Indeterminizm historyczny

Widać wyraźnie, że Koneczny był zwolennikiem indeterminizmu historycznego w którym nie ścisłe prawa dziejowe, lecz wola człowieka decyduje o przebiegu procesów historycznych.

Zadencki jest zdania, że według Konecznego można zasadnie mówić, iż cywilizacji jest nie tylko wiele, ale że są one różnej wartości. Możemy powiedzieć, że jedne cywilizacje są lepsze od innych, jedne są wszechstronne a inne z kolei jednostronne, rozwinięte i ułomne, wreszcie sprzyjające lub hamujące postęp.[1] T. Wituch natomiast zauważa, że Koneczny rozumiał trudności związane z wszelkim hierarchizowaniem cywilizacji. Unikał sformułowań, że istnieją cywilizacje „lepsze” i „gorsze”. Udowadniał jednak, że jedne są pełniejsze od innych. Rozumiał przez to harmonijnie rozwinięty stosunek człowieka do kategorii pięciomianu bytu. Uważał za najpełniejszą cywilizację łacińską, gdyż właśnie ona w sposób najbardziej zrównoważony odnosi człowieka do tych kategorii. Przez tę „pełnię” cywilizacja łacińska stwarzała najdoskonalsze warunki dla duchowego i materialnego rozwoju człowieka.[2] Metoda ustroju życia zbiorowego tj. cywilizacja, nie jest ideałem, lecz raczej zasadą harmonizującą wszelkie przejawy bytu społecznego.[3] Walka pomiędzy cywilizacjami wraz z próbami syntez pomiędzy nimi jest siłą napędową procesów dziejowych.[4] Głębsze zrozumienie historii możliwe jest tylko, gdy historię będziemy postrzegać jako konflikty i zmagania pomiędzy poszczególnymi cywilizacjami. Nie istnieje historia ludzkości jako całości, lecz tylko jej grup i podgrup.[5] Pojęcie cywilizacji, będące w centrum myśli Konecznego, nie da się wtłoczyć w żaden aprioryczny schemat. Cywilizacja jest zbiorem elementów zespolonych funkcjonalnym związkiem. Wyrastają one bezpośrednio z tworzywa historycznego. Ta metoda życia zbiorowego tj. cywilizacja to, zgodność współmierności i konsekwencji. Występowanie owej zgodności współmierności i konsekwencji jest podstawowym warunkiem by cywilizacja miała szansę na rozwój materialny, moralny i intelektualny.[6] K. Kurowska dostrzega, że Koneczny poprzez metodę rozumie nie ideę, lecz zasadę scalającą wszelkie przejawy bytu społecznego i powodującą, że działają one w pewnym systemie logicznym tworzącym uporządkowaną całość. Zasada owa nie posiada związku organicznego (tzn. cywilizacja może trwać mimo braku niektórych z elementów), ale jest pewnym zobiektywizowanym zespoleniem porządku wewnętrznego, subiektywnego (moralności, etyki), idei z porządkiem zewnętrznym, instytucjonalnym (prawa). Dalej autorka wskazuje, że więź cywilizacyjna nie posiada charakteru psychologicznego, nie jest też powiązaniem ludzi przez same li tylko przekonania i idee.[7] Oryginalnym osiągnięciem omawianej koncepcji było wskazanie na cywilizację jako na strukturę celową. Owa celowość nie jest określona przez coś zewnętrznego, lecz przez etykę integralnie przynależną do struktury cywilizacyjnej.[8] Etyka jest zasadniczym punktem jednolitości cywilizacyjnej i głównym jej przejawem.[9] J. Kossecki przyporządkowuje główne wyróżniki cywilizacyjne do kategorii dobra lub prawdy (postulaty etyczne odgrywają w nich decydującą rolę). Dlatego to właśnie stan etyki w danym społeczeństwie warunkuje charakter jego cywilizacji. Czynniki materialne nie określają rodzaju cywilizacji, a jedynie mówią o szczeblu jej rozwoju.[10] Trwanie cywilizacji to akt woli społeczeństwa pielęgnującego tę cywilizacje Nawet w stanie upadku i ruiny może się ona podźwignąć wysiłkiem woli.[11]

Warto nadmienić, że pojmowanie cywilizacji jako pewnej jedności przejawów życia ludzkiego w myśli Konecznego zrodziło się jako refleksja wypływająca z badań nad dziejami Polski i Europy Wschodniej. Dzięki tym badaniom dostrzegł on pewne konflikty nie dające wytłumaczyć się ani różnicami etniczno-rasowymi, ani różnicami w dziedzinie języka czy religii. Historia, pojmowana jako nauka o faktach, nie mogła wytłumaczyć tych sprzeczności. Z tego zrodziła się jego nauka o cywilizacjach, mająca być jakby wyższym piętrem nauk historycznych, pewną syntezą nauk humanistycznych.[12]

         Kwestiom relacji pomiędzy religiami a cywilizacjami poświęcił Koneczny osobny rozdział.[13]

Koneczny definiuje religie bardzo lapidarnie jako system, ujmujący stosunek świata przyrodzonego do nadprzyrodzonego.[14] Jeśli metoda życia zbiorowego, czyli cywilizacja, ma być pełna i wszechstronna musi obejmować również dziedzinę życia religijnego. Pełne życie nie może być areligijne, gdyż do owej pełni brakować mu będzie właśnie aspektu religijnego. Dalej konstatuje, że życia antyreligijne przeciwne jest rozwojowi i musi negatywnie odbijać się od razu na etyce, następnie na sztukach pięknych, a w końcu ogarnie resztę kategorii bytu.[15] Sam fakt, uznawania świata nadprzyrodzonego, który jest niepostrzegalny bezpośrednio poprzez zmysły musi prowadzić do wytworzenia pojęć abstrakcyjnych.[16] Religia może stworzyć cywilizację tylko wtedy, gdy swym sakralnym prawodawstwem obejmie owe pięć kategorii bytu, gdy będzie rozstrzygać nie tylko w sprawach moralno-etycznych, ale również w obszarze zdrowia, nauki czy sztuki.[17] Powstałe w ten sposób cywilizacje nazywa cywilizacjami sakralnymi. Należą do nich cywilizacje: bramińska i żydowska. Cywilizację arabską uważał Koneczny za półsakralną. Pozostałe są niesakralne, co nie oznacza, iż są areligijne, lecz że religia nie reguluje wszystkich obszarów życia. Jeżeli religia miałaby być zasadniczym wyznacznikiem cywilizacji, to cywilizacji byłoby tyle co religii. Cywilizacje sakralne, w których religia jest tożsama z cywilizacją, skazane są na stagnację, albowiem religia określając wszystkie obszary życia musi je jednocześnie petryfikować. Skutkiem tego jest bezbronna wobec nowych prądów życia, nieprzewidzianych w czasie jej kształtowania.[18]

Historia pokazuje, że niektóre religie rozciągają się na różne cywilizacje (islam występuje w cywilizacji arabskiej i turańskiej, chrześcijaństwo w łacińskiej, bizantyjskiej i turańskiej). W innej sytuacji w ramach jednej cywilizacji mieszczą się wyznawcy wielu religii. Wyrażenia: cywilizacja chrześcijańska, muzułmańska, czy buddyjska są tylko wyrażeniami języka potocznego tak jak wyrażenie „cywilizacja europejska”.[19] Wprawdzie cywilizacje organizują się nie według religii, to jednak religie stanowią najistotniejszą, wywierającą najgłębszy wpływ, część cywilizacji.[20] Relację pomiędzy cywilizacjami niesakralnymi a religiami przybierają skomplikowaną postać i wymagają szczegółowych analiz. Jednak generalnie można stwierdzić, że religie dostarczają abstraktów, pojęć na temat dobra i zła, godziwości i niesprawiedliwości. Związki te, występujące między chrześcijaństwem a cywilizacją łacińską, będą przedmiotem rozważań w dalszych rozdziałach.

—

[1] Por. J. Zadencki, dz. cyt., s. 107.

[2] Por. T. Wituch, „Ład”, dz. cyt., s. 3.

[3] Por. Z. Miedziński, dz. cyt., cz. 1, s. 10.

[4] Por. PLE, T. 1, s. 28. Por. również J. Zadencki, dz. cyt., s. 108.

[5] Por. J. Zadencki, dz. cyt., s. 106.

[6] Por. K. Kurowska, dz. cyt., s. 78-79.

[7] Por. tamże, s. 79.

[8] Por. tamże, s. 80.

[9] Por. PLE, T. 2, s. 210.

[10] Por. J. Kossecki, dz. cyt., s. 97.

[11] Por. Cywilizacja łacińska…, s. 1.

[12] Por. K. Kurowska, dz. cyt., s. 78.

[13] O wielości cywilizacji,  Rozdział VII, s. 236-277.

[14] OWC, s. 236.

[15] Por. tamże, s. 236.

[16] Por. J. Kossecki, dz. cyt., s. 57.

[17] Por. OWC, s. 240.

[18] Por. RAC, s. 130.

[19] W Europie dostrzegał istnienie czterech cywilizacji: łacińskiej, bizantyńskiej, żydowskiej i turańskiej.

[20] Por. OWC, s. 272. Gdyby religia była zarazem cywilizacją, byłoby cywilizacji tyle, ile religii. Historia zaś wykazuje, jako pewna religia może rozciągać się na rozmaite cywilizacje, będąc uniwersalną i przeciwnie, pewna cywilizacja może mieścić w sobie wyznawców rozmaitych religii. Wyrażenia: cywilizacja chrześcijańska, muzułmańska, buddyjska są prostemi zwrotami języka potocznego, lecz wobec nauki pozbawione są znaczenia; podobnie jak wyrażenia: cywilizacja europejska (jest ich w Europie cztery!). Nie według religii układają się cywilizację, ale to nie ulega wątpliwości, że religia stanowi wszędzie najważniejszą część cywilizacji, ponieważ wywiera ogromny wpływ na pojęcia abstrakcyjne. Tamże.

Oceń tę pracę

Zrzeszenia rodowe

Każdy typ zrzeszenia rodowego posiadał instytucje i formy sobie tylko właściwe, nieznane lub nieuznawane w innych grupach. To, co z pokolenia na pokolenie gdzieś uważano za właściwe, nabierało mocy obowiązującej. W imię czego — pyta Koneczny — następowała ta obowiązywalność: etyki czy prawa? Na tak postawione pytanie sam udziela odpowiedzi. Etyka powoduje dobrowolne spełnianie obowiązków, poddanie się im bez przymusu zewnętrznego. Twierdzi, że najdawniejsze zrzeszenia mogły powstać tylko dobrowolnie.[1] Etyka jest zatem starsza od prawa.[2] Powstające w zgodzie z etyką (tj. przekonaniami moralnymi danego społeczeństwa) prawo nazywa aposteriorycznym. Prawo sztuczne natomiast apriorycznym, gdzie wpierw była idea, pojęcie a potem prawo z nich wysnute celem sztucznego wytworzenia stosunków przymusowych.[3] Oczywiście Koneczny nie uważa, że zawsze i wszędzie źródłem prawa była etyka.[4]

Pojęcie „etyki naturalne” nie są utożsamione z „prawem naturalnym”. Pod pojęciem etyki naturalne Autor rozumie „etyki historyczne”. Ich przeciwieństwem są etyki sztuczne polegające na próbie tworzenia zasad moralnych według z góry przyjętych założeń, nierzadko sprzecznych z etyką występującą w danym społeczeństwie.[5]

Koneczny wyprowadza dwa szeregi zrzeszeń modelowych: personalistyczne i gromadne. O personalistycznych J. Skoczyński mówi, że jednostki w nich przestają być bierne, ślepo posłuszne wobec głowy rodu. Zostaje to zastąpione świadomą odpowiedzialnością za swój los. Społeczności kolektywne są zorganizowane przeciwnie. W tej formie relacji międzyludzkich masa, homogeniczna zbiorowość, zajmuje miejsce jednostki. Cechuje ją bierność, przymus i obojętność na sprawy ogółu oraz brak indywidualnej inicjatywy.[6]

Ważne miejsce w myśli Konecznego zajmuje stwierdzenie, iż dziejami rządzą abstrakty to znaczy, że siły duchowe mają prymat nad materialnymi. Koneczny twierdzi, że w jego czasach udało się przezwyciężyć poglądy o determinującym wpływie warunków geograficzno-przyrodniczych na formowanie się ducha ludzkiego.[7] Gdy mamy już do czynienia z jakąkolwiek cywilizacją, istotnymi czynnikami stają się świadome związki pomiędzy ludźmi tworzących horyzont wartości duchowych.[8] „Walka o byt” w jego rozumieniu nie jest ujmowana w sposób ściśle materialistyczny, lecz jest potrójna: moralna, intelektualna i materialna. Nawet ludy prymitywne potrafią walczyć o powagę, prestiż i honor swego plemienia. Boleśniej też od nędzy materialnej bywa odczuwana nędza moralna, poniewierka i poniżenia.[9] Cały pęd życia polega na tym, by się utrzymać na powierzchni, lub dojść w górę, jako jednostka szanowana, uważana za godną przyjaźni ludzkiej, żeby rozwinąć jak najbardziej swój intelekt, tudzież zapewnić sobie chleb powszedni i wygody życia.[10] Koneczny bardzo mocno i wielokrotnie podkreśla prymat czynnika duchowego nad materialnym. Rozwój zależy bardziej od abstraktów niż od czynników materialnych. Abstrakty te wręcz kierują materią.[11] Kto posiadał ich więcej[12] i były one trafniejsze, ten osiągał wyższy poziom rozwoju. Pierwszeństwo czynnika duchowego wyrażało się oparciu państwa na społeczeństwie i budowanie prawa na podstawie etyki.[13] Większość abstraktów, zwanych też czasami przez Konecznego pojęciami oderwanymi, pozostaje w związku z rozwojem etyki, z pojęciami dobra i zła.[14] Zdaniem Konecznego myślenie abstrakcyjne zrodziło się na tle opanowywania przestrzeni.[15] Niedorozwój kategorii prawdy wpływa negatywnie na braki w rozwoju innych obszarów życia. Niezdolność do abstrakcyjnego myślenia uniemożliwia rozwój wynalazków technicznych, warunkujących rozwój dobrobytu materialnego i higieny, co w konsekwencji hamuje rozwój instytucji społecznych, prawnych i etycznych.[16]

—

[1] Por. OWC, s. 139; Każdy typ zrzeszeń rodowych miał swe urządzenia, sobie tylko właściwe, w innych zaś nieznane, a przynajmniej nie uznawane. Co zaś z pokolenia uważano gdzieś za właściwe, to nabierało mocy obowiązującej. W imię czego? Etyka czy prawo? Etyka polega na dobrowolnem spełnianiu obowiązków, na poddawaniu się im bez przymusu z zewnątrz. Czyż najdawniejsze zrzeszenia mogły były powstać inaczej, jak tylko dobrowolnie? Tamże.

[2] Por. tamże, s. 140.

[3] Tamże.

[4] Por. tamże.

[5] Por. J. Skoczyński, dz. cyt., s. 62.

[6] Por. tamże, s. 64.

[7] Por. OWC, s. 10. Minęły czasy naiwności ekonomicznej szkoły dziejopisarskiej, kiedy-to z rodzajów pokarmów wyprowadzano wszechwładztwie warunków geograficznych, odrzuciliśmy hipotezę o formowaniu ducha ludzkiego wyłącznie przez przyrodę. Ale cóż stanęło na tem miejscu? Jak dotychczas — nic. Tamże.

[8] Por. K. Kurowska, dz. cyt., s. 79.

[9] Por. OWC, s. 158.

[10] Tamże, s. 157.

[11] Por. tamże, s. 282.

[12] Im więcej abstraktów, tym wyższy poziom intelektualny i moralny. Wielostronność rozwoju wymaga odpowiedniej wielostronności przyswajanych sobie abstraktów. Zaniedbanie (a tym bardziej zanik) pewnego abstraktu wywołuje odpowiedni ubytek w przejawach życia zbiorowego. PD, t. 1, s. 132.

[13] Por. J. Skoczyński, dz. cyt., s. 71.

[14] Por. PD, t. 1, s. 128. Innymi słowy: wraz z przybytkiem abstraktów przybywa nam pojęć rozmaitych obowiązków, przedtem ani nie przeczuwanych. Konsekwencją mnożenia abstraktów jest mnożenia obowiązków. Doskonalszym zaś jest ten, kto więcej uznaje obowiązków, a spełniać je chce i umie.

[15] Por. EAC, s. 132.Myślenie abstrakcyjne zrodziło się na tle opanowywania przestrzeni. Można w danej przestrzeni orjentować się na podstawie nabywanego doświadczenia, lecz nie dojdzie się empirycznie do tego, by stać się na tej przestrzeni panem wszelkiego a wszelkiego kierunku, a wtedy dopiero przestrzeń jest opanowana. Ażeby to osiągnąć, trzeba znać stosunek odcinków w danej przestrzeni do jakiegoś punktu w jej obrębie. Wiedzie to do myślenia abstrakcyjnego. Toteż w miarę postępów w opanowywaniu przestrzeni decyduje coraz mniej siła mięśni i bystrość zmysłów, a nabierają przewagi siły duchowe, kierując fizycznymi. Tamże.

[16] Por. J. Kossecki, dz. cyt., s. 32-33.

Oceń tę pracę

Sytuacja Brytów

Jakkolwiek narracja Gildasa i Bedy dotycząca tych wydarzeń jest w wielu momentach bardzo podobna, wyraźnie widać, iż Beda zupełnie inaczej pisze o przybyszach. Dla Gildasa byli oni „znienawidzeni przez Boga i ludzi”, Beda urodził się z anglosaskich rodziców, od najazdu upłynęło już ponad dwieście lat, a królestwa utworzone przez przybyszów na trwałe zaistniały na wyspach. Gildas, pochodzenia celtyckiego, zajmował się sytuacją Brytów i przede wszystkim ich kondycją moralną, dla Bedy najistotniejszą sprawą jest dołączanie Anglii- poprzez Kościół – do cywilizowanego świata, obraz barbarzyńskich plemion, które dołączyły do wyznawców chrześcijaństwa.
Opis przybycia Sasów jest bardzo podobny do słów Gildasa. Król Vortigern w porozumieniu ze wszystkimi „pozostałymi przy życiu”, aby powstrzymać Piktów, wezwał na pomoc przybyszów zza morza: Sasów. Lecz dla Bedy nie była to tragedia Brytów, lecz musiała być w tym widoczna działalność Boga . Sasi przybywają do Brytanii na trzech okrętach i otrzymują od króla ziemie we wschodniej części wyspy, w zamian mają walczyć w jej obronie. Starli się w bitwie z ludami z północy, zwyciężyli, a wiadomość o tym zwycięstwie dotarła do ich pobratymców na kontynencie. To, a także bogactwo Brytanii oraz tchórzostwo Brytów, sprawiło, że szybko duża flota w większą liczbą Sasów została wysłana na wyspę. Dołączyli oni do poprzedników i stworzyli niezwyciężoną armię. Nowi przybysze otrzymali miejsce do osiedlenia się oraz żołd, także pod warunkiem obrony wyspy .
Beda, zgodnie ze skrupulatnością i rzetelnością historyka, przynosi niezmiernie istotne informacje próbując odpowiedzieć na pytanie; skąd przybyli najeźdźcy i na jakich dokładnie terytoriach wyspy się osiedlili?
„Advenerant autem de tribus Germaniae populis fortioribus, id est, Saxonibus, Anglis, Jutis. De Jutarum origine sunt Cantuarii et Vectuarii, hoc est, ea gens quae Vectam tenet insulam, et ea quae usque hodie in provincia Occidentaliium Saxonum Jutarum natio nominatur, posita contra ipsam insulam Vectam. De Saxonibus, id est, ea regione, quae nunc Antiquorum Saxonum cognominatur, venere Orientales Saxones, Meridiani Saxones, Occidui Saxones. Porro de Anglis, hoc est, de illa patria quae Anglia dicitur, et ab eo tempore usque hodie manere deserta inter provincias Jutarum et Saxonum perhibetur, Orientales Angli, Mediterranei Angli, Mercii, tota Northanumbrorum progenis, id est, illarum gentium quae ad Boream Humbrii fluminis inhabitant, ceterique Anglorum populi, sunt orti.
( „Ci, którzy przybyli, pochodzili z trzech najpotężniejszych plemion germańskich- z Saxones, Angli, Iutae. Od Iutae wywodzą się Cantuarii ( ludność Kentu) i Uictuarii (z Wyspy Wight), i ci także w prowincji West-Saxon, którzy są po dziś dzień nazywani Iutarum natio, usadowieni naprzeciw Wyspy Wight. Z Saxones, to jest, z tego regionu, który teraz jest nazywany Old Saxon, pochodzą East Saxons, South Saxons i West Saxons (Wschodni, Południowi i Zachodni Sasi). Z Angli, to jest z kraju nazywanego Angulus, który rozciąga się niezamieszkany między krajami Iutae i Saxones rozciągają się East Angles, Middle Angles (Wschodni i Środkowi Anglowie), wszyscy mieszkańcy Northumbrii- to jest ludność mieszkająca na północ od rzeki Humber- oraz inni z plemienia Anglii”.)
Tak więc Beda próbuje odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie przybyszów. Najeźdźcami były plemiona Anglów, Sasów i Jutów. Sasi mieli pochodzić z terenów nazywanych w czasach Bedy Starą Saksonią, a Anglowie mieli przybywać z ziemi noszącej ich imię i rozciągającej się pomiędzy Saksonią i ziemią plemienia Jutów. Także jego odpowiedź na pytanie jak wyglądało osadnictwo na wyspie- ruchy tych trzech plemion z tych trzech wymienionych regionów przyniosły ostatecznie okupację Kentu, Wyspy Wight i południowego Hampshire przez Jutów, Essexu, Susesexsu i Wessexu przez Sasów, a resztę terytorium wewnątrz wyspy oraz północnego i wschodniego wybrzeża przez Anglów.
Beda uważał, że w przypadku Anglów emigracja była tak kompletna, iż ich dawna ojczyzna pozostawała niezamieszkana w jego czasach. Wielka szkoda, że spojrzenie Bedy na te migracje jest takie krótkie, nie próbuje on rozszerzyć tego problemu ani w tym rozdziale, ani w żadnym kolejnym rozdziale swojego dzieła. Wydaje się, że ten fragment dotyczący migracji był wstawką ułożona samodzielnie przez Bedę. Dodatkowo ten fragment wydaje się być próbą odpowiedzi na powyższe pytania, ale niestety opartą o współczesną Bedzie sytuację geopolityczną- Beda rozmieścił te trzy plemiona na wyspie zgodnie z położeniem królestw utworzonych przez najeźdźców i istniejących w czasach Bedy .
Do Gildasowego opisu przybycia Sasów Beda dołącza ponadto twierdzenie, iż ich pierwszymi przywódcami byli dwaj bracia Hengist i Horsa . Horsa miał wkrótce zginąć w bitwie z rąk Brytów ( Beda wspomniał o tym, iż został on pochowany we wschodniej części Kentu, gdzie upamiętnia go monument noszący jego imię, a który za czasów Bedy wciąż istnieje). Beda wywodzi także rodowód dowódców: byli oni synami Victigilsusa, który był synem Vecty, ten był synem Wodena: „Duces fuisse perhibentur eorum primi duo fratres Hengist et Horsa; quibus Horsa, postea occisus in bello a Britonibus, haetenus in orientalibus Cantiae partibus munumentum habet suo nimine insigne. Erant autem filli Victigilsi, cuius pater Vitta, cuius pater Vecta, cuius pater Woden, de cuius stirpe multarum provinciarum regium genus originem duxit” .
Niestety nie Beda nie mówi wyraźnie czy byli oni przywódcami całej ogromnej grupy przybyszów, nie wspomina też dokładnie bitwy, w której miał zginąć Horsa. Większość informacji o przywódcach najeźdźców uzupełnią dopiero późniejsze źródła. Być może byli oni przywódcami tej pierwszej grupy, która zaproszona przybyła na trzech statkach . Czytając dokładnie wyżej przytoczony fragment dzieła Bedy można uznać, iż przywództwo Hengista i Horsy odnosi się raczej do plemienia Anglów niż do Sasów i Jutów. Istnieje także podejrzenie, że mogą być oni przywódcami foederati wcześniej już mieszkających w Kent, a których wyraźnie wspomina Beda. Niestety Beda nie opisał zbyt dokładnie tego problemu, więc nie można opierać się na nim jako źródle do zbadania tej kwestii. Natomiast wszystkie informacje dotyczące Vortigerna uzyskał Beda prawdopodobnie od swoich zakonnych przyjaciół z Canterbury, o których wspomina jako o swoich źródłach, a także prosto z tradycji dworu królewskiego z Kentu .
Dalej w opisie Beda jest bardzo podobny do Gildasa. Przybysze początkowo walczyli w obronie wyspy przed Piktami, później zwrócili się przeciwko tym, którzy ich zaprosili jako powód podając niewystarczającą ilość obiecanej im pomocy. Rozpoczęli plądrowanie miast i całego kraju, „od wschodniego do zachodniego morza”. Beda, dokładnie tak jak Gildas, opisał emigrowanie za morze części tych, którzy przeżyli. Reszta pozostała na wyspie zebrała armię pod wodzą Ambrozjusza Aurelianusza pokonała najeźdźców w bitwie pod Mons Badonicus . Według niego bitwa miała miejsce „około czterdzieści cztery lata po ich [Sasów] przybyciu na wyspę”.
( „Usque ad annum obsessionis Badonici montis, quando non minimas eisdem hostibus strages dabant, quadrogesimo circiter et quatro anno adventus eorum in Britanniam”) .
Beda wykorzystał opis Gildasa z tego wydarzenia co do słowa, co znaczy, że musiał w tym momencie opierać się tylko i wyłącznie na dziele Gildasa jako najbardziej podstawowym źródle. Prawdopodobnie też korzystał z manuskryptu jego pracy w o wiele bardziej dokładnym niż dotrwał do dziś.
Mimo iż dzieło Bedy jest bardzo rzetelną, historyczną pracą, nigdy nie wskazał on jednego konkretnego roku „Adventus Saxonum” . Skoro według niego miało to miejsce między 446 a 455 rokiem, więc bitwa pod Mons Badonicus mogła mieć miejsce między 490 a 499 rokiem. Niestety nie przybliża nam żadnych dokładniejszych informacji. Na podstawie tych dwóch źródeł- Bedy i Gildasa- można jedynie powiedzieć, iż miała miejsce między, najwcześniej rokiem 490, a najpóźniej 516 .
Dzieło Bedy jest wspaniałą kroniką postępów chrześcijaństwa na wyspie, jest doskonałym źródłem do badania dziejów poszczególnych królestw, które powstały w Brytanii po najeździe. Niestety niewiele przekazuje nam informacji o najwcześniejszej fazie podboju, i mimo iż żył on blisko trzysta lat później, tradycja podboju musiała być ciągle żywa u współczesnych mu ludzi, którzy mogli mu te tradycje przekazać. Miał on przecież kontakty z rodziną królewską Northumbrii. Lecz Beda miał zapewne uczoną niechęć do niejasności związanymi z przekazami ustnymi, a tradycja zdarzeń, co do których nie znał dat, lub okoliczności do nich przypisanych musiały „wypadać” poza jego koncepcję historii . Pozostawił nie tylko znakomitą syntezę historii chrześcijaństwa na wyspie, lecz przede wszystkim metodę za pomocą której ją opracował: gromadzenie materiałów, dociekliwość w docieraniu do informacji ( np. poprzez korespondencje), krytyczne podejście do świadków wydarzeń .

Oceń tę pracę

„Historia ecclesiastica gentis Anglorum”

Autor „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” Beda Czcigodny urodził się około roku 673 ( lub w 672) w Northumbrii. Był z pochodzenia Anglosasem. Urodził się i prawie całe życie spędził w dwóch klasztorach: św. Piotra w Wearmouth i św. Pawła w Jarrow. Gdy miał 7 lat został oddany na wychowanie i wykształcenie błogosławionemu Benedyktowi, opatowi Wearmouth, założycielowi obu klasztorów. Następnie przeniósł się do opactwa w Jarrow, przyjął święcenia kapłańskie i jako mnich zakonu benedyktynów, spędził tam ponad pięćdziesiąt lat. Tam zmarł 25 maja 735 roku .
Synod w Akwizgranie w 836 roku nadał mu przydomek „Venerabilis” , a w 1899 roku papież Leon XII ogłosił go Doktorem Kościoła. Jego atrybuty świętego w ikonografii to księga, pióro, zwój pergaminu i habit benedyktyński .
Beda jawi się jako postać niezwykła nie tylko w czasach, w których przyszło mu żyć. Właściwie nie można spotkać negatywnego sądu o nim. Żył na przełomie wieków VII i VIII, i to jego osoba i jego twórczość miała „ratować” wiek VII przed nazwaniem go „ wiekiem ciemnym”. W historii literatury, w porównaniu z licznym gronem wybitnych osobistości z wieku VI – Boecjusz, Kasjodor, Grzegorz z Tours, Fortunat, Grzegorz Wielki – wiek VII jawi się jako wyraźna luka, której nie potrafią zapełnić Izydor z Sewilli i Aldhelm. Dopiero właśnie Beda, przedstawiciel nowego pokolenia, pokazał jakie tradycje naukowe przechowały się w Irlandii i Brytanii. To jego działalność w sto lat później kontynuował Alkuin, a to co rozpoczął Beda, do pełnego rozkwitu doprowadzone zostało na dworze Karola Wielkiego .
Beda był wychowankiem dwóch „wzorowych” opactw reguły świętego Benedykta. Były one, jak wszystkie inne na kontynencie, ośrodkami kształtowania się i pogłębiania nowych idei. Łączyły pogłębianie wiedzy poprzez modlitwę, lekturę, różnorodne prace ręczne ( malarstwo, pisanie, zdobienie ksiąg), muzykę z szerzeniem oświaty. Klasztory w Wearmouth i Jarrow zostały znakomicie przygotowane do tych wszystkich celów. Ich fundator, Benedykt Biskup, odbył kilka podróży do Wiednia i Rzymu, skąd zebrał i przywiózł na wyspę wspaniałą kolekcję książek .
Prawdopodobnie książki zebrane przez Benedykta stały się podstawą całego dorobku pisarskiego Bedy. Beda wyróżniał się spośród grona wiecznie wędrujących uczonych mnichów tego okresu osiadłym trybem życia i niewiele świata widział. Lecz wszystkie jego komentarze Pisma Świętego i dzieła czysto naukowe, dzięki którym stał się sławny, dowodzą jego szerokiej znajomości poważnych dzieł patrystycznej i historycznej literatury. Beda, jak inni ówcześni scholarzy, często korespondował z autorami dzieł, które znał ze skrótów lub krótkich sentencji zawartych w innych dziełach. Lecz nie ma dowodu na to, żeby podróżował daleko w poszukiwaniu ksiąg. On sam nie wspomniał nigdy, żeby miał odwiedzić jakąkolwiek bibliotekę, a jego podróże nie sięgnęły dalej niż do York i Lindisfarne. Tak więc wszystko wskazuje na to, że poza przypadkowo zdobytymi księgami, zdobytymi dzięki korespondencjom, całą swoją pracę oparł na kolekcji książek z biblioteki swojego własnego klasztoru .
Beda został w bardzo wczesnym wieku nauczycielem i miało to bardzo duży wpływ na jego pracę. Jego prace naukowe, wszelkie komentarze, wreszcie „Historia ecclesiastica” wyrosły z jego odpowiedzialności jako nauczyciela. Najwcześniejsze prace Bedy dotyczą przedmiotów trivium – gramatyki i retoryki zwykłego kursu szkolnego. Tutaj idąc śladami Kasjodora i Izydora wykonuje pracę, jakby wykładał przedmioty humanistyczne na uniwersytecie. Na przykład jego dzieło zatytułowane „ De arte metrica” to podręcznik szkolny. Lecz widać w nim zainteresowanie literaturą klasyczną, cytuje wielu autorów – Lukrecjusza, Wergiliusza, Lukiana – opatrując ich wiersze starannym komentarzem. Napisał jeszcze wiele innych naukowych i dydaktycznych prac; traktaty o ortografii, o prozodii, o figurach i tropach w Biblii, o matematyce, o filozofii i retoryce, o chronologii, dzieła historyczne, wszystkie z ogromną rzetelnością, wyprzedzając swoją epokę .
Pozostawił także ogromną spuściznę dzieł egzegetycznych, homiletycznych, traktatów moralnych. Największą sławę, jeszcze za jego życia, przyniosły mu dzieła historyczne. Poza najważniejszą „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” napisał „Żywot świętego Cuthberta” (zarówno prozą jak i wierszem), „Żywoty opatów Wearmouth i Jarrow”. Prawdopodobnie przed śmiercią rozpoczął tłumaczenie Ewangelii św. Jana na język anglosaski .
Beda zabierał też głos także w sprawie wywołującej w jego czasie wiele sporów między Kościołem rzymskim, a celtyckim, mianowicie w sprawie ustalania daty Wielkanocy i w sprawie tonsury. W 703 roku napisał krótki „elementarz” poświęcony chronologii pod tytułem „ De Temporibus” . Kolejny, bardziej rozbudowany, „De Temporum Ratione” powstały w roku 725, sprawił, że stał się Beda mistrzem chronologii i miał ogromny wpływ na datowanie dokumentów w całej Anglii. Beda był pierwszym kronikarzem, który użył rachuby czasu nie tylko od początku świata, lecz, obok tego, także od narodzin Chrystusa .
Dzięki tym wszystkim pracom, często wynikającym z podziwu dla starożytnej sztuki i kultury, stał się prawdziwym mistrzem ówczesnej nauki. Pisał skrupulatnie opracowując temat, niezłomnie próbując dotrzeć do prawdy. Jego „Żywoty” to zadziwiające, „czyste” biografie, bez żadnych przesadnych elementów hagiograficznych. Beda był mnichem, dla którego cuda wydawały się manifestacją obecności Boga na świecie. Ale jego zdolność krytyki nie pozwalała mu „zepsuć” narracji swoich dzieł, lecz treść zawarta w jego dziełach historycznych może być oceniana na równi z dziełami historycznymi jakiegokolwiek okresu .
Łaciński styl Bedy jest płynny i jasny. Pisał językiem powszechnie używanym, potoczystym, pozbawionym zupełnie barwnego, a niegramatycznego natłoku zdań .
Beda miał także znakomitych uczniów oraz wielu naśladowców. Krótko po jego śmierci, jego ostatnie dni zostały opisane przez pewnego mnicha z Jarrow, prozą wzorowaną na narracji „Historii” . Pamięć o nauczaniu Bedy trwała w Wearmouth i Jarrow, a jego księgi były kopiowane w wielu klasztorach na kontynencie. Ogromny był także wpływ jego życia i twórczości na szkołę przy arcybiskupstwie w York, która szybko stała się centrum angielskiego nauczania.
Beda ukończył „Historię” w 731 roku. Wtedy wyraźnie w Northumbrii była potrzeba ( byli odbiorcy) dzieła, które w sposób erudycyjny i dokładny pokazuje rozwój Kościoła w Anglii. Beda miał także kontakt z ludźmi, którzy mogli mu opowiedzieć wiele o początkach angielskich królestw. Szczególnie zainteresowani taką pracą historyczną byli członkowie królewskiego rodu Northumbrii. Uczniem Bedy był Egbert, arcybiskup York, pochodzący z rodziny królewskiej. Także ważna musiała być opinia samego króla Northumbrii, Ceolwulfa, do którego Beda wysłał szkic „Historii” do korekty.
Wstęp do jego pracy, gdzie wyraża wdzięczność za pomoc otrzymaną od uczonych przyjaciół, można czytać jak wprowadzenie do nowoczesnej historiografii. Ale jakość jego dzieła potwierdza niezwykła swoboda łączenia fragmentów informacji, które czerpał z tradycji, relacji przyjaciół lub spisanych dokumentów. W czasach, gdy niewielu wyszło poza zwykłą „rejestrację” faktów, Beda przedstawił własną koncepcję historii. Ta jego odwaga sprawiła, że „Historia” wciąż pozostaje „żywa” po tysiąc dwustu latach .
Jego wyczucie historii sprawiają, że „Historia” ma także duże zalety literackie. Solidna historiografia ma dużą wartość literacką, łączy bowiem literacką umiejętność oceny i porządkowania, które nadają dziełu charakter niezależny od poprawności gramatycznej czy retorycznej. Beda potrafił się posługiwać źródłami i dokumentami oraz opanował całą wiedzę wówczas istniejącą, która docierała do takiego ośrodka nauk jak klasztor w Jarrow .

Oceń tę pracę

Nenniusz „Historia Brittonum”

Największe trudności z bazą źródłową dotyczącą przybycia Sasów na Wyspy Brytyjskie związane są z dziełem niejakiego Nenniusza zatytułowanym „Historia Brittonum”.
Bardzo często zaznacza się, że co do autorstwa Nenniusza nie ma żadnej pewności, jak i do tego czy on w ogóle istniał. Wszystkie te wątpliwości powstały dlatego, że w żadnym z rękopisów nie pojawia się imię autora. Jedyne strzępki informacji pozwalają przypuszczać, że był on uczniem niejakiego Elvoduga, utożsamianego z Elfoddwem (zm. w 809 r.), prawdopodobnie biskupem Bangor w Gwynedd . Tak bowiem przedstawia się na początku dzieła jego twórca: „Ego nennius Elvodugi discipulus”.
Przyjmuje się łacińską nazwę imienia autora „Historii” , chociaż był on Walijczykiem, jego imię z języka celtyckiego brzmi Nynniaw .
Wydaje się, że powstało ono w początkach IX wieku. Na podstawie najwcześniejszych rękopisów wynika, że praca została napisana w latach 829-830 .
Nie ma jednak dwóch choćby rękopisów, których treść byłaby identyczna. Być może dzieje się tak dlatego, że „Historia Brittonum” jest kompilacją wielu różnych dzieł. Metoda jaką przyjął Nenniusz jest zgoła odmienna od Bedy. Opisał ją własnymi słowami: „Coacervavi omne, quod inveni” ( „Zebrałem wszystko co znalazłem”)! Przedstawił bazę źródłowa, na której oparł swoją kompilację; korzystał z roczników rzymskich, kronik „świętych ojców” – Hieronima, Euzebiusza, Izydora, Prospera, z roczników Szkotów i Sasów, a także z tradycji: „Ego autem coacervavi omne quod inveni tam de annalibus Romanorum quam de cronicis sanctorum patrum, id est Hieronymi Eusebii, Isidori, Prosperi et de annalibus Scotorum Saxonumque et ex traditione veterum nostrorum .
Niestety „Historia” częściej ma znaczenie bardziej literackie niż historyczne. Nienniusz bowiem użył do opracowania dostępnych mu źródeł, umiejętności bardziej literackich i stworzył w wielu miejscach mieszaninę genealogii i legend. Nie odszedł całkowicie od zainteresowania historią, lecz niestety bezkrytycznie skomponował źródła dobrej i złej „jakości” często bez jakiegokolwiek komentarza. Nie można jednak zaprzeczyć, że niektóre fragmenty są bardziej wartościowe od innych, a niektóre zawierają informacje niespotykane w żadnym innym źródle .
Nie można także przyjmować, że dzieło Nenniusza jest źródłem do historii czasów mu współczesnych. Fragmenty w nim zawarte pochodzą z różnych czasów i dotyczą różnych spraw: są to legendy – w bardzo dużym stopniu oparte na tradycji walijskiej, genealogie i rodowody dynastii panujących (genealogie władców m. in. Bernicji, Deiry, Kentu, Wschodniej Anglii, Mercji –tzw. Saxon Genealogies ), dzieje królestw przede wszystkim z północy wyspy, ale także sprawy dotyczące relacji między Brytami a Sasami z północy wyspy. Dlatego też czasem pewne fragmenty dzieła traktuje się jako samodzielne „sekcje” .
Te fragmenty pochodzą z różnych lat i choć tworzą całość połączoną w IX wieku, to ich datowanie także sprawia sporą trudność. Badacze analizując poszczególne „sekcje” oceniają, że najstarsze fragmenty włączone do „Historia Brittonum” pochodzą z roku 679. Późniejsze mogą być pisane w połowie lub pod koniec VIII wieku i mogą być oparte na dziele Bedy oraz na „Annales Cambriae” , które spisywane były około 750 roku, a w stosunku do dzieła Bedy w wielu momentach były współczesne. Analizując także dużą liczbę nazw i słów zapisanych przez Nenniusza w języku starowalijskim wydaje się, że pochodzą one z czasów Nenniusza lub tylko trochę wcześniejszych. Wydaje się więc, że Nienniusz skonstruował swoje dzieło między 796 rokiem (data powstania Saxon Genealogies), a najstarszą zachowaną recenzją , która wydaję się pochodzi z 826 roku .
—
R. C o l l i n s, op. cit., s.185.
N e n n i u s z, rozdz. 1
G. S a m p s o n, op. cit., s. 22.
R. C o l l i n s, op. cit., s.185-186
N e n n i u s z, rozdz. 3 (prolog)
R.G. C o l l i n g w o o d, J. N. L. M y r e s, op. cit., s. 329-330
Tak wyodrębniony fragment dzieła Nenniusza dotyczący historii północnej („Kronika Północna”) części wyspy został dokładnie przeanalizowany przez K. J a c k s o n a; On the Northern British Section in Nennius [w:] Celt and Saxon. Studies…, s.20-62
Ibidem, s. 51-54.

Oceń tę pracę