Mikołaj II w polskiej literaturze pamiętnikarskiej

Przystępując do zbierania materiałów do tego rozdziału miałem świadomość, że informacje zawarte w pamiętnikach polskich autorów – a dotyczące postaci ostatniego cara Rosji Mikołaja II – choć niezwykle ważne i cenne jako źródła historyczne, mają mniejszą wartość niż pamiętniki rosyjskie. Wynika to z tego, iż autorzy tych drugich z racji pełnionych funkcji oraz możliwości bliższej obserwacji opisywanych wydarzeń byli znacznie lepiej poinformowani o wielu faktach. Nie umniejsza to jednak wartości poznawczej polskich pamiętników, ważnych ze względu na inne swoje cechy, o których piszę później.

W większości z nich Mikołaj II jest wspominany raczej mimochodem, np. gdy mowa o zagranicznej lub wewnętrznej polityce rosyjskiej lub jeśli piszący pamiętnikarz sam zetknął się z carem w jakiejś sytuacji. I tak Ludwik Krzywicki, znakomity skądinąd pamiętnikarz pisze o Mikołaju II tylko we fragmencie o liberalizacji stosunków w zaborze rosyjskim, bezpośrednio po objęciu rządów przez nowego władcę. I to w dodatku w formie ironicznej uwagi: „Panujący był tylko z dwiema pałkami w tytule swoim, zamiast trzech, które przypadły ojcu”[1].

Temu samemu zagadnieniu nieco więcej uwagi poświęcił Wincenty Jastrzębski, wiceminister Opieki Społecznej II RP. W swych wspomnieniach, sygnalizuje on fakt skasowania przez cara, w pierwszych latach po objęciu tronu więzienia politycznego w Twierdzy Szlisselburskiej. Ponownie przywrócono mu ten status w czasie rewolucji 1905 roku[2].

Wartość poznawcza cytowanych powyżej, jak i pozostałych jeszcze nie omówionych pamiętników i wspomnień, związana jest z ich większym obiektywizmem niż ich rosyjskich odpowiedników. Co spowodowane zostało, np. innym stosunkiem emocjonalnym do cesarza, oddaleniem od centrów decyzyjnych czy odmiennym typem wychowania. Dlatego w wielu polskich pamiętnikach można znaleźć często przejawy sympatii ze strony piszącego w stosunku do osoby Mikołaja II. Częściej niż ludzie z jego bezpośredniego otoczenia, Polacy potrafili dostrzec w nim zwykłego człowieka, a nie tylko monarchę. Pozwala to na wysunięcie wniosku, że polska literatura wspomnieniowa jest równie przydatna w badaniach nad oceną działań i charakterystyką ostatniego Romanowa na tronie Rosji, jak rosyjska.

Według jednego z badaczy tego zagadnienia profesora Jana Sobczaka z Olsztyna liczy ona sobie ponad sto pozycji, a jego zdaniem to jeszcze nie wszystko[3] [4] [5]. Przy korzystaniu jednak z tego typu źródeł jak zawsze należy zachować duży krytycyzm. Wiąże się to z tym, iż zawierają one wiele nie sprawdzonych naukowo faktów i subiektywnych sądów, choć świetnie pozwalają wczuć się w atmosferę epoki.

Oczywiście najwięcej i najciekawsze fakty znajdziemy w pamiętnikach Polaków związanych bezpośrednio z życiem dworskim Petersburga, działających na rosyjskiej scenie politycznej, bądź też z innych względów związanych z Rosją.

Jednymi z ciekawszych są wspomnienia generała Jana Jacyny, który z racji zajmowanych stanowisk ( profesor artylerii w głównym komitecie technicznym ministerstwa marynarki, wykładowca trzech synów wielkiego księcia Włodzimierza – stryja Mikołaja II), świetnie znał wielu czołowych ówczesnych polityków i dobrze orientował się w nastrojach panujących w stolicy cesarstwa. Podaje on wiele ciekawych szczegółów dotyczących zarówno wyglądu jak i charakteru cara oraz sposobu jego wychowania . Znajdziemy w jego relacji również nawiązanie do nadziei społeczeństwa rosyjskiego na „nowy kurs” w polityce wewnętrznej po objęciu tronu przez Mikołaja. Ten jednak szybko je rozwiał, gdy dziękując za adresy ziemstw z okazji wstąpienia na tron: „polecił porzucić niedoścignione marzenia” . Jacyna twierdzi także, że tylko żona cesarza Aleksandra Fiodorowa miała wpływ na decyzje monarchy[6]. Nie zabrakło u naszego pamiętnikarza, również opisów reakcji na często przywoływane w innych wspomnieniach takie wydarzenia jak tragedia na placu Chadyńskim[7], wizyta cara w Warszawie w 1897 roku[8] [9], ogłoszenie manifestu z 17 października 1905 roku . Na kartkach pamiętnika gen. Jacyny jawi się nam ostatni car jako człowiek kochający życie rodzinne. „Cesarz Mikołaj II lubił spędzać czas w otoczeniu dzieci”[10] i o skromnych potrzebach[11]. Znajdujemy także wiadomości o niechęci opinii publicznej do cesarzowej Niemki oraz o sprawie Rasputina i jej wpływie na losy dynastii[12].

Pomimo krytycznego stosunku do osoby cara gen. Jacyna, pisząc o wydaniu pamiętników Mikołaja, na podstawie dostępnych mu informacji, bierze go w obronę i twierdzi „że nie był on wcale takim napół-kretynem, jak go złośliwie odmalowano w owych, niby autentycznych wspomnieniach”[13]. Podaje również wiadomość o losach rodziny carskiej po rewolucji lutowej i październikowej oraz o jak go nazywa „ohydnym mordzie w Jekaterynburgu” .

Wiele elementów pozytywnych do oceny postaci Mikołaja II wnoszą wspomnienia kronikarza życia dworu wiedeńskiego Mariana Rosco-Bogdanowicza. Opisał on wizytę cara wraz z małżonką u cesarza Franciszka Józefa, która miała miejsce w 1896 roku . Pamiętnikarz miał wówczas okazję krótko porozmawiać z monarchą rosyjskim. Wrażenie jakie odniósł po tej konwersacji ujął w następujących słowach: „Z tego jedynego w życiu spotkania odniosłem o Mikołaju jako człowieku miłe wrażenie. Sąd o tym, jakim był jako car i samodzierżawca wypowiedziała już historia doby ostatniej”[14] [15] [16] [17] [18].

Na szczególną uwagę zasługuje jednak niedawno wydany pamiętnik Matyldy Krzesińskiej. Była ona przez pewien okres czasu blisko, uczuciowo związana z wówczas jeszcze następcą tronu Mikołajem Aleksandrowiczem. Znajduje to odzwierciedlenie w jej opisie wizerunku najpierw carewicza, a potem cesarza Mikołaja II. Autorka wręcz go idealizuje . Swoje wspomnienia napisała jednak Krzesińska dopiero po siedemdziesięciu latach na emigracji w Paryżu. Rodzi to podejrzenia, iż nie wszystkie szczegóły odpowiadają prawdzie. Najlepszym dowodem tego może być sugerowanie przez nią, że następca tronu gotów był zrzec się dla niej swych praw do korony i władzy. W rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca. Cesarzewicz, bowiem zdawał sobie sprawę z dzielącej ich przepaści i był świadomy ciążących na nim obowiązków. Nie zamierzał narażać na szwank prestiżu dynastii oraz swej własnej przyszłości dla związku z tancerką. Pomija również Matylda Krzesińska niezbyt dla niej korzystne wydarzenia czy to dotyczące kariery artystycznej, czy też próby z jej strony skłócenia Mikołaja z przyszłą żoną Alicją heską. Wyjaśnienia wymaga też kontrowersyjna sprawa jej przynależności narodowej. Niewątpliwie z pochodzenia i wychowania była Polką, lecz jej późniejsza kariera zawodowa, a później małżeństwo z jednym z Romanowów na trwałe związało ją z kulturą rosyjską. Niezwykle wartościowe dla określenia stosunku cesarza do spraw polskich są wspomnienia Hipolita Korwina Milewskiego. Dostrzega on bowiem życzliwość i przychylność zamierzeń i projektów Mikołaja wobec Polaków. Czego wyrazem jest jego wyznanie „jeśli mamy w całym państwie rosyjskim jednego rzeczywiście życzliwego do nas usposobionego człowieka, to tym człowiekiem jest Mikołaj II. Tak było (może dzięki słodkim wspomnieniom o Warszawiance Krzesińskiej), dopóki nasi warszawscy mędrcy sami nie urządzili mu w 1907 roku grubiańskiego afrontu, którego żaden monarcha, szczególnie żaden Romanow, ani zapomnieć, ani przebaczyć nie mógł” . Chodziło o niefortunne według autora zachowanie członków Koła Polskiego w czasie inauguracji II Dumy Państwowej. Wówczas to, mimo iż niektórzy z nich posiadali tytuły dworskie, żaden z nich nie powstał podczas czytania pozdrowień i życzeń monarchy dla Dumy. Co zdaniem Hipolita Milewskiego „w oka mgnieniu przerobiło jedynego w Rosji pewnego naszego przyjaciela w zaciętego, skrytego, lecz nieubłaganego wroga”[19] [20] [21] [22].

Inną oznaką sympatii cara dla Polaków zdaniem autora, było polecenie wybudowania, na koszt państwa, w Kijowie drugiego kościoła dla wyznawców rzymskokatolickich. Po tym jak dowiedział się on, że kilkadziesiąt tysięcy wiernych modli się tylko w jednej świątyni. Podobnie życzliwie Mikołaj zachował się, gdy usłyszał od hrabiny Marii Branickiej, iż polscy ziemianie płacą jeszcze kontrybucję ustanowioną trzydzieści lat temu przez Murawiowa-Wieszatiela, jako karę za udział w powstaniu styczniowym. „Po kilku innych słowach wypowiedzianych również głośno cesarz oddalił się i niebawem kontrybucję kazał znieść” . Zawierają jednak wspomnienia Milewskiego także zwykłe plotki, np. o sporach z matką cesarzową – wdową Marią Fiodorowną, a także o przygotowanym przez nią i jej otoczenie spisku przeciw młodemu cesarzowi .

Natomiast relacje z I wojny światowej, pomimo całego swego bogactwa, nie zawierają zbyt wielu cennych informacji o samym Mikołaju. Są tam oczywiście wzmianki ciekawe, jak choćby o wizycie cara w zdobytym Lwowie i Przemyślu, reakcję na odezwę wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza do Polaków itp., ale o nim samym autorzy wypowiadają się rzadko i lakonicznie.

W pamiętniku księżnej Marii Lubomirskiej znajdujemy jednak ciekawą wzmiankę o życzliwym stosunku monarchy rosyjskiego do hrabiego Zygmunta Wielopolskiego podczas rozmowy z września 1914 roku o potrzebie większej samodzielności Królestwa Polskiego: „Cesarz był wzruszony i na pożegnanie go (hr. Zygmunta Wielopolskiego) uściskał, potem odstąpił o parę kroków, zrobił znak krzyża i obiecał z pomocą Bożą, nie zapomnieć o Polsce w godzinie rachunku” . Ale osoba samego cara nie wzbudzała u pamiętnikarki sympatii. Czego potwierdzeniem jest następująca opinia o nim: „Mikołaj II jest człowiekiem małym, tragicznie ironicznie zestawionym z wypadkami olbrzymami. Żadnego gestu, żadnej postawy. Podczas swych podróży podobno kryje się za firankami wagonu, zamiast pokazać się, wyjść naprzeciw tłumowi wojskowych, którzy czekają na niego na stacjach, zamiast ich uszczęśliwić. Zbliżają się wybrani do tego Pomazańca Bożego, przeciskając się wąskimi korytarzami wagonu cesarskiego”[23].

Pomimo to wieści o opuszczonym przez większość dawnych sług i uwięzionym Mikołaju wzbudzały u niej litość. Obok różnych zasłyszanych plotek, przytacza słowa rosyjskich chłopów o ich byłym monarsze: „Głupi był, to pewno, ale odsiedział, odpokutował, czas mu już wracać”. Podaje również niejasne wiadomości o próbach ratowania cara przez księcia Władysława Lubomirskiego. Wszystko to skłoniło księżno do zadumy nad losami ostatniego Romanowa: „Po raz pierwszy żal mi niedołężnego cesarza Mikołaja. Co za upokorzenie. Czy chociaż umiał być wielkim w tej ostatniej godzinie podobnej do śmierci. Można tak sądzić gdy się czyta jego słowa pożegnalne i jego ostatnią wolę” . Cały dziennik tej arystokratki daje doskonały obraz wyzbywania się przez Polaków nadziei wiązanych z caratem i osobą samego Mikołaja II.

Kilka informacji o cesarzu z lat I wojny światowej znajduje się w dzienniku walczącego w Legionach hrabiego Augusta Krasickiego. Znajdujemy u niego wiadomości o pobycie monarchy we Lwowie i Przemyślu, o odwołaniu w. ks.Mikołaja Mikołajewicza z funkcji naczelnego wodza i objęciu jej przez samego Mikołaja. Odnotował on również, że w czasie przyjęcia u gen. Beselera na zamku warszawskim na stole: „Nakrycie było porcelanowe białe z cyfrą „N” tj. cara Mikołaja II” .

Również w „Pamiętniku” Stanisława Grabowskiego znajdziemy kilka istotnych spostrzeżeń dotyczących osoby Mikołaja II. Początkowo autor był socjalistą, później zmienił orientację polityczną i został czołowym współpracownikiem Romana Dmowskiego. W II RP sprawował funkcję ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego, a podczas II wojny światowej przewodniczył Radzie Narodowej w Londynie. Z jego wspomnień dowiadujemy się m.in. o wydaniu przez cara manifestu konstytucyjnego z 17 października 1905 roku, o jego pobycie we Lwowie po zajęciu go w 1915 roku oraz o obawach wielu Rosjan, że zwycięstwo w wojnie może wzmocnić dążenia absolutystyczne Mikołaja. Interesująco prezentuje również Stanisław Grabski starania Władysława i Zygmunta Wielopolskich o pozytywne załatwienie sprawy polskiej w najwyższych kręgach dworskich. Według niego efektem tych zabiegów było wydanie rozkazu do armii i floty, w którym była mowa o „utworzeniu wolnej Polski, złożonej z wszystkich trzech jej dziś rozdartych dzielnic”. Podziela on istniejący wówczas pogląd, iż przyczyną upadku monarchii w Rosji było niezadowolenie z sytuacji jaka panowała w otoczeniu cara oraz intrygi i spiski różnych grup wpływów. Dał w swym pamiętniku także krótki opis przebiegu rewolucji lutowej i abdykacji Mikołaja. Dostrzegł również rozziew między pragnieniem ludu rosyjskiego, który „chciał być tylko dobrze rządzonym i to mocną ręką”, ponieważ on „szanuje tylko silną władzę”, a Mikołaj był „słaby i chwiejny” i nie potrafił sobie poradzić z zaistniałymi problemami. Bardzo często sytuacja przerastała go .

Niekiedy niezwykle ciekawe fakty można znaleźć w pozycjach, które bynajmniej nie są pamiętnikami sensu stricto. Ich autorzy jakby na marginesie dzielą się z czytelnikami swymi osobistymi rozważaniami. Świetnym tego przykładem jest dzieło programowe Romana Dmowskiego „Polityka polska i odbudowa państwa”. Rozważając politykę rosyjską przed wojną z Japonią 1905 roku nadmienia on „właśnie [24] [25] [26] ta krytyczna dla Rosji doba zastała na jej tronie człowieka najmniej stworzonego na monarchę. Czuły mąż i ojciec, zajęty więcej rodziną niż państwem, arystokrata do szpiku kości – nawet w lepszym znaczeniu tego słowa, bo posiadający poczucie honoru i uczciwości w polityce, ale mający wyraźny wstręt do ludzi nowych – słaby i nieśmiały, ulegający łatwo wpływom, a jednocześnie nieufny, bojący się ludzi mocnych, bo mu działali na nerwy – nie był zdolny do wytknięcia sobie jakiejkolwiek linii politycznej, a nie umiał się oddać w ręce jakiegoś jednego męża stanu, który by tę linię mógł dać Rosji. Uginał się pod ciężarem swego fikcyjnego samowładztwa, ale uważał je za dziedzictwo, które miał obowiązek nienaruszone przekazać swemu następcy”. Swoje rozważania kończy Dmowski jakże celną konkluzją: „Jedna z najtragiczniejszych postaci na tronie – nie będąc ani zły, ani głupi, stał się Mikołaj II nieszczęściem Rosji”[27] [28]. Trafność jej zadziwia, zwłaszcza że autor, jak sam przyznaje, przy okazji omawiania prób zaprezentowania carowi polskich postulatów przez działaczy polskich po ukazaniu się odezwy w. ks. Mikołaja Mikołajewicza, sam nigdy nie spotkał cara osobiście . Wspomina on także o uporze monarchy, aby prowadzić wojnę nadal mimo olbrzymich strat, gdyż czuł, „że wojna podtrzymuje jego pozycję w społeczeństwie rosyjskim”. Jako odpowiedź na propozycję negocjacji pokojowych ze strony Niemiec, Mikołaj wydał cytowany przez Grabowskiego rozkaz do armii i floty z 25 grudnia 1916 roku. Dmowski dostrzega także coraz większy wpływ Rasputina na politykę[29].

Niewiele nowego do oceny wizerunku ostatniego Romanowa wnoszą „Pamiętniki” socjalisty Bolesława Limanowskiego. Poza wspomnieniami o nadziejach związanych z liberalizacją polityki wobec narodu polskiego po wstąpieniu na tron i wizycie cara w Warszawie, pisze on o manifeście koronacyjnym, który zezwalał emigrantom na powrót do kraju[30].


[1]  L. Krzywicki, Wspomnienia, t. III, Warszawa 1959, s. 178-179.

[2] W. Jastrzębski, Wspomnienia 1885-1919, Warszawa 1966, s. 347-348.

[3]  Zob. J. Sobczak, Postacie dwóch ostatnich carów Wszechrosji – Aleksandra III i Mikołaja II – w polskiej literaturze pamiętnikarskiej, w: Oblicza Wschodu w kulturze polskiej, oprac. G. Kotlarski, M. Figura (redakcja ogólna), Poznań 1999, s. 79.

[4] J. Jacyna, 30 lat w stolicy Rosji, Warszawa 1926, s. 15-16.

[5] Tamże, s. 16.

[6] Tamże, s. 17.

[7]   Tamże, s. 18-19.

[8]   Tamże, s. 19-20.

[9]   Tamże, s. 26.

[10] Tamże, s. 40.

[11] Tamże, s. 41-42.

[12] Tamże, s. 74-80.

[13] Tamże, s. 76

[14] Tamże, s. 87-88, 129-132.

[15]  M. Rosco-Bogdanowicz, Wspomnienia, t. II, Kraków 1959, s. 107-123.

[16] Tamże, s. 118.

[17] Zob. M. Krzesińska, Wspomnienia. Romans z carem Mikołajem i lata następne…, Warszawa 1996.

[18]  H. Korwin-Milewski, Siedemdziesiąt lat wspomnień (1885-1925), Poznań 1930, s. 193.

[19] Tamże, s. 259.

[20] Tamże, s. 153.

[21] Tamże, s. 152-153.

[22]  Pamiętnik księżnej Zdzisławowej Lubomirskiej, 1914-1918, do druku przygotował J. Pajewski, Poznań 1997, s. 61.

[23] Tamże, s. 82,86

[24] Tamże, s. 482-483, 490, 504-505, 557 i 593.

[25] A. Krasicki, Dziennik z kompanii rosyjskiej 1914-1916, Warszawa 1988, s. 232, 335, 338.

[26]  S. Grabski, Pamiętniki, t. I, Warszawa 1989, s. 158, 268, 297, 305-306: t. II, Warszawa 1989, s. 5-9, 32.

[27]  R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. I , Warszawa 1988, s. 83-84.

[28] Tamże, s. 224-225.

[29] Tamże, s. 314, 332.

[30]  B. Limanowski, Pamiętniki, t. I, b. m. 1958, s. 482, 484, 498.

Oceń tę pracę

Zagon na Koziatyn

Wiosną 1920 r. liczebność armii polskiej nie pozwalała na obsadzenie w całości zagrożonej przez Rosję Radziecką wschodniej granicy państwa. Bierne czekanie na rozwój wypadków, a więc oddanie inicjatywy nieprzyjacielowi, z całą pewnością poskutkowałoby przełamaniem przez niego nikłej obrony i w konsekwencji wymusiłoby na wojskach polskich odwrót w celu skrócenia linii frontu. Takie działanie dla młodego państwa, którego losy na arenie międzynarodowej polityki jak i na scenie militarnej dopiero się ważyły, mogło być tragiczne w skutkach. Dlatego też naczelny wódz Józef Piłsudski zdecydował się na uprzedzenie spodziewanego ataku.
Ofensywa która dowiodła wojska Polskie do Kijowa rozpoczęła się w końcu kwietnia 1920 roku. Początek jej wyznaczył zagon Dywizji Jazdy na Koziatyn. Była to operacja, mająca na celu poprzez działanie na głębokich tyłach przeciwnika, opanowanie ważnego węzła kolejowego i przez to zamknięcie drogi odwrotu wojskom sowieckim, co pozwolić miało na ich całkowite zniszczenie.

Jednostka kawalerii która podołałaby takiemu zadaniu musiała posiadać odpowiednią siłę. Działanie bez współpracy z piechotą wymagało sformowania związku taktycznego silniejszego od stosowanych dotychczas brygad jazdy. Już zimą 1920 r. rozpoczęto zatem wycofywanie znacznej części pułków jazdy z działań bojowych, celem ich organizacji w Dywizję Jazdy (DJ).

Organizacja Dywizji Jazdy

Dowództwo dywizji zorganizowano dopiero niespełna dwa tygodnie przed rozpoczęciem działań, nie dając mu wystarczającej ilości czasu potrzebnego do wypracowania płynności współdziałania z brygadami. Dowódcą DJ został gen. ppor. Jan Romer. Co prawda nie dowodził on wcześniej kawalerią, ale za jego kandydaturą przemawiał fakt, iż był doświadczonym oficerem sztabu generalnego. 12 kwietnia przybyły na Wołyń pierwsze oddziały przerzuconej z Pomorza 5. Brygady Jazdy (BJ). Znajdowała się ona w stosunkowo dobrym stanie organizacyjnym, jednak w dniu 20 IV 1920 r. stan wypełnienia jej etatów pozostawiał wiele do życzenia. Wynikało to w znacznej mierze z kłopotów związanych z przerzuceniem wojska na dużą odległość. 4. BJ również nie posiadała pełnego stanu organizacyjnego. Etaty pułków obu brygad odbiegały od regulaminowych, kłopoty sprawiało także niejednolite uzbrojenie oddziałów. Na plus zaliczyć natomiast można duże nasycenie oddziałów doświadczoną kadrą oficerska, podoficerską i zaprawionymi w boju żołnierzami.

Stan na dzień 20 kwietnia przedstawiał się następująco:

Dowództwo DJ: (12 oficerów / 130 szeregowych, dowódca gen. ppor. Romer).

4. BJ: dowództwo (8 / 184, płk Sulimirski), 8. puł. (21 / 710, mjr Brzezowski), 9. puł. (23 / 825, rtm. Dunin – Borkowski), 14. puł. (31 / 875, ppłk Plisocki), 4. DAK (9 / 305, rtm. Prażmowski).

5. BJ: dowództwo (18 / 420, ppłk Orzechowski), 2. pszwol. (23 / 910, pełniący obowiązki dowódcy por. Karski), 1. puł. (25 / 885, ppłk Dziewicki), 16. puł. (14 / 772, płk Pasławski), 5. DAK (8 / 324, kpt. Wąsowicz).

Razem stan wyżywienia dywizji wynosił 192 oficerów i 6260 szeregowych oraz 5881 koni, stan bojowy natomiast 96 oficerów, 2989 szeregowych, 16 dział (8 rosyjskich 3-calowych i 8 włoskich 75 mm) oraz 69 karabinów maszynowych. W stanie bojowym z powodu braku danych nie uwzględniono liczby oficerów i szeregowych artylerii konnej.

Pierwszy dzień zagonu

Wymarsz DJ nastąpił dnia 25 kwietnia o godzinie 4.00. Straż przednią stanowił 9. puł. i towarzyszący mu dyon 14. puł. oraz bat. 4. DAK. Przekraczające rzekę Słucz siły główne dywizji przedefilowały przed Józefem Piłsudskim, który przybył na Wołyń w celu kontrolowania przebiegu ofensywy. Główny rzut oddziałów dywizji uformowany został w sposób następujący: dyon 14. puł., 8. puł., 2. bat. 4. DAK, 1. puł., 2. pszwol., 16. puł., 5. DAK. Początkowo nie nawiązano żadnego kontaktu z nieprzyjacielem. Jedyne trudności powodowało duże tempo posuwania się, które nie wpływało dodatnio na porządek marszowy. Szczególnie dotyczyło to artylerii, która niejednokrotnie musiała się zatrzymywać celem usunięcia zarośli blokujących leśną drogę.

Do pierwszego starcia z nieprzyjacielem doszło około godziny 8.00, a więc dopiero po 4 godzinach marszu. Idący w straży przedniej 9. puł. został ostrzelany silnym ogniem z miejscowości Prutówka, w której znajdowała się sowiecka brygada 17. Dywizji Kawalerii (94. i 100. pułk, siła około 800 szabel). Dowódca 9. puł. rtm. Józef Dunin – Borkowski wydał 2. dyonowi rozkaz pieszego natarcia na wieś. Jednocześnie skierował 1. dyon do miejscowości Biełki, celem obejścia Prutówki od południa. Spieszone natarcie prowadzone w otwartym terenie i ogniu broni maszynowej nie przyniosło jednak powodzenia. Moment zamarcia polskiego ataku Rosjanie wykorzystali do przeprowadzenia częścią swoich sił kontrataku. Została przeprowadzona szarża na lewe skrzydło nacierającego dyonu. Atak ten, podobnie jak następny, nie osiągnął powodzenia dzięki skutecznemu ogniowi polskich karabinów maszynowych. Tymczasem 1. dyon na skutek trudności w poruszaniu się w ciężkim bagiennym terenie i zmylenia drogi przez dowódcę, nie zdołał jeszcze oskrzydlić nieprzyjaciela.

Powstała sytuacja w której żadna ze stron nie mogła uzyskać przewagi wystarczającej do szybkiego pokonania przeciwnika. W związku z tym, z uwagi na wysokie prawdopodobieństwo utraty znacznej ilości decydującego dla powodzenia operacji czasu, gen. Romer wydał rozkaz wysunięcia plutonu artylerii i ostrzelania ogniem bezpośrednim zachodniej części Prutówki gdzie rozlokowano większość broni maszynowej wroga. Jednocześnie wzmocnił natarcie 2. dyonu 9. puł. dyonem 14. puł. To wreszcie przyniosło rezultaty i zmusiło przeciwnika do wycofania się na południowy wschód. Tam jednak natknął się na ogień 1. dyonu 9. puł, któremu wreszcie udało się osiągnąć nakazane na początku starcia pozycje. Wymusiło to na sowieckiej kawalerii zmianę kierunku odwrotu na bardziej wschodni – w kierunku na Nowy Zawód. W ślad za nim wysłano dla utrzymania styczności pluton 9. puł.

Po zakończeniu starcia i półgodzinnym odpoczynku dywizja ruszyła dalej. W Tartaku Cudnowskim po raz kolejny napotkano oddział rosyjski, była to kompania saperów skierowana do budowy okopów. Poddała się niemal bez walki. Z Tartaku Cudnowskiego wysłano w kierunku na Godychę dyon 14. puł. z plutonem artylerii, powierzając mu zadanie pełnienia straży bocznej i rozpoznania brodu na rzece Teterewie w tej wsi.

O godz. 15.00 straż przednia DJ przekroczyła nie broniony bród na Teretwie w Nowej Rudni. Po kolejnym odpoczynku, o godz. 17.30 podjęto dalszy marsz. Podczas tego etapu zagonu pojawiły się znowu problemy związane z przejezdnością drogi, najpierw napotkano grząski piach i pagórkowaty teren, potem zaś tereny podmokłe. Późną nocą DJ dotarła do Rudni gdzie ubezpieczając się od strony Trojanowa (przewidywanego miejsca postoju nieprzyjaciela) zatrzymała się na nocleg. Nakazano zachować całkowitą ciszę, palenie ognisk było zabronione.

Mimo trudności w marszu spowodowanych głównie złym stanem drogi, w dniu 25 kwietnia DJ przebyła 80 kilometrowy jej odcinek. Średnia prędkość marszu wyniosła 6 km/h.

Drugi dzień zagonu

Odcinek który wyznaczono do przebycia następnego dnia ponownie wyniósł około 80 km. Zaplanowano marsz przez Gwozdkowo, Siemiaki, Skakówkę, Krasówkę i Białopol by jeszcze za dnia zająć pozycje wyjściowe do ataku na Koziatyn. W dniu tym awangardę stanowił 1. Pułk Ułanów z baterią 5. DAK, siły główne uformowane zostały w następujący sposób: reszta 5. BJ z 16. puł na czele, za nią 4. BJ. Straż tylną stanowił 9. puł. osłaniający lekki tabor dywizji. Dowództwo znajdowało się przy artylerii sił głównych, w pobliżu czoła kolumny. Ponadto wysłano liczne patrole, w tym jeden dla nawiązania łączności z posuwającą się za DJ 15. Dywizją Piechoty. Rejon postoju nocnego opuszczono o godz. 4.00. Przekroczono rzekę Gniłopiat i wkroczono na dobrej jakości drogę pozwalająca na zwiększenie prędkości marszowej. Rozkaz gen. Romera nakazywał przebycie 2/3 drogi kłusem (10 min. kłusem, 5 min. stępa). Posuwanie się szpicy było utrudnione ze względu na brak map terenu, w zaistniałej sytuacji musiano posługiwać się pomocą przewodników, ich znalezienie przysparzało dowódcy szpicy por. Milewskiemu znacznych trudności, zwłaszcza że nadawali się tylko tacy którzy potrafili jeździć konno.

O godz. 7.30 straż przednia dotarła do stacji Reja i wykonała zniszczenia na torze kolejowym Żytomierz – Koziatyn na północ i na południe od Siemianek. Zniszczono także urządzenia stacyjne i linię telegraficzną. Miało to na celu udaremnienie próby odsieczy Koziatyna przez pociąg pancerny. Następnie w rejonie Skakówki straż przednia i siły główne dywizji zatrzymały się na godzinny odpoczynek. Ubezpieczenie stanowiła straż przednia, która obsadziła Chmielszcze.

Tymczasem oddziały końcowe ugrupowania, przekraczające tor kolejowy w Siemiankach zostały zaatakowane przez przybyły od strony Berdzyczowa pociąg pancerny. Do akcji wszedł jako pierwszy 9. puł. Ze wsi Hulczuyńce wraz z plutonem artylerii otworzył ogień do załogi pociągu pancernego, która wyszła na jego dach by obserwować skutki ostrzału kolumny wozów. Ogień polskich dział i broni ręcznej zmusił nieprzyjaciela do wycofania się i umożliwił taborowi przekroczenie toru. Podczas tej akcji ucierpiały stojące za wsią koniowody 9. puł., zginął jeden koniowodny podoficer i kilka koni. W taborze było kilku rannych woźniców oraz zabitych i rannych koni. W czasie walki nad jej miejsce nadleciał polski samolot rozpoznawczy. Błędna ocena sytuacji przez jego załogę spowodowała złożenie przez nią mylnego meldunku o rozbiciu i wycofywaniu się Dywizji Jazdy.

Wkrótce ruszono w dalszy marsz. W celu zniszczenia mostu kolejowego na torze do Żytomierza został wysłany podjazd w składzie plutonu 1. puł. i niewielkiej liczby pionierów. Po krótkiej walce w której nie odniesiono strat zadanie wykonano.

Atak na Koziatyn

O godz. 13.00 osiągnięto Białopole, na skutek walki pod Siemiankami 9. puł. dołączył dopiero o 15.00. W Białopolu zatrzymano się na trzygodzinny odpoczynek, zaplanowano też szczegółowo natarcie na Koziatyn. Gen. Romer licząc na zaskoczenie zamierzał przez Jankowce przejść na południowy skraj lasu pod Koziatynem, następnie w galopie przebyć kilometrowy odcinek dzielący miasto od lasu i w pierwszych zabudowaniach spieszyć się i natrzeć na oba dworce kolejowe. Akcja miała zostać przeprowadzona jeszcze za dnia. Cel stanowiły dworzec towarowy i osobowy. Ten pierwszy atakować miały: wschodnią część 14. puł., środkową część 1. puł., zachodnią część 16. puł. Dworzec osobowy stanowił zaś cel 2. pszwol. Wszystkim tym pułkom przydzielono jako wsparcie po plutonie artylerii konnej. Odwód stanowić miały 8. i 9. puł. oraz dwie baterie 4. DAK. Poza tym z 14., 16., i 1., puł. oraz 2. pszwol. wyznaczono oddziały mające na celu wykonanie zniszczeń torów i połączeń telefonicznych.

Jako pierwsza wyruszyła 4. BJ wraz z 2. pszwol. Reszta DJ zatrzymała się w Wernyhorodku. Jeszcze przed osiągnięciem tej miejscowości wysłano oddziały odpowiedzialne za dokonanie zniszczeń. Pozycje wyjściowe do natarcia osiągnięto o 18.00. Dowódca 4. BJ nie zdecydował się jednak na rozpoczęcie ataku w szyku konnym i wydał rozkaz przygotowania natarcia w spieszeniu. Gen. Romer gdy przybył na miejsce postoju 4. BJ anulował ten rozkaz. Spowodowało to utratę cennego czasu, oddziały były gotowe do natarcia dopiero o 20.30. Wobec zapadających ciemności niemożliwe stało się osiągnięcia miasta w szyku rozproszonym. Dywizja ruszyła w kolumnie i tak ugrupowana, prowadzona przez przewodnika wkroczyła do miasta. Na czele znajdował się 2. pszwol, który miał atakować dworzec osobowy. Pułk ten odłączył się od dywizji i rozpoczął natarcie na swój cel. Silnie broniony, między innymi przez pociąg pancerny, dworzec nie został zdobyty z marszu. 2. pszwol. cofnął się i wysłał do dowództwa meldunek z prośbą o wsparcie artylerii. Ostrzał artyleryjski przyniósł oczekiwane rezultaty, pułk zajął pierwsze budynki dworca, kilka transportów i pociąg sanitarny. Wobec ryzyka przeciwnatarcia, które mogło zagrozić artylerii i trudności dalszej walki w ciemnościach dowódca pułku zdecydował się na powrót do pozycji wyjściowych i odłożenie ataku do rana. 2. pszwol. stracił jednego oficera i kilkunastu zabitych i rannych szeregowych.

Dworzec towarowy znajdował się na północny – wschód od osobowego i zajmował znaczny obszar rozciągnięty na przestrzeni 2 km. Właściwe natarcie rozpoczęło się o 21.30. Pierwszy uderzył idący na prawym skrzydle 16. puł, który opanował pierwsze budynki stacyjne i ogrodzenie dworca. Za pomocą granatów ręcznych unieszkodliwiono stojące na głównej rampie karabiny maszynowe. Wkrótce 16. puł zajął główny blok dworca wraz z sąsiednimi budynkami. Zajmując kolejne tory doszedł aż do wiszącego mostu, znajdującego się na kierunku dworca osobowego. Tu natarcie zostało zatrzymane, dlalszy jego ciąg miał się odbyć rano. Wkrótce udało się nawiazać łączność z 2. pszwol. i 1. puł. Nowe siły pozwoliły na przedłużenie lini polskich stanowisk, przebiegającej teraz od głównej rampy towarowej poprzez czterystametrowy odcinek toru do Kijowa, do placówek 14. puł., który o godz 22.00 prawie bez walki zajął nakazaną część dworca, osłaniając lewe skrzydło dywizji.

O 24.00 szwadron 14. puł. wraz z drużyną ckm uderzył na południe celem opanowania parowozowni, którą to o godzinie 2.30 przejściowo opanował. O 3.30 Rosjanie podjęli na tym odcinku kontrnatarcie. Pułk poniósł straty kilku zabitych i rannych i został odrzucony na pozycje wyjściowe (godz 5.30).

Wobec nieosiągnięcia powodzenia działań w nocy z 26 na 27 kwietnia. O godzinie 6.00 27 kwietnia podjęto atak mający na celu ostateczne zajęcie obu dworców. Rozpoczął do 14. puł. ponownym atakiem na parowozownię, wsparcia udzieliła mu bat. 4. DAK. W kolejności ruszyły następnie 16. i 1. puł., które do późnych godzin nocnych odpierały ataki sowieckiego pociągu pancernego. Rozpoczął się szturm na pozycje nieprzyjaciela w wagonach transportów kolejowych. Walka ta miała specyficzny charakter. Potworzyły się małe grupki strzelców walczących osobno o każdy wagon, zebranie większych oddziałów i dowodzenie nimi na zatłoczonym wagonami dworcu było niemożliwe. Parowozownia atakowana przez 14. i część 1. puł. ułanów została tymczasem zdobyta. Podczas tych walk 1. puł. opanował południową część dworca spychając nieprzyjaciela do lasu. W ten sposób zajęto cały dworzec towarowy.

Równolegle walczono o dworzec osobowy. Zajmujący tu pozycje 2. pszwol. został wzmocniony 9. puł., który wspierany ogniem 7. DAK rozpoczął natarcie. Brawurowy atak z użyciem granatów ręcznych powoduje kapitulację około dwutysięcznej obsady głównego budynku dworca. Na lewym skrzydle 9. puł podjął atak 2. pszwol., który także zajął nakazany obszar. Kontratakujący pociąg pancerny został zmuszony do odwrotu przez 9. puł. za pomocą prowadzonego z bardzo małej odległości ognia karabinów maszynowych. Po zakończeniu walk o dworzec towarowy do walki o stację osobową włączył się 14. puł., który uderzył od wschodu. To ostatecznie przeważyło szalę sukcesu na stronę polska i doprowadziło o godz. 7.45 do całkowitego opanowania węzła kolejowego i miasta Koziatyn.

Na tym etapie operacji konieczne się stało zapewnienie obrony zdobytych pozycji do czasu nadciągnięcia własnej piechoty. Miały ją zapewnić 1., 9., i 14. puł. Pierwsze oddziały kawalerii zostały zluzowane przez batalion 15. DP wieczorem 27 kwietnia (9. puł.), ostatecznie zaś cała dywizja 30 kwietnia. W okresie tym 8. puł. i 2. pszwol. zajęte były wyłapywaniem jeńców rozbitych sowieckich 58. i 44. Dywizji Strzelców.

Wynik zagonu

Podsumowując wynik zagonu, należy go uznać za całkowicie udany. Działania na tyłach sowieckiej 12. Armii spowodowało dezorganizację jej południowego skrzydła i rozbicie 44. Dywizji Strzelców oraz 1. Brygady Strzelców Siczowych. Rosjanie utracili swą główną podstawę operacyjną jaką stanowiła linia rokadowa na zachód od Dniepru. Bezpośrednim wynikiem zagonu było wzięcie do niewoli 8000 jeńców, około 500 koni, ponad 200 wozów, 120 lokomotyw (w tym 25% zdatnych do natychmiastowego użytku), ponad 3000 wagonów, około 30 dział, pociąg pancerny, 7 pociągów sanitarnych, 170 karabinów maszynowych, kilkanaście samochodów oraz znaczne ilości amunicji i materiałów sanitarnych. Do osobliwych zdobyczy należał zdobyty w Koziatynie przez 14. puł. wielbłąd, który to został przekazany jako dar tegoż pułku do warszawskiego ogrodu zoologicznego. Straty DJ były nikłe. Wynosiły 2 oficerów i 7 szeregowców zabitych oraz 3 oficerów i 30 szeregowców rannych.

5/5 - (5 votes)

Aksamitna zmiana władzy w Czechosłowacji

kontynuacja pracy magisterskiej o Aksamitnej Rewolucji w Czechosłowacji

Na problem zmiany elit władzy po 17 listopada spojrzeć można z perspektyw trzech głównych aktorów tych wydarzeń: społeczeństwa, władzy i opozycji. Stosunek społeczeństwa do tego zagadnienia jest najbardziej jednoznaczny – już podczas manifestacji 17 listopada na transparentach pojawiły się napisy żądające dymisji najbardziej skompromitowanych polityków. Społeczeństwo było często radykalniejsze w tej kwestii niż opozycja, która żądania opozycji artykułowała. Ludzie na ulicach jednoznacznie opowiadali się za tym, aby u władzy pojawili się nowi ludzie nie związani z reżimem.

Ci komuniści, którzy umieli dostosować się do nowej sytuacji, zdawali sobie sprawę, że na pewne ustępstwa muszą przystać, także te dotyczące jakiś zmian w rządzie. Podzielenie się częścią władzy mogłoby w dalszej perspektywie doprowadzić do spadku popularności Forum Obywatelskiego. Współrządzących opozycjonistów bowiem łatwo byłoby obwinić za pierwsze negatywne następstwa transformacji gospodarczej. Poza tym umiejętne rozegranie tej karty mogło doprowadzić do podziałów wśród opozycji, co władza usiłowała zrobić proponując poza plecami OF stanowiska w rządzie Obrodzie.

Najbardziej skomplikowane podejście do tego problemu prezentowała opozycja. Forum obywatelskie na początku określało swoją rolę jako pośrednika w dialogu pomiędzy władzą a opozycją. Opozycja nie była gotowa do przejęcia władzy. Z czasem, dzięki rosnącym zasobom ludzkim, pod wpływem nacisku ze strony społeczeństwa oraz dzięki zachęcie ze strony komunistów opozycja zdecydowała się na przejecie części władzy. W rozmowach toczonych w sztabie kryzysowym Forum Obywatelskiego wymyślono specjalne określenie: „taktyka wysuniętych straży”. Opozycja wychodziła z założenia, że władze w pełni zdoła przejąć po pierwszych wolnych wyborach w czerwcu 1990 roku. Do tego czasu chciała, aby ludzie cieszący się zaufaniem (także niektórzy członkowie KPCz czy Frontu Narodowego) OF obsadzili resorty związane z gospodarką i mieli na pieczy sprawy legislacyjne, aby w ten sposób przygotowywać grunt pod transformacje ekonomiczną. „Przyspieszony puls historii” zmusił ich jednak do zmiany poglądów. Opozycji udało obsadzić się większość najważniejszych resortów i otoczyć komunistycznego premiera gabinetem złożonym ze swoich ludzi, a więc przejąć realną władzę.

Po raz pierwszy o rekonstrukcji władzy federalnej opozycja zaczęła mówić 28 listopada, 11 dni po manifestacji na Národní Třídě. Na spotkaniu z premierem L. Adamcem wspólna delegacja OF i VPN zażądała dymisji G. Husáka i L. Adamca. Miał to być jednak gest skierowany do opinii publiczną, gdyż żądając tych dymisji opozycja nie była przygotowana do przejęcia władzy. Zaproponowano więc utworzenie nowego gabinetu pod przewodnictwem Adamca, który w tamtym czasie cieszył się opinią jedynego człowieka zapewniającego kontynuację władzy a jednocześnie będącego gwarantem zmian. Rekonstrukcja rządu odbyć się miała do 3 grudnia. Żądania opozycji ograniczały się do tego, aby zmieniony rząd wydał jak najszybciej oświadczenie, w którym zapewni, że celem rządu będzie przygotowanie prawnych fundamentów przyszłych wolnych wyborów, prawa do zgromadzenia i wolności mediów. Opozycja wyraziła swoje przekonanie, że władza będzie cieszyć się społeczną akceptacją jeśli będzie utworzona przez profesjonalistów. Jednocześnie zapewniono premiera, że w wypadku, gdy władza nie uzyska akceptacji społeczeństwa zostanie on wezwany przez opozycję do złożenia powtórnej dymisji. Opozycja jednak nie przedstawiła żadnych konkretnych propozycji, co do obsadzenia ministerskich stanowisk.

„Nikt nie liczył się z tak szybkim rozpadem struktur władzy. O naszych kandydatach do reorganizowanego przez L. Adamca rządu nie dyskutowaliśmy nawet w kuluarach. Zadaniem Adamca nie było utworzenie władzy, która odzwierciedlałaby istnienie różnych sił politycznych, ale stworzenie rządu technokratów”[1].

Podsumował to spotkanie uczestnik Petr Pithart.

„Strategią rządzącej elity było jednak utrzymanie swojej władzy, z tą jednak różnicą, że polityczny punkt ciężkości przesuwał by się od „twardych” komunistów do tej części nomenklatury, którą określić by można mianem „realistów”. Mając to na uwadze L. Adamec utworzył rząd potocznie nazwany od ilości komunistów i niekomunistów ‘15:5’”[2].

Nowa władza nie spotkała się z akceptacją społeczeństwa, zgodnie więc z zapowiedzią OF, tuż po ogłoszeni składu nowego rządu, ogłosiło, że nie jest on żadną rekonstrukcją a zmiany są jedynie kosmetyczne. Szczególne niezadowolenie OF wywołał fakt, że do znaczących zmian nie doszło w resortach związanych z gospodarką, w ministerstwie spraw wewnętrznych i zagranicznych. Staronowi ministrowie, zdaniem opozycji nie byli zdolni do reprezentacji narodu w zmieniającym się kontekście politycznym w kraju i zagranicą. Niezadowolenie wzbudziła też zbyt mała liczba bezpartyjnych profesjonalistów.

Z poprzedniego rządu pozostało aż 12 członków, wśród nowych 8 ministrów znaleźli się trzej komuniści (Miroslav Vacek – min. obrony narodowej; František Pinc – min. spraw wewnętrznych i Andrej Barčák – min. handlu z zagranicą). Bezpartyjnym i członkom Frontu Narodowego dostały się mniej ważne bądź symboliczne wręcz miejsca w rządzie: Ladislav Dvořák (ČSL) – Federalny Urząd Cenowy, František Reichel (ČSS) – minister rządu, Josef Hromádka (bezpartyjny) – wicepremier; Viliam Roth (bezpartyjny) – minister bez teki; Květoslava Kořinková (bezpartyjna) Urząd Ludowej Kontroli.

Zrekonstruowanej władzy nie dane było długie istnienie. Przetrwała jedynie tydzień. Niemal od samego jej powołania toczyły się rozmowy dotyczące jej kolejnej rekonstrukcji Chyba już tylko dla zachowania pozorów L. Adamec rozmowy na temat zmiany swojego rządu toczył z partiami należącymi do Frontu Narodowego. Instytucja ta, będąca listkiem figowym przesłaniającym faktyczny monopol komunistów na władzę w kraju, traciła rację bytu i nie reprezentowała faktycznie nikogo (oficjalnie Front Narodowy ukończył swoje istnienie 7 lutego 1990). Punkt ciężkości władzy przesuwał się do centrum skupionego wokół V. Havla. Na wyraźne życzenie L. Adamca OF i VPN przedstawiły własne propozycje osób, które mogłyby zasiąść w nowym rządzie. Kandydatami cieszącymi się poparciem opozycji byli: Ján Čarnogurský, Vladimír Dlouhý, Miroslav Kusý, Jiří Dienstbier, Václav Klaus, Petr Miller i Gyula Popely.

„Dopiero po utworzeniu rządu („15:5”) zaczęliśmy brać pod uwagę konkretnych ludzi, którzy mogliby się stać członkami przyszłego rządu […]. Dopiero utworzenie rządu [„15:5”]przeświadczyło nas, że Adamec nie jest właściwym człowiekiem i że musimy przyjść z konkretnymi propozycjami”[3].

6 grudnia premier oznajmił w swoim wystąpieniu w telewizji, że jego rząd nie może pracować w warunkach stałego nacisku ze strony opozycji. Skarżył się, że jego rządowi nie daje się niezbędnego minimum zaufania, by mógł pracować i spełniać dane obietnice. W związku z powyższymi argumentami oznajmił, że nie może odpowiadać za rozwój gospodarki w kraju i poprosił prezydenta o dymisję.

Następcą Adamca, zresztą przez tego ostatniego zaproponowanym, został słowacki prawnik Marian Čalfa, który w rządzie „15:5” był pierwszym wicepremierem.

Nowy kandydat na premiera okazał się człowiekiem, który łatwiej znajdował wspólny język z opozycją. Dzięki jego propozycji powołano do życia czechosłowacki „okrągły stół” złożony ze wszystkich mniej lub bardziej liczących się w społeczeństwie podmiotów życia politycznego. 10 grudnia komunistyczny jeszcze prezydent mianował Mariana Čalfę premierem drugiego po 17 listopada rządu federalnego:„Rezultatem konsultacji jest całkowita zgoda w kwestii składu rządu. Będzie w nim dziesięciu komunistów, dwóch członkowie ČSS, dwóch członków ČSL i siedem osób nie należących do żadnej partii politycznej. Ten rząd nazwaliśmy wspólnie rządem narodowego porozumienia”[4].

Po raz pierwszy od 1948 komuniści nie mieli większości w rządzie federalnym. W grudniu roku 1989 stosunek komunistów do niekomunistów wynosił: 10:11. W styczniu 1990 r. po odejściu z partii komunistycznej Valtra Komárka, Vladimíra Dlouhégo i Mariana Čalfy stosunek ten zmienił się na 7:14. Jednak stopniowe przejmowanie władzy przez OF i VPN trwało nadal. 6 lutego na miejsce dotychczasowego wicepremiera F. Pitry z KPCz przyszedł P. Pithart z OF. Tydzień później Ladislava Vodrážkę (ministerstwo hutnictwa, przemysłu ciężkiego i elektrotechnicznego) zastąpił Slavomír Stračár z VPN. Władza „porozumienia narodowego” dotrwała do 27 czerwca 1990. Do tego czasu udało się jej sformułować strategię radykalnej reformy gospodarczej, która otworzyła drogę Czechosłowacji do gospodarki rynkowej.

Skład rządu federalnego (rząd porozumienia narodowego)

Marián Čalfa (KPCz) – premier

Valtr Komárek (KPCz z poparciem OF i VPN) – pierwszy wicepremier

Ján Čarnogurský (bezpartyjny z poparciem OF i VPN)

Vladimír Dlouhý (KPCz z poparciem OF i VPN) – wicepremier i jednocześnie przewodniczący Państwowej Komisji Planowania

Oldřich Burský (ČSS) wicepremier i minister rolnictwa

František Reichel (ČSL) wiceminister i przewodniczący Państwowej Komisji Rozwoju Technicznego i Inwestycyjnego

Josef Hromádka (bezpartyjny) – wicepremier

Milan Čič (KPCz) – wicepremier, premier rządu słowackiego

František Pitra (bezpartyjny) – wicepremier, premier rządu czeskiego

Miroslav Vacek (KPCz) – minister obrony narodowej

Jiří Dienstbier (bezpartyjny z poparciem OF i VPN) –minister spraw zagranicznych

Václav Klaus (bezpartyjny z poparciem OF i VPN3) – minister finansów

Petr Miller (bezpartyjny z poparciem OF i VPN) – minister pracy i zagadnień socjalnych

Ladislav Vodrážka (KPCz) – minister hutnictwa, przemysłu ciężkiego i elektrotechniki

František Pinc (KPCz) – minister paliw i energetyki

Andrej Barčák (KPCz) – minister handlu z zagranicą

František Podlena (KPCz) – minister transportu i łączności

Ladislav Dvořák (ČSL) – minister sprawujący funkcję kierownika Federalnego Urzędu Cen

Květoslava Kořínková (bezpartyjna) – minister kontroli

Róbert Martinko (bezpartyjny z poparciem OF i VPN) minister bez krzesła

Richard Sacher (ČSL) minister bez krzesła, od 30.12.minister spraw wewnętrznych

Skład rządu federalnego po wolnych wyborach w czerwcu 1990 r.

Marián Čalfa (VPN) – premier

Pavel Rychetský (OF) – wicepremier

Jozef Mikolaško (KDH Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny) – wicepremier

Jiří Dienstbier (OF) – wicepremier i minister spraw zagranicznych

Václav Valeš (OF) – wicepremier

Miroslav Vacek (KPCz) – minister obrony narodowej

Ján Langoš (VPN) – minister spraw wewnętrznych

Václav Klaus (OF) – minister finansów

Slavomír Stračár (VPN) – minister handlu z zagranicą

Vladimír Dlouhý (OF) – minister gospodarki

Pavel Hoffmann (bezpartyjny) – minister bez krzesła

Petr Miller (OF) – minister pracy i zagadnień socjalnych

Jiří Nezval (OF) – minister transportu

Theodor Petrík (VPN) – minister łączności

Jeszcze szybciej OF obsadziło swoimi ludźmi ministerskie krzesła w rządzie Czech. 1 grudnia delegacja OF zażądała dymisji premiera Czeskiej Republiki Socjalistycznej F. Pitry. Choć Pitra nie cieszył się poparciem OF, opozycja nie wykluczała, że nowy rząd utworzony przez Pitrę takie poparcie uzyska. Delegacja OF nie przedstawiła Pitrze żadnych nazwisk:

„Na spotkanie z Pirą przybył Havel, Rajmont z Teatru Narodowego, jeden student i ja” opisuje to wydarzenie przyszły premier Czeskiej Republiki – Petr Pithart, „nie przynieśliśmy własnych propozycji, ale zażądaliśmy wymiany pięciu ministrów z resortów, które w największy stopniu dotyczyły życia każdego obywatela: szkolnictwa [Synková], kultury [Kymlička], sprawiedliwości [Kašpar], zdrowia [Prokopec] i spraw wewnętrznych [Jireček]. Podczas spotkania wymieniliśmy jedynie jedno nazwisko, na które zgodziliśmy się tuż przed spotkaniem – Lukeš, wymieniony przez nas jako kandydat na stanowisko ministra kultury. Zaproponowaliśmy więc kolejnego komunistę, gdyż Lukeš był jeszcze w partii. Nasza propozycja nie była jednak żadnym ultimatum. Kiedy Pitra zapytał się nas o dalsze nazwiska, byliśmy zaskoczeni. W zasadzie zaproponowaliśmy, aby na przykład minister sprawiedliwości nie był związany ze strukturami władzy, ale był zwykłym adwokatem. Ministrem spraw wewnętrznych miał być ktoś spoza KPCz. Kiedy okazało się, że Pitra chce od nas nazwisk, nie byliśmy mu w stanie ich podać. Dopiero po powrocie [ze spotkania] zaczęliśmy na ten temat dyskutować. Padły nazwiska Burešová, Moldán, itd. Pitrze bardzo zależało na porozumieniu i dlatego nasze propozycje zaakceptował. Pitra samodzielnie obsadził te resorty, co do których nie mieliśmy żadnych kandydatów”[5].

Skład rządu F. Pitry z 5.12.89

František Pitra (KPCz) – premier

Miroslav Toman (KPCz) – pierwszy wicepremier

Antonin Baudyš (ČSL) – wicepremier

Petr Mišoň (ČSS) – wicepremier

Jiří Nikodým (KPCz) – minister finansów

Milan Lukeš (KPCz) – minister kultury

Jaroslav Boček (KPCz) – minister gospodarki leśnej i wodnej

Vlasta Štěpová (bezpartyjna) – minister handlu i ruchu granicznego

Petr Hojer (KPCz) – minister przemysłu

Dagmar Burešová (bezpartyjna) – minister sprawiedliwości

Milan Adam (ČSS) – minister szkolnictwa, młodzieży i sportu

Antonin Hrazdíra (KPCz) – minister spraw wewnętrznych i środowiska naturalnego

Ludvík Motyčka (KPCz) – minister budownictwa

Pavel Klener (bezpartyjny) – minister zdrowia i spraw socjalnych

Jan Vodehnal (KPCz) – minister rolnictwa

Stanislav Kukrál (bezpartyjny) – wicepremier, przewodniczący Sekretariatu Kontroli Ludowej

Bedřich Moldan (bezpartyjny) – minister bez krzesła

Premier F. Pitra nie potrafił przystosować się do nowych warunków. Jego koledzy: Milan Číč (KPCz), premier Socjalistycznej Republiki Słowacji i M. Čalfa, premier federalny, opuścili szybko szeregi partii przechodząc na stronę opozycji i dzięki temu przedłużając sobie polityczny żywot F. Pitra podał się do dymisji 6 lutego 1990, a jego miejsce zajął nieformalny zastępca Havla, Petr Pithart. W ten sposób OF już dwa miesiące po wydarzeniach z 17 listopada potrafiło bez żadnego referendum, bez żadnych wyborów, bez walki i powstań obsadzić stanowisko prezydenta republiki, premiera Czeskiej Socjalistycznej Republiki i większość kluczowych stanowisk w rządzie. Wolne wybory z czerwca potwierdziły jedynie fakt, iż władza „aksamitnie” przesunęła się do rąk opozycji.

Największym sukcesem „aksamitnej rewolucji” był wybór na stanowiska prezydenta kraju głównego reżysera i aktora rewolucji – Václava Havla. Nie był to sukces opozycji, lecz właśnie rewolucji jako całości. Wspólnej rewolucji opozycji, społeczeństwa i władzy. Nowego prezydenta wybrał parlament, w którym większość mieli komuniści dzięki pomocy komunistycznego premiera. Havlowi pomogło też wielkie społeczne poparcie, tysiące transparentów z napisem Havel na hrad, które zapełniły praskie ulice dosłownie z dnia na dzień.

Z początku nic nie wskazywało na to, iż to właśnie Havel zostanie prezydentem Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej. Przede wszystkim autor „Siły bezsilnych” był ogromnym autorytetem, ale tylko w wąskim gronie opozycji, wśród społeczeństwa nie był w ogóle znany, bądź znany był jako syn rodziny miliarderów – „burżuazyjny synalek”. Havel na początku jawił się większości jako jakiś ekstremista, który nie może stać na czele narodu: „Havel jako członek Charty jest nie do przyjęcia, przedstawiciele władz nie będą chcieli z nim rozmawiać. […] zwykli ludzie Havla nie będą popierać, dlatego, że przeciw niemu były prowadzone takie negatywne kampanie”[6]. Havel na początku wcale nie wydawał się najlepszym kandydatem na przywódcę:

„[…] gdy Havel wystąpił w telewizji po raz pierwszy […] nie wypadł zbyt przekonywająco, pewnie dlatego, że był znacznie zmęczony i jeszcze nie umiał występować przed publicznością […] studenci uważali, że nie może być przywódcą Forum [Obywatelskiego]. Dużo bardziej im się podobało wystąpienie V. Komárka, którego widzieliby chętnie na czele OF”[7].

Warto dodać, że jeszcze nie w pełni profesjonalne badania opinii publicznej wskazywały na nikłe poparcie Havla wśród społeczeństwa (tylko około jednego procenta badanych wskazywało na przywódcę OF jako swojego kandydata na najwyższe stanowisko w państwie, podczas gdy dużo większą popularnością cieszyli się np. A. Dubček czy V. Komárek – około 10 proc.)[8].

Delegacja OF żądając dymisji dotychczasowego prezydenta G. Husáka nie miała własnego kandydata na to stanowisko, nie była też zgodna, kogo ewentualnie mogłaby poprzeć. Gdy L. Adamec rezygnował ze stanowiska premiera i napomknął o możliwości kandydowania na stanowisko prezydenta, w pierwszej chwili OF rozważało możliwość poparcia Adamca. Później, między innymi pod wpływem swoich partnerów ze słowackiej VPN kandydatura Adamca upadła. Wtedy posypały się inne możliwe kandydatury: Dubček, Sacher, Kusý, Katětov, Císař… Niekończące się dyskusje toczone wśród OF przerwała propozycja kandydatury V. Havla:

„Myślę, że dla wielu ludzi (i oczywiście dla studentów) jest taka symboliczna osoba – Václav Havel. Dla mnie jest to osoba – budziciel, które potrafił wszystkie te wydarzenia powołać do życia, oczywiście wraz z ludźmi, z którymi współpracował. Jest to dla mnie gwarancja demokratycznych zmian i tego, że nie przekroczymy linii reformowanego komunizmu, którego tak bardzo się obawiamy”[9].

Powiedział podczas obrad rozszerzonego kryzysowego sztabu Centrum Koordynacyjnego OF 5 grudnia Michael Kocáb. Reakcja Havla była następująca:

„Ja oczywiście nie chcę być prezydentem.” Nie chciała też jego żona Olga. „Ale kiedy sytuacja będzie tak napięta, że racja stanu wymagać będzie tego, żebym na krótki okres [sic!] nim [prezydentem] był, jestem w stanie podjąć się tego”. Zaraz jednak zastanawiał się: „Mam nadzieję, że obowiązki wobec państwa nie przeszkodzą mi wykonywać moje osobiste obowiązki i że dadzą się oddzielić od literatury”[10]. Jak wspomina Petr Pithart podczas tych rozmów padały argumenty, które

„dziś wydawać nam się mogą śmiesznymi i bezpodstawnymi, ale wtedy odgrywały swoją rolę. Mówiło się: Havel nie może być prezydentem, ponieważ jest dramatopisarzem, a jego dramaty nie mogłyby być grane w teatrach. Havel odpowiadał: no jasne nie mogłyby być grane. Gdyby jednak je grano nikt by nie napisał o nich inaczej niż jako o dramatach prezydenckich”[11].

Kandydatura Havla jako jedyna spotkała się z jednoznacznym poparciem większości, nawet ci, którzy byli jej przeciwni, nie czynili tego ze względów osobistych czy merytorycznych, lecz dlatego, że chcieli zatrzymać Havla w OF jako jedyną osobistość jednoczącą członków Forum, które składało się przecież z ludzi prawicy, lewicy, byłych komunistów, dysydentów, robotników i ludzi nomenklatury. Pozostawał tylko jeden problem: jak przekonać społeczeństwo do człowieka, którego nie znało, lub znało od nie najlepszej strony. Przekonać też należało parlament, gdzie zasiadali ludzie, dla których Havel jeszcze do niedawna był wrogiem numer jeden, członkiem Charty, imperialistą i agentem CIA. Jednak w tamtych dniach nie było rzeczy niemożliwych. OF posiadało tak wielki mandat zaufania społecznego, że – jak zauważył jeden z jego członków – wystarczy aby kandydat się znalazł, a społeczeństwo go zaakceptuje.

Havel był znany na świecie jako autor dramatów, przemawiały za nim jego osobiste zalety, naturalny autorytet, jego walka o wolność potwierdzona wielokrotnymi pobytami w więzieniu. Reakcja społeczeństwa była fantastyczna, w ciągu niewielkiego okresu czasu Havel stał się narodowym ulubieńcem i niekwestionowanym autorytetem. I choć dzisiaj wydaje się to być trochę nierealne, to trzeba zdać sobie sprawę, że w tamtych rewolucyjnych dniach niemal każdy stać się mógł bohaterem dosłownie z dnia na dzień. Ale największą niespodzianką była reakcja posłów ze Zgromadzenie Federalnego, którzy Havla wybrali jednogłośnie.

Atmosferę tamtego głosowania opisuje przyjaciel Havla – K. Hvížd’ala:

„Posłowie … byli tam tacy wioskowi plotkarze… Zupełnie nie wiedzieli, co się z nimi dzieje. A atmosfera, która wznosiła się nad salą Władysława, świadczyła o tym, że byli politycznie nie wyrobionymi marionetkami. Cały czas myślałem, że choć jeden stanie w obronie ich honoru i będzie głosował przeciw. Gdy przekonałem się, że żaden z nich nie ma takiego zamiaru, sam poniosłem rękę na znak, że jestem przeciw, ale Pavel Landovský złapał mnie za rękę: ‘chłopie, przecież nie jesteś posłem’ powiedział”[12].


[1] Rozmowa z Petrem Pithartem[w:] Deset…, s.649.

[2] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s. 337.

[3] Rozmowa z Petrem Pithartem [w:] Deset…, s. 649.

[4] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s. 339.

[5] Rozmowa z Petrem Pithartem[w:] Deset…, s.649.

[6] Rozmowa z Martinem Klímą [w:] Deset…, s.601.

[7] Rozmowa z Markiem Bendą [w:] Deset…, s.568.

[8] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s.99-101.

[9] Suk, J.: Občanské forum. Listopad–prosinec 1989, 1. D. údalostí, 2. D. dokumenty, Praha 1998, s. 86.

[10] Ibidem, s. 87.

[11] Rozmowa z Petrem Pithartem [w:] Deset…, s. 650.

[12] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, op. cit., s. 102.

Oceń tę pracę

Formowanie oddziałów artylerii konnej w okresie kształtowania granic II RP

Dywizjony artylerii konnej (DAK) były głównymi oddziałami towarzyszącymi kawalerii i jako takie musiały być do tej roli dostosowane poprzez posiadanie zwiększonej mobilności. Podstawową różnicą pomiędzy artylerią konną, a artylerią na przykład polową o trakcji konnej, było to że w artylerii konnej cała obsługa dział przemieszczała się wierzchem, podczas gdy w oddziałach artylerii pozostałych rodzajów obsada działonu miała swoje miejsca na przodkach. Rozwiązanie takie znacznie zwiększało zdolność manewrową oddziału, poza tym w razie straty konia z zaprzęgu działa, można było natychmiast go zastąpić jednym z koni wierzchowych.

Najwyższy poziom swego rozwoju polska artyleria konna, podobnie jak i kawaleria osiągnęła w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej. Wtedy też wraz z motoryzacją niewielkiej części kawalerii nastąpiła organizacja towarzyszących jej dywizjonów artylerii motorowej.

Tak samo jak w wypadku formowania innych rodzajów broni Wojska Polskiego, organizacja artylerii konnej przebiegała w trakcie działań wojennych. Decyzję o rozpoczęciu tworzenia dwubateryjnych dywizjonów (razem 8 dział – w baterii dwa dwudziałonowe plutony) Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego (NDWP) podjęło 25 II 1919 r. Organizowania i szkolenia oddziałów nie musiano jednak rozpoczynać od początku, po pierwsze dlatego że jeszcze przed 11 listopada rozpoczęto przy niektórych polskich pułkach jazdy formowanie pododdziałów artylerii konnej, po drugie ponieważ dysponowano już doświadczoną, choć ze względu na pochodzenie z różnych armii różnorodną kadrą dowódczą.

Pierwszym pododdziałem artylerii konnej Wojska Polskiego II RP, który dał początek późniejszemu 1. Dywizjonowi Artylerii Konnej, był pluton tejże broni sformowany w Radomsku przy Szwadronie Ziemi Radomskiej. Jego tworzenie podjęto jeszcze w okresie bezpośrednio poprzedzającym dzień 11 listopada 1918 r. Kadra tego plutonu wywodziła się z dawnej armii rosyjskiej oraz z również związanego z wojskiem rosyjskim byłego I Korpusu Polskiego na Białorusi. Istnienie plutonu nie było długie, w końcu listopada został rozformowany, a jego żołnierze przydzieleni do 1. Pułku Ułanów. Dnia 18 grudnia 1918 r. w Przemyślu oddział ten sformowano jednak ponownie i włączono do powstającej w Warszawie 1. Konnej Baterii jako jej 2. pluton. Pluton 1. tej baterii bierze natomiast swoje początki ze zorganizowanego również w stolicy 5. szwadronu artylerii konnej 3. Pułku Ułanów. W tym wypadku kadra także pochodziła z I Korpusu Polskiego. Gdy w lutym 1919 r. rozpoczęto formowanie dywizjonów artylerii konnej 1. Konna Bateria weszła w skład 1. Dywizjonu Artylerii Konnej dowodzonego przez ppłk Leona Dunin-Wolskiego.

Kolejną co do starszeństwa baterią zaliczaną do pierwszych oddziałów artylerii konnej odrodzonej Polski, była sformowana w Lublinie, jeszcze przed 11 listopada 1. Bateria Artylerii Konnej, przemianowana w grudniu 1918 r. na 3. Konną Baterię, a w sierpniu 1919 r. na 1. baterię 3. DAK. Jako 2 baterię tego dywizjonu włączono do niego 7 VIII 1919 Wołyńską Konną Baterię, której formowanie rozpoczęto w marcu 1919 r.

17 XII 1918 r. utworzona została w Rembertowie 5. odrębna bateria 8. Pułku Artylerii Polowej, wkrótce została ona wydzielona z tego pułku i skierowana do walk w Galicji Wschodniej, gdzie prowadziła działania bojowe do 5 VI 1919 r. Następnie skierowano ją do Częstochowy i tam włączono w skład powstającego 5. DAK. Do tego dyonu weszła 7 VIII 1919 r. także Bateria Konna kpt. Jerzego Golikowa zorganizowana przy Dywizjonie Jazdy Kresowej.

Do najwcześniej formowanych oddziałów artylerii konnej zaliczyć należy również 5. Konną Baterię Odsieczy Lwowa, swe początki wzięła ona z przeformowanego 7 IV 1919 r. 3. Szwadronu Odsieczy Lwowa. 26 V 1919 r. weszła w skład nowopowstałego 4. DAK.

Na początku 1919 r., jeszcze przed wydaniem przez NDWP rozkazu wprowadzającego jednolita strukturę oddziałów, powstał pluton artylerii konnej 13. Pułku Ułanów, dnia 7 VIII 1919 r. włączono go do 2. DAK.

Artylerii konna tworzona była także podczas powstania Wielkopolskiego. Działania zmierzające w tym celu podjęto 16 III 1919 r. Do dnia 13 IV 1919 r. utworzono 1. i 2. Baterię Konną Wielkopolskiego DAK, z powodu trudności aprowizacyjnych 3. baterię udało się w pełni wyekwipować i wprowadzić do działań bojowych dopiero 21 XI 1919 r.

W maju 1919 r. w ramach organizacji jednolitych związków taktycznych podjęto w Wojsku Polskim przygotowania do organizacji pięciu brygad jazdy. Każda z nich miała się składać z trzech pułków kawalerii oraz dyonu artylerii konnej, dla którego ustalono nowy trzybateryjny etat. Numer i dyslokacja dyonów odpowiadały numeracji i dyslokacji brygad. Za rozwój artylerii konnej uczyniono odpowiedzialnym nowopowstałe Dowództwo Artylerii Konnej, którego kierownictwo powierzono ppłk Leonowi Dunin-Wolskiemu. Szkolenie, formowanie i reorganizacja oddziałów miały się odbywać w podległej dowództwu Baterii Zapasowej Artylerii Konnej (BZAK) w Górze Kalwarii. W początkowym okresie reorganizacji oddziałów etat trzybateryjny, ze względu na szerokie braki w zaopatrzeniu, nie mógł zostać osiągnięty, dlatego początkowo do brygad jazdy przydzielono po jednej baterii. Z tych samych powodów przygotowano skrócony etat dyonów. Brakujące baterie miały być dosyłane sukcesywnie w miarę ich powstawania. Nie przeprowadzono na razie unifikacji bardzo różnorodnego wyposażenia i uzbrojenia poszczególnych oddziałów. Poważny problem stanowił także niedobór odpowiednich koni.

Kolejną reorganizację artyleria konna przeszła 25 II 1920 r., wtedy to zorganizowano w miejsce Baterii Zapasowej Artylerii Konnej trzy baterie zapasowe: nr 1 w Górze Kalwarii, nr 2 we Lwowie i nr 3 w Poznaniu. Reorganizacja jazdy zaowocowała utworzeniem siedmiu jej brygad (styczeń 1920 r.), jednak nie oznaczało to powstania nowych oddziałów, a tylko zmiany ich przynależności do wielkich jednostek.

Już w marcu 1920 r. rozwiązano Dowództwo Artylerii Konnej, a jego kompetencje przekazano Departamentowi I Ministerstwa Spraw Wojskowych (MSWojsk.). Wraz z ciągłym rozwojem jazdy zaistniała konieczność tworzenia nowych oddziałów artylerii konnej, w drugiej połowie 1920 r. utworzono nową 8. i 9. BJ dla których sformowano 8. i 9. dyony artylerii konnej. Jednocześnie udało się wyposażyć istniejące już dyony w brakujące trzecie baterie. 9. DAK powstał 4 VIII 1920 r. na bazie sformowanej w czerwcu Ochotniczej Baterii Krakusów. Natomiast 8. dywizjon sformowano 20 lipca w BZAK nr 1. Wraz z wyżej wymienionymi czynnościami organizacyjnymi podjęto uzupełnienie oddziałów w brakujące konie i działa, uznano także za konieczne dodanie do etatu dyonu stanowiska puszkarza, wykwalifikowanego technika odpowiedzialnego za stan techniczny dział.

W lipcu 1920 r. zdecydowano się na tworzenie większych od brygad jednostek jazdy, pierwszą z nich była Grupa Operacyjna Jazdy gen. Jana Sawickiego, w jej ramach utworzono Dowództwo Artylerii Konnej (ppłk Leon Dunin-Wolski), podlegały mu dowództwo oraz 2. i 3. bateria 2. DAK, 1. bat. 3. DAK, dowództwo oraz 1. i 2. bat. 4. DAK, 1. bateria 5. DAK, 2. bat. 6. DAK. (w sumie siedem baterii). Artyleria Konna grupy posiadała własny ośrodek zapasowy, była to Frontowa Kadra Artylerii Konnej stacjonująca we wsi Wielocza. Dowództwo Artylerii Konnej grupy zostało wraz z nią rozformowane w dniach 14-15 sierpnia. Jest to jeden z licznych przykładów występującego w okresie wojny polsko-sowieckiej rozdrobnienia oddziałów artylerii konnej. W praktyce poszczególne baterie były przydzielane do różnych oddziałów jazdy w miarę istniejących potrzeb. Baterie tych samych dywizjonów często walczyły na różnych odcinkach frontu.

Po zawieszeniu broni sytuacja na froncie nie pozwalała na dokonanie natychmiastowej demobilizacji sił zbrojnych, korzystając jednak z ustania walk przeprowadzono reorganizację jazdy, dzieląc jej pułki pomiędzy dziewięć brygad. Jednocześnie dokonano zwiększenia stanów osobowych oraz ilości koni w dyonach artylerii konnej. Zmieniono podległość brygad, większość z nich podporządkowano Naczelnemu Dowództwu Wojska Polskiego, pozostałą część (3., 4., i 9. BJ) podlegały MSWojsk. i jako takie miały być przeznaczone w pierwszej kolejności do częściowej demobilizacji, jednostki artylerii konnej w tych brygadach otrzymały skrócony etat.

Artyleria Konna w okresie dwudziestolecia międzywojennego, artyleria zmotoryzowanych oddziałów kawalerii

W związku przejściem Wojska Polskiego na organizację pokojową przygotowano nowy etat dla artylerii konnej. Organizacja 10. BJ pociągnęła za sobą utworzenie podległego jej 10. DAK. W związku z podjęciem organizacji trzech dywizji jazdy, utworzono dla nich pułki artylerii konnej były to: 1. Pułk Artylerii Konnej (PAK) stacjonujący w Warszawie i składający się z 1., 2. i 5., DAK; 2. PAK (Lwów, 2., 6., 8., 9., DAK); 3. PAK (Poznań, 4. i 7. DAK). Istnienie nowosformowanych dywizji nie było długie, już 10 X 1921 r. wydano rozwiązujący je rozkaz i powrócono do organizacji brygadowej, tym samym rozwiązano pułki artylerii konnej. Kolejną istotną zmianą było rozwiązanie istniejących BZAK i organizacja baterii zapasowych przy każdym z istniejących dyonów (za wyjątkiem 2. i 9. DAK, które swe kadry formowały odpowiednio przy 13. i 20. pułkach artylerii pieszej).

W pierwszych latach powojennych w dalszym ciągu borykano się z niedostateczną ilością środków koniecznych dla utrzymania stanu dyonów zgodnego z etatem. Dlatego też w niektórych z oddziałów doszło do rozformowania 3. bat. i poprzez pozyskane w ten sposób rezerwy, uzupełnienia stanów pozostałych baterii. Dopiero rozkazem MSWojsk. z dn. 20 VII 1922 r. rozpoczęto tworzenie brakujących baterii dla 1., 2., 7. i 8. DAK.

Kolejna reorganizacja wielkich jednostek jazdy miała miejsce w roku 1924, wtedy to zmieniono nazwę brygada jazdy na brygada kawalerii i nadano pułkom strzelców konnych takie same etaty jakie miały pułki szwoleżerów i ułanów. Po raz drugi w okresie pokoju podjęto organizację dywizji. Prócz trzech dywizji utworzono także 2., 3., 5., 6. i 9. Samodzielną Brygadę Jazdy (SBK). Przy dywizjach utworzono dowództwa artylerii konnej, przydzielając im: 1. DK – 4., 8. i (od 1927) 14. DAK; 2. DK – 1. i 12. DAK; 3. DK – 7 i 11. DAK; 4. DK – 10. i 13. DAK. W przypadku przydziału artylerii do poszczególnych SBK, numer dyonu odpowiadał numerowi brygady. Ponieważ w momencie wydania rozkazu reorganizacji nie posiadano dostatecznej liczby oddziałów artylerii konnej, przystąpiono niezwłocznie do ich formowania, aby przyspieszyć ten proces przewidziano że jako zalążki nowopowstałych dywizjonów zostaną użyte baterie dyonów już istniejących. Początek 11. DAK dała 3. bat. 4. DAK i 2. bat. 7. DAK; 12. DAK utworzyły 3. bat. 1. DAK i 2. bat. 8. DAK; 13. DAK natomiast 2. bat. 5. DAK i 3. bat. 10. DAK.

10 V 1924 r. wprowadzono podział na dywizjony dwubateryjne (dywizji kawalerii) i trzy bateryjne wchodzące w skład SBK. Rozkaz ten likwidował także istniejące przy dyonach baterie zapasowe i dokonał kolejnych zmian w etacie dyonu. W roku 1925 trzecie baterie otrzymały także 1., 4., 7. i 13. DAK.

Od 8 II 1929 do 28 III 1930 rozwiązano dywizje kawalerii za wyjątkiem 2.DK, na początku lat trzydziestych wprowadzono także dwa typy etatów dla pułków kawalerii, wprowadzając pułki mocniejsze przeznaczone do bezpośredniej ochrony granic, oraz pułki o etacie skróconym. W związku z tym podobną reorganizację planowano w artylerii konnej. Najprawdopodobniej jednak zarzucono przeprowadzenie tych zmian, ponieważ wydłużyłyby one i tak najdłuższy w wojsku okres szkolenia (22,5 miesiąca). Potrzeba przeznaczenia aż tak długiego okresu czasu wynikała ze specyfiki służby w artylerii konnej, rekrut musiał odebrać zarówno wyszkolenie kawalerzysty, jak i artylerzysty.

W roku 1935 dokonano zmian etatów dywizjonów, prócz tego w etatach plutonów łączności i gospodarczego, wprowadzając wyżej wymieniony podział na pododdziały I i II typu. Plutony I typu posiadały 10., 11., 12. i 14. DAK.

Ostatniej większej reorganizacji kawalerii dokonano w roku 1937. Rozwiązano 2 DK.(póki co formalnie, rozwiązanie tej dywizji nastąpiło dopiero w lutym 1939) 10. BK została zmotoryzowana, wprowadzono jedenaście BK. Zlikwidowano 10. i 12. BK. Dla nowych brygad czteropułkowych przeznaczono dyony czterobateryjne (2., 4., 9., 11.). Wraz z motoryzacją dwóch BK, przeznaczono dla nich towarzyszące im dyony artylerii motorowej (2. i 16. DAM).

Uzbrojenie artylerii konnej

Pierwsze oddziały artylerii konnej uzbrojone były w sprzęt artyleryjski pochodzący z armii niemieckiej, rosyjskiej, austro – węgierskiej i włoskiej. Żywiołowy charakter procesu formowania nie sprzyjał jednolitości uzbrojenia. Szwadron artylerii konnej przy 3. Pułku Ułanów posiadał na stanie 4 austriackie działa wz. 75/96 kal. 90 mm używane przez austriacką artylerie konną. Z kolei pluton sformowany przez por. Stanisława Kopańskiego w Radomsku uzbrojony był w dwa działa Hotchkiss wz. 13 kal. 37mm, do których nie posiadano amunicji, radzono z tym sobie owijąc papierem pociski mniejszego kalibru. Gdy oba te pluton połączono w 1. Konną Baterię, pluton Kopanśkiego otrzymał także działa austriackie. Nie była to jednak broń najwyższej klasy. Odrzut nie był tłumiony za pomocą oporopowrotnika toteż podczas strzelania na miękkim gruncie trzeba było stosować specjalne platformy pod koła zapobiegające zaryciu się dział w ziemi. Poważną wadą był także brak kątomierzy działowych, co utrudniało właściwe nakierowanie dział i wymagało stosowania tyczek do pomiaru kierunku strzału. Z tych powodów, gdy wiosną 1919 r. wspomniane wyżej plutony weszły w skład 1. bat. 1. DAK, zostały przezbrojone w niemieckie działa polowe wz. 1896 kal. 77 mm.

Inne z tworzonych w początkowym okresie oddziałów, wyposażone były w armaty niemieckie wz. 74 kal. 90 mm, rosyjskie wz 1902 kal. 76, 2mm. W sumie występowało 7 typów dział. Co gorsza uzbrojenie nie było jednolite nawet w ramach poszczególnych oddziałów.

W kwietniu 1919 r. w MSWojsk. podjęto decyzję rozbudowy armii w oparciu o sprzęt francuski. Artyleria kona miała otrzymać 80 dział z czego 20 miało stanowić rezerwę, nie sprecyzowano ani ich kalibru, ani typu. Jednak już latem 1919 r. plany te uległy zmianie, udało się bowiem pozyskać włoskie działa wz. 06 kal. 75 mm. W pierwszej kolejności miały je otrzymać oddziały posiadające pełną obsadę i w pełni zorganizowane oraz pierwsze baterie dyonów znajdujących się w organizacji. Inny, niezrealizowany zresztą, projekt przewidywał uzbrojenie formowanych drugich baterii dyonów w austriackie haubice wz. 1914 kal. 100 mm.

Nowowprowadzone uzbrojenie włoskie przysparzało wiele kłopotów. Początkowo brakowało instrukcji i dokumentacji technicznej w języku polskim, problem ten rozwiązał dopiero przyjazd włoskich instruktorów. Ponadto działa włoskie posiadały zbyt delikatne łoża oraz ulegające częstym pęknięciom sprężyny oporopowrotników. Niedostateczny był poziom zaopatrzenia w włoską amunicję. Z tych powodów artyleria konna nigdy nie została w nie w pełni wyposażona.

Działem o wiele lepiej przystosowanym do specyfiki działań artylerii konnej okazała się rosyjska armata wz. 02 76,2 mm wzorowana na dziale francuskim wz. 1897 kal. 75 mm. W porównaniu z działem włoskim była mniej wywrotna podczas szybkiego marszu w trudnym terenie, wytrzymalsza i znacznie prostsza w obsłudze. Problemów nastręczał natomiast brak części zamiennych i duża masa.

Po zakończeniu wojny polsko – sowieckiej artyleria konna nadal nie posiadała jednolitego uzbrojenia, podjęto jednak prace zmierzające w tym kierunku. W pierwszej kolejności działa włoskie zastąpiono wspomnianymi wyżej rosyjskimi. Następnie zgodnie z decyzją o uzbrojeniu armii zgodnie ze standardami francuskimi przekalibrowano rosyjskie działa do kalibru 75 mm (w lufy wprowadzono tuleje o odpowiedniej średnicy). Nowa wersja działa otrzymała oznaczenie wz. 02/26. Ogółem dla artylerii konnej przeznaczono 210 takich dział, w tym 44 jako rezerwę. Popularna ich nazwa „putiłówki” lub armaty „prawosławne” wskazywała na rosyjskie pochodzenie. Armaty te pozostały na uzbrojeniu DAK – ów do września 1939, jedna z nich, oddelegowana z 14 DAK stanowiła jedyny cięższy sprzęt artyleryjski załogi Westerplatte.

Parametry armaty wz. 02/26 76,2 mm

długość odprzodkowanego działa 4,35 m
szerokość działa 1,82 m
kąt strzału poziomego 45 °
kąt podniesienia lufy -6° – +16°40;’
długość lufy 2,285 m (około 30 kalibrów), w tym odcinek gwintowany 1,826m
ilość zwojów gwintu lufy 24
skok gwintu 7°.

Metryki oddziałów

1. DAK im. gen. Józefa Bema

Formowanie

1. Dywizjon Artylerii Konnej wywodził się z utworzonego w Radomsku przy Szwadronie Ziemi Radomskiej plutonu artylerii konnej. Po przeformowaniu pluton ten został wcielony 18 XII 1918 r. w skład organizowanej w Warszawie 1. Konnej Baterii i opatrzony numerem drugim. 1. pluton tej baterii sformowany został ze szwadronu artylerii konnej 3. Pułku Ułanów. 26 II 1919 r. powstała 2. bateria, która jednak po pięciu miesiącach (30 VII 1919) została odłączona od macierzystego dywizjonu, stając się 1. baterią 2. DAK. Jeszcze tego samego dnia została sformowana nowa 2. bateria 1. DAK. Podczas dalszego formowania oddziału 20 IX 1919 r. utworzono 3. baterię, ta jednak również nie pozostała długo przy swoim dywizjonie wchodząc 6 XII 1919 r. do 6 DAK. 3. baterię 1. DAK utworzono ponownie 10 VII 1920.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Odcinek Gródka Jagiellońskiego 7 I – 4 IV 1919, Lida 16 IV 1919, Wilno 19-21 IV 1919, Mołodeczno 4 IV 1919, Krupiec 1 VI 1919, rejon Dzisny marzec-kwiecień 1920, Łuck 16 V 1919, Brody i Radziwiłłów 23 V 1919, Chotajewicze 28 V 1920, Kiszkurnia 29 V 1920, Przedbrodzie 31 V 1920, Czysty Bór 1 VI 1920, Kruki 8 VI 1920, Ożydów 28 VI 1919, Czernica 18 VIII 1919, Dźwińsk 27 IX 1919, Skorodno 25 – 26 III 1920, Kuźmicze 3 IV 1920, Malin 27 IV 1920, walki pod Kijowem 5 V 1920, Dokoszyce 5 VI 1920, Karandasze 8 VI 1920, Dryhucze – Hulki 10-23 VI 1920, Wilejka 1 VII 1919, Rzeczyca 2 VII 1920, Tuczyn 2 VII 1920, Równe 2-4 VII 20, Walki nad Styrem 14-28 VII 1920, Hrebenka 18 VIII 1920, Żółtańce i Kulików 19 VIII 1920, Strzeliska 24 VIII 1920, Waręż 29 VIII 1920, Komarów (Wolica Śniatycka) 31 VIII 1920, Knihinicze 5 IX 1920, Chodorów 6 IX 1920, Suchrów 7 IX 1920, walki nad Bugiem 8 – 12 IX 1920, Bursztyn 12 IX 1920, forsowanie rzeki Ług 13 IX 1920, wypad za Boh 18 IX 1920, Zasław 24 IX 1920, wypad za Słucz 5 X 1920, zagon na Korosteń 9 – 10 X 1920.

Tradycje

Sztandar zatwierdzony przez prezydenta RP 24 XI 1937. Na lewej stronie płachty sztandarowej umieszczono wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej oraz św. Barbary, godło Warszawy, odznakę artylerii konnej, napisy Wilno, Ostrołęka, Wolica Śniatycka, Kuźmicze. 1 DAK przejął tradycje artylerii konnej I Polskiego Korpusu na Białorusi. Jako najstarszy dywizjon artylerii konnej Wojska II RP, otrzymał szefostwo honorowe ojca artylerii konnej gen. Józefa Bema. Swoje święto obchodził 19 marca.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

Podczas kampanii polskiej 1. DAK wchodząc w skład Mazowieckiej BK, brał udział w walkach osłonowych armii „Modlin”, broniąc północnego kierunku podejścia do Warszawy. Dywizjon całością lub poszczególnymi bateriami walczył w następujących miejscach i brał udział w następujących działaniach: Krzynowołga Mała – Ulatowo 1 IX, walki odwrotowe od Krzynowołgi Małej do boju o Dobre i Głęboczyce 2-11 IX, Leśnogóra 12 IX, Suchowola 24 IX, Aleksandrów i Górecko Kościelne 25-26 IX, Krasnobród 23 IX, Broszki 23 IX. Ostatnim dowódcą dywizjonu był ppłk Tadeusz Pietsch.

2. DAK im. gen. Józefa Sowińskiego

Formowanie

1. bat. tego dywizjonu została utworzona 30 VII 1919 r. na bazie 2 bat. 1. DAK, miało to miejsce na froncie w Galicji Wschodniej. Podstawę do organizacji 2. bat. dał Pluton Artylerii Konnej powstały w marcu 1919 r. przy 13. Pułku Ułanów, 7 VIII 1920 r. wcielony do 2. DAK. 3. bat. sformowano 10 VII 1920 r.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Zdołbunów 12 VIII 1919, Annopol i Sławuta IX 1919, Wołosowicze 5 III 1920, Szaciłki i Jakimowska Słoboda 7-10 III 1920, Jełań – Szupiejki – Chutor – Jakimoska Słoboda 17 III – 9 IV 1920, Walki nad Dnieprem 10 V – 5 VI 1920, Koźnie 21 VI 1920, nad rzeką Ipą 23 VI-6 VII 1920, pozycja nad Dźwiną 11-24 VI 1920, bój na wschód od stacji Nowojelna 19 VII 1920, przejście doliny rzeki Podjaworki 20 VII 1920, Beresteczkop 29 VII 1920, walki nad Bugiem 30 VII – 5 VIII 1920, Stanisławczyk 2 VIII 1920, Jazłowczyk 3-4 VIII 1920, Wielgorz 9-10 VIII 1920, Sarnowa Góra 14-18 VIII 1920, Cyców 16 VIII 1920, Czeremcha i Milejczyce 20 VIII 1920, Białystok 22 VIII 1920, Suwałki 30 VIII 1920, bitwa nad Niemnem (Druskienniki, Stacja Porzecze Kopciowo, Lida) 23-28 IX 1920, Kojdanów 5 X 1920, zagon na Dokszyce 10-14 X 1920, zagon na Krzywicze (Mołodeczno, Wilejka) 13 X 1920.

Tradycje

Sztandar zatwierdzony przez prezydenta RP 11 I 1938, na lewej stonie sztandaru wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej oraz świętej Barbary, godło Wołynia, odznaka pamiątkowa artylerii konnej, oraz napisy Cyców, Ciechanów, Jakimowska Słoboda, Lida. Dywizjon swoje święto obchodził 1 września.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

2. DAK w ramach Wołyńskiej BK 1 IX wziął udział w bitwie stoczonej z niemiecką 4. Dywizją Pancerną pod Mokrą. Następnie podczas walk odwrotowych walczył całością sił lub poszczególnymi bateriami pod Łodzią 6 IX i Wolą Cyrusową 8 IX oraz Mińskiem Mazowieckim. Po dotarciu do Warszawy 1. bat. tego dyonu dysponując dwoma działami wzięła udział w obronie stolicy. Ostatnim dowódcą 2. DAK był ppłk Jan Kamński.

3. Lubelski DAK im. płk Włodzimierza Potockiego

Formowanie

Dywizjon ten powstał na bazie dwóch istniejących wcześniej baterii, pierwszą z nich była 1. Baterii Artylerii Konnej sformowana 10 XI 1918 r. w Lublinie i przemianowana wkrótce na 3. Konną Baterię. Drugą natomiast powstała w marcu 1919 r. Wołyńska Konna Bateria. W sierpniu 1919 r. oba te odziały weszły w skład nowoformowanego 3. DAK. 3. bat. została sformowana w Baterii Zapasowej Artylerii Konnej we Lwowie w lipcu 1920 r.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Rejon Dołhobyczowa 2 I 1919, Oszczów i Goniatyń 7 I 1919, Kadłubiska 1 IV i 8-10 V 1919, Ochędzyn 7 IV 1919, Lachowce 13 VIII 1919, Zasław 15 VIII 1919, walki nad Słuczą pod Lubarem 31 I 1920, Korostyszew 26 IV 1920, Fastów 1 V 1920, Biała Cerkiew 3 V 1920, Medwin 14 V 1920, Hajczyńce 31 V 1920, Śnieżna-Ozierna-Samhorodek 5 VI 1920, Czerwone 11 VI 1920, walki nad Słuczą 19-27 VI 1920, Kilikijów 28 VI 1920, walki nad Horyniem 29 VI-3 VII 1920, Kołodenka 4 VII 1920, Basów Kut 4-5 VII 1920, Łuck 7-11 VII 1920, walki nad Styrem 12-28 VII 1920, Beresteczko 29 VII 1920, Mikołajowo 1 VIII 1920, Siestraszyn 2 VIII 1920, Baranie 3 VIII 1920, Rudenko Lackie 6 VIII 1920, Antonin 8 VIII 1920, Stojanów 12 VIII 1920. Radziechów 13 VIII 1920, Chołojów 14 VIII 1920, Dzibułki Artasów – Żóltańce 19 VIII 1920, Krystynopol 23 VIII 1920, Chłopiatyn 27 VIII 1920, Waręż 29 VIII 1920, Tyszowce 30 VIII 1920, Komarów 31 VIII 1920, Łaszczów 2 IX 1920, Wakijów 5 IX 1920, forsowanie Bugu 12 IX 1920, Wojnicz 14 IX 1920, Ołyka 19 IX 1920, wypad za Słucz 1 X 1920, Korosteń 9-10 X 1920.

Tradycje

Sztandar nadany przez prezydenta RP w dniu 24 IV 1938 r. Na lewej stronie sztandaru umieszczono wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej i świętej Barbary, godło Lublina, odznakę pamiątkową artylerii konnej, napisy:Korostyszew, Ozierna, Łąszczów i Korosteń, Kadłubiska i Zasław, Artasów i Komarów. Święto dyon obchodził 4 maja.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

Podczas kampanii 1939 r. dyon walczył w ramach Wileńskiej BK. Do walki wszedł 3 IX, toczył walki odwrotowe na kierunku lasy Przysucha-Jedlińsk-Kozienice w dniach 6-8 IX, walczył na przedmościu pod Świerzem Górnym 8-9 IX, ponad to działał w rejonie Przedbórza 6 IX 1939 i Przysuchy 9 IX, pod Maciejowicami 9-13 1939, w rejonie Otwocka i Miedziszyna 18-19 IX 1939. Ostatnim dowódcą tego dywizjonu był ppłk Józef Droba.

4. DAK

Formowanie

4. DAK sformowano na bazie szwadronu odsieczy Lwowa, przemianowanego 7 IV 1919 r. na 5. Konną Baterię Odsieczy Lwowa. W dniu 26 V 1919 r. stała się ona 1. bat. 4. DAK (Kraków). 2. bat sformowano 12 VII 1919 r. zaś, 3. bat. na początku lipca 1920 r. 3. bat. posłużyła potem do uzpełnienia stanu 1 bat. 11 VIII 1920 r. w Poznaniu zorganizowano nową 3. bat.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Wypad na Serby 14 X 1919, wypad na Zwiahel 30 X 1919, zagon na Żytomierz 31 I – 2 II 1920, Huta Zaborecka 8 IV 1920, Prutówka 25 IV 1920, Koziatyn 27 IV 1920, zagon na Korsuń 12 V 19220, Karapszyce i Olszanica 25 V 1920, Rokitno 27 V 1920, Rohoźna-Antonbów 1 VI 1920, Antonów 4 VI 1920, Wernyhorodek 8 VI 1920, Czerwone 11 VI 1920, pod Zwiahlem 20 VI 1920, Kryłów 28 VI 1920, Kilikijów 28 VI 1920, Beresteczko 24 VII 1920, Stanisławczyk 28 VII 1920, Mikołajów 30 VII 1920, Działanie na Brody 2-5 VIII 1920, Antonin 8 VIII 1920, Stojanów 12 VIII 1920, Chołojów 13-14 VIII 1920, Płock 18-19 VIII 1920, Dzibułki i Żółtańce 19 VIII 1920, Bełz 2 IX 1920, Stacja Porzecze 24 IX 1920, działanie na Lidę 25-28 IX 1920, pościg na Stołpce 29 IX – 4 X 1920, wypad za Słucz 1 X 1920, Korosteń 10 X 1920, Suszki (Biełka) 11 X 1920.

Tradycje

Sztandar nadany przez prezydenta II RP w dniu 28 I 1938 r. Na lewej stronie płatu sztandarowego wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej i św. Barbary, godło miasta Płocka, odznaka pamiątkowa artylerii konnej, oraz napisy: Antonów-Rohoźna, Płock, Kryłów, Kilikijów. Święto swoje dywizjon obchodził 24 maja.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

W kampanii polskiej 4. DAK prowadził działania w składzie Suwalskiej BK, szlak bojowy jego baterii przebiega przez następujące pozycje: odcinek „Augustów” 1-4 IX, marsz do rejonu Zamrowa 1-8 IX, Mężenin nad Narwią 8 IX, Czerwony Bór 9-10 IX, Rychacze 10 IX, Zambrów 11 IX, Kamień 12 IX, Dąbrowa Wielka IX, Olszewo nad Wieprzem 13-14 IX, (Kijany) 29 IX, Serokomla 2-4 X, Wola Gułowska 4-5 X. Ostatnim dowódcą tego dywizjonu był ppłk Ludwik Kiok.

5. DAK

Formowanie

Dywizjon ten został sformowany na bazie trzech istniejących wcześniej pododdziałów artylerii konnej. Najstarszym z nich była Odrębna Bateria 8. Pułku Artylerii Polowej utworzona w listopadzie 1918 r., a następnie przemianowana w czerwcu 1919 r., na 1. bat. 5. DAK. Podstawę do utworzenia 2. bat. dał pluton artylerii Konnej oddziału por. Jaworskiego utworzony w styczniu 1919 r. na froncie Wołyńskim. 20 II 1919 r. w Troczynie, mimo że nadal działał w sille dwudziałowego plutonu został on przemianowany na Baterię Konną kpt. Golikowa, by ostatecznie w sierpniu 1919 r. wejść do 5. DAK. Z kolei 3. bat. 5. DAK została sformowana na bazie Baterii Alarmowej Obrony Warszawy zorganizowanej w sierpiniu 1920 r. w Górze Kalwarii, tamże weszła 1 X 1920 r. w skład 5. DAK.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Obrona Lwowa I – IV 1919, Włodzimierz Wołyński 19 I 1919, Torczyn 20 II 1919, działania w Galicji Wschodniej 27 IV – 5 VI 1919, Brzeżany 31 V 1919, dozorowanie zachodniej granicy w rejonie Częstochowy 18 VI – 9 VII 1919, zajęcie Pomorza 18 I – 10 II 1920, Koziatyn 26-27 IV 1920, Łuck, Brody, Ostrowczyk Polny, Bełżec, Biały Kamień V – VI 1920, Rzyszczów 7 V 1920, Szubówka 8 V 1920, Żytne Góry 25 V 1920, Wołodarka 29 V 1920, Rohoźna i Antonów 1 VI 1920, Wernyhorodek 8 VI 1920, Chałaimhorodek 11 VI 1920, Kilikijów 28 VI 1920, Międzyrzecz i Daniczów 1 VII 1920, Basów Kut 4-5 VII 1920, Odwrót na Beresteczko i walki nad Styrem 8-12 VII 1920, Rzadziwiłłów i Klekotów 3 VIII 1920, działania w odwodzie obrony Warszawy VIII 1920.

Tradycje

Sztandar nadany zarządzeniem prezydenta II RP z dnia 25 III 1938 r. Na lewej stronie płatu sztandarowego umieszczono wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej oraz św. Barbary, godło Krakowa, odznaka artylerii konnej i napisy: Torczyn, Równe, Antonów, Kilikijów. 5. Dywizjon Artylerii Konnej obchodził swoje święto 16 czerwca.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

5. DAK w kampanii polskiej walczył w składzie Krakowskiej BK. Jego szlak bojowy prowadził przez następujące pozycje: Kamieńskie Młyny-Ligota-Woźnicka-Woźniki 1-2 IX, walki odwrotowe: Pradła 3 IX, Rokitno 3-4 IX, Sobowice nad Nidą 5 IX, Wiślica 6 IX, przeprawa pod Baranowem 9 IX, natarcie na Tarnogród 15-16 IX, natarcie na Panków 19-20 IX, Szczekociny 3 IX, Brzegi nad Nidą 4 IX, obrona przeprawy pod Solcem 7 IX, obrona Wisły pod Annopolem 12-14 IX, Krasnystaw 18-19 IX, Czartowiec 20-21 IX, Jacina 22-23 IX. Ostatnim dowódcą tego dywizjonu był ppłk Jan Witowski.

6. DAK

Formowanie

Dowództwo dywizjonu zostało sformowane 6 XII 1919 r. w Górze Kalwarii, tego samego dnia 1. bat. 1. DAK została przemianowana na 1. bat. 6. DAK oraz utworzono 2. bat. W czerwcu 1920 r. we Lwowie sformowano 3. bat.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Borodzienicze i Wielenie 23 V 1920, Błażki 6 VI 1920, Mała Kowalewszczyzna 7 VI 1920, Kruki 8-9 VI 1920, Dryhucze-Folwark Helenpol 10-23 VI 1920, Tuczyn nad Horyniem 2 VII 1920, Kopyle nad Styrem 6-12 VII 1920, Duchcze 13 VII 1920, wypad na Młynów 15-17 VII 1920, walki pod Łuckiem 18 VII – 3 VIII 1920, Beresteczko 30-31 VII 1920, Smarzów 1 VIII 1920, Radziwiłłów 2 VIII, Brody 3 VIII 1920, Tyszowce 8 VIII 1920, Radziechów 8, 12-13 VIII 1920, Łowcze 16 VIII 1920, Włodawa 17 VIII 1920, Brześć nad Bugiem 19 VIII 1920, Artasów i Żółtańce 19 VIII 1920, wypad na stację Żabianka 26 VIII 1920, Waręż 29 VIII 1920, Komarów 31 VIII 1920, Kryłów nad Budiem 9-12 IX 1920, Równe 15 IX 1920, przejście Śłuczy 5 X 1920, Kolonia Carów Borek 8 X 1920, Korosteń 10 X 1920.

Tradycje

Sztandar dywizjonu zatwierdzony został przez prezydenta II RP w dniu 2 XI 1937. Na lewej stronie płachty umieszczono wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Barbary, herb miasta Radziechowa, odznake artylerii konnej i napisy: Radziechów Komarów-Artasów, Korosteń. Dywizjon swoje święto obchodził 13 sierpnia.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

Podzczas działań wojennych 1939 r. dywizjon walczył w składzie Podolskiej BK. Wziął udział w następujących bojach i działaniach: Uniejów-Gostków 9-10 IX, przeprawa przez Bzurę 16-17 IX, walki w puszczy kampinowskiej 17-18 IX, Palmiry 19 IX, Sieraków 19 IX, Łomianki 20 IX, obrona warszawy 21-27 IX. Ostatnim dowódcą tego dywizjonu był kpt. Rudolf Joch.

7. DAK

Formowanie

Dowództwo dywizjonu oraz jego 1. i 2. bat. zostały sformowane w dniu 16 III 1919 r. w Poznaniu, jako odział artylerii konnej powstańczych wojssk Wielkopolski. 3. bat. utworzono 15 IV 1919 r. w tym samym mieście.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Rejon Inowrocławia V-VII 1919, Dworzyszcze – Krzywe Sioło – Zasław 3 VIII 1919, Małe Gajany 7 VIII 1920, Semkowo 8 VIII 1919, Słoboda 9 VIII 1919, Bobrujsk 28 VIII 1919, Kliczew 1-6 IX 1919, rejon Lewic, Sitna i Jabłonki 21 XI 1919 – 12 III 1920, Itol 23 I 1920, Gornostajpol 1 III 1920, Żłobin 3-6 III 1920, Horwal 10-18 IV 1920, Malin 24 IV 1920, Koziatyn 26 IV 1920, Kijów 8 V 1920, Stepańce 9 V 1920, Kaniów 10 V 1920, Boguszewicze 18-25 V 1920, Rokitno 24 V 1920, Biała Cerkiew 25 V 1920, Rohoźna i Antonów 1 VI 1920, Suchołucze i Jasnohorodka 4-10 VI 1920, odwrót na Radomyśl-Sarny-Kowel 10 VI-koniec VII 1920, Klewań 4 VII 1920, Radziwiłłów 9 VII 1920, Grozów 15 VII 1920, Lubieniec 16 VII 1920, Janów Podlaski 4 VIII 1920, rejon Góry i Chorzla 14-19 VIII 1920, Kobylnica i Maciejowice 16 VIII 1920, Puchaczów 16 VIII 1920, Lipsk – Studzieniczna – Sejny IX 1920, Czernichów 8 IX 1920, Szpitale 11 IX 1920, przeprawa przez Bug 12 IX 1920, przeprawa przez Ług 13 IX 1920, Zaszkiewicze – Kolonia Kołomnna – Nowy Zahorów 14 IX 1920, Równe 18 IX 1920, Międzyrzec 24 IX 1920, stacja Marcinkańce 24 IX 1920, Korzec 25 IX 1920, Basin 30 IX 1920, wypad za Słucz 1-2 X 1920, Korosteń 10 X 1920, Biełka 11 X 1920, Raków 11 X 1920, Wjazyn 13 X 1920, Krzywicze 14 X 1920 Krupiec 15 X 1920.

Tradycje

Sztandar dywizjonu zatwierdzony został przez prezydenta II RP w dniu 24 XI 1937. Na lewej stronie płachty umieszczono wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Barbary, herb Poznania, odznakę pamiątkową artylerii konnej i napisy: Mińsk i Bobrujsk, Poznań, Malin i Kijów, Radziwiłłów. Dywizjon swoje święto obchodził 2 czerwca.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

W kampanii polskiej dywizjon w składzie Wielkopolskiej BK prowadził pełnym składem lub pododziałami działania na następujących pozycjach: odcinek śrem 1-3 IX, forsowanie Bzury w rejonie Soboty 9-10 IX, Główno 10-11 IX, przeprawa pod Brochowem 14-16 IX, Sieraków 18 IX, Łomianki 19-20 IX, obrona Warszawy 21-27 IX. Ostatnim dowódcą tego dywizjonu był ppłk Ludwik Sawicki.

9. DAK

Formowanie

1. i 2. bat. 9. Dywizjonu Artylerii Konnej została sformowana w Górze Kalwarii 20 VII 1920 r., w sierpniu tegoż roku w Poznaniu utworzono 3. bat. Dywizjon ten pierwotnie nosił numer ósmy, jednak w roku 1921 został przemianowany na 9. DAK.

Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920

Miastkowo 1 VIII 1920, Kałki 16 VIII 1920, Ćwiklin 18 VIII 1920, Strzegowo 20 VIII 1920, Mdzewo i Żurominek 21 VIII 1920, forsowanie Bugu w rejonie Morozowicz 12 IX 1920, wypad za Słucz 5 X 1920, Korosteń 10 X 1920, Chorośna 10 X 1920, Krasnogórka 12 X 1920, Rudnia Baranowicka 12/13 X 1920.

Tradycje

Sztandar został zatwierdzony przez prezydenta Rzeczpospolitej w dniu 11 I 1938 r. Na lewej stronie płatu sztandarowego umieszczono wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej i świetej Barbary, godło ziemi Nowogródzkiej, odznakę pamiątkową artylerii konnej oraz napisy Krasnogórka, Warszawa, Rudnia Bar.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

Podczas kampani polskiej prowadził działania w ramach Nowogródzkiej BK. Jego szlak bojowy prowadził przez następujące miejscowości: Rejon Lizbark – Działdowo 1-3 IX, działanie w kierunku na Mławę 3 IX, przedmoście Płocka 5-6 IX, Mińsk Mazowiecki 13 IX, Krasnobród 22 IX, Broszki 26 IX, Chlipie 26-27 IX. Ostatnim dowódcą tego dywizjonu był ppłk Tadeusz Rohoziński.

10. DAK

Formowanie

Wraz z powojenną reorganizacją jazdy stało się konieczne utworzenie kolejnego, 10. DAK. Sformowany on został w dniach 1-22 IV 1922 r. w Jarosławiu, do jego utworzenia posłużyły baterie wydzielone z następujących dywizjonów: 1. bat. – 7. DAK (3. bat.), 2. bat. – 1. DAK (3. bat.), 3. bat. – 8. DAK (1. bat.).

Tradycje

Dywizjon istniał do marca 1937 r., nie posiadał sztandaru, swoje święto obchodził w dniu 15 września. Ostatnim jego dowódcą był ppłk Jan Woźniakowski.

11. DAK

Formowanie

Dowództwo 11. DAK sformowane zostało 22 IV 1924 r. w Bydgoszczy, do utworzenia dywizjonu posłużyły baterie wydzielone z następujących dywizjonów: 1. bat. 8 VI 1924 z 4. DAK (3. bat.) , 2. bat. 2 VI 1924 z 7. DAK (3. bat.) , 3. bat. w marcu 1937 z 10. DAK (1. bat.), 4. bat. w marcu 1937 z 10. DAK (2. bat.)

Tradycje

Sztandar został zatwierdzony przez prezydenta Rzeczpospolitej w dniu 10 XII 1937 r. Na lewej stronie płatu sztandarowego umieszczono wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej i świetej Barbary, godło miasta Koronowa, odznakę pamiątkową artylerii konnej oraz napisy odnoszące się do tradycji 1. i 2. bat.: Bydgoszcz, Płock, Antonów . Dywizjon swoje święto obchodził 8 czerwca.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

Podczas kampanii polskiej dywizjon w ramach Pomorskiej Brygady Kawalerii prowadził działania na następujacych pozycjach: Topolno 2 IX, przedmoście Bydgoszczy 4-5 IX, Wartkowice 10 IX, Parzencew 11-12 IX, Kościelne Kaszewy 14 IX, Luszyn – Podczachy 16 IX, Budy Stare (Radziwiłłów) 17 IX, Łomianki 22 IX, pozycja Szenfeld – Angowice – Nowy Dwór, Pawłowo – Racławki, Sternowo – Lotyń 1 IX, Rytel 2 IX, Bramka i Bukowiec 3 IX, Kościerzyna 1 IX. Ostatnim dowódcą 11. DAK był ppłk Władysław Szwed.

12. DAK

Formowanie

Dywizjon ten został sformowany w maju 1924 r. w Rembertowie, miało to związek z przeprowadzaną właśnie reorganizacją kawalerii. Pierwsza bateria została wydzielona z 1. DAK (3. bat.), natomiast 2. bat. z 8. DAK (2. bat.).

Tradycje

Dywizjon nie posiadał sztandaru, swoje święto obchodził 26 maja, został rozwiązany 31 III 1937 r. Ostatnim jego dowódcą był ppłk. Władysław Kaliszek.

13. DAK

Formowanie

Dowództwo 13. Dywizjon Artylerii Konnej zostało sformowane w maju 1924 r. we Lwowie, jego 1. bat. została wydzielona z 5. DAK (2. bat. ) i przybyła do Lwowa 7 VI 1924. 2. bat. natomiast pochodziła z 10. DAK (3. bat.), w skład 13. DAK weszła w dniu 8 VII 1924. 3. bat. sformowano od podstaw we Lwowie 12 III 1925 r., 4. bat natomiast w Kamionce Strumiłowej w roku 1937.

Tradycje

Sztandar dywizjonu został zatwierdzony przez prezydenta RP w dniu 24 XI 1937 r. Na lewej stronie płachty sztandarowej umieszczono wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej, wizerunek św. Barbary, godło Kamionki Strumiłowej, odznakę artylerii konnej oraz napisy Lwów, Torczyn, Rohaczew, Chodorów. Napisy dotyczą tradycji bojowych 1. i 2. bat. Dywizjon swe święto obchodził 7 czerwca.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

W składzie Kresowej BK dywizjon prowadził działania bojowe na następujących pozycjach: Glinno 5 IX, Stanowiska nad Nerem 6 IX, Aleksandrów 7 IX, rej. Skierniewic 8 IX, Milanówek 10 IX, rej. Otwocka 12 IX, Krasnogród 22 IX, Mszczonów 10 IX, nad rzeką Mrogą 8 IX, obrona Warszawy 11-27 IX. Ostatnim dowódcą dywizjonu był ppłk Janusz Grzesło.

14. DAK

Formowanie

14. DAK zanim otrzymał swój ostateczny numer nosił kolejno numer 9. i 8. Sformowany został na bazie Baterii Krakusów 4 VIII 1920 w Górze Kalwarii.
Miejsca walk dywizjonu lub jego pododdziałów w okresie 1919-1920 Obrona Warszawy VIII 1920, Rohaczów nad Słuczą 27 IX, 1920, Ostróżek nad Słuczą 1-2 X 1920.

Tradycje

Sztandar zatwierdzony przez prezydenta Rzeczypospolitej w dniu 24 XI 1937 r. Na lewej stronie płatu sztandarowego umieszczono wizerunki Matki Boskiej Kodeńskiej i św. Barbary, godło ziemi Podlaskiej, odznaka pamiatkowa artylerii konnej oraz napis Warszawa. Dywizjon obchodził swoje święto 12 lipca.

Udział w działaniach bojowych w 1939 r.

Podczas kampanii polskiej dywizjon prowadził działania w składzie Podlaskiej BK. Walczył na następujacych pozycjach: odcinek osłony Podlaskiej BK 1-5 IX, wypad na Kowalewo-Prostki 4 IX, Ostrów Mazowiecki 8-9 IX, Brok 9 IX, Przeździecko-Dmochy 11 IX, Domanowo 11 IX, Krzywda 3-4 X. Jedno z dział tego dyonu brało w dniach 1-7 IX udział w obronie Westerplatte. Ostatnim dowódca 14. DAK był ppłk dypl. Tadeusz Żyborski.

5/5 - (5 votes)

Źródła wiedzy o Mikołaju II

Niezwykle interesującym ale zarazem specyficznym źródłem wiedzy o monarsze rosyjskim jest książka Mieczysława Harusewicza o jego ojcu Janie, który był jednym z czołowych działaczy endeckich i posłem polskim do Dumy Państwowej wszystkich czterech kadencji. Jej specyfika wyraża się w tym, iż książka Harusiewicza nie jest typowym pamiętnikiem, ale raczej jak to określa Jan Sobczak „opracowaniem historycznym opartym na szerokiej bazie źródłowej, także pamiętnikarskiej, ale wykorzystuje w znacznym stopniu również wspomnienia osobiste autora”[1]. Otrzymujemy przy tym dokładną i obszerną charakterystykę panowania i osoby Mikołaja II. Opisując politykę Stołypina Harusewicz wspomina o „wrodzonej łagodności, a nawet nieśmiałości Mikołaja II” i o „wyraźnym braku silnej woli”.

Jednocześnie twierdzi że car był „skłonny do podejrzeń” i uporu. Te cechy „charakterystyczne dla tragicznej postaci ostatniego cara Rosji” jednocześnie pozwalały otoczeniu łatwo na niego wpływać . W innym miejscu przytacza plotkę o dygnitarzu, który po udekorowaniu przez cara miał jakoby prosić o mianowanie go Niemcem ( s. 123). W dalszej części opracowania informuje autor o wygłoszeniu mowy tronowej do Dumy po rozpoczęciu wojny ( s. 144) oraz o tym, że tylko Mikołaj gwarantował prowadzenie przez Rosję wojny, aż do samego końca. Ten ostatni fakt jest jednocześnie podstawą do wysunięcia dwu jakże pesymistycznych, ale prawdziwych wniosków. Jeden z nich brzmi: „Człowiek ten (car) był symbolem tragicznego nieporozumienia losu i historii”.

Drugi wynika z tego, że będąc autokratą tak wielkiego imperium „w charakterze swym nie posiadał ani jednej z wielu niezbędnych w takiej sytuacji cech” (s. 166). Bardzo istotne dla lepszego poznania i zrozumienia osoby ostatniego Romanowa, są ukazane na kolejnych stronach książki zasady i metody wychowawcze jakim go poddano, jak również szczegółowy opis ideologii władzy, którą mu wpajano od dzieciństwa, a także kultu ojca Aleksandra III, który był dla Mikołaja wielkim autorytetem jeszcze za życia (s. 167-170). Ciekawym i ważnym faktem dla badacza jest również wiadomość o osobistej awersji cara do cesarza Niemiec Wilhelma II (s. 171). Dowiadujemy się także o rosnącym z upływem czasu wpływie carycy Aleksandry Fiodorowny na małżonka, a na nią z kolei Rasputina, który przynosił ukojenie cierpiącemu na hemofilię carewiczowi Aleksemu. Potwierdza to Harusewicz (s. 185-186). Dowód na to, że carowi brak było wyczucia politycznego i oceny sytuacji, stanowi nominacja na stanowisko ministra spraw wewnętrznych Aleksandra Protopopowa, która miała stanowić gest pojednania w stosunku do Dumy (s. 199). Był to również wynik wpływu otoczenia na monarchę. Powodował on, że ludzie niezależni i samodzielni, np. Stołypin, Witte pomimo swego szczerego przywiązania i lojalności wobec dynastii, zawsze w końcu popadali w niełaskę ( s. 206). Opisując sprawę zabójstwa Rasputina autor ukazuje rosnącą izolację cara nawet wobec najbliższej rodziny, która dostrzegała destrukcyjny wpływ plotek o chłopie z Syberii na stan państwa (s. 207-208). Również Harusewicz pisze o rozkazie do floty i armii z grudnia 1916 roku ( s. 209). Zaś przy okazji omawiania prób uświadomienia Mikołajowi grozy położenia kraju przed rewolucją lutową, przez m.in. ambasadora angielskiego Buchanana, w. ks. Michała Aleksandrowicza brata cara czy przewodniczącego Dumy Rodziunkę, przytoczone zostały słowa wypowiedziane przez monarchę podczas audiencji tego ostatniego: „Czyż to możliwe, że gdy przez dwadzieścia dwa lata próbowałem działać jak najlepiej, przez cały ten czas wszystko było błędem” (s. 212­213, 218). Inny przykład oderwania cara od rzeczywistości stanowi fakt jego wyjazdu w przeddzień rewolucji do Kwatery Głównej ( s. 220). Krótko, ale rzeczowo [2] przedstawia też Harusewicz wydarzenia związane z podpisaniem aktu abdykacji, najpierw na rzecz syna, a później brata w. ks. Michała. Koło historii zatoczyło więc jego zdaniem swój bieg, pierwszy i ostatni (formalnie) – carowie mieli na imię Michał (s. 224-225). Jako pewnego rodzaju ciekawostkę można potraktować informację o nadaniu przez cara tytułu Koniuszego Dworu hr. Zygmuntowi Wielopolskiemu (s. 236).

Inny obserwator polityki zagranicznej i wewnętrznej Mikołaja II Ignacy Daszyński kwituje ją, chętnie zresztą powtarzanym w Polsce epitetem o „Mikołaju Ostatnim”. Odnotowuje on również fakt poparcia udzielonego Serbii przez cara w związku z naciskami Austrii w przeddzień wybuchu I wojny światowej: „Tym bardziej, że po stronie Serbii opowiedział się natychmiast car Mikołaj II, którego dyplomacja wsparta radami francuskimi, utwierdziła Belgrad w oporze przeciw Wiedniowi” . Chociaż on sam mimo wszystko starał się nie dopuścić do wybuchu walk, ale przeważyły względy natury politycznej. O stosunku do osoby samego cara w pewnych kręgach za granicą, najlepszy obraz daje opis sytuacji we Włoszech na wieść, że chce on złożyć tam wizytę: „A we Włoszech socjaliści przed wojną w roku 1909 zagrozili wygwizdaniem cara Mikołaja II, gdy się wybierał z wizytą do Rzymu. Włochom groził z tego powodu strajk generalny” . Przytacza również Daszyński wspomniany również przez innych pamiętnikarzy fakt pobytu cara we Lwowie i Przemyślu po ofensywie w 1915 roku .

O monarsze rosyjskim kilka cennych uwag znajdziemy w „Pamiętniku” Wacława Lednickiego syna Aleksandra znanego działacza polskiego w Rosji. Przytacza on m.in. opinie samych Rosjan przyjaciół ojca o carze i jego małżonce. Ich zdaniem nie posiadał on odpowiednich kwalifikacji do rozwiązania stojących przed nim problemów, dodatkowo kompromitowało go w oczach opinii publicznej Rosji zachowania cesarzowej, która otaczała się różnego autoramentu jasnowidzami, zarzucano jej także zdradę na rzecz Niemiec. Dlatego wydawała im się konieczna zmiana na tronie[3] [4] [5] [6] [7]. Mniej kategoryczny sąd wydał o Mikołaju wuj Wacława Władek: „Obecny cesarz to dobry człowiek, ale słaby i nie może dużo pić” (t. I, s. 466). Wspomina także Lednicki o romansie z Krzesińską, którą określa mianem „metresy cesarza”[8] [9]. Podobnie jak Ignacy Daszyński stwierdza, że Mikołaj II pragnął zapobiec wybuchowi I wojny światowej . Gdy zaś pisze o memoriale ministra spraw zagranicznych Sazonowa, w sprawie reform w Królestwie Polskim, przytacza plotkę, iż podobno wtedy zazwyczaj niezdecydowany car gotów był na ustępstwa (t. II, s. 371). Klęska Rosji w wojnie z Japonią skłania autora do refleksji. Dochodzi do wniosku, że zamiast poczynić przygotowania, ułożyć plan działań cesarz oddał „wszystko w ręce Boże” ( t. II, s. 478). Prowadziło to do dalszego wzrostu niezadowolenia w państwie. Nie spełnił pokładanych w nim przez ludność nadziei zmiany na lepsze. Bowiem „słabo był przygotowany do wykonywania roli reformatora autokratyzmu rosyjskiego”. Pragnął kontynuować politykę swego ojca, czemu dał wyraz w odpowiedzi udzielonej na adresy ziemstw: „Otóż niech wszyscy wiedzą, że ja, poświęcając wszystkie swoje siły dobru narodowemu, będę strzegł zasad samodzierżawia równie twardo i nieugięcie, jak strzegł ich mój niezapomniany świętej pamięci ojciec” ( t. II., s. 479). Do niezadowolenia w państwie prowadziło zdaniem pamiętnikarza postępowanie samego cesarza, który pod przymusem składał różne obietnice i przyrzeczenia, ale gdy tylko czuł się na tyle silny, że mógł narzucić swoją wolę, cofał dane słowo (t. II, s. 480). Także w tej relacji powraca jak bumerang sprawa tragedii na Chodynce jako złego znaku już na początku panowania nowego władcy (t. II, s. 480-481). Zaś ze wspomnień ojca o mowie cara do I Dumy, Wacław Lednicki zapamiętał tylko jeden szczegół, a mianowicie podkreślony przez niego „ujmujący, melodyjny, ładny głos cesarza”. Treść samej mowy wywołała, bowiem wśród zebranych rozczarowanie ze względu na ogólnikowość i brak zapowiedzi amnestii, której się powszechnie spodziewano ( t. II, s. 553-554). W dalszej części pamiętnika autor opisując próby porozumienia z Dumą i projekt powołania „gabinetu parlamentarnego”, który mógłby zastąpić rząd Goremykina. Jako przyczynę niepowodzenia tych planów wymienia obok „dwulicowości Mikołaja II” i jego „niechęci do liberałów rosyjskich” oraz wpływów otoczenia, także małą elastyczność postawy partii kadetów ( t. II, s. 572-573).

Niewiele nowych faktów do zasobu naszej wiedzy o ostatnim Romanowie wnosi „Pamiętnik” samego Aleksandra Lednickiego. Dowiadujemy się z niego, że podjęta przez monarchę decyzja o objęciu Naczelnego Dowództwa, przyczyniła się do zupełnego upadku jego autorytetu – po późniejszych klęskach – a opinia publiczna od tej pory całą winę za te niepowodzenia składała na niego samego „w szczególności zaś na jego małżonkę, cesarzową Marię Fiodorownę”[10].

Innym przykładem braku autorytetu może być sytuacja w garnizonie petersburskim przed rewolucją lutową (s. 45). Przed jej wybuchem car przebywał w Mohylewie w Kwaterze Naczelnego Dowództwa, gdyż według zapewnień wszystkich urzędników z jego otoczenia w kraju panował porządek (s. 52). W relacji o przebiegu samej rewolucji znajdujemy wiadomość, że na wieść o zbliżaniu się Mikołaja do Petersburga postanowiono wysłać do niego delegację z żądaniem abdykacji. Taki postulat znalazł się także w porządku dziennym obrad Tymczasowego Komitetu Dumy Państwowej. „1. Doprowadzić do zupełnej abdykacji cara” (s. 58). Po spełnieniu tego postulatu przez monarchę, a nawet więcej, bo zrzekł się prawa do tronu również w imieniu syna, to samo uczynił jego brat w. ks. Michał. Tym sposobem, twierdzi Lednicki, zerwana została unia personalna polsko-rosyjska, co skłoniło go do wywarcia nacisku na Rząd Tymczasowy, aby wydał jakiś akt dotyczący statusu ziem polskich (s. 68-69). Zaskakujące i dziwne jest to, że na interesujący nas temat niewiele możemy znaleźć u takiej znakomitości polskiego świata muzyki jak Ignacy Jan Paderewski. Choć jego relacja prostuje krążący mit o jego związkach z Mikołajem II. Podobnie sytuacja przedstawia się w odniesieniu do tak znanego i aktywnego polityka tego okresu jak, np. Wincenty Witos.

Oczywiście zaprezentowany powyżej krótki przegląd polskiej literatury pamiętnikarskiej dotyczącej postaci Mikołaja II nie pretenduje do miana całościowego. Nie taki zresztą był zamysł autora. Jednak wszystkie scharakteryzowane w nim pozycje w mniejszym lub większym stopniu pozwalają na ukazanie pełniejszego i bardziej odpowiadającego rzeczywistości wizerunku ostatniego Romanowa na tronie Rosji. Przyczyniając się tym samym do zweryfikowania wielu mitów i stereotypów funkcjonujących także w naukowej literaturze historycznej. Ten fakt powinien zobligować profesjonalistów do rozpoczęcia zakrojonych na szeroką skalę i dogłębnych studiów nad tym zagadnieniem, aby wyjaśnić zaistniałe przekłamania i nieścisłości.


[1]    Zob. J. Sobczak, Postacie dwóch ostatnich carów Wszechrosji – Aleksandra III i Mikołaja II – w polskiej literaturze pamiętnikarskiej; w : Oblicza Wschodu w kulturze polskiej, oprac. G. Kotlarski, M. Figura (redakcja ogólna), Poznań 1999, s. 94.

[2]    M. Harusewicz, Za carskich czasów I po wyzwoleniu, Jan Harusewicz – Wspomnienia – Dokumenty, b. m. 1975, s. 110.

[3]   I. Daszyński, Pamiętniki, t. II, Warszawa 1957, s. 191.

[4]   Tamże, s. 150.

[5]   Tamże, s. 154.

[6]   Tamże, s. 209-210.

[7]   W. Lednicki, Pamiętniki, t. I., Londyn 1963, s. 458.

[8]   W. Lednicki, Pamiętniki, t. II, Londyn 1967, s. 247.

[9]   Tamże, s. 339.

[10] A. Lednicki, Pamiętnik 1914-1918, Kraków 1994, s. 38-39.

Oceń tę pracę