Oprócz tworzenia ochron Ziemianki powołały do życia domy opieki. Wzorem dla Z.K.Z. były instytucje tego rodzaju powstałe we Lwowie.
Domy opieki pozaszkolnej zajmowały się dziećmi od godziny 14 do 17. Zapewniano tam nadzór nauczycielski:
naukę
odrabianie lekcji
podwieczorek
zabawę
prace ręczne np. szycie.
Również w okresie letnim Ziemianki urządzały zajęcia dla znacznej liczby dzieci. Odbywały się one na placach Towarzystwa Ogrodniczego w Bagatelii. Dzieci dostawały do uprawy naczynia i nasiona. Same prowadziły te ogródki pod kierunkiem i przy wskazówkach fachowego ogrodnika – specjalisty.
Koszt zajęć za 5 miesięcy (od maja do września) wynosił 1 rubel.
Zapisywać można było dzieci do lat 10.
Ziemianki wielokrotnie podkreślały konieczność zajmowania się dziećmi ubogimi. Za przykład może posłużyć artykuł. A. Chmielińskiej „O potrzebie urządzania bezpłatnych zabaw dla dzieci ubogich”, zamieszczony w Świecie Kobiecym w 1910 roku, nr 71/72.
Autorka krytykuje stosunek społeczeństwa do mas ubogich. „…społeczeństwo nasze czyni bardzo niewiele w celu polepszenia zdrowia mas ubogich i dotąd nie zdawało sobie sprawy, że patrzy okiem obojętnym na śmierć przedwczesną tylu dzieci ubogich. Nie budujemy tanich mieszkań, higienicznych dla ubogich, nie zakładamy sklepów spożywczych, po których mielibyśmy ułatwione nabywanie świeżych i zdrowych produktów, z małymi bardzo wyjątkami nie tworzymy wzorowych instytucji „kropli mleka”, kąpieli ludowych itp. … poprawę tej sytuacji może zapewnić …ułatwienie dzieciom ubogim chociażby tylko latem zamianę brudnych podwórzy na ogrody lub place odpowiednio urządzone do zabaw wspólnych.
…pozwolenia wyrabiają Oddziały Towarzystwa Higienicznego w Warszawie …niechaj to będzie placówka, na której rozpoczniemy zbliżanie się zamożnej warstwy z uboższą, zbliżenie oparte na umiłowaniu z jednej i uczuciu wdzięczności z drugiej strony.”
W czerwcu 1905r, przy ul. Wilanowskiej 24 otwarto „Schronienie dla dzieci Marii”, którego zadaniem była opieka nad dziećmi bezdomnymi, sierotami, a w niektórych wypadkach i półsierotami bez matek.
Z inicjatywy Ziemianek powstał zakład dla dzieci więźniów, żłobek dla dzieci matek pracujących za domem, schronienie dla dzieci przedwcześnie zepsutych, szkoła kucharska dla dziewcząt itp.
Rola domów opieki w systemie pracy społecznej
Domy opieki pozaszkolnej uzupełniały działalność szkół i ochronek, ponieważ obejmowały dziecko w godzinach następujących po lekcjach. Opisany w pracy przedział od godziny 14 do 17 wskazuje na próbę zagospodarowania czasu, w którym potrzebne były nadzór, pomoc w nauce i bezpieczne miejsce pobytu. Instytucja nie ograniczała się do pilnowania dzieci. Łączyła obowiązki szkolne z posiłkiem, zabawą i pracami ręcznymi, tworząc spójny program codziennej opieki.
Pomoc w odrabianiu lekcji mogła wyrównywać różnice między dziećmi mającymi odmienne warunki domowe. Nadzór nauczycielski porządkował naukę, pozwalał zauważyć trudności i utrwalać materiał. W takim ujęciu dom opieki stawał się łącznikiem między szkołą a rodziną. Nie zastępował jednej ani drugiej, lecz zapewniał czas oraz wsparcie potrzebne do wykonania zadań, których dziecko nie zawsze mogło podjąć samodzielnie.
Podwieczorek miał znaczenie praktyczne i wychowawcze. Regularny posiłek odpowiadał na podstawową potrzebę dziecka, a wspólne spożywanie mogło uczyć porządku oraz współdziałania. W ocenie takiej placówki warto więc uwzględniać nie tylko liczbę zajęć, lecz także warunki sanitarne, jakość pożywienia i dostępność dla dzieci z uboższych rodzin. Opieka społeczna nabierała konkretnej formy przez połączenie edukacji z troską o zdrowie.
Zabawa była równoprawnym elementem programu. Po czasie nauki dzieci potrzebowały ruchu, odpoczynku i kontaktu z rówieśnikami. Zorganizowana zabawa mogła rozwijać współpracę, odpowiedzialność za zasady oraz sprawność fizyczną. Tekst źródłowy zwraca uwagę także na letnie zajęcia na otwartej przestrzeni. Wykorzystanie ogrodów i placów pozwalało przenieść część wychowania poza zamknięte pomieszczenia.
Powierzanie dzieciom naczyń, nasion i prostych prac ogrodniczych łączyło doświadczenie z nauką. Dziecko obserwowało kolejne etapy wzrostu rośliny, uczyło się regularności oraz odpowiedzialności za rezultat. Obecność fachowego ogrodnika zapewniała instruktaż i korygowała błędy. Takie zajęcia miały charakter praktyczny, ale mogły również rozwijać cierpliwość oraz szacunek do pracy wykonywanej systematycznie przez dłuższy czas.
Prace ręczne, w tym szycie, wpisywały się w szerszy model kształcenia stosowany przez organizację. Uczyły dokładności, planowania kolejnych czynności i posługiwania się narzędziami. Wspólnie wykonywane zadania mogły też budować poczucie sprawczości, ponieważ uczestnik widział materialny efekt swojej pracy. Dla oceny programu ważne było dopasowanie trudności do wieku i zapewnienie bezpiecznych warunków.
Niski koszt zajęć wymieniony w pracy pokazuje dążenie do dostępności, ale sama opłata nie wyjaśnia pełnego sposobu finansowania. Placówka potrzebowała pomieszczenia, osób prowadzących, materiałów, posiłków i wyposażenia. Organizatorzy musieli więc łączyć wpłaty uczestników z innymi źródłami wsparcia. Przy analizie przedsięwzięcia warto oddzielać koszt ponoszony przez rodzinę od całkowitego kosztu działania instytucji.
Ograniczenie wieku uczestników wymagało jasnego określenia grupy, do której kierowano pomoc. Dzieci do lat dziesięciu miały inne potrzeby niż młodzież, dlatego program mógł koncentrować się na podstawowej nauce, zabawie i opiece. Jednocześnie powstawało pytanie o dalsze wsparcie starszych dzieci. System instytucji społecznych był najbardziej spójny wtedy, gdy kolejne formy działalności odpowiadały następującym po sobie etapom rozwoju.
Bezpłatne zabawy dla dzieci ubogich rozszerzały opiekę poza grono regularnie zapisanych uczestników. W przytoczonych wypowiedziach łączono warunki mieszkaniowe, zdrowie i dostęp do bezpiecznej przestrzeni. Pokazuje to, że problem ubóstwa postrzegano szerzej niż wyłącznie jako brak pieniędzy. Obejmował on również otoczenie, higienę, możliwość wypoczynku i kontakt z przyrodą. Program zabaw był więc jedną z odpowiedzi na kilka powiązanych potrzeb.
Wymienione w pracy schronienia, żłobek i zakład dla dzieci więźniów wskazują na różnicowanie pomocy zależnie od sytuacji rodzinnej. Każda placówka wymagała odmiennej kadry, zasad przyjęcia i zakresu opieki. Wspólnym elementem było tworzenie bezpiecznego miejsca dla dzieci, których rodzice lub opiekunowie nie mogli zapewnić stałego nadzoru. Takie rozpoznanie potrzeb pozwalało kierować środki do konkretnych grup, a nie ograniczać się do jednego ogólnego programu.
Skuteczność domu opieki można oceniać przez frekwencję, regularność uczestnictwa, postępy w nauce, stan zdrowia i opinie rodzin. Równie ważna jest ciągłość finansowania oraz przygotowanie osób prowadzących. Nawet dobrze zaprojektowana placówka nie spełni zadania, jeśli działa nieregularnie albo nie ma materiałów. Dokumentowanie wyników pomagało uzasadniać dalsze prowadzenie pracy i poprawiać program zgodnie z zauważonymi potrzebami.
Kadra domu opieki potrzebowała kompetencji pedagogicznych oraz umiejętności organizowania grupy. Pomoc w nauce, zabawa i prace ręczne wymagały innych metod, lecz powinny tworzyć jeden plan dnia. Osoba prowadząca musiała również obserwować samopoczucie dzieci i reagować na sytuacje wymagające kontaktu z rodziną lub inną instytucją. Jasny podział obowiązków ograniczał ryzyko, że ważna potrzeba pozostanie niezauważona.
Zasady przyjmowania dzieci powinny być zrozumiałe dla rodzin. Wiek, godziny, koszt, wymagane wyposażenie i sposób zgłaszania nieobecności wpływały na dostępność placówki. Przy ograniczonej liczbie miejsc potrzebne były przejrzyste kryteria pierwszeństwa. Szczególnego wsparcia mogły wymagać dzieci bez opieki, z rodzin pracujących albo znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej.
Letni program wymagał innego harmonogramu niż zajęcia w okresie szkolnym. Więcej czasu można było przeznaczyć na aktywność na zewnątrz, ogrodnictwo i zabawę, lecz należało zapewnić wodę, cień, nadzór i plan na niepogodę. Sezonowe wykorzystanie placów pozwalało rozszerzyć działalność bez budowania pełnej infrastruktury, ale wymagało współpracy z właścicielem terenu i osobami fachowymi.
Dom opieki działał najskuteczniej jako część lokalnej sieci. Szkoła mogła przekazywać informacje o potrzebach edukacyjnych, rodzina o sytuacji dziecka, a organizacje społeczne wspierać finansowanie i materiały. Współpraca nie powinna naruszać prywatności ani zastępować odpowiedzialności opiekunów. Jej celem było zapewnienie ciągłości pomocy i uniknięcie powielania tych samych działań przez kilka instytucji.
W ocenie programu należało uwzględnić także doświadczenie dzieci. Obserwacja ich zaangażowania, zmęczenia i relacji w grupie pomagała dostosowywać rytm dnia. Zbyt długi blok nauki mógł obniżać koncentrację, a niewłaściwie dobrana praca ręczna zniechęcać. Elastyczny plan zachowywał cele placówki, lecz pozwalał reagować na wiek i możliwości uczestników.
Ciągłość między kolejnymi okresami działania wymagała przechowywania planów, list materiałów i sprawozdań. Nowa osoba prowadząca mogła dzięki nim poznać wcześniejsze doświadczenia i nie zaczynać organizacji od początku. Dokumentacja ułatwiała też rozliczenie kosztów oraz przygotowanie następnego sezonu zajęć.