Kryzys gospodarczy dotknął także Kościół. Zakonnicy z biednych zakonów zaczęli przechodzić do benedyktynów albo cystersów. Jednocześnie zakony żebracze wymuszały wysokie jałmużny u wiernych. Walka o pieniądze i dobra ziemskie zeświecczyła zakony i spotykała się z ostrym sprzeciwem wśród wiernych
Jednocześnie pobyt papieża w Awinionie prowokował jego rzymskich lenników do buntu. W końcu po śmierci Grzegorza XI (!378) conclave wybrała papieżem arcybiskupa Bari, który przyjął imię Urbana VI. Zraził on jednak do siebie większość kardynałów, którzy powołali antypapieża w osobie Klemensa VII, Francuza, którego stronnicy wywodzili się głównie z Francji. Klemens VII stracił swoje posiadłości we Włoszech i musiał się wycofać do Awinionu.
Śmierć obu papieży nie przeszkodziła w dalszych walkach. Awinion opowiedział się za nowym papieżem Benedyktem XIII a z kolei Rzym za Bonifacym IX. W miarę przedłużania się schizmy obaj papieża tracili na popularności
1409 – sobór w Pizie, który obalił 2 istniejących papieży a na ich miejsce powołał Aleksandra V
Starzy władcy bynajmniej nie zrzekli się tiry i w takiej sytuacji walczyło ze sobą już 3 papieży. Po śmierci Aleksandra V papieżem pizańskim został Jan XXIII, który szukając poparcia króla Zygmunta Luksemburskiego został zmuszony do zwołania soboru na terytorium Rzeszy.
1414 – sobór w Konstancji, który zmusił 3 papieży do ustąpienia
1417 – conclave wybiera Marcina V na papieża
1431 – sobór w Bazylei zwołany przez następcę Marcina V Eugeniusza IV
1433 – opozycja antypapieska (sobór) zawiera porozumienie z prawym skrzydłem husytów tzw. Kalikstami
1439 – unia florencka z kościołem greckim; ustalenie jednolitego wyznania wiary
Kryzys Kościoła zachodniego w XIV i XV wieku miał znacznie głębsze przyczyny niż sam konflikt o obsadę tronu papieskiego. Nakładały się na siebie problemy ekonomiczne, osłabienie autorytetu duchowieństwa, coraz częstsza krytyka bogactwa Kościoła, spory między papiestwem a monarchiami oraz narastające przekonanie, że najwyższe instytucje kościelne wymagają gruntownej reformy. Wielka schizma zachodnia była najbardziej widocznym przejawem tego kryzysu, ale nie jego jedyną przyczyną.
Kościół pozostawał jednym z największych właścicieli ziemskich średniowiecznej Europy. Klasztory, biskupstwa i kapituły posiadały rozległe majątki, z których czerpały dochody w postaci czynszów, danin i innych świadczeń. W okresie kryzysów gospodarczych XIV wieku spadek dochodów dotknął więc również instytucje kościelne. Nie wszystkie zakony znajdowały się jednak w takiej samej sytuacji. Bogate opactwa benedyktyńskie i cysterskie mogły opierać się na dużych dobrach ziemskich, natomiast wspólnoty mniej zamożne znacznie silniej odczuwały skutki załamania gospodarczego i zmniejszania się liczby ludności.
Szczególną sytuację zajmowały zakony żebracze, przede wszystkim franciszkanie i dominikanie. Powstały one w XIII wieku jako odpowiedź na rozwój miast oraz potrzebę nowego rodzaju duszpasterstwa. Początkowo idea ubóstwa była jednym z fundamentów ich działalności. Z czasem jednak również klasztory żebracze zdobywały nieruchomości, przyjmowały darowizny i uczestniczyły w życiu gospodarczym miast. Wywoływało to krytykę ze strony tych wiernych, którzy dostrzegali sprzeczność pomiędzy głoszonym ideałem ubóstwa a rzeczywistą sytuacją niektórych wspólnot.
Nie można jednak sprowadzać kryzysu zakonów do wymuszania wysokich jałmużn. Problem był bardziej złożony. W wielu miastach funkcjonowało kilka konkurujących ze sobą instytucji religijnych: parafie, klasztory, bractwa i szpitale. Wszystkie zabiegały o fundacje, zapisy testamentowe i ofiary. Powstawała w ten sposób swoista konkurencja o środki finansowe. Szczególnie ostre konflikty pojawiały się między duchowieństwem parafialnym a zakonami żebraczymi, które mogły głosić kazania, spowiadać i odprawiać nabożeństwa, przyciągając wiernych oraz związane z nimi ofiary.
Na autorytecie Kościoła ciążyła również praktyka kumulowania beneficjów. Jeden duchowny mógł posiadać dochody z kilku stanowisk kościelnych, choć nie zawsze osobiście wykonywał związane z nimi obowiązki. Rozpowszechniona była absencja, czyli nieobecność duchownych w miejscach, z których czerpali dochody. Pojawiały się także oskarżenia o symonię, nepotyzm i nadmierny fiskalizm Kurii Rzymskiej. Wszystko to wzmacniało przekonanie, że Kościół zbyt daleko odszedł od swoich religijnych zadań.
Ogromne znaczenie dla późniejszego kryzysu miał pobyt papieży w Awinionie. Od 1309 roku kolejni papieże rezydowali właśnie tam, a nie w Rzymie. Awinion formalnie nie należał wówczas bezpośrednio do królestwa francuskiego, ale znajdował się w obszarze bardzo silnych wpływów Francji. Fakt, że kolejni papieże byli Francuzami, podobnie jak większość kardynałów, powodował w innych państwach podejrzenia o podporządkowanie Stolicy Apostolskiej interesom monarchii francuskiej.
Okres awinioński nie był jednak wyłącznie czasem upadku papiestwa. Rozbudowano wówczas bardzo sprawną administrację, usprawniono system poboru dochodów i rozwinięto działalność sądowniczą Kurii. Właśnie ta rozbudowana administracja fiskalna wywoływała jednak coraz większy sprzeciw. Opłaty związane z obejmowaniem beneficjów, rezerwacje papieskie oraz różnego rodzaju świadczenia na rzecz Kurii były postrzegane jako nadmierne obciążenie miejscowych Kościołów.
Długotrwała nieobecność papieży w Rzymie powodowała również problemy polityczne we Włoszech. Państwo Kościelne ulegało destabilizacji, a miejscowe rody i miasta coraz częściej prowadziły własną politykę. Pojawiło się więc przekonanie, że papież powinien powrócić do Rzymu. Do najważniejszych zwolenników takiego rozwiązania należała św. Katarzyna ze Sieny.
Grzegorz XI zdecydował się ostatecznie powrócić do Rzymu w 1377 roku. Zmarł jednak już w marcu 1378 roku. Jego śmierć doprowadziła do wydarzeń, które rozpoczęły wielką schizmę zachodnią. Rzymska ludność domagała się wyboru papieża włoskiego, obawiając się, że kolejny Francuz ponownie przeniesie siedzibę do Awinionu.
Kardynałowie wybrali arcybiskupa Bari Bartolomea Prignano, który przyjął imię Urbana VI. Początkowo jego elekcja została zaakceptowana. Nowy papież szybko jednak popadł w konflikt z większością kardynałów. Podejmował gwałtowne próby reformowania Kurii, ostro krytykował sposób życia duchownych i nie liczył się z wpływami francuskiej części kolegium kardynalskiego.
Część kardynałów opuściła Rzym i ogłosiła, że elekcja Urbana odbyła się pod presją ludności, a zatem była nieważna. We wrześniu 1378 roku wybrali na papieża Roberta z Genewy, który przyjął imię Klemensa VII. Urban VI nie zamierzał oczywiście ustępować. W ten sposób w zachodnim chrześcijaństwie pojawiło się dwóch papieży, z których każdy uważał się za jedynego prawowitego następcę św. Piotra.
Klemens VII próbował początkowo utrzymać się we Włoszech, ale po niepowodzeniach przeniósł się do Awinionu. Powstały dwa odrębne dwory papieskie i dwa kolegia kardynalskie. Każda obediencja posiadała własną administrację i mianowała własnych biskupów. W niektórych diecezjach zdarzało się nawet, że dwóch duchownych uważało się za prawowitego biskupa tego samego miasta.
Podział Kościoła szybko przekształcił się w problem polityczny. Francja, Szkocja, część państw Półwyspu Iberyjskiego i niektóre inne kraje uznały papieża awiniońskiego. Anglia, znaczna część Rzeszy, Polska i wiele państw włoskich popierały natomiast papieża rzymskiego. Wybór obediencji zależał więc często bardziej od układu sojuszy politycznych niż od kwestii teologicznych.
Szczególnie widoczny był związek schizmy z wojną stuletnią. Francja popierała Awinion, podczas gdy Anglia uznawała Rzym. Wierni znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Każdy z papieży ekskomunikował przeciwnika i jego zwolenników. Oznaczało to, że znaczna część chrześcijańskiej Europy była formalnie uznawana przez drugą stronę za znajdującą się poza wspólnotą Kościoła.
Śmierć pierwszych rywali nie przyniosła rozwiązania. Po zgonie Klemensa VII w 1394 roku jego kardynałowie wybrali Benedykta XIII. W obediencji rzymskiej po Urbanie VI rządzili kolejno Bonifacy IX, Innocenty VII i Grzegorz XII. Każdy nowy wybór utrwalał podział, ponieważ oba kolegia kardynalskie zapewniały ciągłość własnej linii.
Wraz z przedłużaniem się schizmy narastało niezadowolenie. Coraz wyraźniej pojawiało się pytanie, czy papież jest absolutnie najwyższą władzą w Kościele także wtedy, gdy sam urząd papieski stał się źródłem rozłamu. W odpowiedzi rozwijała się doktryna koncyliaryzmu. Jej zwolennicy uważali, że w sytuacji nadzwyczajnego kryzysu sobór powszechny może posiadać władzę wyższą od papieża.
Poglądy te znajdowały poparcie szczególnie na uniwersytetach, między innymi w Paryżu. Teologowie i prawnicy szukali sposobu zakończenia schizmy nawet bez dobrowolnej zgody obu papieży. Skoro każdy z nich odmawiał ustąpienia, należało stworzyć instytucję posiadającą możliwość rozstrzygnięcia sporu ponad nimi.
W 1409 roku zwołano sobór w Pizie. Kardynałowie obu obediencji próbowali doprowadzić do usunięcia Grzegorza XII i Benedykta XIII. Sobór uznał ich za pozbawionych urzędu i wybrał nowego papieża, Aleksandra V. Problem polegał na tym, że dotychczasowi papieże nie zaakceptowali decyzji.
Zamiast zakończenia schizmy pojawiła się więc trzecia obediencja. Po śmierci Aleksandra V w 1410 roku jego następcą został Jan XXIII. Należy pamiętać, że był to papież obediencji pizańskiej, później uznany za antypapieża; dlatego w XX wieku Angelo Roncalli mógł ponownie przyjąć imię Jan XXIII.
Sytuacja trzech konkurencyjnych papieży kompromitowała Kościół jeszcze bardziej niż wcześniejszy podział. Coraz większą rolę w próbach rozwiązania problemu zaczął odgrywać król niemiecki Zygmunt Luksemburski. Przekonał Jana XXIII do zwołania soboru w Konstancji, który rozpoczął obrady w 1414 roku.
Sobór w Konstancji miał kilka celów. Najważniejszym było zakończenie schizmy, ale zajmowano się również zwalczaniem herezji oraz reformą Kościoła. To właśnie przed tym zgromadzeniem stanął Jan Hus. Został uznany za heretyka i 6 lipca 1415 roku spalony na stosie, co w Czechach wywołało ogromne oburzenie i stało się jednym z bezpośrednich źródeł późniejszej rewolucji husyckiej.
Rozwiązanie sprawy papieży wymagało bardzo zdecydowanych działań. Jan XXIII, widząc, że sobór może wystąpić przeciwko niemu, próbował opuścić Konstancję i doprowadzić do przerwania obrad. Nie osiągnął jednak celu. Sobór ogłosił dekret Haec Sancta, według którego swoją władzę otrzymywał bezpośrednio od Chrystusa, a każdy chrześcijanin, również papież, powinien podporządkować się jego decyzjom w sprawach dotyczących wiary i zakończenia schizmy.
Jan XXIII został pozbawiony urzędu. Grzegorz XII, reprezentujący linię rzymską, zdecydował się natomiast dobrowolnie zrezygnować, zachowując w ten sposób pewną godność i ułatwiając rozwiązanie konfliktu. Najbardziej nieustępliwy pozostawał Benedykt XIII, który odmawiał abdykacji. Sobór ostatecznie pozbawił go urzędu, choć do końca życia uważał się za prawowitego papieża.
W 1417 roku dokonano nowej elekcji. Papieżem został Oddone Colonna, który przyjął imię Marcina V. Wybór został szeroko uznany i w praktyce zakończył wielką schizmę zachodnią. Po niemal czterdziestu latach większość świata zachodniego ponownie posiadała jednego papieża.
Zakończenie schizmy nie rozwiązało jednak zasadniczego problemu: kto posiada najwyższą władzę w Kościele – papież czy sobór? W Konstancji silna była tendencja koncyliarystyczna. W dekrecie Frequens postanowiono, że sobory powinny być zwoływane regularnie. Miało to stworzyć mechanizm stałej kontroli papiestwa i przeprowadzania reform.
Marcin V nie zamierzał jednak uznać trwałej wyższości soboru. Po zakończeniu schizmy papiestwo zaczęło stopniowo odbudowywać autorytet. Konflikt pomiędzy papalistami i koncyliarystami nie zniknął i ponownie ujawnił się podczas soboru w Bazylei.
Sobór rozpoczął obrady w 1431 roku, już za pontyfikatu Eugeniusza IV. Początkowo jednym z jego najważniejszych zadań było rozwiązanie problemu husyckiego. Kolejne krucjaty przeciwko Czechom kończyły się niepowodzeniem, dlatego coraz wyraźniej dostrzegano konieczność rozpoczęcia rokowań.
Rozmowy z umiarkowanymi husytami doprowadziły do wypracowania kompromisu. Podstawą stały się kompaktaty bazylejskie, które uznawały między innymi możliwość przyjmowania przez świeckich komunii pod dwiema postaciami. Było to istotne ustępstwo, pokazujące, że sobór był gotowy do negocjowania rozwiązań wcześniej zdecydowanie odrzucanych przez Kościół.
Sukces ten zwiększył pewność siebie uczestników soboru. Ojcowie soborowi coraz wyraźniej podkreślali wyższość zgromadzenia nad papieżem. Eugeniusz IV obawiał się natomiast, że trwałe podporządkowanie papieża soborowi doprowadzi do zasadniczego ograniczenia jego władzy.
Konflikt zaostrzył się w drugiej połowie lat trzydziestych XV wieku. Papież próbował przenieść obrady do Italii, między innymi dlatego, że pojawiła się możliwość przeprowadzenia rozmów z przedstawicielami Kościoła wschodniego. Część uczestników soboru odmówiła podporządkowania się i nadal obradowała w Bazylei.
W ten sposób ruch koncyliarystyczny wszedł w otwarty konflikt z Eugeniuszem IV. Sobór bazylejski posunął się nawet do ogłoszenia papieża pozbawionym urzędu i w 1439 roku wybrał antypapieża Feliksa V. Powstała więc groźba kolejnej schizmy, choć nie osiągnęła ona skali podziału z lat 1378–1417.
Znacznie większym sukcesem Eugeniusza IV były rokowania z Kościołem wschodnim. Cesarstwo Bizantyjskie znajdowało się pod coraz silniejszą presją Turków osmańskich i potrzebowało pomocy wojskowej Zachodu. Cesarz Jan VIII Paleolog był więc skłonny rozmawiać o zakończeniu rozłamu między Kościołem łacińskim i greckim.
Rozmowy rozpoczęte we Włoszech doprowadziły w 1439 roku do ogłoszenia unii florenckiej. Uzgodniono wspólną formułę dotyczącą najważniejszych sporów teologicznych oraz uznano zwierzchnictwo papieża. Z punktu widzenia Eugeniusza IV był to wielki sukces, ponieważ wzmacniał pozycję papieską w sporze z soborem bazylejskim.
Unia florencka okazała się jednak nietrwała. Wielu duchownych i wiernych prawosławnych uważało ją za zbyt daleko idące ustępstwo wobec Rzymu. Po powrocie delegacji do Bizancjum porozumienie spotkało się z silnym sprzeciwem. Oczekiwana pomoc wojskowa z Zachodu również okazała się niewystarczająca. Upadek Konstantynopola w 1453 roku ostatecznie pozbawił unię większego znaczenia politycznego.
Znacznie trwalszy był rezultat sporu między papiestwem a koncyliaryzmem. Sobór bazylejski stopniowo tracił poparcie. Władcy europejscy nie byli zainteresowani trwałym konfliktem w Kościele, a wizja kolejnej schizmy budziła obawy. Feliks V ostatecznie zrzekł się pretensji do papiestwa w 1449 roku.
Papiestwo wyszło z konfliktu zwycięsko. Idea regularnego soboru posiadającego władzę wyższą od papieża straciła polityczne znaczenie. Nie oznaczało to jednak rozwiązania problemu reformy Kościoła. Przeciwnie, wiele zjawisk krytykowanych już w XIV wieku przetrwało: nepotyzm, kumulowanie beneficjów, absencja duchownych, fiskalizm i silne zaangażowanie papieży w politykę świecką.
Kryzys miał również ogromne znaczenie dla rozwoju nowych poglądów religijnych. W Anglii John Wycliffe występował przeciw bogactwu duchowieństwa i podkreślał znaczenie Pisma Świętego. Jego idee oddziaływały później na Jana Husa. W Czechach krytyka Kościoła doprowadziła już do otwartej rewolucji i powstania trwałej wspólnoty utrakwistycznej.
Równocześnie pojawiały się liczne ruchy pobożnościowe działające w ramach Kościoła. Nie każdy krytyk duchowieństwa był heretykiem. Wielu wiernych domagało się przede wszystkim moralnej odnowy, lepiej wykształconych księży, bardziej osobistej religijności oraz ograniczenia przepychu instytucji kościelnych. Rozwijała się między innymi devotio moderna, kładąca nacisk na wewnętrzną pobożność i osobistą więź człowieka z Bogiem.
Kryzys zachodniego chrześcijaństwa miał również wymiar polityczny. Monarchowie coraz mniej byli skłonni akceptować bezpośrednią ingerencję papieży w sprawy własnych państw. Francja, Anglia i inne monarchie rozwijały administrację i własne systemy prawne, ograniczając możliwości działania Kurii. Spór Filipa IV z Bonifacym VIII już na początku XIV wieku pokazał, że dawna koncepcja nadrzędnej władzy papieża nad monarchami stawała się coraz trudniejsza do utrzymania.
Wielka schizma jeszcze bardziej osłabiła autorytet papiestwa. Skoro dwa, a przez pewien czas nawet trzy ośrodki twierdziły, że posiadają najwyższą władzę duchową, wiernym trudno było uznać którykolwiek z nich za niepodważalny autorytet. Sam fakt, że sobór w Konstancji musiał rozstrzygać, kto jest prawowitym papieżem, otworzył dyskusję nad granicami papieskiej władzy.
Sobór zakończył schizmę, ale nie przeprowadził pełnej reformy Kościoła. Było to jedno z najważniejszych niezrealizowanych zadań późnego średniowiecza. Podobnie stało się w Bazylei. Spór o władzę pomiędzy papieżem a soborem zdominował obrady i odsunął na dalszy plan część problemów związanych z codziennym funkcjonowaniem duchowieństwa.
Dlatego kryzys XIV i XV wieku można traktować jako jeden z etapów prowadzących do reformacji XVI wieku. Nie oznacza to, że reformacja była jego nieuniknionym następstwem. Kościół dysponował dużymi możliwościami wewnętrznej reformy, a w wielu miejscach rzeczywiście podejmowano działania odnowy. Nie udało się jednak rozwiązać wszystkich problemów, które od dawna wywoływały krytykę.
Kryzys Kościoła zachodniego nie doprowadził więc do rozpadu łacińskiego chrześcijaństwa w XV wieku, ale wyraźnie osłabił dawny model papiestwa. Okres awinioński podważył jego uniwersalny charakter, wielka schizma zachodnia skompromitowała zasadę jedności władzy duchownej, a koncyliaryzm zakwestionował bezwzględną nadrzędność papieża. Równocześnie ruchy takie jak husytyzm pokazały, że postulaty reformy mogą przekształcić się w masowy ruch społeczny i polityczny.
Ostatecznie papiestwo odzyskało jedność i pokonało ruch koncyliarystyczny, ale nie odbudowało już w pełni pozycji, jaką posiadało w okresie największej potęgi w XII i XIII wieku. Monarchie europejskie stały się silniejsze, społeczeństwa bardziej zróżnicowane, a krytyka Kościoła coraz lepiej rozwinięta intelektualnie. Problemy ujawnione w okresie awiniońskim, podczas wielkiej schizmy i na soborach w Konstancji oraz Bazylei pozostały więc aktualne jeszcze w następnym stuleciu i powróciły z nową siłą wraz z wystąpieniem reformatorów XVI wieku.