Na konferencję przybyło 68 oficjalnych delegatów. Byli to wyłącznie delegaci państw obozu zwycięskiego, bowiem, jak wyżej wspomniano, państwa zwyciężone nie zostały zaproszone. Ale wśród delegatów znajdowali się także przedstawiciele krajów, które z wojną właściwie nic wspólnego nie miały, prócz tego, że po przystąpieniu do niej Stanów Zjednoczonych również wypowiedziały wojnę Niemcom, faktycznie nic poza tym nie czyniąc. Były to właśnie wspomniane kraje Ameryki Łacińskiej (z których tylko Brazylia aktywnie współdziałała na morzu z aliantami) oraz Liberia. Również delegatom tych krajów przyznano w teorii prawo do równorzędnego głosu na konferencji, gdyż mogło się to przydać Stanom Zjednoczonym.
Podobnych pomocników w ewentualnych głosowaniach miała Wielka Brytania, która wprowadziła na konferencję przedstawicieli swoich dominiów, a nawet Indie, nie posiadające wtedy jeszcze statusu dominium. Tu sytuacja była jednak inna, albowiem żołnierze z dominiów walczyli na wszystkich frontach obok Anglików.
Stany Zjednoczone miały formalnie pięciu delegatów, ale mogły liczyć na 13 z wyżej wymienionej grupy. Wielka Brytania, mając również pięciu, razem z przedstawicielami dominiów, dysponowała razem 14 głosami. Natomiast Francja, na której spoczywał największy ciężar w całej wojnie i która poniosła w niej największe straty, nie wprowadziwszy w swych posiadłościach instytucji dominiów, musiała zadowolić się tylko pięciu delegatami, a tyle samo posiadała Japonia, której udział w wojnie ograniczył się do Dalekiego Wschodu i był raczej krótki. Ale głos Japonii był przydatny dla Wielkiej Brytanii.
Nieco gorzej potraktowane zostały Włochy, którym przyznano trzech delegatów, tak jak cieszącej się zresztą wielką estymą za swoje stanowisko w roku 1914 Belgii, ale także Brazylii oraz Serbii, teraz występującej jako Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS).
Wszystkie inne państwa europejskie, biorące faktyczny udział w wojnie, w tej liczbie także nowo powstałe, Polska i Czechosłowacja, były reprezentowane przez dwu delegatów, jednakże taką samą liczbę otrzymali azjatyccy klienci Wielkiej Brytanii, Hidżaz (który prowadził wojnę tylko przeciw Turcji) oraz Syjam (obecna Tajlandia), jak również Chiny, współpracujące z Anglikami.
Europejskim prawdziwym uczestnikom wojny tego rodzaju przydział miejsc delegackich, stawiający ich na równi z odgrywającymi minimalną podczas wojny rolę państwami azjatyckimi, musiał wydawać się dziwaczny, i Polacy, Czesi, Rumuni czy Grecy nie kryli swego rozgoryczenia. Od postanowień wielkiej piątki nie było jednak apelacji.