji i na Pacyfiku. Szczególne znaczenie miały niemieckie prawa i posiadłości w chińskiej prowincji Szantung oraz wyspy na Pacyfiku znajdujące się wcześniej pod kontrolą Niemiec.

Włączenie Japonii do wielkiej piątki było potwierdzeniem jej rosnącej pozycji jako mocarstwa światowego. Od końca XIX wieku kraj ten przechodził gwałtowną modernizację, rozwijał przemysł, armię i flotę. Zwycięstwa nad Chinami w latach 1894–1895 oraz Rosją w latach 1904–1905 pokazały, że Japonia stała się jednym z najważniejszych państw Azji. Udział w konferencji paryskiej miał dodatkowo potwierdzić jej równorzędny status wobec mocarstw europejskich.

Japońska delegacja stosunkowo rzadko angażowała się w szczegółowe spory europejskie. Koncentrowała się głównie na uzyskaniu zatwierdzenia własnych zdobyczy wojennych. Poparcie brytyjskie miało dla Japonii duże znaczenie, ponieważ oba kraje łączył zawarty jeszcze przed wojną sojusz. Z kolei Wielka Brytania mogła liczyć na to, że Japonia będzie często wspierała jej stanowisko w sprawach omawianych przez wielką piątkę.

Jednym z istotnych postulatów japońskich było także wprowadzenie do dokumentów tworzonych podczas konferencji zasady równości rasowej. Delegacja Japonii chciała, aby państwa należące do nowej organizacji międzynarodowej uznały równe traktowanie obywateli bez względu na rasę i narodowość. Postulat ten uzyskał znaczne poparcie, lecz ostatecznie nie został włączony do Paktu Ligi Narodów. Sprzeciw wynikał między innymi z obaw państw prowadzących restrykcyjną politykę imigracyjną wobec mieszkańców Azji.

Choć formalnie mówiono o wielkiej piątce, w praktyce znaczenie Japonii i Włoch było mniejsze niż Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji. Szczególnie dobrze było to widoczne po przekształceniu Rady Dziesięciu w Radę Czterech. Japonia nie uczestniczyła w większości rozmów dotyczących problemów europejskich, natomiast Włochy nie posiadały tak silnej pozycji politycznej i gospodarczej jak trzy najważniejsze państwa. W praktyce wiele kluczowych decyzji było wynikiem porozumienia pomiędzy Wilsonem, Lloydem George’em i Clemenceau.

Nie oznaczało to jednak, że wielka trójka była zgodna. Przeciwnie, konferencja pokojowa była miejscem ciągłego ścierania się odmiennych koncepcji. Wilson akcentował prawo narodów do samostanowienia i znaczenie przyszłej Ligi Narodów. Clemenceau domagał się maksymalnego zabezpieczenia Francji przed Niemcami. Lloyd George zajmował często stanowisko pośrednie, sprzeciwiając się zarówno zbyt łagodnemu traktowaniu Niemiec, jak i ich nadmiernemu osłabieniu.

Różnice pojawiały się również w kwestii reparacji wojennych. Francja oczekiwała od Niemiec bardzo wysokich świadczeń, które miały służyć odbudowie zniszczonych regionów i równocześnie ograniczyć możliwości gospodarcze przeciwnika. Wielka Brytania również chciała uzyskać odszkodowania, ale była zainteresowana zachowaniem Niemiec jako ważnego partnera handlowego. Stany Zjednoczone podchodziły do problemu z większą ostrożnością i nie chciały tworzyć warunków, które całkowicie sparaliżowałyby niemiecką gospodarkę.

Podobne spory dotyczyły przyszłych granic. Każde rozstrzygnięcie musiało uwzględniać jednocześnie kilka kryteriów: strukturę narodowościową, względy historyczne, potrzeby gospodarcze, komunikacyjne oraz bezpieczeństwo. W praktyce kryteria te bardzo często pozostawały ze sobą w sprzeczności. Dotyczyło to między innymi Polski, Czechosłowacji, Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców oraz Rumunii. Właśnie w takich przypadkach przewaga wielkich mocarstw była najbardziej widoczna, ponieważ to one ostatecznie zatwierdzały rozwiązania proponowane przez komisje.

Mniejsze państwa starały się wpływać na decyzje wielkiej piątki za pomocą działalności dyplomatycznej. Przygotowywały memoriały, mapy, dane statystyczne i opracowania historyczne mające uzasadniać ich roszczenia. Delegacje prowadziły rozmowy z przedstawicielami poszczególnych mocarstw, próbując zdobyć ich poparcie. Dużą rolę odgrywały osobiste kontakty polityków, znajomość języków oraz możliwość oddziaływania na prasę i opinię publiczną.

Tak działała również delegacja polska, której najważniejszymi przedstawicielami byli Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski. Polska zabiegała przede wszystkim o korzystne rozstrzygnięcia dotyczące granicy zachodniej, dostępu do Bałtyku oraz statusu Gdańska. Jej przedstawiciele musieli przekonywać mocarstwa, że silna Polska będzie ważnym elementem stabilności Europy Środkowo-Wschodniej. Szczególnego znaczenia nabierało przy tym stanowisko Francji, która była zainteresowana stworzeniem na wschód od Niemiec państw zdolnych ograniczać ich wpływy.

Wielka Brytania podchodziła do części polskich postulatów znacznie ostrożniej. Londyn nie chciał nadmiernego osłabienia Niemiec i obawiał się, że zbyt rozległe granice Polski mogą prowadzić do trwałych konfliktów narodowościowych. Stany Zjednoczone skłaniały się natomiast ku stosowaniu zasady samostanowienia, choć w praktyce również przyjmowały rozwiązania kompromisowe. Z tego powodu kwestie takie jak Gdańsk, Górny Śląsk czy Warmia i Mazury nie zostały rozstrzygnięte wyłącznie na podstawie polskich postulatów.

Dominacja wielkich mocarstw była szczególnie widoczna w sposobie organizacji całej konferencji. Państwa „o interesach ograniczonych” były zapraszane do udziału przede wszystkim wtedy, gdy omawiano kwestie dotyczące ich bezpośrednio. Nie mogły natomiast uczestniczyć na równych zasadach w podejmowaniu wszystkich decyzji. Wielka piątka uznała, że państwa posiadające interesy globalne powinny mieć większy wpływ niż te, których problemy koncentrowały się jedynie na określonym regionie.

Takie rozróżnienie budziło sprzeciw mniejszych krajów, lecz było zgodne z praktyką ówczesnej polityki międzynarodowej. Idea formalnej równości państw nie oznaczała jeszcze równości ich rzeczywistego wpływu. Konferencja paryska miała stworzyć nowy porządek międzynarodowy, ale nadal funkcjonowała według jednej z podstawowych zasad dawnej dyplomacji: najwięcej do powiedzenia miały państwa dysponujące największą siłą wojskową, gospodarczą i polityczną.

Wielka piątka przypominała pod tym względem wcześniejszy koncert mocarstw. Po wojnach napoleońskich europejskie potęgi próbowały wspólnie regulować najważniejsze problemy kontynentu. W XIX wieku ich skład ulegał zmianom, ale zasada pozostawała podobna: największe państwa uznawały, że posiadają szczególną odpowiedzialność za utrzymanie równowagi międzynarodowej. Po pierwszej wojnie światowej system ten został dostosowany do nowych realiów poprzez włączenie Stanów Zjednoczonych i Japonii.

Jednocześnie konferencja paryska wskazywała na zmniejszanie się znaczenia wyłącznie europejskiego układu sił. Przed 1914 rokiem podstawowe decyzje dotyczące polityki światowej podejmowane były głównie przez mocarstwa europejskie. Po wojnie nie można było już pomijać Stanów Zjednoczonych i Japonii. Był to jeden z sygnałów stopniowego przesuwania się centrum światowej polityki poza Europę.

Największą zmianę oznaczał wzrost znaczenia Stanów Zjednoczonych. Europa zakończyła wojnę poważnie osłabiona gospodarczo i finansowo, natomiast gospodarka amerykańska znacznie zwiększyła swój potencjał. USA stały się głównym wierzycielem wielu państw europejskich. Oznaczało to, że polityczny wpływ Waszyngtonu opierał się nie tylko na udziale amerykańskich wojsk w wojnie, lecz także na rosnącej przewadze finansowej i przemysłowej.

System wielkiej piątki miał jednak charakter przejściowy. Już podczas konferencji okazało się, że trudno utrzymać równorzędne znaczenie wszystkich pięciu państw. Faktycznym centrum decyzji stała się Rada Czterech, a w pewnych okresach Rada Trzech. Później także Stany Zjednoczone wycofały się z bezpośredniego uczestnictwa w europejskim systemie politycznym, ponieważ Senat nie ratyfikował traktatu wersalskiego i USA nie przystąpiły do Ligi Narodów.

Mimo tych problemów wielka piątka odegrała zasadniczą rolę w kształtowaniu ładu wersalskiego. To jej przedstawiciele decydowali o najważniejszych warunkach traktatu z Niemcami, o podziale części terytoriów, o systemie mandatowym, o powstaniu Ligi Narodów oraz o wielu rozwiązaniach odnoszących się do nowych państw europejskich. Przyjęte wówczas decyzje określiły kształt politycznej mapy Europy na następne dwadzieścia lat.

Wielka piątka była więc jednocześnie kontynuacją dawnego systemu polityki mocarstw i próbą jego dostosowania do rzeczywistości po pierwszej wojnie światowej. Stare europejskie potęgi – Wielka Brytania i Francja – musiały zaakceptować wzrastające znaczenie USA i Japonii. Włochy próbowały natomiast uzyskać rangę porównywalną z największymi zwycięzcami, choć ich rzeczywisty potencjał był mniejszy. Wewnętrzne różnice pomiędzy tymi państwami sprawiły, że współpraca miała przede wszystkim charakter kompromisu wymuszanego przez konieczność wspólnego rozstrzygnięcia skutków wojny.

Powojenny porządek nie był więc rezultatem jednej spójnej koncepcji. Powstał poprzez ciągłe ścieranie się interesów wielkich mocarstw, ich wzajemne ustępstwa oraz próby pogodzenia nowych idei z tradycyjną polityką siły. Wielka piątka najlepiej odzwierciedlała tę sprzeczność. Z jednej strony jej członkowie deklarowali budowę nowego systemu opartego na współpracy, prawie narodów i bezpieczeństwie zbiorowym, z drugiej zaś zachowywali dla siebie szczególną pozycję i prawo do podejmowania decyzji dotyczących losów pozostałych państw.

Oceń tę pracę

Czternaście Punktów Wilsona

Czternaście Punktów Wilsona, mglistych, niepraktycznych, trud­nych do przyjęcia przez sojuszników Ameryki, potraktowano jako propozycję dla konferencji, bardziej za rodzaj wzniosłej wizji Nowe­go Ładu, który miała dopiero zagwarantować Karta Ligi Narodów. Większość polityków europejskich uznała tę prezydencką wizję świata wolnego od imperializmu, restryktywnych praktyk handlo­wych oraz podporządkowania i eksploatacji mniejszości etnicznych za wierutną bzdurę. Uważali się za gorliwych wyznawców „Realpolitik”, podczas gdy inni w moralnym wzburzeniu uznali Czternaście Punktów Wilsona za podyktowaną hipokryzją zasłonę dymną dla prześladowania Murzynów amerykańskich, jak również za próbę ubezwłasnowolnienia gospodarki poszczególnych krajów przez pod­danie jej dominacji kapitału amerykańskiego[1].

Zawierały one nie tylko postulaty tyczące powojennej sytuacji poszczególnych państw (w tym punkt 13 mówiący o utworzeniu niepodległej Polski). Sześć z nich proponowało także ogólne rozwiązania w stosunkach międzynarodowych, zapewniające trwa­ły pokój. Miały temu służyć: wprowadzenie jawności porozumień międzynarodowych, pełna wolność żeglu­gi na morzach, likwidacja ograniczeń w handlu mię­dzynarodowym, rozbrojenie oraz uregulowanie spraw kolonialnych. Hasła te sprawiały wrażenie górnolotnych ogólników; można jednak zauważyć, że ta wizja powszechnych stosunków bardziej mogła odpowiadać celom oraz interesom Stanów Zjednoczonych niż tradycyj­nych mocarstw europejskich. Nie zostały one jednak wprowadzone w życie poza punktem ostatnim, czter­nastym, postulującym powołanie organizacji regulują­cej stosunki międzynarodowe i zapobiegającej wojnie. Miała to być Liga Narodów – ulubiony koncept Wilsona[2].

Najistotniejsze w tym wszystkim było to, że Czternaście Punktów Wilsona pozostawało w sprzeczności z klimatem politycznym, cha­rakterystycznym dla końca wojny. Podpisywano wówczas traktaty bę­dące jawnym pogwałceniem zarówno ducha, jak i litery Czternastu Punktów. Włosi domagali się wysokiej zapłaty za przystąpienie do wojny i uzyskali w traktacie londyńskim zapewnienie, iż otrzymają południowy Tyrol, wybrzeże dalmatyńskie oraz Albanię. Japończycy zdobyli poparcie Anglii i Francji dla swych rozległych roszczeń wo­bec Chin. W ramach porozumienia Sykes-Picot Syria miała przypaść Francji, a Palestyna Anglii, choć sytuację komplikowała deklaracja Balfoura z 1917 roku, uwzględniająca żądania kół syjonistycznych utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Anglia i Francja za­warły porozumienia z Rumunią i Grecją, podobne do układów z Włochami, które w zasadzie nie dawały się pogodzić z Czternasto­ma Punktami. Rząd francuski był zdecydowany ustanowić bezpiecz­ną granicę nad Renem drogą aneksji lub utworzenia państwa buforo­wego i nie miał zamiaru dać się odwieść od tego celu Czternastoma Punktami Wilsona.

Program Wilsona należy rozpatrywać przede wszystkim w kontekście sytuacji Stanów Zjednoczonych w czasie pierwszej wojny światowej. Państwo to przez znaczną część konfliktu pozostawało formalnie neutralne. Dopiero w kwietniu 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom. Decyzję tę poprzedziło między innymi wznowienie przez Niemcy nieograniczonej wojny podwodnej, która zagrażała również amerykańskiej żegludze. Wilson, uzasadniając udział swojego kraju w wojnie, starał się jednak przedstawić go nie jako przystąpienie do tradycyjnej walki mocarstw o terytoria i wpływy, lecz jako działania podejmowane w obronie określonych zasad. Stany Zjednoczone miały uczestniczyć w stworzeniu bardziej sprawiedliwego systemu stosunków międzynarodowych, który wykluczyłby możliwość powtórzenia katastrofy z lat 1914–1918.

W tym właśnie duchu 8 stycznia 1918 roku Wilson wystąpił przed Kongresem Stanów Zjednoczonych z orędziem zawierającym Czternaście Punktów. Nie był to szczegółowy projekt przyszłego traktatu pokojowego. Poszczególne postulaty miały różny charakter. Część dotyczyła generalnych zasad funkcjonowania stosunków międzynarodowych, inne odnosiły się do konkretnych problemów terytorialnych i politycznych Europy. Program miał równocześnie znaczenie propagandowe. W chwili jego ogłoszenia wojna jeszcze trwała, a Wilson chciał przekonać opinię publiczną państw centralnych, że alianci nie zamierzają prowadzić wojny w celu bezwzględnego zniszczenia przeciwnika.

Pierwszy punkt programu przewidywał jawność dyplomacji i likwidację tajnych porozumień międzynarodowych. Była to bezpośrednia reakcja na praktyki, które w dużej mierze charakteryzowały politykę europejskich mocarstw przed 1914 rokiem. Państwa zawierały tajne układy dotyczące wzajemnej pomocy, podziału wpływów czy przyszłych zmian terytorialnych. Podczas wojny praktyka ta była kontynuowana. Przykładem pozostawał traktat londyński z 1915 roku, na podstawie którego Włochom obiecano określone nabytki terytorialne w zamian za przystąpienie do wojny po stronie ententy. Wilson uważał, że tego rodzaju dyplomacja zwiększa ryzyko konfliktów, gdyż społeczeństwa nie znają rzeczywistych zobowiązań podejmowanych przez ich rządy.

Drugi punkt zakładał wolność żeglugi na morzach zarówno w czasie pokoju, jak i wojny, z wyjątkiem sytuacji, gdy morza zostałyby zamknięte w ramach działań podejmowanych przez wspólnotę międzynarodową. Postulat ten odpowiadał interesom Stanów Zjednoczonych jako rozwijającej się potęgi handlowej. Jednocześnie pozostawał trudny do zaakceptowania przez Wielką Brytanię, dla której dominacja morska stanowiła jeden z fundamentów pozycji mocarstwowej. Brytyjska marynarka wojenna umożliwiała nie tylko obronę wysp, ale również zabezpieczenie ogromnego imperium kolonialnego oraz prowadzenie blokady przeciwnika w czasie wojny.

Trzeci punkt przewidywał możliwie daleko idące usunięcie barier gospodarczych i stworzenie równych warunków handlowych dla państw akceptujących pokojowy system stosunków międzynarodowych. Także ten postulat można było interpretować jako element liberalnej wizji świata, ale równocześnie jako rozwiązanie zgodne z interesami gospodarki amerykańskiej. Stany Zjednoczone dysponowały szybko rozwijającym się przemysłem i znacznymi zasobami kapitału. Swobodny dostęp do zagranicznych rynków stwarzał dla nich korzystne warunki ekspansji gospodarczej. Państwa europejskie, posiadające własne imperia kolonialne i systemy preferencji handlowych, podchodziły do tego pomysłu z większą rezerwą.

Czwarty punkt dotyczył ograniczenia zbrojeń do poziomu niezbędnego dla zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego państw. Wilson uważał wyścig zbrojeń sprzed 1914 roku za jeden z czynników, które doprowadziły do wojny. Szczególnie widoczna była wcześniejsza rywalizacja morska pomiędzy Wielką Brytanią i Niemcami oraz gwałtowny wzrost liczebności europejskich armii. Rozbrojenie miało zmniejszyć możliwość rozpoczynania działań wojennych i jednocześnie obniżyć koszty ponoszone przez państwa na cele militarne. W praktyce trudno było jednak określić, jaki poziom uzbrojenia powinien zostać uznany za wystarczający do obrony, a jaki już za zagrożenie dla sąsiadów.

Piąty punkt odnosił się do problemu kolonii. Wilson postulował bezstronne uregulowanie sporów kolonialnych, przy czym interesy ludności zamieszkującej dane terytorium miały być uwzględniane na równi z roszczeniami państw posiadających kolonie. Nie oznaczało to jeszcze jednoznacznego wezwania do likwidacji systemu kolonialnego. Było jednak istotnym odejściem od tradycyjnego traktowania kolonii jako obszarów, o których losach mogły swobodnie decydować europejskie mocarstwa. Postulat ten budził zainteresowanie wśród narodów podlegających europejskiej dominacji, choć konferencja pokojowa nie przyniosła im oczekiwanego prawa do samodzielnego decydowania o swojej przyszłości.

Kolejne punkty programu odnosiły się do konkretnych regionów Europy. Szósty dotyczył Rosji i zakładał wycofanie obcych wojsk z jej terytorium oraz stworzenie warunków umożliwiających Rosjanom samodzielne rozstrzygnięcie własnych problemów politycznych. Sytuacja tego państwa była wówczas wyjątkowo skomplikowana. W 1917 roku upadł carat, a następnie władzę przejęli bolszewicy. Rosja wycofywała się z wojny, prowadząc negocjacje z Niemcami, które zakończyły się w marcu 1918 roku podpisaniem traktatu brzeskiego. Wilson nie akceptował jednak traktowania Rosji jako obszaru przeznaczonego do podziału pomiędzy zwycięskie mocarstwa.

Punkt siódmy domagał się odbudowania pełnej suwerenności Belgii. Jej neutralność została pogwałcona przez Niemcy w 1914 roku, kiedy wojska niemieckie wkroczyły na jej terytorium, realizując plan ofensywy przeciwko Francji. Odbudowa Belgii była jednym z najmniej kontrowersyjnych postulatów Wilsona, gdyż uznawały ją również europejskie państwa ententy. Znacznie trudniejsze były kwestie dotyczące Francji i Niemiec.

W punkcie ósmym Wilson przewidywał opuszczenie terytorium Francji przez wojska niemieckie oraz naprawienie krzywdy wyrządzonej Francji w 1871 roku w sprawie Alzacji i Lotaryngii. Regiony te po wojnie francusko-pruskiej zostały przyłączone do Niemiec i przez dziesięciolecia pozostawały jednym z głównych źródeł napięcia pomiędzy obydwoma państwami. Ich powrót do Francji był zatem jednym z najważniejszych francuskich celów wojennych i został następnie zatwierdzony w traktacie wersalskim.

Dziewiąty punkt dotyczył granic Włoch. Miały one zostać skorygowane zgodnie z wyraźnie rozpoznawalnymi granicami narodowościowymi. Ten pozornie prosty postulat prowadził do poważnych konfliktów. Włosi oczekiwali bowiem wykonania obietnic zawartych w traktacie londyńskim, który przewidywał przyłączenie do Włoch również obszarów zamieszkanych przez znaczną liczbę ludności słowiańskiej. Wilson sprzeciwiał się spełnieniu wszystkich włoskich roszczeń, zwłaszcza tam, gdzie pozostawały one w oczywistej sprzeczności z deklarowaną zasadą narodowościową. Późniejszy spór o Fiume pokazał, jak trudno było w praktyce pogodzić prawa narodów z obietnicami składanymi przez mocarstwa w czasie wojny.

Punkt dziesiąty odnosił się do narodów Austro-Węgier, którym należało stworzyć jak najszerszą możliwość autonomicznego rozwoju. W chwili ogłoszenia programu Wilson nie domagał się jeszcze jednoznacznie likwidacji monarchii habsburskiej. Sytuacja zmieniała się jednak bardzo szybko. W ciągu 1918 roku nasilały się dążenia niepodległościowe Czechów, Słowaków, Polaków, Słoweńców, Chorwatów i innych narodów. Jesienią Austro-Węgry rozpadły się, a podczas konferencji pokojowej nie rozważano już powrotu do dawnej struktury państwa. Powstanie nowych państw stało się faktem politycznym.

Jedenasty punkt dotyczył Rumunii, Serbii i Czarnogóry. Wilson domagał się ewakuacji okupowanych terytoriów, odbudowania niepodległości tych państw oraz zapewnienia Serbii swobodnego i bezpiecznego dostępu do morza. Granice państw bałkańskich miały być określane przede wszystkim z uwzględnieniem stosunków narodowościowych. Bałkany pozostawały jednak regionem wyjątkowo trudnym do uporządkowania według tej zasady. Ludność różnych narodowości była tam silnie przemieszana, a poszczególne państwa wysuwały roszczenia oparte nie tylko na kryteriach etnicznych, ale także historycznych i strategicznych.

Punkt dwunasty odnosił się do Imperium Osmańskiego. Wilson przewidywał zachowanie suwerenności tureckiej nad obszarami zamieszkanymi przez Turków, ale innym narodom podlegającym dotychczas władzy osmańskiej miały zostać zagwarantowane możliwości autonomicznego rozwoju. Jednocześnie cieśniny łączące Morze Czarne z Morzem Śródziemnym miały zostać otwarte dla statków wszystkich państw. W rzeczywistości przyszłość Bliskiego Wschodu została jednak rozstrzygnięta w znacznym stopniu według interesów Wielkiej Brytanii i Francji, które utworzyły tam system mandatów.

Z polskiego punktu widzenia największe znaczenie miał punkt trzynasty. Przewidywał utworzenie niepodległego państwa polskiego obejmującego terytoria zamieszkane przez ludność niewątpliwie polską. Państwo to miało posiadać wolny i bezpieczny dostęp do morza, a jego niezależność polityczna, gospodarcza oraz integralność terytorialna miały zostać zagwarantowane w układzie międzynarodowym. Po ponad stu latach rozbiorów kwestia polska została w ten sposób jednoznacznie włączona do oficjalnego programu pokojowego jednego z najważniejszych państw uczestniczących w wojnie.

Znaczenie tego punktu było bardzo duże, choć nie rozwiązywał on wszystkich problemów związanych z przyszłymi granicami Polski. Nie określał dokładnie, które obszary miały wejść w skład państwa polskiego ani w jaki sposób zapewnić mu dostęp do Bałtyku. Szczególnie skomplikowana pozostawała kwestia Gdańska, Pomorza, Górnego Śląska, Warmii i Mazur. Poszczególne regiony miały mieszaną strukturę ludności, a względy gospodarcze i strategiczne nie zawsze pokrywały się z kryterium narodowościowym. Mimo to punkt trzynasty miał ogromne znaczenie polityczne, gdyż oznaczał międzynarodowe uznanie odbudowy Polski jako jednego z celów przyszłego pokoju.

Ostatni, czternasty punkt był najważniejszy dla całej koncepcji Wilsona. Zakładał utworzenie powszechnego związku narodów, którego zadaniem miało być zapewnienie wzajemnych gwarancji niepodległości politycznej i integralności terytorialnej zarówno państw dużych, jak i małych. Z tego postulatu narodziła się koncepcja Ligi Narodów. Wilson uważał, że nawet najlepsze traktaty pokojowe nie będą w stanie zapobiec przyszłym konfliktom, jeśli nie powstanie stała instytucja umożliwiająca państwom wspólne reagowanie na zagrożenia.

Liga Narodów miała więc stać się zasadniczym elementem bezpieczeństwa zbiorowego. Jej członkowie mieli zobowiązać się do respektowania istniejącego porządku międzynarodowego i podejmowania wspólnych działań przeciwko państwu naruszającemu pokój. Konflikty miały być rozwiązywane za pomocą rokowań, arbitrażu i presji politycznej, zanim doszłoby do wojny. W zamierzeniu Wilsona organizacja miała zastąpić tradycyjny system równowagi sił mechanizmem współpracy międzynarodowej.

Trudność polegała na tym, że europejscy partnerzy Wilsona inaczej rozumieli warunki trwałego pokoju. Dla Francji gwarancje międzynarodowe były mniej przekonujące niż konkretne środki osłabiające Niemcy. Clemenceau pamiętał, że Francja dwukrotnie w ciągu niespełna półwiecza doświadczyła niemieckiej inwazji. Dlatego domagał się ograniczenia niemieckiej armii, reparacji, demilitaryzacji Nadrenii i zabezpieczenia wschodniej granicy Francji. Wilson obawiał się natomiast, że zbyt surowy pokój stworzy w Niemczech poczucie krzywdy i w przyszłości doprowadzi do kolejnego konfliktu.

Lloyd George również nie chciał całkowitego osłabienia Niemiec, choć brytyjska opinia publiczna oczekiwała ich ukarania. Wielka Brytania była zainteresowana utrzymaniem równowagi kontynentalnej oraz odbudową handlu europejskiego. Londyn nie zamierzał jednak rezygnować z przewagi morskiej ani z posiadłości kolonialnych tylko dlatego, że wynikało to z najbardziej ogólnych założeń wilsonowskiego programu. W rezultacie niemal każdy z Czternastu Punktów musiał zostać podczas konferencji skonfrontowany z konkretnymi interesami mocarstw.

Dodatkowym problemem była zasada samostanowienia narodów, która choć nie została sformułowana w każdym punkcie wprost, przenikała znaczną część programu Wilsona. W teorii miała umożliwić narodom decydowanie o własnej przynależności państwowej. W praktyce szybko okazało się, że jej konsekwentne zastosowanie jest niemożliwe. Europa Środkowa i Wschodnia była mozaiką narodowościową. Niemcy mieszkali w Czechosłowacji i Polsce, Węgrzy znaleźli się poza granicami nowego państwa węgierskiego, a na Bałkanach niemal każda nowa granica pozostawiała znaczną grupę ludności po niewłaściwej z jej punktu widzenia stronie.

Jeszcze wyraźniej sprzeczność ta ujawniała się poza Europą. Hasła samostanowienia budziły nadzieje społeczeństw kolonialnych, ale zwycięskie mocarstwa nie zamierzały rezygnować ze swoich imperiów. Dawne kolonie niemieckie i część terytoriów Imperium Osmańskiego nie uzyskały pełnej niepodległości, lecz zostały objęte systemem mandatowym Ligi Narodów. Formalnie mandatariusze mieli przygotowywać te obszary do przyszłego samodzielnego funkcjonowania, w rzeczywistości system ten w wielu przypadkach przypominał zmodyfikowaną formę rządów kolonialnych.

Sam Wilson znalazł się więc w Paryżu w trudnym położeniu. Chciał zachować najważniejsze zasady swojego programu, ale musiał również brać pod uwagę konieczność utrzymania jedności z Francją, Wielką Brytanią i Włochami. W wielu kwestiach decydował się na kompromisy, licząc, że niedoskonałości traktatów zostaną w przyszłości skorygowane dzięki działalności Ligi Narodów. To właśnie utworzenie tej organizacji uważał za najważniejszą gwarancję, że pokój wersalski nie stanie się jedynie kolejnym etapem tradycyjnej rywalizacji mocarstw.

Paradoksalnie największym ciosem dla koncepcji Wilsona okazała się sytuacja polityczna we własnym kraju. Konstytucja Stanów Zjednoczonych wymagała zatwierdzenia traktatu międzynarodowego przez Senat. Znaczna część senatorów obawiała się, że członkostwo w Lidze Narodów może zmusić Stany Zjednoczone do angażowania się w europejskie konflikty bez pełnej swobody decyzji. Szczególne kontrowersje budziły zobowiązania dotyczące wspólnej ochrony integralności terytorialnej państw członkowskich. Wilson nie zdołał przekonać przeciwników i traktat wersalski nie został przez Senat ratyfikowany.

W konsekwencji Stany Zjednoczone nie przystąpiły do Ligi Narodów, mimo że sama organizacja powstała przede wszystkim dzięki inicjatywie amerykańskiego prezydenta. Była to jedna z największych słabości nowego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego. Liga miała być organizacją powszechną, a zabrakło w niej od początku jednego z najpotężniejszych państw świata. W następnych latach również inne mocarstwa pozostawały poza nią przez dłuższy czas lub ją opuszczały, co znacząco ograniczało jej skuteczność.

Ocena Czternastu Punktów Wilsona pozostaje zatem niejednoznaczna. Z jednej strony program był w dużej części idealistyczny i nie uwzględniał wszystkich realiów powojennej Europy. Nie istniał prosty sposób pogodzenia interesów zwycięskich państw, zasady samostanowienia narodów, oczekiwań społeczeństw domagających się ukarania Niemiec i potrzeby stworzenia stabilnego systemu gospodarczego. Część postulatów Wilsona była też korzystna dla rosnącej potęgi Stanów Zjednoczonych, dlatego europejscy politycy mieli powody, aby widzieć w nich nie tylko bezinteresowny idealizm.

Z drugiej strony znaczenia Czternastu Punktów nie można sprowadzać do zbioru nierealnych haseł. Wilson zaproponował inną wizję stosunków międzynarodowych niż ta, która dominowała w Europie przed 1914 rokiem. Jawność dyplomacji, ograniczenie zbrojeń, prawo narodów do samostanowienia, bezpieczeństwo zbiorowe i powołanie stałej organizacji międzynarodowej stały się ideami, które wywarły wpływ również na późniejszy rozwój prawa i polityki międzynarodowej. Nie udało się ich w pełni zrealizować po pierwszej wojnie światowej, ale wiele z nich powróciło w zmienionej formie po kolejnym światowym konflikcie.

Największym praktycznym dziedzictwem programu Wilsona była Liga Narodów. Choć organizacja ta nie zdołała w latach trzydziestych powstrzymać agresji Japonii, Włoch i Niemiec, stworzyła pierwszy tak szeroki system stałej współpracy międzynarodowej. Doświadczenia jej funkcjonowania zostały później wykorzystane przy tworzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych. W tym sensie czternasty punkt Wilsona okazał się znacznie bardziej trwały niż większość szczegółowych rozwiązań przyjętych podczas konferencji paryskiej.

Czternaście Punktów odegrało też ważną rolę w procesach narodowotwórczych zachodzących po wojnie. Dla Polaków, Czechów, Słowaków oraz innych narodów Europy Środkowej hasła Wilsona stanowiły dodatkowe uzasadnienie dla budowy własnych państw. Jednocześnie nie wszystkie grupy otrzymały podobne możliwości, dlatego program już w chwili realizacji rodził rozczarowanie. Okazało się, że prawo narodów do samostanowienia nie jest zasadą możliwą do zastosowania automatycznie, lecz narzędziem zależnym od układu sił i decyzji wielkich mocarstw.

Ostatecznie więc Czternaście Punktów Wilsona stało się symbolem sprzeczności towarzyszących tworzeniu powojennego ładu. Z jednej strony wyrażały nadzieję, że tragedia wojny pozwoli stworzyć bardziej uporządkowany i pokojowy system międzynarodowy. Z drugiej strony już podczas konferencji wersalskiej okazało się, że zwycięskie państwa nie są gotowe całkowicie zrezygnować z tradycyjnej polityki interesów, stref wpływów i przewagi militarnej. Program Wilsona nie został w pełni urzeczywistniony, ale wyznaczył kierunek myślenia o stosunkach międzynarodowych, który w XX wieku powracał wielokrotnie i stał się jednym z ważnych punktów odniesienia dla późniejszych prób tworzenia systemu bezpieczeństwa zbiorowego.


[1] M. Kitchen, Historia Europy 1919-1939, Ossolineum 1992, s. 7.

[2] T. Schramm, Historia powszechna – wiek XX, Poznań 2001, s. 30.

5/5 - (1 vote)

Dominium Mundi

1125 – umiera Henryk V; po jego bezpotomnej śmierci koronę przejmuje książę saski Lotar z Supplinburga; Cesarstwo łączą z Papiestwem przyjazne stosunki dlatego, że muszą wspólnie walczyć ze wzrastającym znaczeniem Normanów włoskich. Dlatego Lotar poparł nowego papieża Innocentego II w walce z antypapieżem.

Po tych wydarzeniach wybucha bunt w Rzymie, odwołujący się do szczytnej przeszłości miasta. Powstańcy obierają swojego patrycjusza _1140) oddając mu władzę wykonawczą w mieście. Po śmierci Innocentego II jego następcy próbowali zwalczać senat  powołany przez powstańców. Nie przynosiło to jednak rezultatów. W tej sytuacji  w1145 obrano papieżem Eugeniusza III. Musiał on szukać poparcia w Niemczech, gdzie po śmierci Lotara (1137) władcą został Konrad III z dynastii Sztaufów po konflikcie z Henrykiem Pysznym (Welfem). W Rzymie przywódca powstańców został Arnold, były kanonik z Brescii, który został wygnany ze swego rodzinnego miasta za szerzenie zasad niezgodnych z filozofią klery czyli: ubóstwa i sekularyzacji dóbr kościelnych. Opowaidał się za Rzymem jako republiką komunalną. Jego zwolenników nazywano sektą Lombardów.

1152 – Umiera Konrad III; władza przechodzi w ręce Fryderyka I Barbarossy; ten oddaje Saksonię Henrykowi Lwu, synowi Henryka Pysznego, zażegnując tym samym konflikt w Rzeszy

1154 – wyprawa do włoch, gdzie po śmierci Rogera, twórcy państwa Normanów włoskich doszło do zmian, Fryderyk zawiera umowę z papieżem Hadrianem IV, który w zamian za wydanie Arnolda z Brescii koronuje Fryderyka I na cesarza. Wkrótce po koronacji (1155) papież zrywa porozumienie i zawiera sojusz z Normanami. Później papiestwo niedwuznacznie zasugerowało wyższość swojej władzy nad cesarską. W odpowiedzi na to Fryderyk I Barbarossa wyprawił się ponownie do Włoch, gdzie propagował wyższość władzy świeckiej nad jakąkolwiek inną. Droga wiodła przez Lombardię, gdzie cesarz zajął się rewindykacją regaliów (uprawnień takich jak prawo bicia monety, stanowienia targów, pobierania podatków, sądownictwa), które były rozdawane hojną ręką przez Henryka IV. Miasta lombardzkie nie chciały oczywiście stracić uprawnień. Trzeba je było do tego zmusić siłą. W tej sytuacji po śmierci Hadriana IV (1159) wybrano dwóch papieży: Aleksandra III a pro cesarska mniejszość Wiktora IV. Za Aleksandrem opowiadał się zakon cystersów. Mediolan przewodzący opozycji anty cesarskiej został, po kapitulacji, doszczętnie zniszczony (1162) co jeszcze podgrzało atmosferę. W 1164 zmarła Wiktor IV a za namową cesarza na jego następcę wybrano Paschalisa III. Miasta włoskie założyły Ligę Lombardzką, która w przymierzu z królem Anglii  Henrykiem II, Manuelem Komnenem, cesarzem Bizancjum, królem normańsko sycylijskim i papiestwem rozpoczęła na szeroką skalę wojnę z Cesarstwem, które odniosło zdecydowaną klęskę pod Legnano (23 maj 1176). To doprowadziło do podpisania pokoju w Wenecji (1177) wedle którego Fryderyk I uznawał wybór Aleksandra III. Z Ligą Lombardzką podpisano rozejm jedynie na 6 lat, a po upływie tego okresu cesarz zmuszony był zawrzeć pokój, ponieważ toczył walki z opozycją welficką. Pokój z Ligą Lombardzką podpisano 25 czerwca 1183 w Konstancji. Cesarz godził się na autonomię miast, które zachowały regalia. Musiały jedynie uznać zwierzchnictwo Fryderyka I Barbarossy. Zawarł on także układ z królem Sycylii Wilhelmem II na podstawie którego, syn Fryderyka I, Henryk VI ożenił się z ciotką Wilhelma II stając się dziedzicem korony sycylijskiej

1190 – ginie Fryderyk I Barbarossa; Henryk VI zostaje królem Niemiec; Umiera też Wilhelm II ale wielmoże Sycylii nie uznają praw Henryka VI. Nowy król musi prowadzić wojny jednocześnie z Sycylią, opozycją welficką i zwalczać sprzymierzeńca Sycylii, króla Anglii Ryszarda Lwie Serce. Tenże w roku 1192 wpada w ręce cesarza i musi złożyć mu hołd lenny i wycofać poparcie dla jego wrogów.

1194 Henryk VI zdobywa Sycylię. Tam w ręce dynastii Sztaufów dostaje się córka cesarza bizantyjskiego. Cesarz żeni ją szybko ze swoim bratem Filipem dając dynastii formalne podstawy do korony Bizancjum. Jednocześnie jednak pragnął zachować koronę niemiecką jako dziedziczną w dynastii Sztaufów. Dla uzyskania poparcia elektorów Rzeszy obiecał włączenie królestwa Sycylii do Rzeszy, na co patrzył podejrzliwym wzrokiem papież, będący zwierzchnikiem senioralnym Sycylii.

1197 – Henryk VI umiera na febrę; przed śmiercią poprosił papieża o opiekę nad 3 letnim synem Fryderykiem II i zapewnienie mu tronu Sycylii. Papież zgodził się ale dobrze wiedział, że nie można dopuścić do połączenia tronów Sycylii i Niemiec w jednym ręku

1198 – nowym papieżem zostaje Innocenty III

W tym czasie stronnicy Sztaufów wybrali na króla Filipa, brata zmarłego Henryka VI. Papież poparł kandydaturę Welfa Ottona IV Brunszwickiego. Ten ostatni został królem po zamordowaniu Filipa. Otton IV po elekcji wycofał się z obietnic rekuperacji ( odzyskanie uprawnień przez Papiestwo). Innocenty III zrywa z Ottonem i zaczyna popierać swego wychowanka Fryderyka II, który ostatecznie wygrywa z Welfami po klęsce Ottona IV pod Bouvines (z koalicja) co łamie jego pozycję w Niemczech.

1215 – Fryderyk koronuje się na króla Niemiec w Akwizgranie

1216 – umiera Innocenty III; papieżem zostaje obrany dawny wychowawca Fryderyka II Honoriusz II, który pozwala Fryderykowi II sprawować faktyczną władzę na Sycylii (złamanie umowy z 1210 zawartej z Innocentym III o nie łączeniu stanowiska króla Niemiec i króla Sycylii w jednym ręku) i koronuje go na cesarza. Sytuacja zmieniała się gdy w 1227 papieżem zostaje niechętny Sztaufom Grzegorz IX, który od razu obrzucił Fryderyka II klątwą za niedotrzymanie terminu udania się na krucjatę. Cesarz od razu wyruszyła w tym czasie Grzegorz IX zajął Sycylię. Powracający z krucjaty Fryderyk II wyspę odbił.

1230 – pokój w San Gernano na mocy którego papież odwołał klątwę a cesarz nadał klerowi sycylijskiemu te same przywileje c w innych prowincjach

1231 – konstytucje z Melfi dla królestwa Sycylii, w których  Fryderyk II dał podwaliny nowemu typowi państwa – monarchii absolutnej. Osiągnął to poprzez ukrócenie rycerstwa, zakaz prywatnych wojen. Wprowadził posłów miejskich do sycylijskiego sejmu. Nastąpił rozdział władzy świeckiej od duchownej ( jedynie sprawy o zdradę i zniesławienie majestatu a dotyczące duchownego toczyły się przed sądem świeckim). Do państwa należało ściganie herezji (konfiskata majątków heretyków). Biurokrację sprawowali zawodowi, płatni urzędnicy. W wojsku miejsce rycerzy feudalnych zajęli żołnierze zaciężni. Wprowadzono jednolite cła i monopole państwowe. Powstał uniwersytet w Neapolu.

Fryderyk II chcąc zapewnić swojej dynastii (Sztaufów) dziedziczną koronę cesarską, szedł na duże ustępstwa w stosunkach z książętami Rzeszy. Swoje plany budowy uniwersalistycznego państwa opierał głównie na Włoszech a Niemcy były tylko elementem rozgrywki.

1236/7 – wygrana wojna z opozycją Lombardzką. Dało mu to władzę nad północną częścią półwyspu i ośmieliło do próby podbicia Państwa Kościelnego.

1239 – papież Grzegorz IX rzuca klątwę na Fryderyka II i zwołuje do Rzymu na Wielkanoc 1240 sobór powszechny. Fryderyk II nie wpuszcza do Rzymu soborników. Grzegorz IX umiera po kilku miesiącach a jego następca rządził tylko kilka tygodni.

1243 – papieżem został przychylny cesarzowi Innocenty IV. Nowy papież szybko popadł w konflikt z cesarzem i uciekł do Francji, gdzie wezwał do soboru w Lyonie, leżącym już w granicach cesarstwa. Przegłosowano tam detronizację Fryderyka II i wezwano książąt Rzeszy do wybrania jego następcy.

1246 – wybór landgrafa turyńskiego Henryka Raspe na nowego króla Niemiec. Został on jednak szybko pokonany przez syna Fryderyka II Konrada IV. Opozycjoniści wybrali nowego antykróla, którym został Wilhelm hrabia Holandii. W tej walce uczestniczyły 2 stronnictwa:

  • gwelfów – od antysztaufowskiego rodu Welfów
  • gibelinów – od rodowego zamku Sztaufów Weibling

1250 – umiera Fryderyk II

1251 – Konrad IV, syn Fryderyka II wyprawia się do Włoch próbując powstrzymać powstanie gwelfów

1254 – umiera Konrad IV; w tym samym czasie umiera Henryk hrabia Holandii. Mimo szansy na wybór jednego króla gibelinowie wybierają Alfonsa X Kastylijskiego a gwelfowie Ryszarda z Kornwalii. Żaden z kandydatów nie miał wystarczających środków na pobicie drugiego. Okres ten pomiędzy śmiercią Henryka hrabiego Holandii a elekcji po zgonie Ryszarda Rudolfa z Habsburga nosi miano Wielkiego Bezkrólewia (1256 – 1273). Następowało dalsze rozbicie dzielnicowe, szerzyły się prywatne wojny i grabieże.

Joachim z Fiore – głosił upadek wartości moralnych i nastanie nowego świata rządzonego przez mnichów.

Oceń tę pracę

Mikołaj II w historiografii polskiej

1915 roku, do wybuchu rewolucji lutowej. Są oczywiście także doniesienia o walkach na froncie, głównie jednak przedmiotem zainteresowania badacza są „walki” na froncie wewnętrznym i powolny, lecz nieuchronny proces degradacji caratu.

Już podczas próby oceny stanu badań w historiografii sowieckiej i zachodniej, przy czym w tej drugiej jego zdaniem przeważa polityka, stawia on szereg pytań w kwestiach zasadniczych, które są tego najlepszą ilustracją. Oto kilka z nich, odnoszących się do interesującej nas w tej pracy osoby samego monarchy, np. „sprawa udziału Rosji w wojnie i samej postawy cara i jego dworu, na tle, oczywiście, całego kalejdoskopu faktów w życiu wewnętrznym Rosji i w polityce wewnętrznej kierownictwa państwowego”. Lub inne: „Oto w sierpniu 1915 r. Mikołaj II odebrał w. ks. Mikołajowi Mikołajewiczowi stanowisko naczelnego dowódcy i objął je sam – na swoją własną zgubę, jak twierdzi wielu. Czy tak było rzeczywiście?”. Albo to: „Czy w obliczu stale pogarszającej się sytuacji wewnętrznej dwór nie zamierzał podjąć starań o zawarcie osobnego, separatystycznego pokoju z Niemcami”. I może jeszcze jedno: „Jaka była właściwie rola Rasputina i czy rzeczywiście on właśnie ponosi odpowiedzialność za wszystko zło i za zdumiewające niedołęstwo ówczesnych czynników rządzących?”. Niestety jak dotychczas, a zapewne i w przyszłości „nikt nie dał zadowalającej odpowiedzi” na powyższe pytania[1]. Jednak każda następna, rzetelna publikacja naukowa przybliża nas do możliwie pełnego wyjaśnienia tych problematycznych zagadnień.

Tak na przykład omawiając książkę Walentyna Diakina „Burżuazja rosyjska i carat w latach pierwszej wojny światowej”, L. Bazylow, zwraca uwagę na „szczególnie dokładne i wyczerpujące” potraktowanie przez autora pewnych problemów. Z dużą dozą obiektywizmu pisze on o rzekomych próbach zawarcia „pokoju separatystycznego”. Przeciwstawia się jednak „dawniejszym koncepcją i twierdzi, że ani kierownictwo wojskowe nie rozważało takiego wariantu, oraz że: „Nie ma podstaw do utrzymywania, jakoby Mikołaj i Aleksandra zajmowali w tej kwestii inne stanowisko niż oficjalni kierownicy armii i Ministerstwa Spraw Zagranicznych”. Niestety czasami nie można się zgodzić „ze sposobem dowodzenia” autora. Jednym z bohaterów jego publikacji jest niejaki A. A. Kłopow, o którym wspomniał chyba tylko Protopopow w swych zeznaniach przed nadzwyczajną Komisją Śledczą. Sam Diakin nie podał nawet jego imienia. Tymczasem w jego książce ukazany został jako „niemal sternik najwyższej polityki i jeden z najbliższych carowi ludzi”. Co ciekawe: „po pewnym wyeksploatowaniu się w roli szarej eminencji Mikołaja II, tajemniczy A. A. Kłopow właściwie przestaje się pojawiać na kartkach książki”[2].

W innej, omawianej w monografii książce, autorstwa Henryka Joffego, gdzie analizuje on historiografię amerykańską i angielską, na temat cara i przyczyn rewolucji lutowej podaje następujące twierdzenia: „w osobie Mikołaja II zasiadł na tronie rosyjskim na pewno nie najlepszy przedstawiciel dynastii”; że „rozkład systemu, przejawiający się szczególnie jaskrawo w działalności Rasputina, poderwał autorytet samowładztwa i przyczynił się do rewolucji”; że „niesłuszne byłoby całkowite pomijanie działalności liberalnej opozycji w przededniu rewolucji lutowej”[3].

Dokonując charakterystyki stosunków wewnętrznych w Rosji w pierwszych miesiącach 1915 roku, wskazuje autor na fakty pozytywne, świadczące o stabilizacji w kraju, czyni to wbrew powszechnie panującej w literaturze tendencji. Według niego może o tym świadczyć „poddanie się Przemyśla Rosjanom 9 (22) III 1915 i – w miesiąc później – przyjazd Mikołaja II do Galicji. W tym czasie nie było również większych kłopotów z Dumą”[5] [6] [7].

Jednak nie trwało to długo, już wiosenna ofensywa niemiecko – austriacka spowodowała przerwanie linii frontu i odwrót wojsk rosyjskich . Pogorszenie sytuacji przyniosły podjęte latem działania niemieckie. Nie pozostało to oczywiście bez wpływu na sytuację wewnątrz kraju. Tym bardziej, że władze wojskowe na czele z ministrem wojny Włodzimierzem Suchomlinowem, „robiły niestety wszystko”, a właściwie nie robiły nic, aby zapobiec najgorszemu. W samej Moskwie po opuszczeniu przez Rosjan Przemyśla, 27-29 maja, doszło do rozruchów antyniemieckich. „Nastroje stawały się tak groźne, że car postanowił zgodzić się na powołanie komisji, która by mogła zapoznać się z rzeczywistym charakterem i poinformować o wszystkim społeczeństwo. Na dworze uznano również za rzecz wykluczoną utrzymanie rządu w tym samym składzie i w związku z tym nastąpiły zmiany w zespole Rady Ministrów” . Oprócz dymisji szefów innych resortów: „Najważniejsza jednak zmiana nastąpiła na stanowisku ministra wojny. Car długo nie podejmował decyzji, wreszcie jednak zdobył się na postanowienie, nie chcąc przeciągać struny i odwołał Suchomlinowa” . Odszedł także minister spraw wewnętrznych Rosji .

Nie wywarło to daleko idących zmian w polityce wewnętrznej. Zresztą na dymisję ministra spraw wewnętrznych Mikołaja Makłakowa „czekano od dawna i fakt ten w każdym razie wywołał zadowolenie, zwłaszcza że car lubił go bardzo i rozstał się z nim niechętnie; po pogromie moskiewskim nie było jednak już wyjścia” i musiał odejść. „Największą sensację wywołało jednak ustąpienie Suchomlinowa, zapoczątkowało ono bowiem „sprawę”, która miała trwać długo i nigdy nie została doprowadzona do końca”[8]. Tym bardziej to dziwne, że „na początku wojny Mikołaj II przez pewien czas poważnie nosił się z myślą powołania Suchomlinowa na stanowisko naczelnego dowódcy. Wpływy Suchomlinowa na dworze były wprost nieograniczone, car ulegał mu we wszystkim”[9]. Ostatecznie przed sądem senackim oskarżono go o „niezgodną z prawem bezczynność, nadużywanie władzy, fałszywe relacje, łapownictwo i – zdradę stanu”, a skazano „na dożywotnią katorgę”. Udało mu się jednak wydostać z więzienia i wyjechać z kraju. ( Zmarł na emigracji w 1926 roku ). „Na razie – wracając do czerwca roku 1915 – Suchomlinow tracił tylko stanowisko, a car odwołując go z Ministerstwa czynił to z łezką w oku”[10] [11].

Wielki książę pomimo zdenerwowania po otrzymaniu pisma od cara „sam przypomniał, że jeszcze przed wojną car był zdecydowany wziąć w ręce dowództwo, gdyby doszło do konfliktu zbrojnego. I tak miało się stać w 1914 r., tylko Rada Ministrów odwiodła go od tego zamiaru”. Uważał, że do tego kroku „popychała go ciągle żona, a także Rasputin”[14] [15].

Podczas obrad Rady Ministrów z udziałem cara, tylko premier i min. sprawiedliwości Aleksander Chwostow nie prosili „cara o zmianę decyzji”, ale na próżno. Następnego dnia, gdy ministrowie zebrali się ponownie, ułożyli list z prośbą o zmianę decyzji przez monarchę. Otrzymał on to pismo w dniu następnym, co „wprowadziło go w nienajlepszy humor i oczywiście nie miało odnieść żadnego skutku”. Do Mohylewa Mikołaj II przyjechał 23 sierpnia. Przywitał go w. ks. Mikołaj Mikołaj ewicz. Tego samego dnia załatwiono formalności, „łącznie z rozkazem do wojsk lądowych i marynarki o przejęciu naczelnego dowództwa przez cara, oraz reskryptem dla w. księcia, mianowanego odtąd namiestnikiem Kaukazu”. Ten ostatni wyjechał 25 sierpnia. „Car i jego nowi ludzie ulokowali się w domu gubernatorskim, ustalono nowy porządek dnia i przestrzegano go odtąd stale”. Sztab Aleksiejewa, znajdował się niedaleko, „Mikołaj przychodził tam codziennie rano, wysłuchiwał raportu Aleksiejewa, wracał do siebie, wczesnym popołudniem zwykle odbywał przejażdżkę samochodem, o godzinie 17 gościł u siebie na herbacie świtę, po czym odbywały się prywatne rozmowy, kolacja i znowu rozmowy. Nie odstępowali na ogół cara trzej ludzie: minister dworu hr. Włodzimierz Fredericks, komendant pałacowy Wojejkow i admirał Konstanty Niłow, a także Spirydowicz”. Nie przebywali oni oczywiście „stale z carem w Mohylewie”, z różnych przyczyn, niewiele jednak z nich było pożytku .

W Kwaterze Głównej przebywali także niektórzy wielcy książęta, np. Borys, Sergiusz – przyjaciółką tego ostatniego była Matylda Krzesińska „przed wielu laty jej krótki romans z Mikołajem II ( wówczas następcą tronu ) budził w stolicy sensację”. Większość z nich „obnosiła się nieustannie z pretensjami bardzo daleko idącymi, w każdym razie odwrotnie proporcjonalnymi do wysiłków i zasług”[16].

Zastanawiając się nad przyczynami objęcia naczelnego dowództwa przez samego cara, autor „Obalenia caratu”, uważa iż należy ten problem „ujmować podwójnie: dlaczego car objął dowództwo i dlaczego Mikołaj Mikołajewicz musiał odejść. Podkreśla się więc, że na dalszą metę nie mogła się utrzymywać taka bardzo dziwaczna i zgubna dla Rosji „dwuwładza” – Kwatera Główna i rząd”. Tym bardziej, że w czasie klęsk, często doradcy w. księcia ( np. Januszkiewicz ) podejmowali lub występowali z propozycjami „nieprzemyślanymi i nieobliczalnymi”. Gdyby w. książę zechciał ich odprawić, „ale to w ogóle nie wchodziło w rachubę. Musiał więc przejąć dowództwo Mikołaj II i tylko on, bo powołanie kogoś innego, „niższego” w randze społecznej, oznaczałoby jawną obrazę. To jest punkt widzenia, powiedzmy, monarchistyczny”.

Jeszcze inny pogląd na tą sprawę prezentuje w swych wspomnieniach Aleksander Kiereński. Uważał on, że zachodził spór kompetencyjny między monarchą a wodzem naczelnym, co powodowało chaos i anarchię w administracji. Choć oczekiwano klęsk na froncie po objęciu dowództwa przez cara, sytuacja uległa stabilizacji, jednak „decyzja cara była dla Rosji fatalna. Długie dni i tygodnie spędzane z konieczności w Kwaterze Głównej oderwały Mikołaja II od spraw wewnętrznych, oddały ster rządów w ręce carowej Aleksandry”. Tkwi w tym tylko cząstka prawdy: „ostatecznie Aleksandra miałaby na pewno ogromny wpływ na swego męża, nawet gdyby nie wyjeżdżał do Mohylewa”. Bardziej oryginalną przyczyną tej decyzji monarchy, choć ubogą merytorycznie, podaje Hugh Seton-Watson. Jego zdaniem w. ks. stracił stanowisko „jak gdyby „dodatkowo””, prawdziwym celem był Januszkiewicz, którego antysemityzm doprowadził do brutalnych deportacji Żydów z Galicji. „Poza tym – car był głęboko przekonany, że powinien wziąć na siebie całkowitą odpowiedzialność za wszystko i „podzielić los swojego ludu”[17].

Różnie oceniają autorzy następstwa zmiany dowódcy. „Kiereński pisze o wstrząsie”. Bliższy prawdy jest Rodzianko, który: „Przyznaje, że była panika, ale jednocześnie podkreśla z naciskiem, iż w samej armii wrażenie było właściwie żadne. Tłumaczy zaś to zwiększonymi mniej więcej od tego czasu dostawami amunicji. Najbardziej zachwycona była oczywiście carowa. Lisy jej z tego okresu pełne są emfazy: „Nie mogę wyrazić wszystkiego, czego chciałabym”, „byłeś twardy jak skała, za to będziesz błogosławiony”, „śpij słodko, moje słoneczko, zbawco Rosji”, „błogosławię cię, mój aniele i twoją słuszną decyzję” i tak dalej. Ciągle przy tym pisze o Rasputinie, któremu bezgranicznie ufa. O bieżącej polityce też jednak nigdy nie zapomina, np. „Samarin ( oberprokurator Świątobliwego Synodu przyp. aut. ) nadal występuje przeciwko mnie … wierzę, że będzie można znaleźć następcę, zanim zrobi więcej szkody”[18].

Omawiając działalność ziemstw w czasie wojny i ich stosunki z rządem, Bazylow wspomniał, że gdy na trzecim zjeżdzie, 7-9 września 1915 r., ks. Lwow zaproponował wysłanie delegacji do cara, aby omówić zasady współdziałania sił rządowych i społecznych, ten ostatni „jej nie przyjął”[19] [20].

Z podobnym przyjęciem spotkała się inicjatywa współpracy tzw. bloku postępowego, utworzonego m.in. przez kadetów, Partię Postępu, oktiabrystów – – lewicowych, przedstawicieli centrum Dumy i „postępowych nacjonalistów”. Pomimo nawiązania wstępnych rozmów z kontrolerem państwowym, Charitonowem w dniu 27 VIII 1915 r. „do jakiejś konkretnej współpracy z czynnikami rządowymi nigdy nie doszło. Mikołaj II nie myślał o powołaniu rządu zaufania społecznego” . Blok praktycznie ograniczył się tylko do krytyki niektórych poczynań rządu.

Krytyczne stanowisko zajmowali również niektórzy wielcy książęta, na szczególną uwagę wśród nich zasługuje Mikołaj Michajłowicz, który już w 1915 r. „dość jawnie krytykował różne poczynania rządu”. Ten najlepiej wykształcony ze wszystkich Romanowów ( amatorsko zajmował się historią ) nie był lubiany „w otoczeniu Mikołaja II”, i nazywany był „Nicolas Egalite”, ponieważ obnosił się ze swoimi liberalnymi poglądami. Szczególnie nie lubiła go, więcej, nienawidziła – carowa i bardzo często wywierała nacisk na męża, aby nie licząc się z niczym, zastosował wobec niesfornego księcia najsurowsze represje”. Wówczas udawał się on do swego majątku w Gruszewce[21].

Także w czasie zjazdów wszechrosyjskich związków: ziemskiego i miejskiego, 7 września 1915 r., podjęto dyskusje „o charakterze politycznym”, poza uchwaleniem rezolucji, w których wysuwano postulat reorganizacji władz, „żaden ze zjazdów nie wyszedł poza ramy lojalności wobec najwyższej władzy, a po zakończeniu zjazdu ziemskiego wzniesiono chóralnie okrzyk na cześć cara. Postanowiono też udać się do Mikołaja II z delegacją i wystosowano odpowiednią prośbę na adres Kwatery Głównej”. Po kilku dniach, przewodniczących obu związków, ks. Georgija Lwowa i Michała Czełnokowa przyjął 20 września minister spraw wewnętrznych Szczerbatow, oświadczając im: „że car wysoko ceni ich pracę i zasługi, delegacji jednak nie przyjmie, ponieważ w grę wchodzą problemy nie należące bezpośrednio do zakresu działania związków”. Minister powiadomił ich także, iż car „upoważnił go do wysłuchania postulatów wyrażonych na zjeżdzie” – obaj przywódcy nie chcieli jednak rozmawiać na ten temat „i odeszli wyrażając nadzieję, że może monarcha jeszcze zmieni zdanie. I mieli rację: Mikołaj II zdanie zmienił, tylko nie tak jak myśleli; nie minął tydzień i nawet Szczerbatow przestał być ministrem”. Dowodzi to, „iż o żadnej współpracy z tzw. siłami społecznymi „władza najwyższa” nie zechce myśleć”[22]. Początek nowego 1916 roku nie zaznaczył się niczym szczególnym. Pewną próbą rozładowania napiętej sytuacji pomiędzy Dumą a rządem, była nominacja na nowego premiera Borysa Stiirmera – zresztą powszechnie znanego reakcjonisty[23].

Ale przynajmniej na pewien czas nastąpiło rozładowanie nastrojów rozdrażnienia. Duma i Rada Państwa rozpoczęły swe obrady 9 II 1916 roku. „Car przybył z bratem ( w. ks. Michałem ) do Pałacu Taurydzkiego, wziął udział w nabożeństwie, a potem wygłosił bardzo krótkie, jak zwykle, przemówienie. Wspomniał w nim o zwycięstwie na Kaukazie i oświadczył, że czuje się szczęśliwy wśród przedstawicieli swojego wiernego narodu. Przewodniczący Dumy, Rodzianko, odpowiedział jeszcze krócej: „Jakaż to radość dla nas i jakie szczęście – nasz rosyjski car jest tutaj, pośród nas” i rozpoczęły się obrady. Wieczorem w siedzibie Rady Państwa – Pałacu Maryjskim – miało miejsce wznowienie obrad także tej izby. „O godzinie 20.30 zjawił się car, w towarzystwie brata, ministra dworu Fredericksa i komendanta Wojejkowa. Znowu rozległy się okrzyki, znowu odprawiono nabożeństwo, a potem Mikołaj II wygłosił przemówienie, trochę dłuższe niż w Dumie. Przypomniał, że Rada Państwa wkroczyła już w drugie stulecie swojej egzystencji; podkreślił też, że zawsze pamiętać będzie lata, gdy jako następca tronu sam był członkiem Rady. Wyrażając podziękowanie za dotychczasowe osiągnięcia, car złożył zgromadzonym członkom Rady Państwa życzenia owocnej pracy w przyszłości. Odpowiadał przewodniczący Rady, Anatol Kułomzin, dając wyraz wielkiej radości w związku z przybyciem monarchy. „Wydarzenie to porusza głęboko serca twoich wiernych poddanych … jesteśmy całkowicie oddani monarchii i tobie osobiście, Najjaśniejszy Panie; wierzymy niewzruszenie, że zwycięstwo jest bliskie … Świadomi jesteśmy tego, że jedyną naszą dewizą być musi: << wszystko dla cara, wszystko dla Rosji >>”. A oto najlepszy komentarz do powyższych wydarzeń: „Ostatnie to już idylliczne momenty w ówczesnej sytuacji, a może i w ogóle w dziejach Rosji carskiej[24].

Pole tekstowe: 209
210
Po kilku tygodniach doszło do sensacyjnej dymisji, ministra i wiceministra spraw wewnętrznych – Aleksego Chwostowa i Bieleckiego. Wiązały się one z osobą Rasputina, o którego „wszechwładnej roli” zaczynały już krążyć pogłoski. „To były właśnie „ciemne siły”, to była osławiona legenda rasputinowska, z którą wiązać zaczęto wszystkie nieszczęścia, kłopoty i trudności, zarówno te, które już Rosję dotknęły, jak i wszystkie aktualne i przyszłe, w ograniczonym oczywiście rozumieniu tej przyszłości”. Chwostow chciał położyć kres tej legendzie przez fizyczną likwidację Rasputina. Jego zastępca, dowiedziawszy się o wszystkim zaczął prowadzić własną grę i w końcu sprawa ujrzała światło dzienne.

Car pomimo przedstawienia mu trzech kandydatów na ministra „dokonał zupełnie innego wyboru i polecił objąć stanowisko ministra spraw wewnętrznych – Sturmerowi”, a wiceministrem został Aleksy Bobriński. Początkowo miał nim być Aleksander Pilz, wcześniej gubernator mohylewski, zdymisjonowano go szybko, „gdyż „ze łzami w oczach” starał się poruszyć w rozmowie z Mikołajem II sprawę Rasputina”.

Kolejna dymisja nastąpiła 15 marca – odszedł minister wojny Poliwanow, gdyż zezwolił na opublikowanie relacji z zamkniętego posiedzenia Dumy (7111), na którym omawiano sprawę strajku w Zakładach Putiłowskich. Kolejnym powodem było to, że: „Na dworze uważa się Poliwanowa za osobistość „niebezpieczną”, gdyż miał on kontakty z kołami liberalno – opozycyjnymi i wręcz nienawidziła go carowa”. Jego dymisja zaniepokoiła ambasadorów, angielskiego ( Meriel Buchanan ) i francuskiego ( Maurice Paleologue ), którzy uważali, że stanowi on gwarancję prowadzenia wojny do końca. „Buchanan zdobył się nawet, i to jeszcze z początkiem lutego 1916 ( wg starego stylu ok. 25 stycznia ) na krok osobliwy i nie mieszczący się w ramach etykiety: na audiencji u Mikołaja II starał się go nakłonić do zmiany systemu rządzenia w kierunku bardziej liberalnym”.

Miała to być rekompensata dla ludu za ofiary, które ponosił w czasie wojny. A przy okazji można by zacieśnić więzy, „które w trakcie toczącej się wojny zadzierzgnięte zostały między carem i ludem?”. Mikołaj II nie lubił takich rozmów, miał jednak wśród swoich nielicznych walorów jeden, którym przewyższał wielu innych; miał nie okazywać wzruszeń ani zdenerwowania. Odpowiedział spokojnie, że pogłoskom kursującym po Piotrogrodzie nie należy wierzyć, a czas na ustępstwa jeszcze nie nadszedł. Wtedy Buchanan podjął jeszcze jedną próbę, namawiając cara przynajmniej na zapowiedź pewnych ustępstw w przyszłości, na co Mikołaj II odpowiedział milczeniem. Miał już w tym zresztą nienajgorsze doświadczenie, tak samo bowiem przyjmował dość częste mimo wszystko raporty i skargi na Rasputina; sam Rodzianko przedstawiał je nieraz. Różnice zachodziły tu jednak dość istotne – o rozmowach takich dowiadywała się carowa i oskarżycieli Rasputina usuwano ze stanowisk. Wobec Rodzianki nie można było tak postąpić[25] [26].

Bazylow odnotował także, iż „17 marca Mikołaj II dokonał zmiany w dowództwie frontu południowo – zachodniego”, stanowisko to objął Aleksy Brusiłow, który miał poprowadzić ofensywę wojsk rosyjskich. Do Kwatery Głównej „5 maja 1916 r. przyjechała … carowa z córkami, żeby w następnym dniu wziąć udział w uroczystościach urodzin Mikołaja II” .

Tymczasem sytuacja w kraju coraz bardziej się komplikowała, dochodziło do strajków. W swym raporcie dla cara z początku czerwca Sturmer charakteryzując sytuację w kraju oraz obu izbach postulował rozpuszczenie Dumy „na letnie wakacje. Taką też rezolucją opatrzył Mikołaj II raport Sturmera, zalecając ogłoszenie przerwy nie później niz 22 czerwca .

W lipcu dokonano kolejnych zmian ministerialnych, dużym zaskoczeniem była dymisja ministra spraw zagranicznych Sergiusza Sazonowa, którego zastąpił z nominacji cara sam Sturmer, który przekazał min. spraw wewnętrznych Aleksandrowi Chwostowowi. „Odejście Sazonowa wywarło nie kończące się dyskusje, roztrząsania i plotki, chociaż znając charakter Mikołaja II można było dawno się tego spodziewać. Ludzie, do których car się kiedykolwiek zraził, musieli prędzej czy później odejść …”. Po prostu: „Car nie lubił działaczy nadto samodzielnych, odnoszących się krytycznie do takich czy innych ogniw systemu, podejmujących próby bardziej samodzielnego załatwiania pewnych spraw. Wszystkie te względy odegrały rolę przy udzielaniu dymisji Sazonowowi, a czynnikiem decydującym stał się jego stosunek do sprawy polskiej. Zmierzał on do rozwiązania jej zgodnie z interesami monarchii, „a więc na płaszczyźnie autonomii”. Dwukrotnie przedkładał carowi projekty w tej sprawie. W czerwcu 1916 r., gdy wyjechał na odpoczynek do Finlandii dostarczono mu tam „zawiadomienie o dymisji …”. Maczał w tym palce zapewne Sturmer, który wcześniej negatywnie zaopiniował carowi „projekt aktu dotyczący ustroju Królestwa” przedstawiony Mikołajowi II przez Sazonowa, „nie ulega jednak też żadnej wątpliwości, iż na ostateczną decyzję wpłynęła carowa Aleksandra” .

We wrześniu nastąpiła kolejna rotacja na stanowisku ministra spraw wewnętrznych. Został nim Aleksander Protopopow. Zastanawiające co było powodem jego nominacji. „Mikołaj II może nie ulegał aż w takim stopniu wpływom, jak się myśli, ale żona była absolutnym wyjątkiem, a na nią znowu miał niemal nieograniczony wpływ Rasputin”. Zaletą Protopopowa było to, że zajmował stanowisko zastępcy przewodniczącego Dumy oraz należał do bloku postępowego. Zaś: „Mikołaj II nie chciał niczego zmieniać w systemie, a zdając sobie jednak sprawę z wielostronnych nacisków, postanowił przynajmniej jedno osiągnąć: odroczyć postulaty „sił społecznych” do końca wojny. W taki krąg myślowy z nieodpartą siłą musiała się wplatać osoba Protopopowa, który tkwiąc w stanowisku tych sił, mógł podjąć próbę sterowania nimi w kierunku złagodzenia czy raczej wyrzeczenia się żądań. Była to charakterystyczna dla Mikołaja II polityka: nie zmieniając niczego naprawdę istotnego „wygładzać zbyt ostre kanty”.

W inny sposób próbuje się wyjaśnić tą historię „z punktu widzenia dążeń do zawarcia separatystycznego pokoju”. Według tej teorii Protopopow miał być „zbawcą samowładztwa”, a uwierzyli w to nawet „car, carowa i cała klika”. Brak jednak dowodów na jej poparcie. Zdaniem innych, „projekt wysunięcia Protopopowa powstał w tzw. „kółku Badmajewa”, które pozostawało w kontakcie z Rasputinem. Takie same zapatrywania podziela literatura nowsza”. Pewne jest jednak „tylko jedno: najbardziej zadowoleni z nominacji Protopopowa byli Rasputin i carowa Aleksandra, [27] [28] co świadczyć może o tym, że zrobili też wiele jeszcze w stadium inicjatyw”. Za znamienne należy uznać, że początkowo tylko pełnił on obowiązki ministra, a został nim dopiero w grudniu[29].


[1] Tamże, s. 7-8.

[2]  Więcej informacji na ten temat na s. 12-14. [tej pracy magisterskiej]

Tamże, s. 19.

Tamże, s. 30.

Tamże, s. 50.

Tamże, s. 51.

Tamże, s. 52.

Tamże, s. 53.

[9]    Tamże, s. 55.

[10]   Więcej o całej sprawie na s. 53-60.

[11]   Tamże, s. 60-61.

[12]   Więcej otreści listów na ss.61-62.

Tamże, s. 62-64.

Tamże, s. 65.

Tamże, s. 65-67.

O roli w. książąt w Kwaterze Głównej na ss. 67-70.

Tamże, s. 70. Tamże, s. 71.

[18]   Tamże, s. 71-72.

[19]   Tamże, s. 93.

[20]   O powstaniu i programie bloku oraz jego działaniach na s. 105-111.

[21]   Tamże, s. 111-112.

Tamże, s. 113-114.

Więcej o samej osobie nowego premiera I jego zamierzeniach na s. 117-119.

Tamże, s. 122-123.

[25]   Tamże, s. 125-127.

[26]   Tamże, s. 137.

[27]   Tamże, s. 140-141.

[28]   Tamże, s. 142-144.

[29]   Tamże, s. 147-148.

Oceń tę pracę