Nenniusz o przybyciu Anglosasów na Wyspy Brytyjskie

na życzenie czytelników jeszcze rozdział pracy magisterskiej o dziejach Wysp Brytyjskich


Jak wyżej zostało wspomniane, dzieło Nenniusza jest bardziej poważane jako twór literacki niż źródło historyczne. Wielu lekceważy je, ponieważ nie do przyjęcia wydaje się jego „metoda” historyczna[1]. Także to, że jest rozbudowana literacko i skupiająca się najwięcej na chlubnych dziejach Brytów, nie budzi zaufania. Zarzuca się Nenniuszowi, Walijczykowi, nawiązywanie do politycznych odrębności walijskich[2].

Jednak nie można zaprzeczyć faktu, iż w bardzo wielu momentach Nenniusz uzupełnia wcześniejsze dzieła Gildasa i Bedy.

Przede wszystkim niezmiernie rozwija historię Vortigerna, króla który miał zaprosić Sasów do Brytanii. Poszerza dotąd skąpe wiadomości o nim. Vortigern był królem prawdopodobnie w Walii, stał na czele plemienia pewnego rodzaju foederati żyjącego na pograniczu i zapewniającego mu obronę. Z „Historii” Nenniusza można dowiedzieć się więcej; mimo, że sprawował on władzę w Walii, to po opuszczeniu wyspy przez legiony, musiał mieć także spore poważanie w Kent. Wiadome jest także, że był w owym czasie w konflikcie z niejakim Ambrosiuszem, nie ulega wątpliwości, że był to ten sam Ambrozjusz Aurelianusz wspomniany przez Gildasa.

Dalej już Nenniusz opisuje moment przybycia trzech statków z Germanami prawie dokładnie tak samo jak uczynili to Gildas i Beda. Przybysze dowodzeni są przez braci Hengista i Horsę, których rodowód Nenniusz skrupulatnie odnotowuje. Vortigern początkowo przyjął ich jak przyjaciół. Osiedli oni na wyspie Thanet, a król obiecał im żołd w zamian za walkę w obronie kraju. Niestety po krótkim okresie współdziałania doszło do sporu o wysokość żołdu, być może dlatego, że liczba Sasów na wyspie wzrosła.

Ten pierwszy konflikt udało się początkowo załagodzić. Stało się to możliwe, jeśli wierzyć takim literackim, romansowym opisom, dzięki miłości Vortigerna do córki Hengista. Aby ją pozyskać miał Vortigern pójść na daleko posunięte ustępstwa i oddać Hengistowi terytorium Kentu. Tym posunięciem musiał sobie przysporzyć wrogów wśród społeczności celtyckiej, chcąc zapewne utrzymać się przy władzy, zgadza się na sprowadzenie dodatkowych czterdziestu okrętów z Sasami. Vortigern zostaje wyklęty przez swoją społeczność i ucieka w góry.

Władzę przejmuje jego syn, Vortimer, i udaje mu się przegonić Sasów z Kentu, a w jednej z bitew stoczonych przez niego ginie jeden z nieprzyjaciół- Horsa. Lecz Vortimer wkrótce umiera, A Hengist wraca z jeszcze większa liczbą ludzi. Natomiast po śmierci syna wraca do władzy Vortigern, a wkrótce ma dojść do rozmów pokojowych w obecności trzystu wojowników, reprezentantów obu stron. Lecz Sasi zdradziecko mordują  Brytów, oszczędzając tylko Vortigerna. Ten zapewne ocalić życie, oddał Sasom prowincje Essex, Sussex, Middlessex. Ponownie tracąc zaufanie swoich pobratymców, Vortigern ucieka w góry. A wyspa znajduje się w coraz gorszej sytuacji- najeżdżana nie tylko ze wschodu, lecz ustawicznie nękana z zachodu i północy.

Vortigern, jako zatwardziały poganin, ostatecznie został pokonany przez świętego Germanusa, który po raz kolejny przybył na wyspę tępić wszelkie przejawy herezji. Lecz niestety nic już nie mogło powstrzymać Sasów, którzy na wyspie rośli w liczbie i w siłę[3].

Nenniusz umieszcza przebieg tego konfliktu między Brytami pod wodzą Vortigerna, a przybyłymi na wyspę Sasami na czele z Hengistem i Horsą, w latach między rokiem 429 a 447, dla których ramę stanowią dwie podróże na wyspę odbyte przez świętego Germanusa. Ale jednocześnie Nenniusz podaje inną datę- umiejscawia przyjęcie saskich przybyszów przez Vortigerna w czasie panowania w Rzymie cesarza Gracjana (panował on w latach 367-383): „Guorthigirnus* suscepit eos [Saxones] benigne et tradidit eis insulam, quae in lingua eorum vocatur Tanet, regnante Gratiano secundo cum Equitio Saxones a Guorthigirno suscepti sunt anno CCCXLVII post passionem Christi[4].

 Lecz zaraz potem wspomina, że mniej więcej w tym samym czasie przybył na wyspę z pierwszą misją święty Germanus. Z innych źródeł wiadomo, iż miało to miejsce w roku 429. Tak więc data łącząca się z panowaniem Gracjana musi być pomyłką Nenniusza ( poza tym jest podana błędnie ), a wobec informacji z innych źródeł, musi zostać odrzucona[5].

Największą niejasność przynosi zaskakujący jeden rozdział „Historii”[6]. Jest on, w przeciwieństwie do  pozostałych części, datowany według lat konsulatów. Ten sposób datowania tekstów historycznych wyszedł z użycia w całej Europie pod koniec VI wieku, między innymi dlatego, że urząd konsula został zniesiony przez cesarza Justyniana w 551 roku. Mogłoby to wskazywać na fakt, iż ta część tekstu (dotycząca kilku wzmianek czysto kronikarskich ) pochodzi rzeczywiście z wcześniejszego okresu. Lecz historycy w swych najostrożniejszych ocenach przyjmują, że w pierwotne ramy chronologiczne przeniesiono pewne późniejsze elementy i dlatego nie można polegać na żadnej informacji tam zawartej[7].

Tamże teraz, po raz kolejny w „Historii” , zawarta jest informacja o przybycia Anglosasów do Brytanii, znów związana z panowaniem Vortigerna. Według tego opisu miało to miejsce w czwartym roku panowania Walentyniana III i Teodozjusza, a więc około roku 428/429: „Guorthigirnus autem tenuit imperium in Britannia Theodosio et Valentiniano consulibus et in quarto anno regni sui Saxones ad Britanniam venerunt”.

Wszystkie te nieścisłości i błędy , które się znalazły w dziele Nenniusza, bardzo często sprawiają, że „Historia Brittonum” odrzucana jest jako wiarygodne źródło do badania tego okresu, bardzo często lekceważona. Być może dlatego, że dzieło Nenniusza odcisnęło bardzo wyraźne piętno na literaturze średniowiecznej Europy. To właśnie u Nenniusza znalazła się wzmianka dotycząca Artura, króla Brytów, który dzielnie walczył z Sasami. Wszystkie te drobne informacje stały się podstawą mitu do dziś obecnego w literaturze europejskiej.

Nenniusz zanotował; „Tunc Arthur pugnabat contra illos [ Saxones ] in illis diebus cum regibus Brittonum, sed ipse dux erat bellorum” . („W tych dniach [po śmierci Hengista] Artur walczył przeciw Sasom razem z królami Brytów, lecz on sam był dux bellorum”)[8]. A dalej następuje opis dwunastu bitew jakie miał on stoczyć, a ostatnią miała być bitwa pod Mons Badonicus.

Wcześniejsze źródła nie wspominają Artura, jedynie może Gildas bardzo mgliście przybliża tę postać wspominając postać noszącą przydomek Ursus[9] (niedźwiedź, w języku celtyckim artos ). Jeśli był postacią historyczną, jak wynika z dzieła Nenniusza, musiał zajmować poważne miejsce w militarnej organizacji Brytów. Chociaż, jak mówi „Historia”, nie był królem, ale walczył wraz z królami, był więc zapewne dowódcą wojskowym[10].

Czasem kojarzy się Artura z osobą wspomnianego już wcześniej Ambrozjusza Aurelianusza, osobą która wzięła odwet na Sasach i powstrzymała ich pochód pod Mons Badonicus[11].

O ile nie ma więcej przekazów historycznych o Arturze, o tyle ilość legend o nim jest tak duża, że można przypuszczać, iż u schyłku V lub w VI wieku istniał jakiś brytoński przywódca noszący to imię, lub przydomek który znalazł oddźwięk w późniejszych legendach i mitach[12].

Milczenie Gildasa w tej sprawie może sugerować, że Artur „historyczny” był postacią mniej imponującą niż Artur- legenda. Co nie znaczy, że nie był postacią rzeczywistą. Ciągle należy pamiętać, że Gildas, jeśli wymieniał imiona królów, wspominał tylko tych najbardziej grzesznych, którzy mogli posłużyć mu jako przykłady w jego traktacie umoralniającym. Ale efekty jakie przyniosła wygrana bitwa pod Mons Badonicus, czyli powstrzymanie ekspansji saskiej, były faktem[13].

Patrząc na Historię Britonnum” Nenniusz, można mieć ogromny żal do autora, iż nie wykorzystał on w należyty sposób dostępnych mu źródeł, aby stworzyć bardziej rzetelną historię Brytów i ich walki z najeźdźcami. Gdyby nie ograniczył się on tylko do zebrania wszystkich dostępnych mu źródeł, gdyby pokusił się o ich interpretacje lub komentarze, mógłby pozostawić po sobie podstawowy materiał do badania przebiegu najazdu plemion germańskich na Wyspy Brytyjskie. Niestety, być może zabrakło mu umiejętności do tak dużej pracy, umiejętności, które posiadł Beda, a który na nasze nieszczęście poświęcił się bardziej zagadnieniom związanym z dziejami Kościoła na Wyspach.

[1] J. Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s. 35

[2] J.  S t r z e l c z y k, op. cit., s.66-67

[3] N e n n i u s z, rozdz. 31- 50, oparte na tłumaczeniu J. A. G i l e s a, Nennius’s History of the Britons [w:] Six Old …, s.383- 416

* w łacińskich tekstach wersja imienia- Vortigern

[4] N e n n i u s z, rozdz. 31

[5] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M  y r e s, op. cit., s. 352

[6] N e n n i u s z, rozdz. 66

[7] R. C o l l i n s, op. cit., s.186

[8] N e n n i u s z, rozdz. 56

[9] G i l d a s, 32

[10] R.G. C o l l i n g w o o d, J.N.L. M y r e s, op. cit., s.320-324

[11] W. L i p o ń s k i, op. cit. s. 213-227 ; w rozdziale zatytułowanym „Arturiańska legenda” można znaleźć zwięzłą analizę źródeł wspominających Artura, a także rozważania na temat mitu arturiańskiego.

[12] M. D i l o n, N.K. C h a d w i c k, op. cit., s. 54

[13] F.M. S t e n t o n, op. cit., s. 3-4

Oceń tę pracę

Dodaj komentarz