Powstanie procedury inkwizycyjnej w starożytnym Rzymie

Kolejnym warunkiem ważnym dla europejskich, a przez to również dla polskich procesów o czary był rozwój ustawodawstwa rzymskiego skierowanego przeciw czarom, heretykom i innowiercom oraz jego recepcja w dwunastowiecznej Europie. Rozwój tych regulacji, jak i późniejszej recepcji inspirowany był zarówno przez władze świeckie, jak i przez władze kościelne. Czynnikiem prawnym, który ukształtował średniowieczne, a później nowożytne procesowe prawo europejskie, były procedury sądownicze, które pod postacią cognitio extra ordinem zostały recypowane do systemu prawa Kościelnego w XII wieku.

Prawo karne przechodziło w Rzymie przez różne etapy rozwoju. Najstarszą zasadą było tak zwane legis actio, które polegało na tym, że jeden obywatel oskarżał drugiego przed pretorem. Urzędnik ten z listy sędziów wybierał osobę – był to judex bądź arbiter – który rozsądzał spór. Dowodów dla sprawy dostarczały obie strony procesowe, które później przez oratorów przedstawiały sędziemu sprawę. Proces szukania dowodów określany był terminem inąuisitio. Kolejnym stopniem rozwoju była tak zwana formula. Nazwa pochodzi stąd, że pretor sam wybierał formułę oskarżenia i przekazywał ją arbitrowi.

Kiedy republika zmieniła się w cesarstwo, nastąpiła także rewizja procedur penalnych. Ewolucja toczyła się równolegle do procesu centralizacji władzy przez cesarza. Teraz on wybierał urzędnika, który podejmował dochodzenie przeciw komuś z własnej inicjatywy. Robił to bez oskarżyciela prywatnego, sam zbierał dowody i sam wydawał wyrok. Był to proces nadzwyczajny, cognicio extraordinaria. W przeprowadzaniu inąuisitio, czyli poszukiwaniu dowodów, można było w pewnych przypadkach stosować tortury. Stosowane były one wobec niewolników, dopuszczano jednak uchylenie tej zasady i stosowanie ich na ludziach wolnych, ale tylko w przypadku oskarżenia o zdradę. W procesie tym, z którego później czerpało prawo kanoniczne, panowała też zasada ustności, w szczególności w postępowaniu dowodowym, zwłaszcza przy czynnościach takich jak: przysięga oraz zeznania świadków. W związku z tą zasadą, coraz większego znaczenia nabierały protokoły. Początkowo ich przedmiotem były wyroki, ale za czasów dominatu obowiązkowe było protokołowanie całych rozpraw. Obowiązywała także zasada jawności, chociaż następowało jej wyłączenie w przypadku narady sędziów i tortur. We wszystkich wyżej opisanych etapach procesu przestrzegana była także zasada bezpośredniości. Taki stan rzeczy utrzymał się do III w. naszej ery. Była to procedura obowiązująca cesarstwo do 313 roku, kiedy to Konstantyn Wielki ustanowił religię chrześcijańską religią obowiązującą, zmieniając Rzym w państwo chrześcijańskie.

Historię ustawodawstwa Starożytnego Rzymu regulującego kwestie czarów, możemy podzielić na dwa okresy: do IV wieku i po wieku IV, kiedy to chrześcijaństwo zyskało większy wpływ na decyzje faktycznego prawodawcy, jakimi byli cesarze. Władcy byli w tym czasie zazwyczaj chrześcijanami i przez to podatniejsi stali się na argumenty wysuwane przez kler. We wcześniejszych stuleciach prawo rzymskie karało za magię jedynie wówczas, gdy posługiwano się nią do wyrządzania krzywdy. Prawo Rzymu republikańskiego groziło surowymi karami, włącznie ze śmiercią, ludziom używającym magii do rozpętywania burz, kradzieży plonów czy przywoływania umarłych. Cesarz Tyberiusz, panujący w latach 14 – 47 n.e., rozciągnął na magów rozporządzenia stosowane wcześniej wobec trucicieli. Każdy kto stosując magię zagrażał życiu innych, mógł zostać skazany na śmierć. W latach późniejszych karze tej podlegała również magia miłosna.

Dopiero jednak po nawróceniu się cesarzy na chrystianizm, status przestępstwa zyskało w Rzymie paranie się wszelkimi rodzajami magii, w tym czarami wróżebnymi i leczniczymi. W roku 375 cesarz Konstantyn zagroził obcięciem głowy wszystkim, którzy zajmowali się jakąkolwiek magią czy wróżbiarstwem. Postanowienia te zostały potwierdzone przez następnych władców: w roku 438 przez Teodozjusza II oraz przez Justyniana w 529 roku. Kary zagrażały również ludziom noszącym amulety, czy radzącym się znachorów lub uzdrowicieli. Zaostrzenie polityki cesarskiej w sprawie czarów spowodowało, że obywatele chcąc uniknąć skandalu czy odpowiedzialności, sami pozbywali się magicznych książek, czy dzieł mogących choćby z daleka kojarzyć się z zabronionymi praktykami, zasilając nimi płomienie stosów wznoszonych przez cenzorów. Dym ten miał oczyścić społeczeństwo z zabobonów.

Po upadku organizacji państwowej cesarstwa zaprzestano rzecz jasna na jego obszarach stosowania prawa rzymskiego. Wyjątkiem na tym polu był Kościół, który kierował się zasadą Ecclesia vivit lege romana. Kwestia w jakiej mierze znano to prawo, pozostaje odrębnym problemem. Potwierdzonym jednak jest, że na długo przed XII wiekiem, w którym prawo rzymskie stało się podstawową dyscypliną uniwersytecką, odwoływano się do jego autorytetu w celu rozstrzygnięcia sporów wewnątrzkościelnych.

Oceń tę pracę

Wyspy Brytyjskie po Adventus Saxonum

Wydarzenia z połowy V wieku na trwałe zmieniły historię Wysp Brytyjskich. Mimo, iż pomieszanie plemion przybywających na wyspę było spore, ich liczba z czasem stała się tak wielka, że udało się im na stałe osiedlić na podbitych terenach. Jak zostało wspomniane wyżej, Brytowie w początkowym etapie najazdu próbowali stawiać opór, czego efektem miała być bitwa pod Mons Badonicus.

Ostatecznie jednak osadnictwo Anglosasów okazało się być bardzo trwałe, a od ich przybycia powstawały nowe królestwa tworzące nową historię wysp. Królestwa nowych mieszkańców były liczne, powstawały i upadały, choć różnice między nimi nie wynikały z przyczyn kulturalnych, językowych, czy z miejsca ich wcześniejszego czy późniejszego osiedlenia się.

Plemiona anglosaskie jeszcze na kontynencie tworzyły stosunkowo dobrze zorganizowane państewka. W trudnych czasach trwającego podboju nie byli w stanie od razu zorganizować królestw na podobieństwo tych kontynentalnych. Masa przybyszów, która w połowie V wieku uderzyła wielką falą na wyspy dochodząc aż do Morza Irlandzkiego, właśnie jeszcze wobec braku silnej struktury politycznej i militarnej zmuszona została do cofnięcia się. Budowanie przyszłych królestw wymagało czasu.

Potrzebna była przede wszystkim stabilizacja na opanowanych terenach. Wielkość takich obszarów zależna była od wielu różnych czynników; oporu miejscowych Brytów, siły militarnej Germanów, ich wewnętrznych struktur. Tak więc powstawanie wczesnych królestw mogło być związane z przekazywanie władzy w obrębie rodów lub szczepów. Ma to swoje odzwierciedlenie w źródłach, głównie w genealogiach rodów królewskich.

Czasem także najeźdźcy przyjmowali struktury podbitego terytorium. Początkowo wczesne królestwa cechowały się niewielkimi rozmiarami, z czasem przyłączały do siebie inne tereny poprzez ekspansję na tereny celtyckie, bądź podporządkowując swoich słabszych pobratymców[1].

W ciągu II połowy V wieku plemię południowych Sasów zdobyło sobie terytorium wzdłuż wybrzeża południowego na zachód od Kent, a nazwane od nich Sussex. Sasi wschodni osiedlili się na północ od kolonii w Kent, po północnej stronie ujścia Tamizy i utworzyli państwo Essex.

Dalej na północ od nich rozsiedlili się najliczniejsi, napływający w coraz większych rzeszach aż do około 550 roku, Anglowie, których nazwa wkrótce stała wspólną wszystkim germańskim mieszkańcom Wysp Brytyjskich. Nazywają siebie i swój język Englisc w wielu najstarszych zachowanych świadectwach.

Wiąże się z tą nazwą także piękna legenda przekazana przez Bedę, a także w „Żywocie świętego Grzegorza Wielkiego”. Otóż zanim Grzegorz został papieżem, na targu rzymskim spotkał niewolników o jasnej skórze i jasnych włosach. Zapytał się o ich pochodzenie, a oni odpowiedzieli: „ Nasz lud zwie się Angli”. Grzegorz miał odpowiedzieć: „ Nie Angli lecz Aniołowie” („Non Angli sed Anguli”) i wtedy to właśnie podjął myśl nawrócenia tego narodu[2]. Beda przekazując tą legendę, a także pisząc swoje dzieło, myślał o sobie także jako o Angliku.

Kolonie Anglów na Wyspach Brytyjskich, według zastępów i grup plemiennych, podzieliły się na okręgi. Do dziś dnia ślady tego podziału zachowały się w nazwach: Suffolk i Norfolk  – to „lud północny” i „lud południowy”. Dalej na północ inni Anglowie rozsiedli się po obu stronach szerokiego ujścia rzeki Humber, gdzie powstały dwa okręgi: Sudhymbre i Nordhymbre ( stąd nazwa Northumberland – Norhtumbria). Ci ostatni zapędzili się dalej na północ, nad rzekę Tweed i Zatokę Firth of Forth, tam powstały dwa królestwa Deira i Bernicja. Zaś południowi Humbryjczycy idąc wzdłuż rzek, pierwsi zapuścili się do Anglii środkowej, dotychczas bronionej bagnami i lasami, i tutaj po długich walkach założyli państwo zwane Mercia ( być może nazwa pochodzi od słowa mark – granica) rozciągające się na pograniczu z pozostałymi na zachodnim wybrzeżu państwami Brytów: Strathclyde i Walii.

Innym plemieniem, które miało odwagę odejść od wybrzeży w środek kraju, byli Sasi Zachodni, których państwo Wessex założone pod koniec V wieku, w kolejnych bardzo się rozrastało. Odcięli oni celtyckie państewka w Devon i Kornwalii od innych, wspomnianych wyżej. Jednak dzieło rozłamu resztek potęgi celtyckiej, dokończył król z Northumbrii- Aedelfried, w roku 612 podbijając Chester i odcinając w ten sposób Walię od Strathclyde. Tak rozpadły się na trzy grupy resztki Brytów i tylko Walia zdołała utrzymać się przez dłuższy czas, podbita dopiero w 1283 roku przez Edwarda I[3].

Pod koniec VI wieku z tych państw pozostają najsilniejsze: Kent, Essex, Sussex, Wessex, Mercja, Deira, Bernicja, Wschodnia Anglia. Ostatecznie Deira i Bernicja połączyły się w królestwo Northumbrii, a okres istnienia siedmiu królestw na wyspie w historiografii nosi nazwę heptarchii[4].

Przez kilka stuleci toczyła się nieustanna walka o hegemonię między poszczególnymi państwami. W miarę siły wybitnych indywidualności panujących kolejno zyskują przewagę między innymi Penda (626-655) i Offa (758-796) z Mercii, cały szereg królów z Northumbrii (617-670), która i kulturalnie panowała w VII i VIII wieku. Wreszcie w 828 roku król zachodnich Sasów- Egbert- definitywnie jednoczy wszystkich pod swoim panowaniem, odtąd datuje się monarchia angielska. Ta jedność okazuje się najbardziej potrzebna do walki z nową falą duńskich i norweskich najeźdźców na Wyspy, których pojawienie rozpoczyna już zupełnie nowy okres w dziejach Wysp Brytyjskich.

[1] W. L i p o ń s k i, op. cit., s. 278-280

[2] B. C o l g r a v e, The Earliest Life of St Gregory the Great, Written by a Whitby Monk [w:] Celt and Saxon, Studies…, s.123

[3] wskazówki dotyczące genezy nazw królestw R. D y b o s k i, op. cit., s.3-6

[4] W. L i p o ń s k i, op. cit., s.285-290; J.Z. K ę d z i e r k i, op. cit., s.49-50

Oceń tę pracę

Nenniusz o przybyciu Anglosasów na Wyspy Brytyjskie

na życzenie czytelników jeszcze rozdział pracy magisterskiej o dziejach Wysp Brytyjskich


Jak wyżej zostało wspomniane, dzieło Nenniusza jest bardziej poważane jako twór literacki niż źródło historyczne. Wielu lekceważy je, ponieważ nie do przyjęcia wydaje się jego „metoda” historyczna[1]. Także to, że jest rozbudowana literacko i skupiająca się najwięcej na chlubnych dziejach Brytów, nie budzi zaufania. Zarzuca się Nenniuszowi, Walijczykowi, nawiązywanie do politycznych odrębności walijskich[2].

Jednak nie można zaprzeczyć faktu, iż w bardzo wielu momentach Nenniusz uzupełnia wcześniejsze dzieła Gildasa i Bedy.

Przede wszystkim niezmiernie rozwija historię Vortigerna, króla który miał zaprosić Sasów do Brytanii. Poszerza dotąd skąpe wiadomości o nim. Vortigern był królem prawdopodobnie w Walii, stał na czele plemienia pewnego rodzaju foederati żyjącego na pograniczu i zapewniającego mu obronę. Z „Historii” Nenniusza można dowiedzieć się więcej; mimo, że sprawował on władzę w Walii, to po opuszczeniu wyspy przez legiony, musiał mieć także spore poważanie w Kent. Wiadome jest także, że był w owym czasie w konflikcie z niejakim Ambrosiuszem, nie ulega wątpliwości, że był to ten sam Ambrozjusz Aurelianusz wspomniany przez Gildasa.

Dalej już Nenniusz opisuje moment przybycia trzech statków z Germanami prawie dokładnie tak samo jak uczynili to Gildas i Beda. Przybysze dowodzeni są przez braci Hengista i Horsę, których rodowód Nenniusz skrupulatnie odnotowuje. Vortigern początkowo przyjął ich jak przyjaciół. Osiedli oni na wyspie Thanet, a król obiecał im żołd w zamian za walkę w obronie kraju. Niestety po krótkim okresie współdziałania doszło do sporu o wysokość żołdu, być może dlatego, że liczba Sasów na wyspie wzrosła.

Ten pierwszy konflikt udało się początkowo załagodzić. Stało się to możliwe, jeśli wierzyć takim literackim, romansowym opisom, dzięki miłości Vortigerna do córki Hengista. Aby ją pozyskać miał Vortigern pójść na daleko posunięte ustępstwa i oddać Hengistowi terytorium Kentu. Tym posunięciem musiał sobie przysporzyć wrogów wśród społeczności celtyckiej, chcąc zapewne utrzymać się przy władzy, zgadza się na sprowadzenie dodatkowych czterdziestu okrętów z Sasami. Vortigern zostaje wyklęty przez swoją społeczność i ucieka w góry.

Władzę przejmuje jego syn, Vortimer, i udaje mu się przegonić Sasów z Kentu, a w jednej z bitew stoczonych przez niego ginie jeden z nieprzyjaciół- Horsa. Lecz Vortimer wkrótce umiera, A Hengist wraca z jeszcze większa liczbą ludzi. Natomiast po śmierci syna wraca do władzy Vortigern, a wkrótce ma dojść do rozmów pokojowych w obecności trzystu wojowników, reprezentantów obu stron. Lecz Sasi zdradziecko mordują  Brytów, oszczędzając tylko Vortigerna. Ten zapewne ocalić życie, oddał Sasom prowincje Essex, Sussex, Middlessex. Ponownie tracąc zaufanie swoich pobratymców, Vortigern ucieka w góry. A wyspa znajduje się w coraz gorszej sytuacji- najeżdżana nie tylko ze wschodu, lecz ustawicznie nękana z zachodu i północy.

Vortigern, jako zatwardziały poganin, ostatecznie został pokonany przez świętego Germanusa, który po raz kolejny przybył na wyspę tępić wszelkie przejawy herezji. Lecz niestety nic już nie mogło powstrzymać Sasów, którzy na wyspie rośli w liczbie i w siłę[3].

Nenniusz umieszcza przebieg tego konfliktu między Brytami pod wodzą Vortigerna, a przybyłymi na wyspę Sasami na czele z Hengistem i Horsą, w latach między rokiem 429 a 447, dla których ramę stanowią dwie podróże na wyspę odbyte przez świętego Germanusa. Ale jednocześnie Nenniusz podaje inną datę- umiejscawia przyjęcie saskich przybyszów przez Vortigerna w czasie panowania w Rzymie cesarza Gracjana (panował on w latach 367-383): „Guorthigirnus* suscepit eos [Saxones] benigne et tradidit eis insulam, quae in lingua eorum vocatur Tanet, regnante Gratiano secundo cum Equitio Saxones a Guorthigirno suscepti sunt anno CCCXLVII post passionem Christi[4].

 Lecz zaraz potem wspomina, że mniej więcej w tym samym czasie przybył na wyspę z pierwszą misją święty Germanus. Z innych źródeł wiadomo, iż miało to miejsce w roku 429. Tak więc data łącząca się z panowaniem Gracjana musi być pomyłką Nenniusza ( poza tym jest podana błędnie ), a wobec informacji z innych źródeł, musi zostać odrzucona[5].

Największą niejasność przynosi zaskakujący jeden rozdział „Historii”[6]. Jest on, w przeciwieństwie do  pozostałych części, datowany według lat konsulatów. Ten sposób datowania tekstów historycznych wyszedł z użycia w całej Europie pod koniec VI wieku, między innymi dlatego, że urząd konsula został zniesiony przez cesarza Justyniana w 551 roku. Mogłoby to wskazywać na fakt, iż ta część tekstu (dotycząca kilku wzmianek czysto kronikarskich ) pochodzi rzeczywiście z wcześniejszego okresu. Lecz historycy w swych najostrożniejszych ocenach przyjmują, że w pierwotne ramy chronologiczne przeniesiono pewne późniejsze elementy i dlatego nie można polegać na żadnej informacji tam zawartej[7].

Tamże teraz, po raz kolejny w „Historii” , zawarta jest informacja o przybycia Anglosasów do Brytanii, znów związana z panowaniem Vortigerna. Według tego opisu miało to miejsce w czwartym roku panowania Walentyniana III i Teodozjusza, a więc około roku 428/429: „Guorthigirnus autem tenuit imperium in Britannia Theodosio et Valentiniano consulibus et in quarto anno regni sui Saxones ad Britanniam venerunt”.

Wszystkie te nieścisłości i błędy , które się znalazły w dziele Nenniusza, bardzo często sprawiają, że „Historia Brittonum” odrzucana jest jako wiarygodne źródło do badania tego okresu, bardzo często lekceważona. Być może dlatego, że dzieło Nenniusza odcisnęło bardzo wyraźne piętno na literaturze średniowiecznej Europy. To właśnie u Nenniusza znalazła się wzmianka dotycząca Artura, króla Brytów, który dzielnie walczył z Sasami. Wszystkie te drobne informacje stały się podstawą mitu do dziś obecnego w literaturze europejskiej.

Nenniusz zanotował; „Tunc Arthur pugnabat contra illos [ Saxones ] in illis diebus cum regibus Brittonum, sed ipse dux erat bellorum” . („W tych dniach [po śmierci Hengista] Artur walczył przeciw Sasom razem z królami Brytów, lecz on sam był dux bellorum”)[8]. A dalej następuje opis dwunastu bitew jakie miał on stoczyć, a ostatnią miała być bitwa pod Mons Badonicus.

Wcześniejsze źródła nie wspominają Artura, jedynie może Gildas bardzo mgliście przybliża tę postać wspominając postać noszącą przydomek Ursus[9] (niedźwiedź, w języku celtyckim artos ). Jeśli był postacią historyczną, jak wynika z dzieła Nenniusza, musiał zajmować poważne miejsce w militarnej organizacji Brytów. Chociaż, jak mówi „Historia”, nie był królem, ale walczył wraz z królami, był więc zapewne dowódcą wojskowym[10].

Czasem kojarzy się Artura z osobą wspomnianego już wcześniej Ambrozjusza Aurelianusza, osobą która wzięła odwet na Sasach i powstrzymała ich pochód pod Mons Badonicus[11].

O ile nie ma więcej przekazów historycznych o Arturze, o tyle ilość legend o nim jest tak duża, że można przypuszczać, iż u schyłku V lub w VI wieku istniał jakiś brytoński przywódca noszący to imię, lub przydomek który znalazł oddźwięk w późniejszych legendach i mitach[12].

Milczenie Gildasa w tej sprawie może sugerować, że Artur „historyczny” był postacią mniej imponującą niż Artur- legenda. Co nie znaczy, że nie był postacią rzeczywistą. Ciągle należy pamiętać, że Gildas, jeśli wymieniał imiona królów, wspominał tylko tych najbardziej grzesznych, którzy mogli posłużyć mu jako przykłady w jego traktacie umoralniającym. Ale efekty jakie przyniosła wygrana bitwa pod Mons Badonicus, czyli powstrzymanie ekspansji saskiej, były faktem[13].

Patrząc na Historię Britonnum” Nenniusz, można mieć ogromny żal do autora, iż nie wykorzystał on w należyty sposób dostępnych mu źródeł, aby stworzyć bardziej rzetelną historię Brytów i ich walki z najeźdźcami. Gdyby nie ograniczył się on tylko do zebrania wszystkich dostępnych mu źródeł, gdyby pokusił się o ich interpretacje lub komentarze, mógłby pozostawić po sobie podstawowy materiał do badania przebiegu najazdu plemion germańskich na Wyspy Brytyjskie. Niestety, być może zabrakło mu umiejętności do tak dużej pracy, umiejętności, które posiadł Beda, a który na nasze nieszczęście poświęcił się bardziej zagadnieniom związanym z dziejami Kościoła na Wyspach.

[1] J. Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s. 35

[2] J.  S t r z e l c z y k, op. cit., s.66-67

[3] N e n n i u s z, rozdz. 31- 50, oparte na tłumaczeniu J. A. G i l e s a, Nennius’s History of the Britons [w:] Six Old …, s.383- 416

* w łacińskich tekstach wersja imienia- Vortigern

[4] N e n n i u s z, rozdz. 31

[5] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M  y r e s, op. cit., s. 352

[6] N e n n i u s z, rozdz. 66

[7] R. C o l l i n s, op. cit., s.186

[8] N e n n i u s z, rozdz. 56

[9] G i l d a s, 32

[10] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.320-324

[11] W. L i p o ń s k i, op. cit. s. 213-227 ; w rozdziale zatytułowanym „Arturiańska legenda” można znaleźć zwięzłą analizę źródeł wspominających Artura, a także rozważania na temat mitu arturiańskiego.

[12] M. D i l o n, N.K. C h a d w i c k, op. cit., s. 54

[13] F.M. S t e n t o n, op. cit., s. 3-4

Oceń tę pracę

Historia Wielkiej Brytanii – Rodowód najeźdźców

ciąg dalszy bardzo interesującej pracy magisterskiej


Zespół ludów germańskich, który zasiedlił Brytanię, zwany potocznie Anglosasami, był złożony etnicznie, przede wszystkim z trzech głównych grup plemiennych: Anglów, Sasów* i Jutów. Wskazuje na to zróżnicowanie obrządku pogrzebowego na cmentarzyskach pochodzących z wcześniejszego etapu osiedlania się tych ludów na wyspie. Znaleziska archeologiczne pozwalają określić datę nowej fali masowego napływu Germanów z kontynentu do południowo-wschodniej Brytanii na pierwsze dziesięciolecia V wieku. Obraz zarysowany przez archeologię jest w tym miejscu zgodny z danymi pochodzącymi ze źródeł pisanych oraz z przekazami o charakterze legendarnym lub na poły legendarnym[1].

Anglowie wywodzą się ze Szlezwiku, z tej jego części, która do dziś nosi nazwę Angeln. Jako jeden ze szczepów ludów germańskich zostali wymienieni przez Tacyta w napisanej w 98 r. n.e. „Germanii”[2]. Opisał on grupę ludów, które zamieszkiwały północno-zachodnie wybrzeże Niemiec wymieniając obok Anglów także Fryzów. Fryzowie w tym czasie zamieszkiwali już wybrzeże północnej Holandii, która do dziś nosi ich imię, a dokładne rozmieszczenie Anglów nie było dokładniej opisane niż poprzez określenie, że byli chronieni przez lasy i rzeki, aż do Oceanu, czyli do Morza Północnego lub Bałtyku[3]. Jednak najprawdopodobniej Anglowie, którzy przybyli do Brytanii nie wyruszali bezpośrednio ze Szlezwiku, lecz z Fryzji. Wszystko wskazuje na to, iż wyruszyli  stamtąd i w pewnym stopniu połączyli się z Sasami. Nie ma pewności jak duża była ta migracja, skoro Beda pisze, że ich kontynentalny dom pozostał niezamieszkany, gdy oni znaleźli nowe miejsce w Brytanii[4]. Anglowie przed wyruszeniem z kontynentu musieli już być w znacznym stopniu wymieszani z sąsiednimi Sasami, właściwie tworząc nową grupę- Anglosasów[5]. Anglowie przybyli na wyspę prawdopodobnie z już ukształtowaną władzą królewską.

Sasi wywodzili się z zachodniego Holsztynu i trzech wysp u ujścia Łaby: Neuwerk, Scharhorn i Bochsand. Od połowy III wieku penetrowali wybrzeża Galii i Anglii, a w V wieku osiedlali się także u ujścia Loary, w Armoryce i u ujścia Girondy. Możliwe jest więc, że osadnicy sascy przybywali do Brytanii nie tylko z terytorium ojczystego, ale również z Galii. Pierwszym autorem, który ich wspomniał jest Klaudiusz Ptolomeusz w swojej „Geografii”. Ptolomeusz umieścił Sasów w Holsztynie, lecz problem pochodzenia Sasów jest bardziej skomplikowany. Na wybrzeżu pomiędzy nimi a Fryzami- on i Tacyt są zgodni i umieścili plemię Chauków, które w czasach Tacyta mogło być opisane jako „najszlachetniejsze z Germanów”[6]. Mogli oni odgrywać tą samą rolę jako centrum pewnego rodzaju konfederacji plemiennej, jaką musieli odgrywać Sasi w tym samym miejscu, prawie dwa stulecia później. Sasi jako pierwsi musieli osiedlić się w tym rejonie w połowie III wieku, być może niedługo potem jak Chaukowie zostali po raz ostatni wymienieni w źródłach rzymskich. Inni pisarze mieli na uwadze różnice między Sasami i Chaukami i pisząc o przesunięciu tych drugich w pobliże rzymskiego pogranicza w okolicach środkowego Renu, stwierdzili, że ich emigracja z wybrzeża pomiędzy Łabą i Wezerą i przesunięcie na południowy zachód ułatwiło osiedlenie się Sasów na ich dawnych terenach. Chaukowie mogli także szybko utracić swoją dominację na tym obszarze właśnie poprzez ekspansję Sasów na zachód co doprowadziło do rozbicia Chauków i ich przesunięcie na południowy zachód. Wydaje się więc wysoce prawdopodobne, że w połowie III wieku Sasi mogli zajmować cały region między dolną Łabą i Wezerą.

Mogli utworzyć na tych terenach nowy związek plemienny, w którego skład wchodzili przedstawiciele innych plemion germańskich; poza Chaukami byli to także Cheruskowie, Marserowie, Angriwariowie. Aż do V wieku nie wykazywali większych dążeń ekspansywnych. Głównym terenem ich działania było morze, gdzie na długo przed skandynawskimi wikingami zasłynęli jako piraci[7].

Sasi, już dużo wcześniej gdy byli bliższymi sąsiadami Anglów w Szlezwiku i Holsztynie, byli ludem bardzo licznym. To mogło być jedną z przyczyn ich ekspansji na inne tereny, rozprzestrzenili się na tereny wschodniego Holsztynu, a później spowodowali przesunięcie lub wchłonęli Chauków między dolną Łabą i Wezerą[8].

W tym czasie Sasi dokonywali też rajdów na Franków Salickich i dalej, na rzymską prowincję Brytanię. Ich pirackie najazdy były jedną z przyczyn wzmocnienia obrony wyspy i utworzenia linii fortów na tak zwanym Wybrzeżu Saskim[9].

Na kontynencie Sasi żyli na bagiennym terenie, tak jak Chaukowie przed nimi, tak jak Fryzowie w tym samym czasie. W IV wieku ich populacja musiała wzrosnąć, a żyli na terenie, który nie mógł im wystarczyć. Na zachód ekspansję hamowali Frankowie, na wschód- lasy oraz Słowianie, a od południa napierali Hunowie. Sasi wykorzystywali kłopoty cesarstwa rzymskiego w obronie granic, a osłabienie jego władzy w Brytanii w V wieku spowodowało, że prowincja przestała być tylko i wyłącznie obiektem łupieżczych najazdów, lecz mogła być miejscem doskonałym do stałego osiedlenia się[10].

Trzecim wreszcie ludem, który odegrał poważną rolę w zasiedleniu Brytanii byli Jutowie. Są oni jednak ludem najtrudniejszym do zidentyfikowania. Nie zostali oni wymienieni w żadnych źródłach sprzed V wieku, czyli sprzed najazdu na Brytanię. Być może można ich identyfikować, z wymienionymi przez Tacyta w „Germanii” obok Anglów i Fryzów, plemieniem Eudoses. Podobieństwo w nazwie oraz położenie geograficzne mogłoby sugerować, że byli to Jutowie wymienieni dopiero dużo później przez Bedę. Wiele wskazuje na to, że w czasie migracji do Brytanii, plemię noszące to imię musiało zamieszkiwać na Półwyspie Jutlandzkim.

W swoim opisie Beda umieszcza kontynentalne siedziby Anglów między Sasami i Jutami. Ta tradycja umieszcza okręg znany jako Angeln w Szlezwiku, wydaje się więc, że Jutowie byli północnymi sąsiadami Anglów. Wielu uczonych po Bedzie wywodziło nazwę Jutlandia z imienia plemienia Iutae sugerując, że ludy skandynawskie zamieszkujące ten obszar od VI wieku przejęło nazwę od wcześniejszych mieszkańców.

Trudności związane z identyfikacją Jutów próbuje się rozwiązywać śledząc ich osadnictwo już na terenie Brytanii, a także wszystkie elementy z tym związane; dowody archeologiczne, nazewnictwo, różnice między innymi przybyszami na wyspy. Istnieje wiele dowodów na bliskie związki między Jutami z Kentu a Frankami z Nadrenii, co sprawia, że trudno przypuszczać iż Jutowie przybyli do Brytanii prosto z Jutlandii. Dowody archeologiczne, ustrój społeczny Kentu oraz ustrój prawny po najeździe jest bardzo podobny do frankońskiego, a jednocześnie odróżnia się od zwyczajów Anglów i Sasów. Jest więc bardzo możliwe, że w drugiej połowie Jutowie opuścili swoje siedziby w południowo-wschodniej Jutlandii i przemieścili się w okolice ujścia Renu, do północnej Fryzji i na jej przybrzeżne wyspy, skąd łatwo było wyruszyć do Brytanii[11].

Ludy, które tak licznie przybyły do Brytanii około V wieku były o wiele bardziej złożone etnicznie. Poza wymienionymi trzema głównymi plemionami byli wśród nich także przedstawiciele Franków salickich i rypuarskich, a także Fryzowie[12]. Fryzowie kilkakrotnie wzmiankowani byli przez Tacyta w jego „Rocznikach” i „Dziejach”[13].

Istnieje, poza Bedą, jeszcze inna- późniejsza od najazdu, wzmianka przybliżająca nam nie tylko rozmieszczenie plemion na wyspie po najeździe, ale dająca nam także w ten sposób możliwość oceny składu etnicznego przybyszów. Związki króla wschodnich Franków, Theudeberta, z dworem cesarza Justyniana przeniosły północno-zachodnią Europę na moment w zasięg bizantyjskich uczonych. Krótko po połowie VI wieku Prokopiusz z Cezarei, jeden z najbardziej błyskotliwych uczonych tych czasów, umieścił rozdział o Brytanii jako wtrącenie do swojej historii wojen Justyniana przeciw Gotom[14].  Rozdział składa się z listu opisującego Brytanię, jej mieszkańców i jej zwyczajów, a wiadomości te zdobył pisarz od barbarzyńskich informatorów z frankijskich gości w Konstantynopolu.

Najbardziej interesującym fragmentem tego opisu jest twierdzenie, że Brytania jest zamieszkiwana przez trzy ludy; Brytów, Angiloi i Frissones, wszystkie rządzone przez „własnych” królów. Każde z tych plemion miało być tak liczne, że wysyłało ogromną liczbę mężczyzn, kobiet i dzieci na ziemie Franków, aby uprawiało tam ziemię. Poprzez tę migrację Frankowie zaczęli obstawać przy żądaniu Brytanii dla siebie i zapewne dlatego pewna część Angiloi została włączona w poselstwo do Konstantynopola, aby zrobić wrażenie na cesarzu. Ten fragment jest z pewnością sporym uproszczeniem skomplikowanej sytuacji w tej części Europy, ale jest blisko dwieście lat wcześniejszy niż Beda i więcej niż trzysta lat od najstarszego zachowanego manuskryptu Anglo-Saxon Chronicle. Poza tym był pisany przez człowieka uczonego, zaznajomionego z tymi, którzy znali fakty. Został napisany w czasie, gdy migracja z Brytanii na kontynent zmieniała Półwysep Armoryka w Bretanię.

Jest także pewne, że Angiloi Prokopiusza byli ludem nazywanym między sobą Engle, a przez łacińskich pisarzy Angli.  Fryzowie, którzy są wyraźnie reprezentowani przez Frissones Pokopiusza, być może nie odegrali bardzo poważnej roli w germańskiej inwazji na Brytanię. Jednak związek między Anglami i Fryzami musiał być poważny, bowiem analizy lingwistyczne ustaliły, że język fryzyjski miał poważny wpływ na te elementy języka angielskiego, które odróżniają go od niemieckiego i języków skandynawskich. Wiele wskazuje na to, że Fryzowie byli przybyszami z przybrzeżnych terenów na zachód od dolnej Łaby, którzy zmieszani z innymi plemionami pojawiają się w późniejszych opisach najeźdźców na wyspy pod wspólną i bardziej niewyraźną nazwą Sasów[15].

* S a s i jako nazwa plemienia germańskiego, mimo iż nazwa łacińska brzmi Saxones

[1] M. M ą c z y ń s k a, Wędrówki Ludów. Historia niespokojnej epoki IV i V wieku., Warszawa-Kraków 1996, s. 267-269.

[2] T a c y t, op. cit., opis Germanii, s. 317-348

[3] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.338; L. S c h m i d t, Geschichte der deutschen Stamme bis zum Ausgange der Volkerwanderung, T. 2., Berlin 1911, s.22-24.

[4] Zob. niżej

[5] R.G. C o l l i n g w o o d,  J.N.L. M y r e s, op. cit., s. 345

[6] Ibidem, s. 338  ; W. L i p o ń s k i, op. cit., s.181; L. S c h m i d t, op. cit., s.37-38

[7] W. C z a p l i ń s k i, A. G a l o s, W. K o r t a, Historia Niemiec, Wrocław- Warszawa- Kraków 1990, s. 43

[8] R.G. C o l l i n g w o od, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.339

[9] L. S c h m i d t, op. cit., s. 38-43.

[10]R.G. C o l l i n g w o d, J.N.L. M y r e s, op. cit. s.339-343; J.Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s.39

[11] F. M. S t e n t o n, op. cit., s.14-15;  L. S c h m i d t, op. cit., s.25-26

[12] J. G ą s s o w s k i, op. cit., s. 132-136

[13] W. L i p o ń s k i, op. cit., s.181.

[14] De bello Gotthico, IV 19-20;  P r o k o p, Gothenkrieg, tł. D.Coste, Leipzig 1903, s.274-281

[15] F.M. S t e n t o n, op. cit., s.4-6; R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.345-346

Oceń tę pracę

Adventus Saxonum w źródłach pisanych

„Adventus Saxonum” – tak w źródłach pisanych zaznaczone są wydarzenia związane z największą falą osadnictwa anglosaskiego w Brytanii. Podstawowych źródeł historycznych rzucających światło na ten burzliwy okres dziejów wyspy jest niewiele. Pierwsze z nich, najwcześniejsze, dzieło „ O upadku i podboju Brytanii” („De excidio et conquestu Brittaniae”)[1] zostało napisane przez mnicha Gildasa w latach 525-550. Dalej, słynna praca Bedy Wielebnego „Historia kościelna ludu angielskiego” („Historia ecclesiastica gentis Anglorum”)[2] ukończona została w roku 731. Kolejnym, jest „Historia Brittonum” [3], napisana lub opracowana z materiałów wcześniejszych przez mnicha imieniem Nenniusz na początku IX wieku ( prawdopodobnie w latach 829-830). Czwartym, bardzo ważnym, jest monumentalna „Kronika anglosaska” („Anglo-Saxon Chronicles”)[4], rozpoczęta w języku saskim w drugiej połowie IX wieku za panowania króla Alfreda Wielkiego i doprowadzona aż do wieku XII[5].

Jednak ogromną trudność sprawia interpretacja tych źródeł, odległych w czasie od opisywanych przez nich wydarzeń. Jak w nich wyglądają opisy interesujących nas wydarzeń i jaką mają one wartość w ich rekonstrukcji rozważymy w dalszej części pracy [magisterskiej].

—-

[1] G i l d a s, De excidio et conquestu Britaniae,  MGH AA, T. XIII, ed. T. Mommsen, Berlin 1898 (dalej G i l d a s);  The works of Gildas [w:] Six old English Chronicles, ed. J.A. Giles, London 1891

[2]V e n e r a b i l i s B e d a e, Opera , T. II, III (Historia ecclesiastica gentis Anglorum), ed. J.A. Giles, London 1843;  The ecclesiastical History of English Nation by Venerable Bede, London 1913 (dalej B e d a)

[3] N e n n i u s z, Historia Brittonum, MGH AA, T. XIII, ed. T. Mommsen, Berlin 1898, Nennius’s History of the Britons [w:] Six old…;  (dalej N e n n i u s z)

[4] The Anglo-Saxon Chronicles, trans. i ed. M. Swanton, London 2000. (dalej ASC)

[5] J.Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s. 37-39.

Oceń tę pracę