Nenniusz o przybyciu Anglosasów na Wyspy Brytyjskie

na życzenie czytelników jeszcze rozdział pracy magisterskiej o dziejach Wysp Brytyjskich


Jak wyżej zostało wspomniane, dzieło Nenniusza jest bardziej poważane jako twór literacki niż źródło historyczne. Wielu lekceważy je, ponieważ nie do przyjęcia wydaje się jego „metoda” historyczna[1]. Także to, że jest rozbudowana literacko i skupiająca się najwięcej na chlubnych dziejach Brytów, nie budzi zaufania. Zarzuca się Nenniuszowi, Walijczykowi, nawiązywanie do politycznych odrębności walijskich[2].

Jednak nie można zaprzeczyć faktu, iż w bardzo wielu momentach Nenniusz uzupełnia wcześniejsze dzieła Gildasa i Bedy.

Przede wszystkim niezmiernie rozwija historię Vortigerna, króla który miał zaprosić Sasów do Brytanii. Poszerza dotąd skąpe wiadomości o nim. Vortigern był królem prawdopodobnie w Walii, stał na czele plemienia pewnego rodzaju foederati żyjącego na pograniczu i zapewniającego mu obronę. Z „Historii” Nenniusza można dowiedzieć się więcej; mimo, że sprawował on władzę w Walii, to po opuszczeniu wyspy przez legiony, musiał mieć także spore poważanie w Kent. Wiadome jest także, że był w owym czasie w konflikcie z niejakim Ambrosiuszem, nie ulega wątpliwości, że był to ten sam Ambrozjusz Aurelianusz wspomniany przez Gildasa.

Dalej już Nenniusz opisuje moment przybycia trzech statków z Germanami prawie dokładnie tak samo jak uczynili to Gildas i Beda. Przybysze dowodzeni są przez braci Hengista i Horsę, których rodowód Nenniusz skrupulatnie odnotowuje. Vortigern początkowo przyjął ich jak przyjaciół. Osiedli oni na wyspie Thanet, a król obiecał im żołd w zamian za walkę w obronie kraju. Niestety po krótkim okresie współdziałania doszło do sporu o wysokość żołdu, być może dlatego, że liczba Sasów na wyspie wzrosła.

Ten pierwszy konflikt udało się początkowo załagodzić. Stało się to możliwe, jeśli wierzyć takim literackim, romansowym opisom, dzięki miłości Vortigerna do córki Hengista. Aby ją pozyskać miał Vortigern pójść na daleko posunięte ustępstwa i oddać Hengistowi terytorium Kentu. Tym posunięciem musiał sobie przysporzyć wrogów wśród społeczności celtyckiej, chcąc zapewne utrzymać się przy władzy, zgadza się na sprowadzenie dodatkowych czterdziestu okrętów z Sasami. Vortigern zostaje wyklęty przez swoją społeczność i ucieka w góry.

Władzę przejmuje jego syn, Vortimer, i udaje mu się przegonić Sasów z Kentu, a w jednej z bitew stoczonych przez niego ginie jeden z nieprzyjaciół- Horsa. Lecz Vortimer wkrótce umiera, A Hengist wraca z jeszcze większa liczbą ludzi. Natomiast po śmierci syna wraca do władzy Vortigern, a wkrótce ma dojść do rozmów pokojowych w obecności trzystu wojowników, reprezentantów obu stron. Lecz Sasi zdradziecko mordują  Brytów, oszczędzając tylko Vortigerna. Ten zapewne ocalić życie, oddał Sasom prowincje Essex, Sussex, Middlessex. Ponownie tracąc zaufanie swoich pobratymców, Vortigern ucieka w góry. A wyspa znajduje się w coraz gorszej sytuacji- najeżdżana nie tylko ze wschodu, lecz ustawicznie nękana z zachodu i północy.

Vortigern, jako zatwardziały poganin, ostatecznie został pokonany przez świętego Germanusa, który po raz kolejny przybył na wyspę tępić wszelkie przejawy herezji. Lecz niestety nic już nie mogło powstrzymać Sasów, którzy na wyspie rośli w liczbie i w siłę[3].

Nenniusz umieszcza przebieg tego konfliktu między Brytami pod wodzą Vortigerna, a przybyłymi na wyspę Sasami na czele z Hengistem i Horsą, w latach między rokiem 429 a 447, dla których ramę stanowią dwie podróże na wyspę odbyte przez świętego Germanusa. Ale jednocześnie Nenniusz podaje inną datę- umiejscawia przyjęcie saskich przybyszów przez Vortigerna w czasie panowania w Rzymie cesarza Gracjana (panował on w latach 367-383): „Guorthigirnus* suscepit eos [Saxones] benigne et tradidit eis insulam, quae in lingua eorum vocatur Tanet, regnante Gratiano secundo cum Equitio Saxones a Guorthigirno suscepti sunt anno CCCXLVII post passionem Christi[4].

 Lecz zaraz potem wspomina, że mniej więcej w tym samym czasie przybył na wyspę z pierwszą misją święty Germanus. Z innych źródeł wiadomo, iż miało to miejsce w roku 429. Tak więc data łącząca się z panowaniem Gracjana musi być pomyłką Nenniusza ( poza tym jest podana błędnie ), a wobec informacji z innych źródeł, musi zostać odrzucona[5].

Największą niejasność przynosi zaskakujący jeden rozdział „Historii”[6]. Jest on, w przeciwieństwie do  pozostałych części, datowany według lat konsulatów. Ten sposób datowania tekstów historycznych wyszedł z użycia w całej Europie pod koniec VI wieku, między innymi dlatego, że urząd konsula został zniesiony przez cesarza Justyniana w 551 roku. Mogłoby to wskazywać na fakt, iż ta część tekstu (dotycząca kilku wzmianek czysto kronikarskich ) pochodzi rzeczywiście z wcześniejszego okresu. Lecz historycy w swych najostrożniejszych ocenach przyjmują, że w pierwotne ramy chronologiczne przeniesiono pewne późniejsze elementy i dlatego nie można polegać na żadnej informacji tam zawartej[7].

Tamże teraz, po raz kolejny w „Historii” , zawarta jest informacja o przybycia Anglosasów do Brytanii, znów związana z panowaniem Vortigerna. Według tego opisu miało to miejsce w czwartym roku panowania Walentyniana III i Teodozjusza, a więc około roku 428/429: „Guorthigirnus autem tenuit imperium in Britannia Theodosio et Valentiniano consulibus et in quarto anno regni sui Saxones ad Britanniam venerunt”.

Wszystkie te nieścisłości i błędy , które się znalazły w dziele Nenniusza, bardzo często sprawiają, że „Historia Brittonum” odrzucana jest jako wiarygodne źródło do badania tego okresu, bardzo często lekceważona. Być może dlatego, że dzieło Nenniusza odcisnęło bardzo wyraźne piętno na literaturze średniowiecznej Europy. To właśnie u Nenniusza znalazła się wzmianka dotycząca Artura, króla Brytów, który dzielnie walczył z Sasami. Wszystkie te drobne informacje stały się podstawą mitu do dziś obecnego w literaturze europejskiej.

Nenniusz zanotował; „Tunc Arthur pugnabat contra illos [ Saxones ] in illis diebus cum regibus Brittonum, sed ipse dux erat bellorum” . („W tych dniach [po śmierci Hengista] Artur walczył przeciw Sasom razem z królami Brytów, lecz on sam był dux bellorum”)[8]. A dalej następuje opis dwunastu bitew jakie miał on stoczyć, a ostatnią miała być bitwa pod Mons Badonicus.

Wcześniejsze źródła nie wspominają Artura, jedynie może Gildas bardzo mgliście przybliża tę postać wspominając postać noszącą przydomek Ursus[9] (niedźwiedź, w języku celtyckim artos ). Jeśli był postacią historyczną, jak wynika z dzieła Nenniusza, musiał zajmować poważne miejsce w militarnej organizacji Brytów. Chociaż, jak mówi „Historia”, nie był królem, ale walczył wraz z królami, był więc zapewne dowódcą wojskowym[10].

Czasem kojarzy się Artura z osobą wspomnianego już wcześniej Ambrozjusza Aurelianusza, osobą która wzięła odwet na Sasach i powstrzymała ich pochód pod Mons Badonicus[11].

O ile nie ma więcej przekazów historycznych o Arturze, o tyle ilość legend o nim jest tak duża, że można przypuszczać, iż u schyłku V lub w VI wieku istniał jakiś brytoński przywódca noszący to imię, lub przydomek który znalazł oddźwięk w późniejszych legendach i mitach[12].

Milczenie Gildasa w tej sprawie może sugerować, że Artur „historyczny” był postacią mniej imponującą niż Artur- legenda. Co nie znaczy, że nie był postacią rzeczywistą. Ciągle należy pamiętać, że Gildas, jeśli wymieniał imiona królów, wspominał tylko tych najbardziej grzesznych, którzy mogli posłużyć mu jako przykłady w jego traktacie umoralniającym. Ale efekty jakie przyniosła wygrana bitwa pod Mons Badonicus, czyli powstrzymanie ekspansji saskiej, były faktem[13].

Patrząc na Historię Britonnum” Nenniusz, można mieć ogromny żal do autora, iż nie wykorzystał on w należyty sposób dostępnych mu źródeł, aby stworzyć bardziej rzetelną historię Brytów i ich walki z najeźdźcami. Gdyby nie ograniczył się on tylko do zebrania wszystkich dostępnych mu źródeł, gdyby pokusił się o ich interpretacje lub komentarze, mógłby pozostawić po sobie podstawowy materiał do badania przebiegu najazdu plemion germańskich na Wyspy Brytyjskie. Niestety, być może zabrakło mu umiejętności do tak dużej pracy, umiejętności, które posiadł Beda, a który na nasze nieszczęście poświęcił się bardziej zagadnieniom związanym z dziejami Kościoła na Wyspach.

—

[1] J. Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s. 35

[2] J.  S t r z e l c z y k, op. cit., s.66-67

[3] N e n n i u s z, rozdz. 31- 50, oparte na tłumaczeniu J. A. G i l e s a, Nennius’s History of the Britons [w:] Six Old …, s.383- 416

* w łacińskich tekstach wersja imienia- Vortigern

[4] N e n n i u s z, rozdz. 31

[5] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M  y r e s, op. cit., s. 352

[6] N e n n i u s z, rozdz. 66

[7] R. C o l l i n s, op. cit., s.186

[8] N e n n i u s z, rozdz. 56

[9] G i l d a s, 32

[10] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.320-324

[11] W. L i p o ń s k i, op. cit. s. 213-227 ; w rozdziale zatytułowanym „Arturiańska legenda” można znaleźć zwięzłą analizę źródeł wspominających Artura, a także rozważania na temat mitu arturiańskiego.

[12] M. D i l o n, N.K. C h a d w i c k, op. cit., s. 54

[13] F.M. S t e n t o n, op. cit., s. 3-4

Oceń tę pracę

Historia Wielkiej Brytanii – Rodowód najeźdźców

ciąg dalszy bardzo interesującej pracy magisterskiej


Zespół ludów germańskich, który zasiedlił Brytanię, zwany potocznie Anglosasami, był złożony etnicznie, przede wszystkim z trzech głównych grup plemiennych: Anglów, Sasów* i Jutów. Wskazuje na to zróżnicowanie obrządku pogrzebowego na cmentarzyskach pochodzących z wcześniejszego etapu osiedlania się tych ludów na wyspie. Znaleziska archeologiczne pozwalają określić datę nowej fali masowego napływu Germanów z kontynentu do południowo-wschodniej Brytanii na pierwsze dziesięciolecia V wieku. Obraz zarysowany przez archeologię jest w tym miejscu zgodny z danymi pochodzącymi ze źródeł pisanych oraz z przekazami o charakterze legendarnym lub na poły legendarnym[1].

Anglowie wywodzą się ze Szlezwiku, z tej jego części, która do dziś nosi nazwę Angeln. Jako jeden ze szczepów ludów germańskich zostali wymienieni przez Tacyta w napisanej w 98 r. n.e. „Germanii”[2]. Opisał on grupę ludów, które zamieszkiwały północno-zachodnie wybrzeże Niemiec wymieniając obok Anglów także Fryzów. Fryzowie w tym czasie zamieszkiwali już wybrzeże północnej Holandii, która do dziś nosi ich imię, a dokładne rozmieszczenie Anglów nie było dokładniej opisane niż poprzez określenie, że byli chronieni przez lasy i rzeki, aż do Oceanu, czyli do Morza Północnego lub Bałtyku[3]. Jednak najprawdopodobniej Anglowie, którzy przybyli do Brytanii nie wyruszali bezpośrednio ze Szlezwiku, lecz z Fryzji. Wszystko wskazuje na to, iż wyruszyli  stamtąd i w pewnym stopniu połączyli się z Sasami. Nie ma pewności jak duża była ta migracja, skoro Beda pisze, że ich kontynentalny dom pozostał niezamieszkany, gdy oni znaleźli nowe miejsce w Brytanii[4]. Anglowie przed wyruszeniem z kontynentu musieli już być w znacznym stopniu wymieszani z sąsiednimi Sasami, właściwie tworząc nową grupę- Anglosasów[5]. Anglowie przybyli na wyspę prawdopodobnie z już ukształtowaną władzą królewską.

Sasi wywodzili się z zachodniego Holsztynu i trzech wysp u ujścia Łaby: Neuwerk, Scharhorn i Bochsand. Od połowy III wieku penetrowali wybrzeża Galii i Anglii, a w V wieku osiedlali się także u ujścia Loary, w Armoryce i u ujścia Girondy. Możliwe jest więc, że osadnicy sascy przybywali do Brytanii nie tylko z terytorium ojczystego, ale również z Galii. Pierwszym autorem, który ich wspomniał jest Klaudiusz Ptolomeusz w swojej „Geografii”. Ptolomeusz umieścił Sasów w Holsztynie, lecz problem pochodzenia Sasów jest bardziej skomplikowany. Na wybrzeżu pomiędzy nimi a Fryzami- on i Tacyt są zgodni i umieścili plemię Chauków, które w czasach Tacyta mogło być opisane jako „najszlachetniejsze z Germanów”[6]. Mogli oni odgrywać tą samą rolę jako centrum pewnego rodzaju konfederacji plemiennej, jaką musieli odgrywać Sasi w tym samym miejscu, prawie dwa stulecia później. Sasi jako pierwsi musieli osiedlić się w tym rejonie w połowie III wieku, być może niedługo potem jak Chaukowie zostali po raz ostatni wymienieni w źródłach rzymskich. Inni pisarze mieli na uwadze różnice między Sasami i Chaukami i pisząc o przesunięciu tych drugich w pobliże rzymskiego pogranicza w okolicach środkowego Renu, stwierdzili, że ich emigracja z wybrzeża pomiędzy Łabą i Wezerą i przesunięcie na południowy zachód ułatwiło osiedlenie się Sasów na ich dawnych terenach. Chaukowie mogli także szybko utracić swoją dominację na tym obszarze właśnie poprzez ekspansję Sasów na zachód co doprowadziło do rozbicia Chauków i ich przesunięcie na południowy zachód. Wydaje się więc wysoce prawdopodobne, że w połowie III wieku Sasi mogli zajmować cały region między dolną Łabą i Wezerą.

Mogli utworzyć na tych terenach nowy związek plemienny, w którego skład wchodzili przedstawiciele innych plemion germańskich; poza Chaukami byli to także Cheruskowie, Marserowie, Angriwariowie. Aż do V wieku nie wykazywali większych dążeń ekspansywnych. Głównym terenem ich działania było morze, gdzie na długo przed skandynawskimi wikingami zasłynęli jako piraci[7].

Sasi, już dużo wcześniej gdy byli bliższymi sąsiadami Anglów w Szlezwiku i Holsztynie, byli ludem bardzo licznym. To mogło być jedną z przyczyn ich ekspansji na inne tereny, rozprzestrzenili się na tereny wschodniego Holsztynu, a później spowodowali przesunięcie lub wchłonęli Chauków między dolną Łabą i Wezerą[8].

W tym czasie Sasi dokonywali też rajdów na Franków Salickich i dalej, na rzymską prowincję Brytanię. Ich pirackie najazdy były jedną z przyczyn wzmocnienia obrony wyspy i utworzenia linii fortów na tak zwanym Wybrzeżu Saskim[9].

Na kontynencie Sasi żyli na bagiennym terenie, tak jak Chaukowie przed nimi, tak jak Fryzowie w tym samym czasie. W IV wieku ich populacja musiała wzrosnąć, a żyli na terenie, który nie mógł im wystarczyć. Na zachód ekspansję hamowali Frankowie, na wschód- lasy oraz Słowianie, a od południa napierali Hunowie. Sasi wykorzystywali kłopoty cesarstwa rzymskiego w obronie granic, a osłabienie jego władzy w Brytanii w V wieku spowodowało, że prowincja przestała być tylko i wyłącznie obiektem łupieżczych najazdów, lecz mogła być miejscem doskonałym do stałego osiedlenia się[10].

Trzecim wreszcie ludem, który odegrał poważną rolę w zasiedleniu Brytanii byli Jutowie. Są oni jednak ludem najtrudniejszym do zidentyfikowania. Nie zostali oni wymienieni w żadnych źródłach sprzed V wieku, czyli sprzed najazdu na Brytanię. Być może można ich identyfikować, z wymienionymi przez Tacyta w „Germanii” obok Anglów i Fryzów, plemieniem Eudoses. Podobieństwo w nazwie oraz położenie geograficzne mogłoby sugerować, że byli to Jutowie wymienieni dopiero dużo później przez Bedę. Wiele wskazuje na to, że w czasie migracji do Brytanii, plemię noszące to imię musiało zamieszkiwać na Półwyspie Jutlandzkim.

W swoim opisie Beda umieszcza kontynentalne siedziby Anglów między Sasami i Jutami. Ta tradycja umieszcza okręg znany jako Angeln w Szlezwiku, wydaje się więc, że Jutowie byli północnymi sąsiadami Anglów. Wielu uczonych po Bedzie wywodziło nazwę Jutlandia z imienia plemienia Iutae sugerując, że ludy skandynawskie zamieszkujące ten obszar od VI wieku przejęło nazwę od wcześniejszych mieszkańców.

Trudności związane z identyfikacją Jutów próbuje się rozwiązywać śledząc ich osadnictwo już na terenie Brytanii, a także wszystkie elementy z tym związane; dowody archeologiczne, nazewnictwo, różnice między innymi przybyszami na wyspy. Istnieje wiele dowodów na bliskie związki między Jutami z Kentu a Frankami z Nadrenii, co sprawia, że trudno przypuszczać iż Jutowie przybyli do Brytanii prosto z Jutlandii. Dowody archeologiczne, ustrój społeczny Kentu oraz ustrój prawny po najeździe jest bardzo podobny do frankońskiego, a jednocześnie odróżnia się od zwyczajów Anglów i Sasów. Jest więc bardzo możliwe, że w drugiej połowie Jutowie opuścili swoje siedziby w południowo-wschodniej Jutlandii i przemieścili się w okolice ujścia Renu, do północnej Fryzji i na jej przybrzeżne wyspy, skąd łatwo było wyruszyć do Brytanii[11].

Ludy, które tak licznie przybyły do Brytanii około V wieku były o wiele bardziej złożone etnicznie. Poza wymienionymi trzema głównymi plemionami byli wśród nich także przedstawiciele Franków salickich i rypuarskich, a także Fryzowie[12]. Fryzowie kilkakrotnie wzmiankowani byli przez Tacyta w jego „Rocznikach” i „Dziejach”[13].

Istnieje, poza Bedą, jeszcze inna- późniejsza od najazdu, wzmianka przybliżająca nam nie tylko rozmieszczenie plemion na wyspie po najeździe, ale dająca nam także w ten sposób możliwość oceny składu etnicznego przybyszów. Związki króla wschodnich Franków, Theudeberta, z dworem cesarza Justyniana przeniosły północno-zachodnią Europę na moment w zasięg bizantyjskich uczonych. Krótko po połowie VI wieku Prokopiusz z Cezarei, jeden z najbardziej błyskotliwych uczonych tych czasów, umieścił rozdział o Brytanii jako wtrącenie do swojej historii wojen Justyniana przeciw Gotom[14].  Rozdział składa się z listu opisującego Brytanię, jej mieszkańców i jej zwyczajów, a wiadomości te zdobył pisarz od barbarzyńskich informatorów z frankijskich gości w Konstantynopolu.

Najbardziej interesującym fragmentem tego opisu jest twierdzenie, że Brytania jest zamieszkiwana przez trzy ludy; Brytów, Angiloi i Frissones, wszystkie rządzone przez „własnych” królów. Każde z tych plemion miało być tak liczne, że wysyłało ogromną liczbę mężczyzn, kobiet i dzieci na ziemie Franków, aby uprawiało tam ziemię. Poprzez tę migrację Frankowie zaczęli obstawać przy żądaniu Brytanii dla siebie i zapewne dlatego pewna część Angiloi została włączona w poselstwo do Konstantynopola, aby zrobić wrażenie na cesarzu. Ten fragment jest z pewnością sporym uproszczeniem skomplikowanej sytuacji w tej części Europy, ale jest blisko dwieście lat wcześniejszy niż Beda i więcej niż trzysta lat od najstarszego zachowanego manuskryptu Anglo-Saxon Chronicle. Poza tym był pisany przez człowieka uczonego, zaznajomionego z tymi, którzy znali fakty. Został napisany w czasie, gdy migracja z Brytanii na kontynent zmieniała Półwysep Armoryka w Bretanię.

Jest także pewne, że Angiloi Prokopiusza byli ludem nazywanym między sobą Engle, a przez łacińskich pisarzy Angli.  Fryzowie, którzy są wyraźnie reprezentowani przez Frissones Pokopiusza, być może nie odegrali bardzo poważnej roli w germańskiej inwazji na Brytanię. Jednak związek między Anglami i Fryzami musiał być poważny, bowiem analizy lingwistyczne ustaliły, że język fryzyjski miał poważny wpływ na te elementy języka angielskiego, które odróżniają go od niemieckiego i języków skandynawskich. Wiele wskazuje na to, że Fryzowie byli przybyszami z przybrzeżnych terenów na zachód od dolnej Łaby, którzy zmieszani z innymi plemionami pojawiają się w późniejszych opisach najeźdźców na wyspy pod wspólną i bardziej niewyraźną nazwą Sasów[15].

—

* S a s i jako nazwa plemienia germańskiego, mimo iż nazwa łacińska brzmi Saxones

[1] M. M ą c z y ń s k a, Wędrówki Ludów. Historia niespokojnej epoki IV i V wieku., Warszawa-Kraków 1996, s. 267-269.

[2] T a c y t, op. cit., opis Germanii, s. 317-348

[3] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.338; L. S c h m i d t, Geschichte der deutschen Stamme bis zum Ausgange der Volkerwanderung, T. 2., Berlin 1911, s.22-24.

[4] Zob. niżej

[5] R.G. C o l l i n g w o o d,  J.N.L. M y r e s, op. cit., s. 345

[6] Ibidem, s. 338  ; W. L i p o ń s k i, op. cit., s.181; L. S c h m i d t, op. cit., s.37-38

[7] W. C z a p l i ń s k i, A. G a l o s, W. K o r t a, Historia Niemiec, Wrocław- Warszawa- Kraków 1990, s. 43

[8] R.G. C o l l i n g w o od, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.339

[9] L. S c h m i d t, op. cit., s. 38-43.

[10]R.G. C o l l i n g w o d, J.N.L. M y r e s, op. cit. s.339-343; J.Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s.39

[11] F. M. S t e n t o n, op. cit., s.14-15;  L. S c h m i d t, op. cit., s.25-26

[12] J. G ą s s o w s k i, op. cit., s. 132-136

[13] W. L i p o ń s k i, op. cit., s.181.

[14] De bello Gotthico, IV 19-20;  P r o k o p, Gothenkrieg, tł. D.Coste, Leipzig 1903, s.274-281

[15] F.M. S t e n t o n, op. cit., s.4-6; R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.345-346

Oceń tę pracę

Adventus Saxonum w źródłach pisanych

„Adventus Saxonum” – tak w źródłach pisanych zaznaczone są wydarzenia związane z największą falą osadnictwa anglosaskiego w Brytanii. Podstawowych źródeł historycznych rzucających światło na ten burzliwy okres dziejów wyspy jest niewiele. Pierwsze z nich, najwcześniejsze, dzieło „ O upadku i podboju Brytanii” („De excidio et conquestu Brittaniae”)[1] zostało napisane przez mnicha Gildasa w latach 525-550. Dalej, słynna praca Bedy Wielebnego „Historia kościelna ludu angielskiego” („Historia ecclesiastica gentis Anglorum”)[2] ukończona została w roku 731. Kolejnym, jest „Historia Brittonum” [3], napisana lub opracowana z materiałów wcześniejszych przez mnicha imieniem Nenniusz na początku IX wieku ( prawdopodobnie w latach 829-830). Czwartym, bardzo ważnym, jest monumentalna „Kronika anglosaska” („Anglo-Saxon Chronicles”)[4], rozpoczęta w języku saskim w drugiej połowie IX wieku za panowania króla Alfreda Wielkiego i doprowadzona aż do wieku XII[5].

Jednak ogromną trudność sprawia interpretacja tych źródeł, odległych w czasie od opisywanych przez nich wydarzeń. Jak w nich wyglądają opisy interesujących nas wydarzeń i jaką mają one wartość w ich rekonstrukcji rozważymy w dalszej części pracy [magisterskiej].

—-

[1] G i l d a s, De excidio et conquestu Britaniae,  MGH AA, T. XIII, ed. T. Mommsen, Berlin 1898 (dalej G i l d a s);  The works of Gildas [w:] Six old English Chronicles, ed. J.A. Giles, London 1891

[2]V e n e r a b i l i s B e d a e, Opera , T. II, III (Historia ecclesiastica gentis Anglorum), ed. J.A. Giles, London 1843;  The ecclesiastical History of English Nation by Venerable Bede, London 1913 (dalej B e d a)

[3] N e n n i u s z, Historia Brittonum, MGH AA, T. XIII, ed. T. Mommsen, Berlin 1898, Nennius’s History of the Britons [w:] Six old…;  (dalej N e n n i u s z)

[4] The Anglo-Saxon Chronicles, trans. i ed. M. Swanton, London 2000. (dalej ASC)

[5] J.Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s. 37-39.

Oceń tę pracę

Historia Wielkiej Brytanii – Odejście Rzymian

Często przyjmuje się za kres panowania rzymskiego w Brytanii dokładnie jeden moment- rok 407- wycofanie legionów rzymskich na kontynent . Miało to być spowodowane stałym, trwającym od połowy IV wieku, zagrożeniem całego imperium najazdami plemion barbarzyńskich. Także Brytania nie była wolna od tego zagrożenia. Gdy plemiona Piktów przełamywały Wał Hadriana, Szkoci z Irlandii napadali na zachodnie wybrzeże brytyjskie, piraci sascy wzmagali swoje napaści na południowe i wschodnie części wyspy. Cesarstwo zaabsorbowane zagrożeniem nad Dunajem i Renem, nie mogło zapewnić obrony prowincji położonej „na zewnątrz świata” . Przeciwnie, obrona wyspy została osłabiona poprzez rozkaz przeniesienia na kontynent legionów potrzebnych do walki z Gotami. Ale tylko jeden legion został wycofany z wyspy na bezpośredni rozkaz ówczesnego głównodowodzącego armii rzymskiej- Stylichona. Było to prawdopodobnie w 402 lub w 403 roku. Nie jest jednak pewne czy ewakuacja wojsk była całkowita. Nie ma pewności, że Brytania w tym momencie całkowicie „odpadła” od Imperium Rzymskiego.

Wydaje się, że równie poważnym problemem dla Brytanii w tym momencie nie było zagrożenie Rzymu ze strony barbarzyńców, ale właśnie ambicje uzurpatorów brytyjskich bądź stacjonujących w Brytanii, którzy przy pomocy swoich legionów połączonych z wojskami galijskimi chcieli po prostu uzyskać władzę albo na całym cesarstwem, albo nad jego znaczną częścią.
Bardzo ważnym problemem związanym ze sprawą wycofania legionów z Brytanii jest pytanie, czy wyspa pozostała poprzez takie działania dowódców rzymskich zupełnie bez obrony?
Trzeba tutaj zwrócić uwagę na skład etniczny legionów brytyjskich. Już dużo wcześniej zdano sobie sprawę, iż z powodu dużej odległości, Rzym nie będzie w stanie utrzymywać i stale uzupełniać swoich sił wojskowych, jeśli nie sięgnie po żołnierzy z krajów bliższych Brytanii. Tak więc w składzie wojsk na wyspie znaleźli się rekruci z Galii, Hiszpanii, dorzecza Renu i Dunaju. Także z biegiem czasu wojska zasilała ludność miejscowa i stanowiła ich coraz większą część. O militarnych zdolnościach ludności celtyckiej świadczy fakt, że skutecznie broniła ona, głównie zachodniego wybrzeża, przed irlandzkimi najazdami, a także to, że długo jeszcze po wycofaniu wojsk rzymskich odpierała próby podboju zachodnich części wyspy (przede wszystkim Walii) przez Anglosasów .
Tak więc wojsko, które pozostało na wyspie w tym czasie, okrzyknęło cezarem Konstantyna, swojego naczelnego dowódcę. Ten umocnił swoją pozycję, ale nie pozostał w Brytanii, lecz wzorem innych uzurpatorów liczył na zdobycie władzy w całym imperium. Wyruszył więc z ostatnimi już regularnymi wojskami na kontynent, do Galii, gdzie oczekiwał poparcia tamtejszych legionów w walce z aktualnym cesarzem Honoriuszem. Walkę tę jednak przegrał, poddał się i został stracony w Rawennie.

Brytowie nie mieli powodu do zadowolenia, gdyż imperator, którego oni sami obwołali, sprzeniewierzył ich interesy i opuścił ich. Zmuszeni zostali zwrócić się do cesarza Honoriusza o pomoc w obronie wyspy. Lecz w 410 roku Honoriusz nie mógł im pomóc, Alaryk maszerował na Rzym, Stylichon, główny filar obrony zachodniego cesarstwa stracił swoją pozycję i swoje życie. Brytowie musieli sami zadbać o swoje bezpieczeństwo. Od roku 410 Brytania przestała być częścią imperium rzymskiego. Choć jeszcze długo ówcześni pisarze z kontynentu traktowali wyspę jako składnik imperium, jak na przykład Prosper Tiro, który pokazał, że Brytania w latach 422-432 wciąż była nazywana „ rzymską wyspą”, lecz często jako przeciwwaga dla „barbarzyńskiej” Irlandii. Nie ma wątpliwości co do kontynuacji „rzymskości” na wyspie, lecz przerwana została w ten sposób rzymska administracja.

Dokładnie te wydarzenia sprawiły, że Brytania została „odcięta” od centrum imperium. Komunikacja między wyspą a kontynentem została przerwana, a rzymska władza utrzymywała się właściwie tylko na południowym wschodzie wyspy. Od tego momentu zaczął się nowy etap w historii Brytanii- okres anglosaski lub staroangielski . Udokumentowanie tego okresu, a w szczególności jego początków, poprzez źródła pisane jest niezmiernie trudne. Źródła do dziejów Brytanii są niezwykle skąpe i jednocześnie niezwykle trudne do interpretacji . Właśnie przez te trudności okres ten nazywany jest czasem „wiekami ciemności” (The Dark Ages).

Zanim jednak doszło do całkowitego opanowania wyspy przez ludy germańskie i osiedlenia się nowych przybyszów, po opuszczeniu wyspy przez wojska rzymskie nastąpił krótki okres samodzielnego „rządzenia się” przez, pozostałych bez nadzoru rzymskiego, pierwszych, a więc celtyckich, mieszkańców wyspy. Aby mówić o momencie przybycia Anglosasów do Brytanii należy przede wszystkim opisać, choć pokrótce, sytuację jaka zaistniała na wyspie po odejściu Rzymian oraz jakie przyczyny spowodowały, że plemiona anglosaskie w jednym momencie zdecydowały się na wyruszenie do Brytanii i podbój tych ziem w celu osiedlenia się tam.

Od momentu odejścia legionów ( rok 407), aż do połowy V wieku nastąpił krótki okres „niepodległości” celtyckiej. Między Brytanią rzymską a początkami Brytanii anglosaskiej rozciąga się okres, który nie był okresem chaosu i bezwładu ( jakby się mogło wydawać po opuszczeniu tych ziem przez sprawnych administratorów jakimi byli Rzymianie). Dzieje tego okresu, jak i samych początków osadnictwa anglosaskiego są niezwykle skomplikowane . Z tym okresem związany jest także spór o to, jak wiele pozostało w Brytanii z czasów panowania rzymskiego . Pewne jest to, że przywrócona została część dawnych tradycji i wartości celtyckich, ale na pewno w połączeniu z tym, co zostało trwałego z dorobku cywilizacyjnego okresu rzymskiego. Przede wszystkim to co było najbardziej trwałe i co miało największy wpływ na dalszą historię, także tę „anglosaską”, a więc chrześcijaństwo, które nie pozwoliło na powrót starej religii celtyckiej. Także znajomość łaciny pozwalała „zatrzymać” ciągłość kultury łacińskiej, a także ułatwiła wytworzenie się rodzimej elity intelektualnej na wyspie (późniejsi kronikarze i historiografowie, choć często pochodzenia celtyckiego, przejęli wzory z kultury łacińskiej).

Także Anglosasi ulegli wpływom tej kultury. Często krytycznie ocenia się poziom przybyszów wyżej stawiając zromanizowanych Brytów. A jednak w wielu dziedzinach przewyższali wyspiarzy, przede wszystkim w tych, związanych z wytapianiem i obróbką metali, a co za tym idzie z produkcją broni i narzędzi – to był pewnie sekret powodzenia inwazji. Z upływem czasu Anglosasi szybko się uczyli, powszechnie przyjęło się wśród nich chrześcijaństwo, to wszystko pozwoliło im przejąć „inicjatywę” cywilizacyjną.

Anglosascy przybysze nie napotkali na wyspie ludności jednolitej etnicznie. Jakkolwiek interesuje nas tutaj ta wielka migracja Anglosasów na wyspę w połowie V wieku i jej obraz w materiale źródłowym (o czym niżej), to należy przypomnieć, że nie był to początek ich obecności na wyspie. Germańscy najemnicy byli dużo wcześniej osadzani na wyspie, tworzyli osady wojskowe wzdłuż Wybrzeża Saksońskiego, aż na północ do okolic Eboracum (Yorku). Okres osiedlania się germańskich foederati w jeszcze rzymskiej Brytanii był najbardziej nasilony w IV wieku, a kulminację osiągnął w połowie V wieku w postaci zorganizowanego najazdu i podboju.


prezentację tej pracy magisterskiej będziemy jeszcze kontynuować…

Oceń tę pracę

Anglo-Saxon Chronicles

„Kroniki Anglosaskie” są jednym z najistotniejszych źródeł do badania dziejów Anglosasów na Wyspach Brytyjskich.

5.1. Czas powstania i autorzy dzieła

Anglo-Saxon Chronicle powstała za panowania Alfreda, króla Wessex (849-899). Wyjątkowo zgodnie jest ono oceniane jako najbardziej godne uwagi z bogatego dorobku pozostawionego przez Alfreda.
Nie jest przesadne twierdzenie, że chlubą okresu panowania Alfreda był sam Alfred . Łączył on w sobie władcę, żołnierza, prawodawcę i uczonego. Sprawował władzę w okresie nieustannych wojen z najeźdźcami- duńskimi i norweskimi Wikingami, ale udało mu się uratować kraj od całkowitego zalewu zaborczych Duńczyków.

Wielkie zasługi poczynił przede wszystkim do zachowania prawa, nauki i sztuki w kraju od kilkudziesięciu lat łupionym przez Wikingów. Kultura, na przykład Northumbrii (gdzie nauczał Beda), została zniszczona przez najazdy. Upadek był tak dotkliwy, że sam Alfred miał się wyrazić, iż w całym jego królestwie nie można znaleźć ani jednego uczonego, który by potrafił czytać łacińskie księgi liturgiczne.

Dlatego też Alfred zaczął sprowadzać z kontynentu uczonych do rozwijających się klasztorów, potrzeba było bowiem kompetentnych nauczycieli, sam także zaczął tłumaczyć dzieła łacińskie na język anglosaski, dokładnie na dialekt Wessexu.
Pierwszą jego przetłumaczoną księgą jest „Cura Pastoralis” napisanej w VI wieku przez Grzegorza Wielkiego. Być może dlatego, że było ono pomyślane jako swego rodzaju przewodnik kapłana, a więc było najlepszym podręcznikiem dla kleru, którego zadaniem było odbudowanie nauki na wyspie.

Alfred nie tylko dokonywał tłumaczeń, ale także podejmował się opracowywania dzieł. Dokonał tego w przypadku traktatu Pawła Orozjusza z V wieku- „Historia adversus Paganos”. Pominął on wątek polemiczny dzieła, lecz zachował wiadomości historyczne i geograficzne, ale dołożył wiele cennych dodatków; włączył pochodzące od samych podróżników opisy wypraw Ohthere’a i Wulfstana, którzy opłynęli Bałtyk i dotarli aż na Morze Białe.

Alfred pokusił się także o skrócone tłumaczenie „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” Bedy, a także opracowanie „De consolatione philosophiae” Boecjusza. Alfred dokonał właściwie parafrazy dzieła poszerzając tekst o własne wierszowane modlitwy. Dokonał także przekładu „Soliloquiów” świętego Augustyna.

Być może Alfred, w toku wszystkich królewskich spraw nie był w stanie przetłumaczyć wszystkich tych obszernych dzieł. Zakłada się więc, iż większość tych przekładów wykonał zespół translatorów z najbliższego otoczenia króla, ale z pewnością ściśle z nim współpracujący, dokonujący poprawek zgodnie z jego wskazówkami.

Jednak jednym z najistotniejszych, tym razem nie translatorskich, lecz najzupełniej oryginalnych przedsięwzięć króla Alfreda, jest zapoczątkowanie Kroniki.

„Kronika Anglosaska” jest pierwszym wielkim dziełem prozy angielskiej, za najlepsze są uważane jej partie najwcześniejsze, dotyczące czasów Alfreda i prawdopodobnie jego ręką spisane. Mimo to styl całej kroniki jest różnorodny, ale wojny duńskie zrelacjonowane są w bardzo przejrzysty sposób, a pisarze tworzący kronikę od czasów Alfreda aż do podboju normańskiego zachowali bezpośredni i prosty styl. Opis lat 893-897 obejmujący zmagania z Duńczykami w południowej Anglii uchodzi za arcydzieło narracji historycznej. Wszystko to za sprawą żywego języka saskiego, w którym została ona spisana . Kronika jest niezmiernie cenna jako pierwsza spisana w sposób ciągły historia jednego kraju w jego własnym języku.
W niektórych klasztorach zapisywano od czasu do czasu najważniejsze wydarzenia, ale dopiero dzięki poleceniu Alfreda powstał pierwszy systematyczny przegląd ważniejszych zapisów oraz szerszy zarys historii przede wszystkim zachodniosaskiej.
Kronika w ostatecznej postaci nie jest dziełem jednolitym, jest złożone z kilku wersji rękopiśmiennych. Pierwotne jądro powstało w Winchester i dociera do roku 892, potem urywa się pierwszy charakter pisma; można przypuszczać, iż nad tym fragmentem pieczę sprawował sam Alfred.

Tak więc swój początek Kronika bierze pod koniec IX wieku, jako odbicie w dążeniu do odrodzenia nauki, ale i świadomości anglosaskiej za panowania Alfreda. Dwunastowieczny anglonormański kronikarz zanotował, że Alfred kazał pisać księgę w języku angielskim o prawach, o wydarzeniach, o bitwach i o królach, którzy toczyli wojny.

Choć jest też wysoce prawdopodobne, że Kronika mogła nie być osobiście inspirowana przez króla. Nie ma wątpliwości, że powstała w południowo-zachodniej części wyspy. Cały dokument został skomponowany na podstawie wielu różnych źródeł informacji. Podziw dla twórców Kroniki wzrasta, gdy uświadomimy sobie z jak szerokiej gamy różnorodnych źródeł korzystali, aby połączyć mnóstwo rozproszonych elementów tradycji dotyczących historii wyspy.

Kronika jest kolekcją między innymi; genealogii królów, listów i fragmentów pism ludzi Kościoła, wreszcie całej serii roczników spisanych na wyspie. Rozpoczyna się od momentu inwazji Juliusza Cezara na Brytanię, dalej daje krótki przegląd wydarzeń na świecie, aż do wstąpienia na tron Marcjana i Walentyniana III. Dalej zapiski Kroniki stają się oryginalnym zapisem wszystkich wiadomości jakie kompilatorzy zebrali o anglosaskim podboju Kentu, Sussex i Wessex. Z pewnością opierali się oni na „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” Bedy, ale także na rocznikach z Wessex prowadzonych od podboju aż do połowy VIII wieku. Były one prowadzone prawdopodobnie w języku łacińskim, na wskazują błędy w tłumaczeniu na język anglosaski.

Dalszy materiał ma już bardziej „nierówny” charakter. Jest spisywany na podstawie różnych , czasem nawet kontynentalnych źródeł. Treść Kroniki od czasów Alfreda zachowała się w kilku manuskryptach, które w poważnym stopniu różnią się od siebie. Te różne wersje powstały lub były zmieniane lub uzupełniane przez różnych autorów i w różnych miejscach wyspy. Zgodnie z wolą Alfreda kopie ważnych dokumentów były przechowywane w różnych miejscach dla większego bezpieczeństwa. Archiwa znajdowały się w przy katedrach i w klasztorach, dlatego też Kronika krążyła po różnych miejscach będących centrami nauki lub regionalnymi ośrodkami władzy. Dlatego też, przy kopiowaniu ksiąg Kroniki, była ona często uzupełniana lokalnymi informacjami. Tak więc dzieło, które prosto nazywa się Kroniką Anglosaską, nie jest jednolitym tekstem, lecz zbiorem indywidualnych tekstów mających wspólne jądro, lecz lokalne wariacje.

Tak więc Kronika dotrwała do naszych czasów w siedmiu wersjach. Najważniejsza powstała w Peterborough i doprowadzona została aż do końca panowania króla Stefana w roku 1154. Pozostałe zanikły wcześniej, w latach 1100, 1110, 1121, 1130, a pod wpływem normandzkim wprowadziły teksty dwujęzyczne lub całkowicie przeszły na łacinę.

5.2. Adventus Saxonum w Kronice Anglosaskiej

Ze strony anglosaskich przybyszów nie zachowały się żadne współczesne najazdowi źródła, a to dlatego, że byli oni po prostu niepiśmienni. Wydaje się, że w Kronice znalazły się roczniki przyłączone do dat z V i VI wieku, które dają zarys historii osadnictwa w Kent, Sussex i Wessex, jednak ich badania przynoszą wiele wątpliwości, czy można w pełni je uznać za współczesne z momentem przybycia Anglosasów na wyspę. Roczniki te zawierały zachowane przez wiele pokoleń główne wątki tradycji ( często bardzo niepewnej, przekazanej ustnie; grupy różnych wydarzeń wyjęte z sag rodzin królewskich ) rozpięte na ramie zbudowanej z rocznych dat .

449. W tym roku Marcjan i Walentynian zasiedli na tronie i rządzili siedem lat. I w tych dniach Hengist i Horsa, zaproszeni przez Vortigerna- króla Brytów, znaleźli miejsce do lądowania w Brytanii, które nazywa się Ebba’s Creek., początkowo aby pomóc Brytom, lecz później walczyli przeciw nim. Król przykazał im walczyć przeciw Piktom i oni to uczynili i odnosili zwycięstwa gdziekolwiek się udali. Wysłali do Angeln po większą liczbę wojowników do pomocy, i aby opowiedzieli o bezsilności Brytów i o bogactwie kraju. Wtedy więc przysłano im większą pomoc.

Owi wojownicy przybyli z trzech plemion germańskich: ze Starej Saksonii [Old Saxons], z Anglów, z Jutów. Z Jutów pochodzą mieszkańcy Kentu i Wyspy Wight oraz mieszkańcy Wessex, których wciąż nazywa się plemieniem Jutów. Ze Starej Saxonii [Old Saxons] przybyli Wschodni Sasi [East Saxons] , Południowi Sasi [South Saxons] i Zachodni Sasi [West Saxons]. Z Angeln, krainy która pozostaje niezamieszkana, przybyli Wschodni Anglowie [East Angles], Środkowi Anglowie [Middle Angles], mieszkańcy Mercji i wszyscy mieszkańcy Northumbrii .

Sześć lat później, jak to jest wzmiankowane w Kronice, Horsa został zabity w bitwie, Hengist wraz z synem imieniem Oisc „zdobyli” królestwo. W 467 roku Hengist z synem walczyli z Brytami, wtedy Brytowie opuścili Kent i w wielkim strachu udali się do Londynu. Później następują wzmianki o kolejnych zbrojnych zmaganiach między Brytami, a dowódcami najeźdźców . Nic więcej nie jest wspomniane w Kronice o Hengiście, ale pod rokiem 488 znajduje się wzmianka o tym, że Oisc został królem w Kent i sprawował rządy przez 24 lata .

Jak wyraźnie widać krótkie wzmianki w Kronice pokrywają się z wcześniejszymi opisami, głównie Bedy. Po początkowym roku 449 wszystkie kolejne daty przyporządkowane do tych wydarzeń wydają się jednak bardzo niepewne, wszystko dlatego, że annaliści pisali blisko trzysta lat po wojnach toczonych przez Vortigerna i Hengista. Ale nie ma powodu wątpić, iż są one zgodne z autentyczną tradycją tych wojen. O tym, że wzmianki te muszą być starsze od momentu powstania Kroniki, t.j. IX wieku, świadczą niezmiernie trudne do identyfikacji nazwy miejscowe w nich zawarte (przykładowo- Ebba’s Creek to w oryginale Ypwines fleot ) .

Tak więc te lakoniczne wzmianki Anglo-Saxon Chronicles dotyczące przybycia Anglosasów, zebrane razem w jedną formę pod koniec IX wieku, pochodzą głównie z dzieła Bedy. Zawierają jednak topograficzne szczegóły bitew między najeźdźcami a Brytami, kilka z nich pochodzi z dawnych sag, bez wątpienia także z Kentu .

Przytoczony wyżej fragment dotyczy najazdu plemion germańskich początkowo tylko na ziemie Kentu. Niezmierne cenne dla badaczy jest to, że Kronika przynosi bowiem szczegóły dotyczące także innych rejonów wyspy, głównie Sussex i Wessex. Mimo sporych luk w chronologii wypadków jest to bezcenne źródło do odtworzenia przebiegu penetracji wyspy, jak i ostatecznego osiedlenia się przybyszów i utworzenia nowych królestw w Brytanii.

6. Inne źródła

Próba określenia dokładnej daty Adventus Saxonum może wydawać się niezbyt istotna, ponieważ miało to miejsce w dobie wielkiej wędrówki ludów w całej Europie. Na całym kontynencie przemieszczały się plemiona, a najazdy na Wyspy Brytyjskie były tylko jedną ich częścią.

Jednak data ta nie określa pierwszego barbarzyńskiego rajdu na Wyspy, te miały miejsce już dużo wcześniej niż w V wieku, ale była to pierwsza tak poważna wyprawa, która przyniosła ogromne efekty w postaci trwałego osadnictwa Germanów na Wyspie. Ta data wyznacza początek nowej epoki dla historii Wysp Brytyjskich.

Na podstawie omówionych wyżej źródeł nie można stwierdzić, w którym dokładnie roku Adventus Saxonum miało miejsce, jedynie można się pokusić o podanie przybliżonych dat.

Obecnie przede wszystkim odrzuca się błędne informacje, które przynosi w swej „Historii” Nenniusz. Przyjmuję się za bardziej rozsądną opinię Bedy, wahającą się między 446-7 a 450-55 rokiem. Twierdzenia Bedy potwierdza w pewnym stopniu Kronika Anglosaska, przypisująca to wydarzenie do momentu panowania Marcjana i Walentyniana III i umieszczająca je w roku 449.

Istnieją jednak jeszcze inne, bardzo istotne choć drobne, wzmianki mogące upewnić powyższe stwierdzenia.

Na kontynencie, w południowej Galii, powstały prawdopodobnie w tym samym czasie dwie kroniki, datujące niezbyt wyraźnie początek, lecz z pewnością zakończenie podboju saskiego w Brytanii.

Pierwsza pod rokiem 438-439 zapisała: „Brittaniae a Romanis amissae in dicionem Saxonum cedunt” . Kronika ta kończy się w roku 511.

Następna pod rokiem 441-442: „ Brittaniae usque ad hoc tempus variis cladibus eventibusque latae in dicionem Saxonum rediguntur”. Ta kronika kończy się w 452 roku.

Wydawać by się mogło, że te najbliższe wydarzeniom źródła powinny stać się najistotniejszym punktem rozważań i jednocześnie podważyć teorie Bedy, który mimo, iż ostrożny i uczony, żył blisko trzysta lat po najeździe. Ale owe krótkie wzmianki w kronikach należy dokładniej zanalizować. Do ostrożności przed bezkrytycznym ich przyjmowaniem zmusza precyzja określeń w tych wzmiankach. Autorzy pisząc „Brytania” musieli mieć na myśli całą prowincję, w znaczeniu –rzymską prowincję. W tych wzmiankach użyty został czas dokonany, a więc „Brytania znalazła się już pod saskim panowaniem”, lecz przecież wiadome jest, że Kornwalia nie została podbita aż do IX wieku, a większa część Walii pozostałą niezależna aż do czasów Edwarda I. Jakkolwiek powyższe wzmianki mogą zburzyć pewność co do daty, można jednak przyjąć także i te – lata między 438 a 442 rokiem – jako okres gdzie miały miejsce jakieś istotne etapy najazdu. Być może obroną tych kronik będzie właśnie to, iż powstały na kontynencie w sporej odległości od centrum opisywanych wydarzeń. Także może należy niezbyt dosłownie przyjmować to co zostało w nich dosłownie zapisane, lecz co chciały w tak lakonicznej formie wyrazić.

Kolejna dodatkową pomocą może być dla nas osoba świętego Germanusa i jego dwie misje do Brytanii, które odbył w dwukrotnie – w 429 i 447 roku. Gdy Germanus przybył po raz pierwszy powierzono mu zadanie tępienia herezji pelagiańskiej szerzącej się na wyspie, ale uczestniczył on także w synodzie w Verulamium. Fakt, że ów synod odbywał się bez zakłóceń, świadczy, że przynajmniej w tej części Brytanii panował pokój i nie była ona nękana najazdami Piktów ani Sasów. Podczas drugiej wizyty, jak wynika z dzieła Nenniusza, przybył by walczyć z poganinem – Vortigernem, królem który zaprosił Sasów do Brytanii, a teraz toczył z nimi wojny w obronie swojego kraju.

Oceń tę pracę