Dążenie do zniesienia niewolnictwa

Dążenie do zniesienia niewolnictwa. Inaczej rzecz przedstawia się z niewolnictwem. Misjonarze nie znosili tej instytucji od razu, natychmiastowo. Tolerowano ją, stopniowo ograniczając. Ta powolność pochodziła (m. in.) z troski o dobro niewolników. Np. radykalne zniesienie niewolnictwa, dokonane z dnia na dzień przez Młodoturków pozostało tylko „na papierze”, bo „wyzwoleni” niewolnicy nie byli sami w stanie zapewnić sobie utrzymania poza rodzinami, które zapewniały im utrzymanie od pokoleń.[1]

Początku tego dążenia Koneczny dopatruje się w nauce św. Pawła Kto nie chce pracować, niech też nie je! (2 Tes 3, 10). Starożytność pogardzała pracą fizyczną, jako niegodną człowieka wolnego. Stwierdzenie Pawłowe niesie w sobie moralny przymus pracy. Wzbogaca etykę nowym postulatem. Kto nie może zadośćuczynić temu wymaganiu pracą umysłową, dopełnia go fizyczną. Jeżeli taka praca weszła do obszaru etycznego stając się czynnością etyczną, sama stała się godziwa i godna szacunku. Może zatem oddawać się już jej również człowiek wolny. Praca przestała więc hańbić. Zastanawia się dalej Koneczny nad wpływem rehabilitacji pracy na rozwój techniki. Świat klasyczny ugrzązł na stosunkowo niskim poziomie rozwoju techniki, pomimo tego, że nie brakło w nim odkryć i wynalazków.[2] Przyczynę tego upatrywał on w pogardzie względem pracy fizycznej. Wydawało mu się, że to właśnie św. Paweł jest ojcem wynalazczości, bo nie byłoby epoki wynalazków, gdyby nie szacunek dla pracownika fizycznego.[3] Niewolnicy w olbrzymiej większości bywali robotnikami fizycznymi, podczas gdy wolni zajmowali się pracami umysłowymi. Na tym tle dokonał się olbrzymi rozwój rzemiosła i techniki.[4]

Zniesienie podziału wobec Boga na wolnych i niewolników  (por. Ga 3, 28; 1 Kor 12, 13) wraz z nakazem, by panowie dobrze obchodzili się z niewolnikami (por. List do Filemona), było istną rewolucją. Rozprzestrzenianie się takich poglądów i postaw wiodło ku zniszczeniu serca ustroju niewolniczego. Dało się zaobserwować zjawisko wyzwalania przez bogatych chrześcijan należących do nich niewolników. J. Umiński podaje (oczywiści liczby wyzwolonych zostały przez starożytnych zawyżone), że za czasów Trajana chrześcijanin Hermes wyzwolił na Wielkanoc 1250 swych niewolników, a około roku 300 Chromancjusz (nawrócony przez św. Sebastiana) uwolnił ich 1400.[5] Działo się to jeszcze przed Edyktem Konstantyna.

Fakt, że nie domagano się natychmiastowego zniesienia niewolnictwa, wynika zapewne z wielu powodów. Dzięki jednak tej ostrożności i stopniowości we wprowadzaniu tych postulatów udało się uniknąć zachwiania podstaw życia społecznego, jak w Turcji, czy wojny lub rewolucji, jak w USA czy Brazylii w wieku XIX.

[1] Por. OWC, s. 270.

[2] Np. „bania Herona” będąca prototypem maszyny parowej.

[3] Por. tamże.

[4] Por. KJPWN, s. 15.

[5] Por. J. Umiński, Historia Kościoła, Opole 1959, t. 1, s. 123-124.

Oceń tę pracę

Dodaj komentarz