Władza i opozycja w Czechosłowacji latach 1968-1989

pierwszy rozdział pracy magisterskiej

Publicysta Jiří Rak zastanawiając się nad fenomenem „aksamitnej rewolucji” – przewrotu, który – jak zauważa – nie miał swojego odpowiednika w historii ludzkości, gdyż odbył się bez przelania jednej kropli krwi, a nawet bez stłuczenia jednego okna[1], poszukiwał korzeni tego procesu w historii swojego kraju, skupiając się szczególnie na epoce czeskiego odrodzenia narodowego. Duchowi przywódcy tego ruchu, jak np. F. Palacký, konstruowali wtedy wizerunek Czecha, który brzydzi się przemocą i gwałtem, a jest zwolennikiem pokojowego postępu i szerzycielem kultury: „Ideał nieagresji jest w ogóle konstytutywną częścią naszego narodowego autostereotypu.”[2] – konstatuje J. Rak.

Pozostaje w sferze pytań o charakterze publicystycznym, na ile stereotyp Czecha unikającego przelewania krwi, ukształtowany w XIX wieku, w celu odnalezienia narodowej tożsamości narodu czeskiego (wyraźnie różniącej się, według F. Palackiego, od niemieckiego: narodu agresorów i zdobywców), mógł wpłynąć na taki, a nie inny przebieg wydarzeń anni mairabilis 1989 w Czechosłowacji; niemniej, aby lepiej zrozumieć mechanizmy, które doprowadziły do utraty władzy przez komunistów, warto cofnąć się do zdarzeń określanych jako „Praska Wiosna”, i do będącego ich bezpośrednim następstwem procesu „normalizacji”. Jak napisał Bohumil Hrabal w książce „Ogłoszenie o domu, w którym nie chcę już mieszkać”: „Każdy okres historyczny nosi w swym brzuchu dziecię, którego istnienia należy się nie tylko domyślać, lecz z którym należy już żyć.”[3]. Dziecię, któremu na imię „aksamitna rewolucja”, zostało poczęte na długo przed 17 listopada 1989, gdzieś podczas budzących się nadziei w roku 1968 i zostało wynoszone i wykarmione przez wiele lat trwania „normalizacji”. Jak pisał o swych rodakach znany socjolog Ivo Możný: „Jeszcze odczekaliśmy z typową, czeską ostrożnością na przesiadkę, aż historia odjechała opustoszałym i goniącym w ślepy zaułek pociągiem socjalizmu i zawołała: ‘Proszę wysiadać, dalej nie jedziemy’”[4].


[1] Rak, J.: Historický rodokmen sametové revoluce, „Přitomnost”, R. 1, nr 1(1990), s. 18-19.

[2] Ibidem.

[3] Cytowane za Możný, I.: Proč tak snadno…: Nékteré rodinné důvody sametové revoluce: Sociologický esej, Praha, Socjologické nakladatelství 1991, s. 8.

[4] Ibidem.

Oceń tę pracę

Tajne technologie III Rzeszy

W trakcie długich i wyczerpujących działań zbrojnych ludzie zazwyczaj starali się za wszelką cenę zmienić styl prowadzenia wojny odkrywając nowe metody zdobywania swych celów. Nie inaczej stało się podczas II Wojny Światowej. Genialni niemieccy naukowcy prowadzili prace nad zagadnieniami wyprzedzającymi swą epokę nawet o kilkadziesiąt lat. Przykładem są między innymi radary, noktowizory, czołgi o masie przeszło 200 ton, bardzo nowoczesne okręty podwodne pozostające w służbie nawet po wojnie, czy też działa kolejowe o masie 1 350 ton wymagające obsługi 2.000 ludzi. To tylko niektóre z projektów niemieckich, z których wiele doczekało się realizacji i produkcji seryjnej tak, jak na przykład elegancki i morderczo skuteczny messerschmitt Me-262. Naukowcy Hitlera używali też śmiertelnie skutecznych gazów bojowych, jak opracowane przez nich gazy sarin, soman czy tabun. Pracowali też nad bronią atomową, jednak nie udało im się osiągnąć tego celu.

Historia odrzutowców rozpoczyna się bardzo wcześnie. Już w 1937 roku powstał pierwszy silnik odrzutowy o małym ciągu 250 kG. Niedługo potem skonstruowano samolot odrzutowy Heinkel He-178 którego rola w zasadzie sprowadzała się tylko do przetestowania nowego silnika o ciągu 500 kG. Lot pod koniec sierpnia 1939 roku okazał się sukcesem. Silnik umożliwiał rozpędzenie maszyny do około 700 km/h co w owym czasie było prędkością nieosiągalną dla żadnego innego samolotu. To zastanawiające, ale jednak RLM czyli ministerstwo lotnictwa Rzeszy nie zainteresowało się napędem odrzutowym. Tłumaczyło się zbytnią innowacyjnością projektu i wieloma innymi nieuzasadnionymi powodami. Jednak inżynierowie Heinkla i niedługo potem także Junkersa, a szczególnie dział silników – Jumo (skrót od Junkers Motorwerke) oraz wiele innych mniejszych firm starało się opracować silniki odrzutowe lub też myśliwce odrzutowe. Jedną z wielu konstrukcji odrzutowych, które wyszły poza fazę projektów i prototypów był Me-262. Pierwszy prototyp tego bardzo charakterystycznego samolotu powstał już w 1938 roku, jednak na lot musiał poczekać aż 4 lata. Wzniósł się jednak na wtedy jedynie z silnikiem jumo 210G o mocy 1200 KM. Mimo tego „zapasowego” napędu samolot zademonstrował swe właściwości w powietrzu. Był całkiem zwrotny i zdolny do udźwignięcia niezbędnego sprzętu. Zapadła decyzja o produkcji seryjnej z silnikami odrzutowymi BMW. Niestety silniki podczas pierwszego lotu zawiodły i zapaliły się. Doświadczonemu pilotowi udało się jednak zawrócić i bezpiecznie wylądować. Okazało się, że zawiodła sprężarka co spowodowało pożar silnika. Docelowo wybrano więc konkurencyjne, choć nieco większe silniki Junkers Jumo 109-004 bezpieczniejsze i zapewniające nieco większy ciąg 840 kG. Docelowa wersja samolotu Me-262 A-1a „Schwalbe” (jaskółka) była produkowana od połowy 1944 roku.Za późno by zmienić losy wojny.

Dwa myśliwce me – 262 w locie

Niemniej jednak jednostki wyposażone w ten myśliwiec odnosiły niemałe sukcesy w powietrzu. Cztery potężne działka kaliber 30mm potrafiły dosłownie jednym celnym trafieniem pozbawić wrogi samolot ogona lub skrzydła. Łączna ilość zestrzelonych przez Me-262 maszyn alianckich podczas II wojny światowej wyniosła ponad 735 samolotów. Wyprodukowano 1430 myśliwców tego typu w 7 wersjach. Niestety tylko około jedna trzecia została użyta w walce, a większość pozostałych stała na lotniskach z braku silników lub paliwa. Istniały projekty prowadzone przez Messerschmitta mające na celu zwiększenie prędkości i właściwości manewrowych samolotu. Powstały odmiany HG 1, 2 oraz 3 wyposażone w nowe skrzydła i usterzenie. Ostatnia wersja HG3 odznaczała się skosem skrzydeł 49 stopni. Silniki zamierzano zabudować na połączeniach skrzydeł z kadłubem. Samolot taki mógły według obliczeń przekroczyć prędkość dźwięku, jednak nigdy nie zbudowano jego prototypu. Innym odrzutowcem niemieckim był samolot rozpoznawczy i średni bombowiec Arado Ar-234. Był to szybki samolot, szybszy od wszystkich myśliwców wroga, prędkość dochodziła do około 742km/h. Najczęściej nie posiadał żadnego uzbrojenia obronnego; czasem montowano dwa działka 20mm. Pierwsze prototypy powstały zimą 1941 roku. Na silniki czekać jednak przyszło aż do 1943 roku. Zamontowano znane już z Me-262 silniki odrzutowe Junkers jumo 109-003. Arado 234 „Blitz” (błyskawica) był zbudowany w kilku wersjach i trafił do służby w 1944 roku. Można uznać go za pewną porażkę i marnotrawstwo cennych silników odrzutowych. Sytuacja Niemców w 1944 roku nie była najlepsza, więc powinni byli skierować wysiłek produkcyjny na myśliwce, a nie na lekkie bombowce, czy samoloty rozpoznawcze. W 1944 powstawały plany kryzysowej produkcji myśliwców. Planowano zaprzestania prac nad nowymi typami samolotów i skoncentrowania się na Me-262, Me-109 oraz Focke-Wulfie 190, które mogły skutecznie obronić Rzeszę przed atakami amerykańskich bombowców B-17 i B-24. Pod sam koniec 1944 roku do samolotów broniących Niemiec dołączył Heinkel He-162 „Salamander” (salamandra) mały myśliwiec zbudowany głównie z niecodziennych materiałów takich jak drewno, czy dykta. Miał dość charakterystyczny groźny wygląd i jeden silnik odrzutowy BMW na górze kadłuba. Miał on być pilotowany przez młodych chłopców z SS Hitlerjugend. Pomysł ten okazał się niewypałem. Piloci o wieku rzadko przekraczającym 16 lat nie radzili sobie w walce powietrznej. Samolot był też niedozbrojony. Miał wbudowane 2 działka kal. 20mm. Wystarczało to na myśliwce wroga, ale trzeba było „władować” sporo amunicji (a tej było śmiesznie mało) aby zniszczyć B-17, które miały być głównym celem „Volksjagera” (myśliwca ludowego). He-162 okazał się kolejnym niewypałem. Z jego pomocą zestrzelono zaledwie jeden wrogi myśliwiec. Jednak odrzutowce nie były jedynymi nowoczesnymi samolotami w III Rzeszy. Uwagę zwracają takie samoloty jak prototypowy Dornier Do-335 „Pfeil. Wyposażony w dwa silniki z przodu ze śmigłem ciągnącym i z tyłu – pchającym. Samolot ten był najszybszym dwusilnikowym myśliwcem jaki zbudowano. Miał spore gabaryty jak na myśliwiec przechwytujący, jednak był dość zwrotny i nieźle uzbrojony (potężne działko 30mm i 2 działka 15mm).  Na tym kończy się właściwie rozdział zaawansowanych konstrukcji lotniczych. Niemieccy inżynierowie budowali wiele konstrukcji myśliwców i bombowców (również strategicznych, takich jak potężny Me-264 „Amerika bomber”) jednak były to konstrukcje jak najbardziej klasyczne. Pozostał jednak jeden jeszcze aspekt prac nad samolotami. Były to latające skrzydła. Amerykańscy naukowcy szczycą się skonstruowaniem  nowoczesnych znanych nam bombowców bezogonowych (np. B-2 stealth). Jednak początek wszystkim pracom dały badania braci Horten od końca lat dwudziestych. Zbudowali oni wiele doświadczalnych szybowców i projekty myśliwców. Jednym z nich był Horten Ho IX czyli Gotha Go 229. Samolot miał posiadać dobrze już znane z Me-262 silniki jumo 004. Prędkość planowano na ponad 1000km/h. Samolot miał być uzbrojony w 4 działka kaliber 30mm, oraz 2000 kg bomb. Był to wielce obiecujący program, jednak zbudowano tylko jeden myśliwiec tego typu a cztery inne były w stanie budowy. Nie wszedł on do służby, jednak gdyby Niemcom udało się jeszcze przeciągnąć wojnę do 1946 roku, na pewno Go 229 i inne tego typu konstrukcje ujrzałby światło dzienne.

Horten IX w locie. Sporym podobieństwem do niego odznacza się  bombowiec amerykański B-2 znany z wojny w Zatoce Perskiej.

Naukowcy III Rzeszy byli pierwszymi, którzy zapoczątkowali badania nad pociskami rakietowymi różnych typów. Już pod koniec lat dwudziestych zainteresowano się tymi konstrukcjami, lecz pierwsze egzemplarze powstały dopiero w czasie wojny. Niewiele z pocisków rakietowych weszło do seryjnej produkcji. Zaliczają się do nich sterowane pociski przeciw okrętowe Henschel Hs-293, Bomby szybujące Fritz-X, oraz „broń zemsty” czyli V-1 oraz V-2. rakiety te wykazały dużą skuteczność w warunkach bojowych; dwie bomby Fritz-X zatopiły w 1943 Włoski super-pancernik „Roma”. Pociski Hs-293 miały również na koncie wiele zatopionych niszczycieli oraz statków handlowych. Zawdzięczają to specjalistycznym systemom naprowadzania optycznego. Pilot, najczęściej w samolocie Dornier Do-217 lub Focke-Wulf  „Condor” odpalał pocisk (standartowo taki bombowiec przenosił 1-2 pocisków) a dalej, sterował nim dźwignią kierunku. W połowie wojny pojawiły się projekty i prototypy wersji wyposażonej w kamery, tak jak w amerykańskim pocisku „Maverick” powstałego przecież stosunkowo niedawno. Układ taki wykazywał jednak oznaki niedopracowania (mała rozdzielczość, duża waga kamery itd…) Z kolei pociski V-1 i V-2 nie posiadały żadnego systemu naprowadzania. Ustawiano je na wyrzutni z odpowiednim skosem, potem rozpoczynano sekwencję odpalania. W roku 1944 i 1945 na Londyn oraz europejskie porty pod kontrolą aliantów spadł grad pocisków V-1 i V-2. Główny inżynier pracujący przy pocisku balistycznym V-2, Werner von Braun został po wojnie wywieziony do Ameryki, gdzie odgrywał niemałą rolę w przygotowaniu lotów załogowych na Księżyc. Podczas wojny opracowywano jeszcze inną klasę pocisków rakietowych: pociski przeciwlotnicze. Wśród nich należy wymienić samonaprowadzający się na źródła ciepła pocisk „Wasserfall” (wodospad), ręcznie sterowany Henschel Hs-117 „Schmetterling”, mały pocisk X-4 przeznaczony do odpalania z myśliwców, oraz messerschmitta „Enzian” wykorzystującego przebudowaną formę kadłuba myśliwca „Komet”. Z tego co wiem, przeciwlotnicze pociski kierowane zostały użyte (nie licząc odpaleń próbnych) tylko jeden raz. Wykorzystano pocisk Hs-117 w celu przetestowania jego właściwości bojowych. Test wypadł pomyślnie, cele raziło wiele z wystrzelonych rakiet. Zapadła, tak jak w innych przypadkach, decyzja o rozpoczęciu produkcji seryjnej, jednak niewykonalna w obliczu coraz silniejszych nalotów na fabryki zbrojeniowe.

Powszechnie uważa się, że Brytyjczycy jako pierwsi skonstruowali radary. Jest to nieprawdą, gdyż naukowcy niemieccy pracowali już od lat dwudziestych nad urządzeniami zdolnymi do wykrycia wrogich samolotów. Gdy rozpoczęła się wojna, prace te były już daleko posunięte. Radary dalekiego zasięgu wykorzystywano wtedy już na wszystkich pancernikach i krążownikach Kriegsmarine. Około 1940 roku na wyposażenie Luftwaffe trafiły radary o wysokiej rozdzielczości, takie jak radar „Wurzburg”, czy też najnowocześniejszy w czasie wojny radar profesora Esaua umożliwiające wykrywanie samolotów wroga z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Po podbiciu części Europy w 1940 roku, na północy kontynentu oraz w Norwegii umieszczono sieć radarów oplatających zasięgiem wszystkie rejony, z których spodziewano się ataków lotniczych. Przykładem działania radarów jest to, że angielska formacja bombowców „Wellington” zbliżająca się do Niemiec pod koniec 1939 roku straciła trzydzieści osiem z pięćdziesięciu trzech maszyn jeszcze przed dotarciem do brzegów Danii. Podczas wojny użyto również radarów montowanych na samolotach (głównie w myśliwcach nocnych takich jak na przykład messerschmitt Me-262 B-1a/U1, czy też nocne wersje Focke – Wulfa Fw-190). Najbardziej znanym z tych radarów był „Lichtenstein” o zasięgu przeszło 6 kilometrów. Cechą charakterystyczną samolotów wyposażonych w ten radar były widoczne anteny wystające z dzioba lub skrzydeł samolotów. Myśliwce takie odnosiły niemałe sukcesy w walce z angielskimi nocnymi bombowcami „Lancaster”

Niemiecka flota podwodna siała spustoszenie na morzach podczas pierwszej wojny światowej. Przegranie I wojny zmusiło jednak Niemców do pozbycia się wszystkich U-Boatów. Początek nowej flocie dało siedem małych łodzi typu VII. Typ ten zresztą razem z nieco nowocześniejszym typem IX służył w Kriegsmarine do końca wojny. Jednak oficerowie Hitlera chcieli za wszelką cenę ulepszenia floty podwodnej. Pierwszym z nowej generacji okrętów podwodnych był typ XVIIB, przybrzeżny okręt podwodny o bardzo rewolucyjnym systemie napędowym w układzie zamkniętym; nie potrzebne było żadne powietrze aby umożliwić pracę silnika toteż okręt długimi okresami (w przeciwieństwie do typów IX i VII) przebywać w zanurzeniu. Kolejnym, chyba najbardziej zaawansowanym okrętem podwodnym wojny był typ XXI. Okręt pełnomorski wielkości niewielkiego niszczyciela (np. „Błyskawicy”) i o wyporności 1620 ton po zanurzeniu był pierwszą łodzią podwodną z prawdziwego zdarzenia. Mógł w praktyce pływać w pełnym zanurzeniu przez ponad pięć miesięcy! Do tego miał na wyposażeniu dwie wieżyczki przeciwlotnicze wyposażone w działka kal. 20 milimetrów co oznaczało, że okręt ten miał całkiem spore szanse zwycięstwa w walce z samolotem patrolowym wyposażonym w bomby głębinowe (najbardziej typowa sytuacja) Skróconą wersją typu XXI był typ XXIII, mały okręt podwodny o wyporności 260 ton. Był on bardzo szybki, a prędkość zanurzania wynosiła jedynie 7 sekund. Te właśnie okręty (szczególnie typ XXI) były podstawą do opracowania nowoczesnych łodzi podwodnych.

Piechota, aby móc zwyciężyć w walce z wrogiem potrzebuje zdolnych do współdziałania z nią pojazdów takich jak działa samobieżne oraz czołgi. Oprócz dobrze znanych  pzkpfw. VI „Tiger”, czy też pzkpfw. V „Panther”  powstawały monstrualne prototypowe maszyny takie jak czołg „Maus” (myszka) o masie prawie 200 ton.

Maus” na poligonie badawczym, najprawdopodobniej w Kummersdorfie.

Hitler zawsze posiadał manię wszystkiego co wielkie. Zapewne dlatego powstały takie konstrukcje jak prototypowy „Maus” czy też jeszcze cięższe konstrukcje. Projektowanie „Mausa” nakazano w 1942 roku. Czołg ten został zaprojektowany przez profesora Ferdinanda Porsche znanego z zaprojektowania samochodu Garbus, czy też znanego modelu Porsche 911 Carrera. Czołg miał pancerz z przodu o grubości 35 centymetrów. W innych miejscach kadłuba grubość pancerza wynosiła niewiele mniej. Wyjątek stanowiło sklepienie wieży o grubości 6,5 centymetra. Sama wieża myszki ważyła około 55 ton – tyle co cały ciężki czołg „Tiger”. Rewolucyjny był system przeniesienia napędu. Energia nie była przenoszona bezpośrednio na wał korbowy i do kół, lecz przez generator na mniejsze silniki elektryczne. Rozwiązanie takie umożliwiało bardziej ekonomiczną pracę (i tak żarłocznego silnika) oraz pokonywanie głębokich przeszkód wodnych (nawet w całkowitym zanurzeniu!). Mysz była też potężnie uzbrojona. Na jej wyposażenie składały się: Potężna armata kaliber 128 lub 150mm, działo przeciwpancerne 75mm (podstawowa broń czołgu „Panther”), działko 20mm i do tego, karabin maszynowy 7,92mm. Projekt ten miał pewne szanse powodzenia, jednak zakończył się on na zbudowaniu czterech prototypów. Głównie ze względu na trudności surowcowe, ale też na wagę czołgu (przejazd dwustutonowego potwora wytrzymałoby niewiele mostów w Europie). Lecz ta nadzwyczaj duża mysz nie była szczytem aspiracji Hitlera. Dążył on do zbudowania gigantycznego krążownika lądowego o masie tysiąca ton! Tak jak w przypadku „Mausa”, i temu pojazdowi nadano przekorną nazwę – „Ratte” czyli szczur. Miał być uzbrojony w dwa bliźniacze działa kaliber 20 centymetrów umieszczone w wieży. „Ratte” był około trzy razy dłuższy, trzy razy szerszy i trzy razy wyższy od i tak sporego „Mausa”. Jednak Hitler, po dokładnym zastanowieniu i przestudiowaniu planów, nakazał zaniechania prac badawczych jeszcze przed budową prototypu. Poza tym planowano budowę kilku mniejszych, interesujących wozów bojowych będących godnymi następcami istniejących czołgów średnich i ciężkich. Następcą czołgu „Panther” miał być nowy E-50, E-75 miał zastąpić „Tigera”, a czołg E-100, którego kadłub ukończono miał być konkurentem Myszki. Nie zbudowano żadnych prototypów tych czołgów, mimo że zanosiły się na niezwykle wartościowe projekty, być może rozpoczynające nową generację pojazdów wojskowych.

Konigstiger” doskonały czołg, który jednak powstał w zbyt małej ilości (około 500 sztuk) aby zatrzymać aliantów.

„Panther”, przez specjalistów uważany za najlepszy czołg wojny.

 Potężny „Tiger” rusza w bój…

Jednym z najbardziej tajemniczych aspektów niemieckich prac, są prace nad generowaniem pól antygrawitacyjnych i elektrograwitacyjnych. Były one prowadzone przez najlepszych naukowców SS i trzymane w tajemnicy przez całą wojnę. Dziś wiadomo już nieco więcej na ten temat. Wywiady z naukowcami i inżynierami pracującymi przy projektach „Chronos” i „Laternentrager” a także relacje naocznych świadków dały wiele nowych informacji. Większość z osób pracujących przy tym zagadnieniu po wojnie wyjechało do Argentyny, gdzie albo pomagało w zbrojeniach tego kraju, albo też zaszyło się w osadach w południowej Patagonii. Jednak jak zaczęły się wszystkie te prace. Wielu genialnych naukowców od lat dwudziestych eksperymentowało z nowymi rodzajami napędu. Tacy fizycy jak profesor Walter Gerlach myśleli nad wykorzystaniem siły grawitacji aby napędzać na przykład konstrukcje lotnicze. Po wielu latach prób, wreszcie skonstruowano pierwsze, proste silniki. W pierwszej połowie lat trzydziestych powstały bardziej złożone konstrukcje. Między innymi, w 1934 roku dokonano oblotu pierwszego doświadczalnego dysku antygrawitacyjnego o nazwie RFZ-1. Pierwszy lot wykonany przez pilota Lothara Waiza zakończył się niepowodzeniem i awarią maszyny na około 60-cio metrowej wysokości. Pilotowi jednak udało się wylądować i ocalić statek. W tym samym czasie, swoje badania rozpoczynały towarzystwa mistyczne takie jak Thule, czy Vril. Czerpały one inspirację z rzekomo znalezionych w Tybecie tekstów. W połowie lat trzydziestych, towarzystwo Vril zbudowało pierwszy statek: Vril-1 rozpoczynający długą serię tych maszyn.

Jeden z typów pojazdów antygrawitacyjnych (według książki I. Witkowskiego. „Supertajne Bronie Hitlera”).

Warto wspomnieć trochę o rodzajach napędu tych dziwnych maszyn. Większość konstrukcji napędzano silnikiem Dzwon lub napędem Thule (od nazwy mistycznego stowarzyszenia) wykorzystującym jako centralny element silnik Dzwon. Działanie tego napędu nadal jest dość tajemnicze, jednak wiadomo, że aby uzyskać efekt antygrawitacji zastosowano dwie wirujące masy. Były to dyski zbudowane z lekkiego i nadzwyczaj wytrzymałego materiału pośrednio związanego z produkcją pocisków balistycznych V-2. Wirowały z prędkością wielu tysięcy obrotów na sekundę generując pole antygrawitacyjne. Silniki takie pożerały ogromne ilości prądu, który musiał być do nich stale doprowadzany. Rozwiązano ten problem konstruując specjalne generatory wytwarzające prąd o wielkim napięciu i natężeniu. Energia ta napędzała wspomniane dyski nadając im potrzebną do funkcjonowania silnika prędkość. Zbudowano wiele typów statków z czego najpotężniejsze, takie jak Haunebu 1, 2  i 3 potrafiły osiągnąć prędkości od sześciu do dziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę oraz do lotów załogowych w przestrzeń kosmiczną (nawet przygotowywano się  do tego typu wypraw). Większość prac związanych z konstruowaniem tego typu pojazdów, wykonywano na południu Polski w osławionym i silnie strzeżonym kompleksie „Riese” (olbrzym) w górach sowich. Pozostawione tam elementy infrastruktury do dziś są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu. Specjalne baseny na otwartym powietrzu oraz tzw. muchołapki, służyły testowaniu silników takich jak Dzwon. Wiemy dziś o wielu ciekawych właściwościach Dzwonu. Projekt „Laternentrager” zajmował się właśnie między innymi ciekawymi własnościami omawianych silników. Testowano wpływ charakterystycznego promieniowania na organizmy żywe. Na przykład rośliny zielone ustawione podczas doświadczeń w pewnej odległości od Dzwonu wykazały spore zmiany w swej budowie. Traciły chlorofil i stawały się białe. Taka roślina mogła żyć jeszcze około dwóch tygodni po czym nagle, w ciągu dosłownie paru godzin zamieniała się w bezkształtną galaretowatą papkę. W pobliżu Dzwonu ustawiano też produkty spożywcze takie jak mięso, mleko itp. Promieniowanie Dzwonu sprawiało żelowanie krwi oraz częściowo zamieniało mięso w galaretę. Naukowcy pracujący w bezpośredniej bliskości urządzenia cierpieli na chorobę wrzodową lub umierali. Niemcy niezrażeni tym, dalej badali optymalne konfiguracje i rodzaje napędu. Koniec wojny jednak przerwał te próby a Niemieccy inżynierowie albo wyjechali do Argentyny, albo też zostali wywiezieni do USA i Wielkiej Brytanii. Dziś, w tajnych bazach wojskowych na pustyniach Stanów Zjednoczonych najprawdopodobniej przetrzymuje się niektóre ze zdobycznych statków niemieckich (Amerykanie przechwycili pod koniec wojny kilka pojazdów o napędzie antygrawitacyjnym). Nie posiadamy o tym jednak uzasadnionych informacji możliwych do zweryfikowania. Obiekty na dolnym Śląsku dalej czekają na odkrycie, gdyż spenetrowano dopiero małą część olbrzymiego kompleksu.

Dorobek konstruktorów niemieckich na polu odkryć nowych technik wojskowych podczas drugiej wojny światowej był spory. Wszystkie te konstrukcje przyczyniły się do opracowywania nowych rodzajów sprzętu już po wojnie. Często, rozwiązania niemieckie były kopiowane przez wiele państw. Tak na przykład me-262 w szybkościowej wersji HG3, został wykorzystany przez Sowietów do budowy ich myśliwca su-9. Pociski kierowane były dokładnie studiowane przez konstruktorów amerykańskich, którzy na podstawie takich rakiet jak „Wasserfall”, opracowywali własne pociski. Większość prototypów zaawansowanych konstrukcji odnaleziono w niemieckich podziemnych fabrykach oraz na zdobycznych lotniskach i wywieziono do Stanów, Anglii lub też Rosji.

Zdobyczny myśliwiec p.1101 wywieziony do Stanów (zmontowany w 80%).

Większość samolotów zdobytych pod koniec wojny i wywiezionych do Ameryki stanowiło materiał badawczy dla przyszłych konstrukcji. Ten p.1101, pokazany na zdjęciu powyżej posłużył do zbudowania myśliwca z czasów wojny koreańskiej F-86 Sabre. Rosjanie również użyli tego samolotu i zbudowali na jego podstawie myśliwce przechwytujące mig-15 i 17. Często alianci nie mogli się nadziwić niemieckim konstrukcjom wyprzedzającym swoją epokę o wiele lat. Niemcy już od drugiej połowy XIX wieku prowadzili rywalizację w projektach uzbrojenia z takimi mocarstwami jak na przykład Wielka Brytania. Podczas II Wojny Światowej, inżynierowie niemieccy znacznie przodowali jeżeli chodzi o  konstruowanie klasycznych myśliwców, nie mówiąc już o odrzutowcach czy innych technologiach. Wielu niemieckich projektantów po wojnie pozostało w kraju. Korzystali oni ze swych dotychczasowych doświadczeń przy budowaniu rozmaitych czołgów kolejnej generacji tak jak „Leopard” czy pojazd przeciwlotniczy „Gepard”. Przy naszych wszystkich zafascynowaniach nowoczesnym uzbrojeniem, jedyną przykrą rzeczą jest, że wszystko to służy do pozbawiania życia innego człowieka.


Źródła:

  1. Tajne Bronie III Rzeszy – Roger Ford
  2. Supertajne Bronie Hitlera cz.2 – Igor Witkowski
  3. Supertajne Bronie Hitlera cz.3 – Igor Witkowski
  4. Materiały z następujących stron internetowych:
    • eksplorator.os.pl/21.htm
    • strategie.com.pl/dzial/zbrojownia/artykul/173
    • stormbirds.com
    • warbirdalley.com/me262.htm
  5. Bogusław Wołoszański „Sensacje XX wieku”
5/5 - (1 vote)

Cuda z Lavau

Grobowiec celtyckiego księcia pochowanego ze wspaniałymi darami odkryli francuscy archeolodzy w Szampanii. Nie skończyli jeszcze badań, a znaleziska już rzucają na kolana.

Bóg Acheloos wygląda z ziemi. Fot. Denis Gliksman, Inrap

Pochodzący z V w. p.n.e. pochówek krył się w zawalonym kopcu o średnicy 40 m wchodzącym w skład kompleksu grobowego w Lavau (departament Aube we wschodniej Francji). Archeolodzy z INRAP – francuskiej agencji zajmującej się badaniami ratunkowymi – odkrywają go od października ubiegłego roku.

Zasypana komora grobowa. W dolnym rogu widać wielki kocioł. Fot. Denis Gliksman, Inrap

Zmarły wraz z rydwanem i darami spoczywa w wielkiej komorze grobowej położonej w centrum kopca. Mające 14 m kw. powierzchni pomieszczenie należy do największych odkrytych dotąd komór grobowych z tego okresu.

Zbliżenie na głowę Acheloosa. Fot. Denis Gliksman, Inrap

Wśród licznych darów największe wrażenie robi ogromny krater z brązu o średnicy około 1 m. Naczynia te służyły do mieszania wina z wodą. Jego rączki są zdobione pięknie wykonanymi głowami greckiego boga Acheloosa, a na brzegach naczynia widać pyski lwów. W ocenie francuskich badaczy zabytek najpewniej powstał w warsztatach etruskich bądź greckich.

Jedna z ośmiu lwich głów. Fot. Denis Gliksman, Inrap

We wnętrzu krateru archeolodzy znaleźli m.in. świetnie zachowane ojnochoe (greckie naczynie do nalewania wina) z czarnofigurową dekoracją charakterystyczną dla wyrobów z Attyki. Malunek przedstawia Dionizosa leżącego pod winoroślą i towarzysząca mu niewiastę. Na naczyniu są także zdobienia wykonane ze złota.

Ojnochoe z Dionizosem. Fot. Denis Gliksman, Inrap

W ocenie archeologów dary te należą do najwspanialszych znalezionych dotąd w pochówkach ówczesnej celtyckiej elity.

Złocony brzeg ojnochoe. Fot. Denis Gliksman, Inrap

Przedmioty te trafiły w ręce lokalnej arystokracji najpewniej na skutek wymiany handlowej. W tamtym okresie kupcy znad Morza Śródziemnego (głównie Grecy) chętnie kupowali od Celtów niewolników, metale i inne towary (np. bursztyn). W zamian dostarczali m.in. luksusowe towary.

Inna grupa naczyń z brązu i ceramiki. Fot. Denis Gliksman, Inrap

Z dotychczasowych badań wynika, że badany rejon służył jako nekropola od około 1300-800 r. p.n.e. po czasy rzymskiego panowania, które zaczęło się w I w. p.n.e.

Widok na całe stanowisko. Fot. Denis Gliksman, Inrap

Na podstawie komunikatu INRAP


artykuł pochodzi z kultowych archeowiesci.pl /opublikował Wojciech Pastuszka/, które niespodziewanie całkiem zniknęły z Internetu

5/5 - (1 vote)

Nobliści XX wieku

lata 1910-1919

PAUL VON HEYSE

ur. 15 marca 1830 r. Berlin, zm. 2 kwietnia 1914 r. Monachium.

Poeta, powieściopisarz, dramaturg i nowelista niemiecki.

Jako młody chłopak zafascynowany twórczością Boccaccia, Dantego i Leopardiego zaczął pisać swoje pierwsze wiersze, sztuki i opowiadania. Zdaniem niektórych badaczy literatury do pisania namówili Heyse’go literaci z grupy “Tunnel über der spree” oraz jego przyjaciel, poeta Emanuel Giebel. Przełomowym momentem w życiu Paula Von Heysa okazał się rok 1854, kiedy to król Maksymilian II zaprosił Heyse’go na swój dwór do Monachium i wyznaczył mu roczną pensję. Razem z Geiblem stał się on szybko duchowym przywódcą koła poetów w tym mieście. Zaprzyjaźnił się i korespondował z takimi mistrzami języka niemieckiego, jak: Theodor Storm, Gottfried Keller czy Herman Kurz.

W 1855 r. Heyse opublikował nowelę Arrabiata, romantyczną historię miłości młodej rybaczki z Sorrento. Cechą charakterystyczną tego – jak i większości jego utworów – jest to, że akcja dzieje się we Włoszech, główną osią zdarzeń są perypetie miłosne, a rzeczywistość jest wyidealizowana. Do takich nowel należą m.in. Dziewczyna z Treppi (1858), Andrea Delfin (1862), Beatrice (1867) i Wesele na Capri (1893). Ogółem wiodąc spokojne życie w Monachium, Heyse napisał 60 sztuk teatralnych ( za tragedię Sabinki z 1858 r. otrzymał nagrodę im. Schillera ), 6 powieści, 24 tomy nowel i 9 zbiorów poezji. Swego czasu dużą popularnością cieszyła się jego powieść Dzieci tego świata (1873), będąca apoteozą życia opartego na światopoglądzie areligijnym, jednakże największą sławę Heyse zdobył jako nowelista. Był nawet teoretykiem tego gatunku literackiego i opracował tzw. Falkentheorie – czyli “teorię sokoła”. Powołując się na nowelę Boccaccia pt. “Sokół”. Pod koniec XIX wieku toczył zażarte polemiki z naturalistami i zwolennikami filozofii Nietschego, którzy zarzucali jego romantycznym utworom mdłość i sentymentalizm.

Kiedy w 1910 r. jako pierwszy pisarz niemiecki wyróżniony został literacką Nagrodą Nobla, szczyt popularności ma już dawno za sobą. Nie przeszkadza to jednemu z jurorów stwierdzić, że jest on najciekawszym poetą współczesnych Niemiec, a nawet twórcą współczesnej noweli psychologicznej. Heyse uhonorowany został – jak napisano w werdykcie – za artyzm i idealizm, które demonstrował na przestrzeni całej swojej długiej i płodnej twórczo drogi jako poeta liryczny, dramaturg, powieściopisarz i autor znanych na całym świecie nowel.

MAURICE MAETERLINCK

ur. 29 sierpnia 1862 r. Grandawa, zm. 6 maja 1949 r. Orlamonde.

Poeta, dramaturg i eseista.

Zadebiutował w 1886 r. nowelą Zabójstwo niewinnych drukowaną w paryskim miesięczniku “La Plade”. W 1889 r. wydał zbiór poezji Cieplarnie, a w następnym roku ukazała się jego sztuka teatralna Księżniczka Malena. W latach 1890-91 opublikował dwa głośne dramaty: Intruz i Ślepcy – pierwsze z wielu, które przyniosą mu miano najwybitniejszego dramaturga epoki symbolizmu. W roku 1894 dramaturg napisał aż trzy utwory sceniczne, przeznaczone dla marionetek: Alladyna i Palomides, Wnętrze oraz Śmierć Tantagila. Uważał bowiem, że lalki , całkowicie bezwolne i manipulowane dłońmi aktorów, lepiej nadają się do odgrywania symboli i archetypów. Marionetki z kolei wpisywały się idealnie w konwencję bajkową, więc Maeterlinck coraz częściej pisał swoje sztuki teatralne w formie bajek. Takim utworem jest np. Siedem królewien (1891), gdzie bohater – piękny królewicz – budzi pocałunkiem sześć śpiących królewien, a siódmej, tej jedynej, w której jest zakochany, uratować nie może.

Z czasem w utworach Maeterlincka coraz więcej będzie apoteozy życia, nad którym co prawda dalej ciążyć ma nieokreślone Fatum, ale które można ułożyć sobie szczęśliwie dzięki wewnętrznemu spokojowi i harmonii ducha. Te radosne wątki pojawiają się m.in. w sztukach: Aglawene i Selizeta (1869), Ariana i Niebieska Broda (1901) czy Monna Vanna (1902). W 1896 r. opublikował pierwszy z serii głośnych zbiorów eseistycznych Skarb ubogich. Następny – Mądrość i przeznaczenie (1898) – uznany został za biblię stoicyzmu. Największą sławę przyniosło mu jednak opublikowanie w 1901 r. Życie pszczół – traktatu, w którym z plastyczną poetyckością porównał ul od społeczności ludzkiej. Twórca, chociaż sam był eseistą nigdy nie opuszczały zainteresowania mistyczne, dał im wyraz w takich sztukach jak Siostra Beatrysk (1900), Joyzella (1903), a przede wszystkim Niebieski ptak (1908).

W 1911 r. za wielostronną działalność literacką, a w szczególności za utwory dramatyczne, wyróżniające się bogactwem wyobraźni i poetycką fantazją Maurice Maeterlinck uhonorowany został literacką Nagrodą Nobla.

GERHART HAUPTMAN

ur. 15 listopada 1862 r. Szczewno, zm. 6 czerwca 1949 r. Jagniątkowo.

Dramaturg, prozaik i poeta niemiecki.

W ciągu swojego życia Hauptman napisał 42 dramaty. Ponieważ był osobą bardzo łatwo ulegającą wpływom, jego twórczość zapala różne tradycje: realistyczne, neoromantyczne, symboliczne, nawet ekspresjonistyczne, a pod koniec życia klasyczne. Jednak do historii literatury przeszedł przede wszystkim jako autor naturalistyczny. Do najbardziej znanych utworów z tego nurtu należą m.in. Tkacze (1893) – dramat opowiadający o strajku, gdzie bohaterem zbiorowym jest tłum robotników; Futro bobrowe (1893) – komedia ośmieszająca policję, która zamiast przestępstwami zajmuje się sprawami politycznymi; Florian Geyer (1896) – dramat historyczny o wojnie chłopskiej (1524-25). Jednocześnie Hauptman potrafił zaskakiwać swoich zwolenników takimi utworami jak Wniebowstąpienie Hanusi (1894), gdzie obrazy naturalistyczne przeplatają się z symbolicznymi wizjami religijno-romantycznymi, czy też Piękny dzwon (1897), w którym obok świata rzeczywistego autor za pomocą naiwnych symboli konstruuje czarodziejski świat baśni. Ponieważ jego następne sztuki nie cieszyły się popularnością sfrustrowany Hauptman ruszył w 1907 r. ruszył do Grecji, czego efektem było opublikowanie Greckiej wiosny (1908) – utworu, w którym pisarz wahał się między swoim przywiązaniem do chrześcijaństwa a zachwytem nad kulturą pogańską. Świadectwem jego religii była także powieść Szaleniec boży Emmanuel Quint (1910), w której ujawnił on swoje poglądy mistyczne. Nie był to jedyny utwór prozatorski Hauptmana, jednak jego dorobek epicki jest o wiele mniej znany niż dramaturgiczny. Za najwybitniejsze jego osiągnięcie na tym polu krytycy uważają jego nowelę psychologiczną Drożnik Tniel (1888) oraz opowiadanie Kacem z Soany (1918).Jego ostatnim dziełem była pisana w latach 1914-46 teatrologia dramatyczna Antrydnia, w której twórca połączył pełne okrucieństwa obrazy mitów greckich z koszarami II wojny światowej.

W 1912 r. Gerhartowi Hauptmanowi przyznano literacką Nagrodę Nobla przede wszystkim w uznaniu jego płodnej, różnorodnej i wybitnej działalności w dziedzinie sztuki dramatycznej. W swoim wykładzie noblowskim ten zdeklarowany pacyfista wystąpił w obronie pokoju.

RABINDRANĀTH TAGORE

ur. 6 maja 1861 r. Kalkuta, zm. 7 sierpnia 1941 r. Kalkuta.

Poeta, prozaik indyjski, piszący w języku Bengalii.

Wiersze pisał od ósmego roku życia pod wpływem rodzinnych tradycji, początkowo starych tekstów “Wed i Upaniszadów”, potem religijnej mistyki Kabira i Rajdasa. Wielkie wrażenie wywarły na nim zwłaszcza odbywane z ojcem pielgrzymki na północ Indii, gdzie opublikował poemat epicki Historia poety. Jego pierwsze wydane zbiory to: Wieczorne pieśni (1881) i Poranne pieśni (1883). Od 1890 r. zawiadywał rodzinnym majątkiem we Wschodniej Bengalii, gdzie powstały m.in. jego sławne tomiki: Złota łódź (1893) i Przemijanie (1899). Obrazy tytułowej Złotej łodzi, będącej metaforą życia ludzkiego w strumieniu czasu, powróci jeszcze niejednokrotnie w jego twórczości. Pisał również podręczniki szkolne, książki historyczne i artykuły na temat pedagogii. W 1902 r. napisał wiersze wydane w tomie Pamięć.

Po Pieśniach ofiarnych, bo taki tytuł nosił pierwszy opublikowany tom, przyszły następne przekłady, które przyniosły poecie popularność, zwłaszcza w krajach anglojęzycznych. Aż pięciokrotnie przyznano mu tytuł doktora honoris causa; otrzymał też w 1915 r. tytuł szlachecki, ale zrzekł się go cztery lata później po masakrze pokojowej demonstracji indyjskiej przez wojsko angielskie. Pozostawił po sobie olbrzymi dorobek literacki. Największą sławę osiągnął jako poeta, ale uprawiał niemal wszystkie gatunki literackie. Napisał m.in. prawie pięćdziesiąt dramatów i osiem powieści, z których największym powodzeniem cieszył się oparty na motywach autobiograficznych Dom i świat (1915-16). W rodzinnych stronach poety najbardziej znane są jednak jego pieśni, do których często sam komponował muzykę. Zostawił ich po sobie około trzech tysięcy i nawet dziś śpiewają je wieśniacy przy ognisku, nie mając często pojęcia, kto jest ich autorem.

W 1913 r. Rabindranath Tagore – jako pierwszy twórca spoza kręgu euroamerykańskiego – wyróżniony został literacką Nagrodą Nobla za pełne głębokiego przeczucia, oryginalne i przepiękne wiersze, w których z wyjątkowym mistrzostwem wyraziło się jego myślenie poetyckie, będące, według jego własnych słów, częścią literatury Zachodu.

ROMAIN ROLLAND

ur. 29 stycznia 1866 r. Clamecy, zm. 30 grudnia 1914 r. Vezeley.

Powieściopisarz, biograf i dramaturg francuski.

Od najwcześniejszych lat twórczości pisarz przejawiał zamiłowanie w formie – do monumentalnych cykli, a w treści – do moralizatorstwa i dydaktyki. Obydwie te cechy połączyły się w jego trylogii dramatycznej Tragedia wiary, składającej się ze sztuk: Święty Ludwik (1897), Aert (1898) i Triumf rozumu (1899). Napisał ją by dodać Francuzom wiary, męstwa i nadziei, czyli cnot, których – jego zdaniem – brakowało rodakom. Utwory te przeszły jednak bez echa, podobnie jak napisany pod wpływem Ibsena dramat społeczny Zwyciężeni (1897) w swoim manifeście programowym Teatr ludowy, szkic o estetyce teatru nowego (1903). Przeciwstawił się w nim modnym wówczas nurtom dekadenckim i materialistycznym, proponując w zamian stworzenie teatru, stawiającego sobie za cel wychowanie widza, najlepiej w oparciu o przykłady zaczerpnięte z historii. Ucieleśnieniem tych idei, miał być zaplanowany z rozmachem cykl dramatów historycznych Teatr rewolucji, nazywany przez Rollanda Iliadą narodu francuskiego. Do tej serii należą m.in. takie dramaty jak: Wilki (1898), Danton (1900) czy 14 lipca (1902). Z pobudek wychowawczych, aby pokazać ludziom wzory godne naśladowania rozpoczął też pisanie swojego kolejnego wielkiego cyklu, tym razem biograficznego: Żywot sławnych mężów. Zapoczątkował go wydanym w 1903 r. Życiem Beethovena. Następnie przez niego sportretowani bohaterowie to: Michał Anioł (1905), Heandel (1910), Lew Tołstoj (1911), Gandhi (1924), Ramakrishna (1929), Viverkananda (1930) i Charles Rčquy (1944).

Po zakończeniu pracy nad biografiami, rozpoczął pracę nad swą powieścią – rzeką Jan Krzysztof, której 10 tomów (Świt, Poranek, Młodzieniec, Bunt, Targowisko, Antonino, Dom, Przyjaciółki, Krzak gorejący, Nowy dzień ) ukazywało się kolejno w latach 1904-12. Utwór ten będący historią życia genialnego muzyka, którego wizerunek jest zdaniem krytyków syntezą Rollanda i Beethovena, przyniósł autorowi niezwykłą popularność, a w ślad za nią prestiżowe wyróżnienia: w 1913 r. Wielką Nagrodę Akademii Francuskiej.

W 1915 r. literacką Nagrodę Nobla Romain Rolland otrzymał za wielki idealizm utworów, za współczucie i za nurtowanie prawdy, z którą opisuje on różne charaktery ludzkie. Z powodu trwania I wojny światowej, podczas której Rolland przebywał w Szwajcarii, ceremonia wręczenia nagród nie odbyła się.

VERNER VON HEIDENSTAM

ur. 6 lipca 1859 r. Olshammar, zm. 20 maja 1940 r. Sztokholm.

Poeta i prozaik szwedzki.

Po raz pierwszy zadebiutował w 1888 r. zbiorem wierszy Pielgrzymki i lata wędrówki. Rok później opublikował powieść Eudymion, w której opiewał piękno i kulturę świata śródziemnomorskiego manifestu literackiego. Krytykując w niej koncepcje naturalistyczne, wezwał do stworzenia nowej estetyki, korzeniami sięgającej włoskiego Odrodzenia i opartej na poczuciu piękna i bogatej wyobraźni, fantastyce i poczuciu humoru. Realizacją tych postulatów miała być opublikowana w 1892 r. autobiograficzna powieść z partiami wierszowanymi Hans Alienus, opowiadająca o szukaniu sensu istnienia. Wydane w 1895 r. Wiersze znamionują odwrót poety od tematyki egzotycznej i zagłębienie się w rodzimej problematyce. Twórca głosi pochwałę dworu i życia ziemiańskiego, oddając przy tym hołd bohaterskim dziejom Szwecji. Do przeszłości zwraca się też w swym najsłynniejszym utworze, cyklu opowiadań Karolińczycy, w którym gloryfikuje czasy minione, przedstawia heroizm żołnierzy służących w armii króla szwedzkiego Karola XII. Dzieło to przyniosło pisarzowi miano wieszcza narodowego, które potwierdził kolejnymi powieściami historycznymi: Pielgrzymka świętej Brygitty (1901) i Ród Folkungów (1905-1907). W kręgach nacjonalistycznych ogromną popularność przyniosła polemika, jaką w 1905 r. w związku z kryzysem unii szwedzko – norweskiej toczył z norweskim literatem Björnstjerne Björnsonem. W latach 1908-10 wydał przepojony patriotyzmem dwutomowy poemat epicki Szwedzi i ich wodzowie, w którym sportretował najwybitniejsze postacie w historii swego kraju. W 1912 r, wybrany został członkiem Akademii Szwedzkiej. Dwa lata później wydał zbiorek Nowe wiersze.

W 1916 r. wyróżniony został literacką Nagrodą Nobla jako najbardziej widoczny przedstawiciel nowej ery w literaturze światowej. Od chwili przyznania mu nagrody, aż do śmierci, która nastąpiła dwadzieścia cztery lata później, Verner von Heidenstam nie opublikował ani jednego utworu. Dopiero w 1941 r. – rok po zgonie poety – wydano zbiór jego wierszy Kiedy kwitły kasztany. Za życia von Heidenstam był uważany za najwybitniejszego, obok Strindberga, poetę szwedzkiego. Wkrótce po śmierci jego sława zgasła, a dziś został niemal całkowicie zapomniany.

KARL GJELLERUP

ur. 2 czerwca 1857 r. Roholte, zm. 11 października 1919 r. Klotzshe.

Powieściopisarz i dramaturg duński.

W 1878 r. debiutuje naturalistyczną opowieścią pt. Idealista, w której przedstawia losy młodego inteligenta biorącego rozbrat z religią i Kościołem. O kryzysie wiary młodego człowieka traktuje też kolejny utwór, opublikowany w 1882 r. Uczeń Germanów. Następne dwie nowele Gjellerupa to wydane w 1883 r. Romulus oraz G-Dur . W tym czasie pisarz wiele podróżuje po Europie. Efektem tych peregrynacji są dwie książki: Klasyczny miesiąc (1884) oraz Rok wędrówek (1885). Pierwszym ważnym utworem, który zwraca na niego uwagę publiczności jest oparta na motywach sag nordyckich i starogermańskich tragedia Bruhilda, opublikowana w 1884 r. Kolejne jego sztuki to: w 1887 r. Tamayra oraz w 1888 r. Hagbarda i Signa. W następnym roku publikuje on psychologiczną powieść o nieszczęśliwym małżeństwie młodej Drezdenki i kopenhaskiego malarza pt. Minna, która zyskuje sobie uznanie krytyków. W 1889 r. wydaje swój tomik poetycki Księga mojej miłości. Z czasem Gjellerup odchodzi od tragedii heroicznej i zaczyna pisać dramaty. W 1891 r. publikuje Hermana Vandela, w 1893 r. Wuthorna, a w 1895 r. Hansa Excellence.

W 1894 r. pisze paszkwil na protestanckiego pastora, powieść Pastors Mors, a dwa lata późnij swój najsłynniejszy utwór, również powieść Młyn na wzgórzu. Gjellerup przedstawia w niej w sposób kliniczny, jak narastająca namiętność i zazdrość prowadzą do morderstwa. Pod wpływem filozofii Schopenhauera i buddyzmu pisze sztukę o uczuciu Buddy pt. Płomienie ofiarne (1903) oraz powieści: Pielgrzym Komanita (1906) i Wędrowcy świata (1910) r. Do problematyki chrześcijańskiej wrócił w 1917 r. w powieści Złota gałąź.

Akademia Szwedzka W 1917 r. wyróżniła aż dwóch duńskich pisarzy; obok Gjellerup także Henri Pontopidana. Gjellerupa uhonorowana za różnorodną twórczość poetycką i wzniosłe ideały. Werdykt ten wywołał jednak większy entuzjazm w Niemczech niż w Danii, gdzie pisarz był już od dawna uważany za pisarza niemieckiego.

HENRIK PONTOPPIDAN

ur. 24 lipca 1857 r. Fredericia, zm. 21 sierpnia 1943 r. Kopenhaga.

Powieściopisarz i dramaturg duński.

W 1882 r. opublikował tomik nowel Podcięte skrzydła, a rok później Obrazki wiejskie, w których poddał krytyce stosunki społeczne panujące na duńskiej prowincji. W 1883 r. ukazała się pierwsza wybitna powieść Pontoppidana Gmina w Sandinge, w której rozprawił się “opacznie z realizowanymi ideałami oświaty ludowej”, problemem, który znał najlepiej z autopsji jako wiejski nauczyciel. W noweli Orli lot z roku 1894 polemizuje on z Janem Christianem Andersenem i jego “Brzydkim kaczątkiem”. Sprzeciw Pontoppidana budzi andersenowska koncepcja osobowości, zgodnie z którą natura artysty zawsze odnosi zwycięstwo. W jego noweli orzełek z podciętymi skrzydłami nie jest w stanie wyfrunąć i po wielu nieudanych próbach rezygnuje, gdyż “nieważne jest, że wykluł się z orlego jajka, ważne jest, że wyrósł na kaczym podwórzu”. Dziełem życia Pontoppidana stał się opublikowany w latach 1898-1904 ośmiotomowy cykl powieściowy Lykke – Per, przetłumaczony na język polski jako W czepku urodzony. Oparty częściowo na motywach autobiograficznych stanowi metaforyczny portret przeciętnego Duńczyka z przełomu wieków. Nazywany także “wielkim freskiem epickim” stanowi sumę doświadczeń i przemyśleń autora. Na początku XX w. napisał jeszcze kilka powieści, by w latach 1912-16 wydać kolejny wielki cykl powieściowy, tym razem składający się z pięciu tomów. Nosi tytuł: Królestwo umarłych i nie miał swojego jednostkowego bohatera – bohaterem zbiorowym była Dania. W ciągu następnych 25 lat pisarz opublikował jeszcze wiele utworów, z których największą popularnością cieszyła się jego pięciotomowa epopeja, publikowana w latach 1933-43. Stale jednak rosło w nim – ugruntowane po I wojnie światowej – zwątpienie w humanistyczne ideały mieszczańskiego porządku świata. Najpełniejszy jego wyraz dał w napisanej w 1927 r. pod wpływem Nietzschego powieści Królestwo niebiańskiego mężczyzny.

W 1917 r. wraz ze swym rodakiem Gjellerupem Henrik Pontoppidan otrzymuje literacką Nagrodę Nobla. Przyznano mu ją za prawdziwe opisanie życia współczesnego w Danii.

CARL SPITTELER

ur. 24 kwietnia 1845, Liestal, zm. 28 grudnia 1924 r. Lucerna.

Epik i liryk szwajcarski, piszący po niemiecku.

W 1883 r. wydał poemat pisany białym wierszem Extramunda, w którym zastąpić próbował popularny wówczas dekadentyzm i naturalizm nowymi ideami “kosmicznymi”. Powstałymi na wskutek zmodyfikowania i połączenia wartości antycznych oraz biblijnych. Publikował także liryki, wiersze satyryczne, powieści oraz eseje. Jego utwory spotykały się z uznaniem niemieckiego filozofa Friedricha Nietzschego, który rekomendował ich autora na stanowisko redaktora jednego z monachijskich czasopism kulturalnych. Ciekawe, że gdy po latach Spitteler wydał swój debiutancki epos Prometeusz i Epimeteusz oskarżony został o plagiat Tako rzecze Zaratrusta i musiał udowodnić, że jego utwór powstał znacznie wcześniej niż dzieło Nietzschego Na temat swoich poglądów na idee niemieckiego filozofa opublikował w 1908 r. broszurę pt. Moje stosunki z Nietzschem. W 1906 r. ukazuje się powieść Spittelera Imago, oparta na motywach autobiograficznych i zawierająca wizję dwoistej natury twórcy. Utwór ten wywarł znaczny wpływ na formowanie się teorii psychoanalizy Freuda, który nawet nazwał “Imago” wydawane przez siebie czasopisma. Największą sławę przyniósł Spittelerowi jednakże wydany w odcinkach w latach 1900-1905, a opublikowany w całości w 1910 r. epos w pięciu księgach Wiosna olimpijska pisany heksametrem jambicznym i wykorzystujący motywy z mitologii greckiej. Utwór ten uważany jest za opus magnum szwajcarskiego poety, którego największym marzeniem było zawsze napisanie epopei. Przeciwstawiał się on rozpowszechnionym wówczas poglądom, że ten gatunek literacki charakterystyczny jest jedynie dla narodów we wczesnej fazie ich rozwoju.

W 1919 r. Carl Spitteler otrzymał literacką Nagrodę Nobla za niezrównany epos Wiosna olimpijska. Ze względu na stan zdrowia nie mógł odebrać nagrody osobiście. Zmarł w 1924 r., a po jego śmierci inny laureat Nagrody Nobla, Romain Rolland, napisał nekrolog, w którym nazwał Spittelera “naszym Homerem, największym poetą niemieckojęzycznym od czasów Goethego, jednym mistrzem epickiego gatunku po śmierci Miltona, postacią mającą we współczesnej sztuce swe odrębne miejsce”.

 

Oceń tę pracę

Wyjątkowe archiwum niewoli babilońskiej

103 gliniane tabliczki pokryte pismem klinowym pozwalają naukowcom poznać życie codzienne Żydów wysiedlonych w VI w. p.n.e. do Babilonii.

Babilończycy wysiedlają Żydów. Obraz Jamesa Tissota (ok. 1896-1902)

Al-Yahudu to starożytne miasteczko w Babilonii, którego nazwę można tłumaczyć jako Miasto Judy. Jego mieszkańcami byli Żydzi wysiedleni w początku VI w. p.n.e. z Judy w okolice Babilonu i Borsippy. Jeszcze niedawno naukowcy w ogóle nie wiedzieli o istnieniu tej osady. Informacje o niej pochodzą z glinianych tabliczek tworzących zbiór zwany Archiwum z Al-Yahudu.

Nie wiadomo kto, gdzie i kiedy znalazł te gliniane teksty. Wiele czasu spędziły na rynku antykwarycznym aż wreszcie dwa lata temu nabył je mieszkający w Londynie kolekcjoner żydowskiego pochodzenia Davida Sofer i wypożyczył jerozolimskiemu Bible Lands Museum. Po dwóch latach przygotowań uruchomiło ono właśnie wystawę, na której można oglądać te niezwykłe dokumenty.

Tabliczki są napisane w języku akadyjskim, który był wówczas powszechnie używany w babilońskiej administracji. Są to potwierdzenia zapłaty podatków, rejestry długów, dokumenty spadkowe, a także różne umowy handlowe. Oprócz treści samego dokumentu tabliczki zawierają też imię skryby, miejsce i datę sporządzenia.

Dzięki temu badacze wiedzą, że najstarszy z tych tekstów powstał w 572 r. p.n.e., a więc 15 lat po zburzeniu Jerozolimy przez babilońskiego króla Nabuchodonozora II. Najmłodszy pochodzi natomiast z 477 r. p.n.e., czyli z czasów, gdy Babilonia i Judea były już częściami imperium perskiego, a Żydzi od ponad 60 lat mogli wracać do domu. Pozwolił im na to w 539 r. p.n.e. król Persji Cyrus Wielki, który podbił imperium babilońskie. Tabliczki potwierdzają więc to, co uczeni zakładali od dawna – wielu potomków przesiedleńców nie skorzystało z możliwości powrotu i zostało w Mezopotamii. Żydowska społeczność funkcjonowała na tych terenach aż do XX wieku.

Na tabliczkach badacze znaleźli wzmianki o dziesiątkach Judejczyków. Rozpoznawali ich po imionach, z których wiele zawierało w sobie słowo Yahu (Judejczyk). Było wśród nich np. imię Natanyahu. Naukowcom udało się nawet zrekonstruować kilka pokoleń jednego rodu judejskiego, który przez cały czas używał hebrajskich imion znanych z Biblii. W innych rodach zdarzały się przypadki używania zarówno imion hebrajskich, jak i akadyjskich.

Zawartość tabliczek potwierdza, że wbrew powszechnie stosowanemu terminowi „niewola babilońska” Żydzi nie byli niewolnikami ani nawet obywatelami drugiej kategorii żyjącymi w strasznych warunkach i zmuszanymi do ciężkiej pracy. Po początkowym okresie – gdy osiedleni na spustoszonych przez wiele lat wojen terenach, musieli odbudowywać osady, kanały i inną potrzebną infrastrukturę – zaczęli się dorabiać i wielu z nich stało się właścicielami nieruchomości, plantacji, a nawet niewolników. Niektórzy weszli nawet w skład babilońskiej administracji. Nic więc dziwnego, że po 539 r. p.n.e. wiele osób postanowiło nie wracać.

Było tak ponieważ Nabuchodonozor II wysiedlając elity królestwa Judy nie tylko chciał zabezpieczyć się przed kolejnymi rebeliami jej mieszkańców. Istotnym celem władcy było też ponowne zaludnienie centrum państwa, które doznało znacznych zniszczeń podczas wojen toczonych tam w ostatnich dekadach istnienia imperium asyryjskiego.

Izraelscy badacze są zachwyceni Archiwum z Al-Yahudu, gdyż dotąd mieli bardzo mało konkretów dotyczących życia Żydów wysiedlonych do Babilonii, a przecież jest to jeden z najważniejszych epizodów w dziejach tego narodu. Szkoda tylko, że nie wiemy, gdzie odkryto te teksty, ani gdzie znajdowało się Al-Yahudu.

Na podstawie komunikatu prasowego Bible Lands Museum, książki „Judah and the Judeans in the Persian Period” oraz artykułów w The Times of Israel i The Jerusalem Post.


artykuł pochodzi z kultowych archeowiesci.pl /opublikował Wojciech Pastuszka/, które niespodziewanie całkiem zniknęły z Internetu

4.7/5 - (3 votes)