Wstęp pracy magisterskiej

Tematem niniejszej pracy jest osoba ostatniego cara Wszechrusi Mikołaja II, ukazana w świetle osiągnięć polskiej literatury historycznej. Przedmiotem mojego zainteresowania są zarówno pozycje napisane przez rodzinnych autorów, jak i publikacje zagraniczne przetłumaczone na język polski. Rozpoczniemy od przeglądu literatury pamiętnikarskiej, by później zająć się książkami, których autorzy szukali jedynie sensacji, przytaczali plotki, niesprawdzone opinie – nie przywiązując zupełnie uwagi do realiów i faktów. Będą wśród nich jednak publikacje stojące na wysokim poziomie i napisane przez rzetelnych i kompetentnych badaczy, którzy jako główny cel postawili sobie ujawnienie prawdy i opisanie stanu faktycznego, bez upiększania lub idealizowania rzeczywistości.

W rozdziale pierwszym omówione zostały te z polskich pamiętników, których autorzy z różnych względów wspominają w jakiś sposób o Mikołaju II. Oczywiście są to tylko najważniejsze pozycje, a nie przegląd całościowy – to bowiem wymagałoby samodzielnych badań i oddzielnej publikacji.

Dalej scharakteryzowanych zostało kilka pozycji sensacyjnych, które ukazały się w okresie międzywojennym. Takie podejście piszących do tematu, wynikało z braku perspektywy i zapotrzebowania na rynku czytelniczym oraz przez prawa rynku.

Lata drugiej wojny światowej – z wiadomych względów – były czasem, który „nie sprzyjał” aktywności intelektualnej. Co oczywiście nie znaczy, że zupełnie jej zaprzestano. Jednak postać ostatniego cara Rosji nie stanowiła w owym czasie przedmiotu zainteresowania badaczy. Zaczęto o nim pisać dopiero po roku 1945. Przeszkodą w obiektywnym i rzetelnym ukazaniu Mikołaja II, były jednak względy ideologiczne. Wiązało się to z tym, iż Polska pozostawała wówczas w orbicie wpływów ZSRR. Przywódcy Związku Radzieckiego byli zaś, spadkobiercami ludzi, którzy wydali rozkaz bestialskiego zamordowania ostatniego Romanowa. I aby udowodnić, że w ten sposób spotkała go zasłużona kara, starali się wszelkimi dostępnymi środkami zohydzić i wypaczyć prawdę o carze. Taki punkt widzenia starali się narzucić w krajach im podporządkowanym. Dlatego słowa podziękowania należą się profesorowi Ludwikowi Bazylowowi, który pomimo to w swych trzech monografiach o tym okresie starał się, na ile to było możliwe obiektywnie opisać postać i dokonania Mikołaja II.

Ostatni, czwarty rozdział, poświęcony został omówieniu prac o ostatnim carze rosyjskim, które ukazały się po 1986 roku. Wybór tej daty, związany jest z początkiem wielkich zmian we wszystkich dziedzinach w Związku Radzieckim, którym początek dał ówczesny I sekretarz generalny KPZR Michaił Gorbaczow, a które ostatecznie doprowadziły do jego rozpadu i powstania Rosji i Wspólnoty Niepodległych Państw. Pozwoliło to również na rozpoczęcie rzetelnych badań nad osobą i działalnością

Mikołaja II, zarówno w samej Rosji jak i w Polsce. Zaowocowało to wydaniem wielu prac, co prawda o różnym poziomie, ale część z nich wiele wnosi do stanu naszej wiedzy o tym niezwykłym i kontrowersyjnym monarsze.

Warto w tym miejscu postawić sobie pytanie: Kim właściwie był car Mikołaj II? W „Słowniku władców Europy nowożytnej i najnowszej” pod redakcją Macieja Serwańskiego i Józefa Dobosza tak o nim m.in. napisano: „Mikołaj otrzymał staranną edukację domową, biegle opanował język francuski, angielski, niemiecki, dobrze znał historię, świetnie tańczył, jeździł konno i celnie strzelał. Przystojny i czarujący, mógł być ozdobą każdego balu i najlepszego towarzystwa, ale o umiejętnościach niezbędnych do sprawowania władzy nie miał większego pojęcia”[1] [2] [3]. I dalej „Cesarz, od którego pogarszające się położenie wewnętrzne i międzynarodowe Rosji wymagało stałego zaangażowania, poświęcał się głównie rodzinie” . Kim więc był naprawdę człowiek, który panował nad jedną szóstą kuli ziemskiej, a zginął bestialsko zamordowany wraz z rodziną, w piwnicy Domu Ipatiewa? Mam nadzieję, że poniższa praca pozwoli choć w części dać odpowiedź na to pytanie. Tym bardziej, że kontrowersji wokół jego osoby nie ucichły do dziś .

Na koniec chciałbym wyrazić swoją szczególną wdzięczność profesorowi Arturowi Kijasowi, który gorąco zachęcał mnie do podjęcia tej pracy i zawsze chętnie służył mi radą i pomocą oraz wsparciem.


[1]  Słownik władców Europy nowożytnej i najnowszej, pod red. M. Serwańskiego i J. Dobosza, Poznań 1998, s. 317.

[2] Tamże, s. 318

[3]  Dowodem niech będą echa tych sporów, które znalazły odbicie w polskiej prasie np.:

  1. Laskawski, Taniec na kościach, „Wprost”, 1998, nr 30, s. 70-71
  2. Turski, Car w mogile, „Polityka”, 1998, nr 30, s. 48-50.
  3. Jendroszczyk, Pogrzeb ostatniego cara, „Rzeczpospolita”, 1998, nr 166 (5026), s. 5.
  4. Butejkis, Mord sprzed 80 lat, „Rzeczpospolita”, 1998, nr 166 (5026), s. 5.
  5. Buter, Płacz Rusi, „Życie”, 1998, nr 166 (535), s.10.
  6. Pilawski, Jelcyn pogrzebie cara, „Trybuna”, 1998, nr 166 (2552), s. 6
Oceń tę pracę

Czerwone numery z Koloseum

Wykute w słynnym rzymskim amfiteatrze numery wejść wiodących na widownię były malowano na czerwono, aby można je było dostrzec z daleka.

Wejście do Koloseum oznaczone numerem 52 (rzymskie LII). Fot. WarpFlyght, Creative Commons

Skromne pozostałości czerwonej farby ukazały się podczas prowadzonych obecnie prac konserwatorskich. Kryły się one w rzymskich cyfrach wykutych nad łukami 76 publicznych wejść.

Włoscy specjaliści są trochę zaskoczeni, gdyż nie spodziewali się, że pod pokrywającym ściany Koloseum brudem mogły się zachować ślady niezbyt trwałej czerwonej farby. W ich ocenie wypełniający cyfry kolor musiał być odświeżany co dwa-trzy lata, aby był dobrze widoczny z daleka.

Rzymianie mieli darmowy wstęp do Koloseum, ale dbano o to, by widzowie byli odpowiednio rozmieszczeni. Widownia była m.in podzielona na sektory przeznaczone dla różnych klas społecznych. Przedstawiciele elit mieli najlepsze miejsca blisko areny, by mogli z bliska oglądać walki gladiatorów i inne atrakcje. Biedota musiała zaś obserwować krwawe zmagania z najwyżej położonych sektorów. Dlatego bilety kierowały widzów do właściwego wejścia.

Prace konserwatorskie prowadzone są w ramach kosztującego aż 25 mln euro (ponad 110 mln zł) projektu ratowania zabytku, który sfinansował włoski magnat obuwniczy Diego Della Valle. W ostatnich latach mury słynnego amfiteatru zaczynały coraz bardziej pękać, co groziło zawaleniem się znacznych partii budowli. Władze Włoch nie miały jednak środków na konieczne naprawy. Pieniądze, które wyłożył Della Valle, to blisko połowa kwoty, jaką budżet państwa przeznacza rocznie na konserwację wszystkich zabytków we Włoszech.

O odkryciu poinformowały m.in. La Repubblica (dali galerię zdjęć) i Discovery News.


artykuł pochodzi z kultowych archeowiesci.pl /opublikował Wojciech Pastuszka/, które niespodziewanie całkiem zniknęły z Internetu

5/5 - (1 vote)

Zainteresowanie osobowością i dokonaniami Mikołaja II badaczy po 1986 roku

początek rozdziału pracy magisterskiej

Na wstępie rozdziału chciałbym wyjaśnić, dlaczego jako umowną cenzurę czasową, przyjąłem rok 1986. Data ta jest bardziej znacząca w historii ówczesnego Związku Radzieckiego. Wiąże się ona z objęciem funkcji sekretarza generalnego KC KPZR, przez Michaiła Gorbaczowa. Rozpoczął on realizację „rewolucyjnych” jak na Rosję radziecką, reform zarówno politycznych oraz gospodarczych. Jego sztandarowymi hasłami były głasnost (jawność) i pierestrojka (przebudowa gospodarki). W jakim stopniu udało się Gorbaczowowi zrealizować swoje plany – potwierdzić mogą badania naukowe. Dla nas najważniejsze jest to, że w wyniku prowadzonego demontażu ustroju, którego jednym z trybów była również Polska, nastąpiła liberalizacja cenzury. Dzięki czemu zarówno w ZSRR jak i u nas zaczęło się pojawiać coraz więcej wartościowych pozycji dotyczących osoby ostatniego cara Rosji. Na naszym rynku wydawniczym były to jednak w większości tłumaczenia bądź z języka rosyjskiego, albo któregoś z języków zachodnich. Wartość naukowa i poznawcza wielu z nich jest wprawdzie często problematyczna, ale każdy rzetelny i uczciwy badacz nie może ignorować ich istnienia. Autorzy tych publikacji różnie podchodzą do tematu. Niektórzy formułują tezę już na samym początku starając się ją później udowodnić, inni obiektywnie przedstawiają problem pozostawiając czytelnikowi pewien margines interpretacyjny. Inni jednak traktują problem z całą powagą i starają się na ile to możliwe, obiektywnie go zanalizować i przedstawić czytelnikowi, aby ten sam wyciągnął wnioski i sformułował odpowiednie pytania.

Na kolejnych stronach rozdziału postaram się na podstawie zebranej literatury zaprezentować stopniową ewolucję poglądów badaczy na osobowość i dokonania cara Mikołaja II. Moim zdaniem taka analiza stanowi dowód na to, że prawda i rzetelność w nauce, wcześniej czy później, znajdą sobie drogę i potrafią się przebić oraz zweryfikować kaganiec ideologiczny, aby dać wiarygodne świadectwo przewagi, niezłomności ducha i wiary we własne przekonania i poglądy.

Jedną z publikacji, którą napisano wysuwając na wstępie tezę jest książka autorstwa Feliksa Beringa, pt. „Przekleństwo tronu Romanowów”. Należy zauważyć, że zupełnie brak w niej aparatu naukowego i czyta się ją raczej jak kronikę kryminalną niż dzieło naukowe. Przyjęte przez autora założenia, najlepiej oddają następujące słowa: „Historia zapoczątkowana skrytobójczym zamordowaniem Pawła I znalazła swój epilog w bestialskim mordzie latem 1918 roku cara Mikołaja II i jego rodziny, dokonanym przez bolszewików. Tak spełniło się przekleństwo cara Pawła I, wypowiedziane w chwili, gdy konał dławiony rękami swych dworaków i synów”[1] [2] [3]. Autor nie oszczędził czytelnikowi kolejnych krwawych opisów zamachów na carów oraz ich urzędników, na przestrzeni całego XIX i początku XX wieku, aż po wspomniany wyżej mord na ostatnim z Romanowów i jego rodzinie. Dość szczegółowo ukazana została także działalność największego prowokatora tego okresu (była o nim mowa w poprzednim rozdziale) Jewno Azefa. Bering opisał również kilka nieudanych zresztą prób zamachów na samego Mikołaja II. Zresztą większość z nich to prowokacja ochrany, które miały na celu wykazanie się czujnością przed monarchą. Nie pozbawił nas autor oczywiście możliwości przeczytania jego jakże plastycznych i dosadnych opisów zamordowania Rasputina oraz kresu drogi ostatniego cara. Niezwykła wydaje się – pomimo „lekkiego” charakteru książki – intuicja pisarza, która zawarta została w ostatnich zdaniach książki, stanowiących jakoby formy częściowej rehabilitacji dynastii Romanowów: „Tak zamknęło się koło historii. Pod kulami bolszewickich oprawców padł ostatni car – imperator, ale imperium, tym razem czerwone, już bez dwugłowych orłów miało się wkrótce odradzać w jeszcze bardziej nieludzkiej i groźnej dla świata formie” .

Inną pozycją, tłumaczoną z języka rosyjskiego jest książka rosyjskich dziennikarzy Jurija Buranowa i Władimira Chrustalowa „Zagłada dynastii Romanowów (1917­1919). Jak zaznacza sam wydawca jest to również opracowanie popularne. Autorzy postawili sobie w niej jednak bardzo ambitne zadanie, a mianowicie zrekonstruowanie losu ostatniego cara Mikołaja II i jego rodziny, od momentu aresztowania, aż do zamordowania ich w jekaterynburgskim domu Ipatiewa. Z dociekliwością i rzetelnością uczonych pasjonatów, prezentują bieg wydarzeń niemal co do godziny. Dzięki wykorzystaniu niezliczonych materiałów źródłowych (relacji prasy, dzienników samych Romanowów, dokumentów archiwalnych), które udało się im odnaleźć, wiemy, że wbrew podjętej przez bolszewików akcji dezinformacyjnej, która: „Towarzyszyła całej akcji zgładzenia Romanowów, czy to w Permie, czy w Jekaterynburgu, czy też w Ałapajewsku. Głównym jej celem było wypaczenie istoty tego, co się dzieje oraz ukrycie zbrodni” , o wszystkim wiedziała centrala w Moskwie i sam Lenin. Wyjaśniona została również sprawa prowokacji ze strony Czeki, w wyniku której śmierć ponieśli krewni ostatniego cara. Autorzy publikacji tak tłumaczą sens jej powstania: „Od zagłady dynastii Romanowów minęło 70 lat. Dziś Rosja znów znajduje się w przełomowym momencie historii (reformy Gorbaczowa, upadek ZSRR – przyp. aut.). Trwa proces przewartościowywania, reinterpretacji „legendarnego” okresu rewolucji i wojny domowej”.

„W ciągu całej historii ZSRR ostatni imperator Rosji przedstawiony był tendencyjnie, w negatywnym świetle, jako Mikołaj Krwawy – człowiek okrutny i przewrotny. Dokumenty zaś świadczą o tym, że „jedynowładca”, jak każdy śmiertelnik, miał cechy dobre i złe. Trzeba przyznać, że potrafił okazać silną wolę, rozwagę i szczery patriotyzm. Każdy czytelnik poznając te dramatyczne karty historii Rosji ma prawo dostrzec głównie to, co jest mu bliskie, co chciałby zobaczyć. My zaś staraliśmy się pokazać wydarzenia tak, jak były one postrzegane przez każdą z walczących stron, przy czym szczególnie interesował nas punkt widzenia członków rodziny carskiej, a nasze najważniejsze zadanie polegało na zrelacjonowaniu faktów na podstawie zachowanych dokumentów i relacji świadków”.

Zdaniem obu dziennikarzy, bezpodstawność wysuwanych wobec cara i jego małżonki zarzutów, wykazało śledztwo powołanej przez Rząd Tymczasowy komisji nadzwyczajnej, a poza tym: „Zrzucanie całej odpowiedzialności na Mikołaja II po jego odsunięciu stawało się z upływem czasu coraz mniej zasadne, skoro nastanie nowej władzy nie poprawiło, mówiąc delikatnie, sytuacji w kraju. Romanowów zepchnięto na margines, ale wykorzystywano ich w momentach największych napięć politycznych”[4].

Zaś : „Ze strony władz sowieckich od pierwszych dni czyniono wszystko, aby definitywnie zdyskredytować nawet pamięć o Romanowach. Do tego celu zmierzała, między innymi, wydana w 1922 r. w Twerze broszura Ostatnie dni ostatniego cara (Zgładzenie dynastii Romanowów). W rozdziale Romanowowie zgładzeni ostatecznie czytamy: „W oficjalnych źródłach radzieckich nie podano w swoim czasie do wiadomości pełnego tekstu rezolucji o rozstrzelaniu członków rodziny Romanowów. Okoliczność ta pozwoliła monarchistom mówić o ucieczce niektórych członków rodziny Romanowów, o pojawieniu się ich za granicą itd  Wszystko to, oczywiście, są brednie i kłamstwa. W lipcu 1918 roku robotnicy uralscy, wypełniając wolę całego proletariatu i chłopstwa Rosji, dostatecznie głęboko wbili osikowy kołek w trumnę ostatnich potomków romanowowskiej tyranii”[5].

Warto także przytoczyć dwa następujące cytaty, które dobrze oddają sens wydania omawianej publikacji: „W historii nie ma miejsca na gdybanie, nie sposób jej zawrócić wstecz i rozegrać od nowa. Wszystko dokonuje się raz na zawsze. Inną sprawą jest stosunek współczesnych i potomnych do wydarzeń. Z biegiem czasu ocena tych samych faktów zmienia się i bywa niejednoznaczna”[6]. „Dynastia Romanowów, uosabiająca w świadomości społecznej reakcyjne siły starego świata, pełniła rolę zakładnik politycznego w zbrojnym starciu dwóch nieprzejednanych obozów w przełomowym momencie historii Rosji. Mimo, że większość przedstawicieli domu Romanowów przystała na rolę zwykłych obywateli swojej ojczyzny, machina wojny domowej nie dała im żadnych szans. Krwawa rozprawa z dynastią i otoczeniem Romanowów w latach 1918-1919 pozostaje ciemną plamą w historii Rosji” . Jednak taka książka jak ta prezentowana pozwala mieć nadzieję, że przynajmniej szeroka opinia publiczna uzyska dostęp do rzetelnej i sprawdzonej wiedzy o minionych wydarzeniach.

Wiele napisano dotychczas o samym Mikołaju II, jego osobowości, losach o jego rodzinie, ale nikt „nie podjął do tej pory szczegółowiej losu utraconej „fortuny” Romanowów, nie starał się odpowiedzieć na pytanie, co się stało, w czyje ręce przeszły bogactwa, złoto, klejnoty oraz konta bankowe tej niegdyś najbogatszej dynastii europejskiej?” .

Lukę tę wypełnia książka londyńskiego dziennikarza i bankowca, Williama Clarke „Zagubiona fortuna carów” w przekładzie Aleksandry Misztal-Kania z przedmową Jana Sobczaka. Autor zaprezentował w niej rezultaty prowadzonego przez siebie przez ok. 20 lat „śledztwa w tej sprawie. Tekst książki często przypomina powieść detektywistyczną” . Jej zaletą jest to, że pisarz wykorzystał, np. dokumenty, listy i inne materiały z niedostępnych dotychczas archiwów rosyjskich, akt CIA, archiwów Watykanu. Dzięki temu wyjaśnił wiele zagadek dotąd nierozwiązanych, jak choćby losy „złota i klejnotów samego cara i jego najbliższej rodziny…”, „…dlaczego w brylanty i diademy cesarzowej Marii i Aleksandry, w precjoza sióstr cara, zdobi się przy uroczystych okazjach panująca dziś w Anglii rodzina królewska”. „Nowe dla szerszego odbiorcy są też informacje o opóźnionych, niestety próbach ratowania rodziny carskiej przez dwór brytyjski. Aspekty finansowe rzucają także nowe światło na samą postać ostatniego cesarza Wszechrosji, potwierdzając i od tej strony jego patriotyczną postawę podczas I wojny światowej i właściwą mu, co nie tak znów nagminnie zdarza się politykom – zgodność słów i czynów. Gdy nawoływał swych poddanych do określonej, narzuconej warunkami wojennymi dyscypliny finansowej, to starał się również i samemu postępować zgodnie ze swymi apelami”[7].

Warto podkreślić jeszcze jedno: „Autor książki nie jest historykiem profesjonalistą, wiele poruszonych mimochodem szczegółów z rosyjskiej historii wymagałoby być może uzupełniających wyjaśnień i komentarzy, niekiedy nawet sprostowań” . Tłumacz i konsultant czynili to jednak tylko wtedy, gdy było to konieczne. Pomimo to publikacja ta, wypełniając jeśli można to tak nazwać „pewien szczebel” wiedzy o pomijanej w dotychczasowych badaniach sprawie losów majątku dynastii Romanowów, stanowi ważne ogniwo na drodze do lepszego poznania i zrozumienia jej ostatniego zasiadającego na tronie Rosji członka.

Nie mniej ciekawa, choć tylko pośrednio nas interesująca, jest historia kobiety, szerzej znanej jako Anna Anderson, która podawała się za cudownie ocalałą córkę Mikołaja II – Anastazję. Oczywiście istniały inne osoby, które również podszywały się pod tę postać lub twierdziły, że są Aleksym – synem cara. Jednak ona była najbardziej znana a swym zachowaniem i wspomnieniami wzbudziła najwięcej sensacji. Liczne opisy jej losów są o tyle ważne, że niejako na marginesie całej sprawy, ich autorzy piszą o jej rzekomym ojcu carze Mikołaju . I tak na przykład w książce „Anastazja Romanowowa czy Anna Anderson? autorstwa Johna Kliera i Helen Mingay, znajdujemy następującą charakterystykę ostatniego Romanowa. „Los Aleksandry (żony cara – przyp. aut.) związany był z człowiekiem, o którym wiedziała, iż brak mu bezwzględności, jakiej wymaga autokratyczna władza…”


[1]     F. Bering, Przekleństwo tronu Romanowów, Warszawa 1998, s. 7.

[2]    Tamże, s. 320.

[3]    J. Buranow, W. Chrustalow, Zagłada dynastii Romanowów (1917-1919), Warszawa 1995, s. 219.

Tamże, s. 234.

Tamże, s. 235.

Tamże, s. 240-241. Tamże, s. 241. Tamże, s. 241-242.

Cytat powyższy podobnie jak w przypisach 10, 11, 12 pochodzi z przedmowy autorstwa Jana Sobczaka. W. Clarke, Zagubiona fortuna carów, Warszawa 1998, s. 11.

Tamże, s. 11.

Tamże, s. 12.

Tamże, s. 15.

Oceń tę pracę

W średniowiecznym Northampton rzeźbili szachy

Na warsztat, w którym w końcu XII w. wytwarzano szachy, natrafili archeolodzy z Museum of London Archaeology (MOLA) podczas wykopalisk w centrum Northampton.

Z prawej dwie nieudane figury szachowe znalezione w Northampton. Z lewej dwa elementy, które również mogą być niedokończonymi bierkami. Fot. MOLA

Najciekawszą pozostałością po warsztacie są dwie nieudane i wyrzucone bierki szachowe z rogu jelenia. Pierwsza ma 25 mm wysokości i 15 mm średnicy i tak naprawdę jest to tylko główka, która miała być połączona z korpusem. Na jej wierzchołku znajdował się wyryty krzyżyk, co miało przedstawiać koronę. Na niedokończonym królu bądź królowej są również schematycznie ukazane oczy. Rzemieślnik wyrzucił figurkę, ponieważ w trakcie rzeźbienia odsłonił gąbczastą część poroża.

Druga figura ma 42 mm wysokości i 28-32 mm średnicy. Na jej przodzie znajdują się dwie wypustki, co oznacza, że miał to być biskup (goniec), Jedna z nich jest jednak wyraźnie mniejsza. Zdaniem badaczy najpewniej oderwał się od niej kawałek rogu, co mogło być przyczyną wyrzucenia niedokończonej bierki.

O obecności warsztatu świadczy też parę innych obrobionych kawałków rogu, które mogły być wstępnym etapem wykonywania szachowych bierek. Archeolodzy znaleźli także kawałki poroża jelenia z odciętymi przez rzemieślnika fragmentami.

Kawałki poroża jelenia znalezione na terenie warsztatu. Fot. MOLA

To pierwszy odkryty w Anglii średniowieczny warsztat, w którym wytwarzano szachy. Gra ta trafiła do Europy z krajów arabskich najwcześniej w VIII/IX w. i szybko zyskała sporą popularność wśród elit. W efekcie bierki szachowe są dość częstym znaleziskiem, choć zazwyczaj występują pojedynczo. Najsłynniejszych szachowym odkryciem jest ponad 70 przepięknych bierek znalezionych w XIX w. na wyspie Lewis w archipelagu Hebrydów (Szkocja).

Do najwspanialszych znalezisk związanych z tą grą należy też prawie kompletny zestaw wykopany w latach 60. XX w. w Sandomierzu.

Na podstawie komunikatu MOLA.


artykuł pochodzi z kultowych archeowiesci.pl /opublikował Wojciech Pastuszka/, które niespodziewanie całkiem zniknęły z Internetu

5/5 - (3 votes)

Konkretne formy i rozwiązania historyczne

Sformułowanie nauki o predestynacji cesarza do władania należy przypisać patryjarsze Menasowi. Według niego cesarzowi trzeba pozostawić troskę o prawowierność dogmatyczną i etykę publiczną[1][75]. Był to katolicyzm „prywatny”, zrezygnował on z troski o moralność znacznych obszarów ludzkiej aktywności. Dlatego też życie społeczne obfitowało w nadużycia. „Piotr Barsymes („minister finansów” cesarza Justyniana – W.O) przez 17 lat (…) prowadził bezwstydnie handel urzędami i uprawiał skandaliczne spekulacje zbożem, ale nic mu to nie szkodziło w oczach cesarza, skoro tylko dostarczał pieniędzy na każde wezwanie.”[2][76] Fiskalizm i etatyzm czynił dalsze postępy, siejąc spustoszenie i ruinę gospodarczą. „Podatnicy uważali najazd nieprzyjacielski za mniej straszny od przybycia funkcjonariuszy fiskusa. (…) Bywały wypadki że poborcy nie znaleźli już pieniędzy, któreby odnieśli cesarzowi, bo nie było już ludzi do płacenia podatków. Tyrania finansowa rujnowała do reszty, czego (..) nie zdążyli zrujnować Persowie. (…) Toteż wyludnienie następowało coraz większe. Powzięto pomysł, żeby grunty opuszczone poprzyłączać do uprawnych, tworząc grupy katastralne i fiskalne, których członkowie byli gromadnie odpowiedzialni za podatki nałożone na całą grupę.

Znamy już całą długą listę podatków, obowiązujących za Justyniana, bezpośrednich i pośrednich, danin i świadczeń i taks; nie brak nowych, nałożonych dopiero za jego panowania. Przybywało też monopolów; ledwo wprowadzono prywatne jedwabnictwo, od razu zrobiono z niego nowy monopol. Etatyzm na wszystkie strony: regulowano wysokość zarobków, wkraczano pomiędzy dłużnika a wierzyciela, kontrolowano towar w handlu morskim itd. Nie brakło taryf maksymalnych. (…) Ale pieniędzy wciąż brakowało.”[3][77] „W Bizancjum uchodziło już za dobre wszystko, co się (…) udało. Supremacja siły fizycznej nad jakiemikolwiek względami duchowymi była już faktem dokonanym.”[4][78] Na przykład ludność Konstantynopola witała z entuzjazmem Phokasa (603-610), wyniesionego na tron wodza zbuntowanych oddziałów.[5][79] W bizantynizmie problemy społeczno-polityczne były ubierane w szaty religijne : separatyzm egipski związał się z monofizytyzmam.[6][80] Ekspansji islamu próbowano zaradzić przez stworzenie wspólnej dla wszystkich religii. Byłaby ona synkretyczną mieszanką elementów chrześcijańskich i muzułmańskich. Tak zadekretowano monoteletyzm (638). Papieże Seweryn i Jan IV protestowali przeciw temu.[7][81] Był to kompromis jednostronny, bo arabowie prowadzili podboje dla podbojów, a nie z pobudek religijnych. Główną przeszkodą dla takiej syntezy było papiestwo.  Niepowodzenia te nie zniechęciły następnych cesarzy do kolejnych syntez. Cesarz Leon III w 726 r. wydał zakaz kultu obrazów (obrazoburstwo) i spowodował tępienie sztuki malarskiej.[8][82] Miało to na celu upodobnienie się do islamu. Konflikt między zwolennikami i przeciwnikami kultu obrazów był walką o wierność chrześcijaństwu lub jego porzucenie dla czegoś nowego.[9][83] Walka o władze była bezwzględna – cesarzowa Irena w 797 r. kazała uwięzić i oślepić własnego syna![10][84] U podstaw schizmy Focjusza legły różnice cywilizacyjne. „Chodziło o odmienność poglądów na stosunek Kościół a państwo, i na państwo samo. Bizantyńczykom stają się coraz wstrętniejszymi zachodnie urządzenia społeczne i państwowe, tudzież rzymskie, papieskie o tym poglądy (…). Focjusz zrywa z rojeniami syntezy religijnej. Jego bizantynizm wymagał państwa nawskroś prawowiernego, z całkowitą ekskluzywnością bizantyńskiej ortodoksji, z nieodstępnym od niej cezaropapizmem. (…) Nienawiść do Rzymu i wszelkiego łaciństwa stanowi odtąd pierwszy warunek tej prawowierności.”[11][85] „Antagonizm ten był tak silny, iż naginał ludzi do wynajdywania różnicy religijnej. Odrębność obrządków wyzyskiwano do kopania przepaści, aż ją w końcu wykopano.”[12][86] Gdy cesarz Leon VI trzeci raz owdowiał, a nie miał męskiego potomka zapragnął pojąć czwartą żonę, na co nie pozwalało prawo Kościoła wschodniego.

Na zachodzie nie było takiego ograniczenia i dlatego zwrócił się do papieża. Patriarcha konstantynopolitański wolał więzienie, niż wpuścić do św. Zofii cesarza odwołującego się do powagi papieskiej.[13][87] „Ale w kilka dni potem synod biskupi udzielił szybko dyspensy na czwarte małżeństwo. Cesarzowi wolno tedy łamać kanony i dla cesarza obmyśli się zawsze jakieś wyjście. Zachodzi atoli jeden wyjątek: gdyby cesarz przychylał się w jakikolwiek sposób na stronę Rzymu. W Bizancjum szukano kompromisu z monofizytyzmem, potem nawet z islamem, lecz nie można godzić się z Rzymem. (…) Dla zwolenników papieskich nie było miejsca w Bizancjum.”[14][88] W X w. przychodzą rządy „wielkich” cesarzy. „Trzymają się nadal biurokracji zaostrzają fiskalizm, nie wynaleźli żadnego ulepszonego narzędzia rządów, ale nie kierują się osobistymi ambicjami, nie naginają państwa do swych osobistych zachcianek i nie uważają go za środek do osiągnięcia osobistych samolubnych celów.”[15][89] Wobec państwa wszystko inne jest bez znaczenia. Państwo to istota najwyższego rzędu. Wszystkie względy i okoliczności są obojętne – chodzi o państwo jako takie.[16][90] Jest obojętne co się dzieje w tym państwie ze społeczeństwem![17][91]

Znana nam jest tzw. „Księga Prefekta” tj. zbiór rozporządzeń z czasów Leona VI (886-911). Wg nich rzemiosło jest zorganizowane w korporacje przymusowe! Były one nadzorowane przez państwo i drobiazgowo kontrolowane. Urzędnik śledził i rewidował magazyny, przeglądał książki rachunkowe, liczył, ważył, mierzył – bo może skarbowi należało się coś więcej?[18][92] Powodowało to olbrzymie nadużycia i skorumpowanie administracji. „Grube ryby dostarczały zapewne grubszych >zarobków ubocznych<, lecz za to miały życie spokojne, nie nękane z dnia na dzień. Albowiem Carogród średniowieczny był rajem dla monopolów, przywilejów, protekcji. (…), gdzie urzędy wyznaczały nawet ilość ludzi uprawnionych do wykonywania każdego działu gospodarczego”[19][93] Niektórych towarów nie wolno było sprowadzać, aby nie robić konkurencji (np. mydła marsylskiego). Innych nie wolno było wywozić bez specjalnego zezwolenia. Bazyli II niczego w tym względzie nie zmienił. Pozostały nadal drobiazgowe przepisy w sprawach produkcji i handlu. Pozostało przymusowe dziedziczenie zawodów w rolnictwie i w rzemiośle. Rozszerzono ją nawet na niższych urzędników i żołnierzy.[20][94] Już za Focjusza wszechwładnie panował kosmopolityzm -zwłaszcza wśród warstwy rządzącej. Bez znaczenia było, czy ktoś jest Grekiem, Ormianinem czy Trakiem. Łączyła ich wspólna cywilizacja odziana w szatę języka greckiego. W takiej różnorodności etnograficznej nie wyrzekano się jednostajności. Dopuszczając do udziału w państwowości przedstawicieli różnych ludów coraz trudniej było utrzymać jednostajność. Trzeba ją było narzucać przemocą. Ostatecznie wszystko opierało się na armii zaciężnej, której wymagania finansowe wciąż wzrastały. Powodowało to konieczność fiskalizmu ze wszystkimi tego konsekwencjami.[21][95] Nienawiść do Zachodu nie osłabła nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia ze strony tureckiej. Cesarz Jan VIII (1425-48) udał się do Włoch aby uzyskać posiłki w zamian za unię kościelną. Unia florencka zatwierdzona w 1439 r. została promulugowana 12 listopada 1452 r.Ale wybuchły zamieszki pod hasłem „raczej turban niż tiara”. Temu wołaniu stało się zadość, Turcy zdobyli Konstantynopol 29 maja następnego roku.

    [1][75] „Cywilizacja bizantyńska”, dz. cyt. s. 162.

    [2][76] Tamże, s.165.

    [3][77] Tamże, s. 166.

    [4][78] Tamże, s. 168.

    [5][79] Tamże.

    [6][80] Tamże, s. 185.

    [7][81] Tamże, s. 185-186.

    [8][82] Tamże, s. 190.

    [9][83] Tamże, s. 191.

    [10][84] Tamże, s. 192.

    [11][85] Tamże, s. 204.

    [12][86] Tamże, s. 208-209.

    [13][87] Tamże, s. 213.

    [14][88] Tamże.

    [15][89] Tamże, s. 216.

    [16][90] Tamże.

    [17][91] Tamże, s. 217.

    [18][92] Tamże, s. 241.

    [19][93] Tamże, s. 242.

    [20][94] Tamże.

    [21][95] Tamże, s. 204.

Oceń tę pracę